Wonność miła Bogu

Wonność miła Bogu – część 2

Dlatego Chrystus mówi: „śmierć, musisz umrzeć”. Musisz umrzeć, żeby nigdy nie czerpać zysku z tego, co święte, żeby nigdy z tego chrześcijanina, z tej osoby, która jest otwarta, nie pociągnąć tylko zysku, ale raczej dawać, aniżeli brać. Bardziej błogosławiony człowiek to ten, który daje, niż ten, który bierze. Lepiej dawać sobie nawzajem świętość, tą miła woń, niż brać z kogokolwiek. Wiemy, że tacy jesteśmy. Mam świadomość jakim jestem człowiekiem i jeszcze nie do końca. I dziękuję Bogu za to, bo gdyby teraz zrzucił to na mnie, to bym nie wytrzymał. Ale Bóg pokazuje jakimi jesteśmy ludźmi i jak bardzo potrzebujemy Chrystusa, wyrwania, śmierci starego człowieka.

Wiersz 38:

„Ktokolwiek by takie sporządził i używał jako pachnidła, zostanie wytracony ze swojego ludu”.

Jeślibyś sporządził z tej Bożej świętości, to co podoba się w zapachu Bogu i używał tego jako swojego pachnidła (przekładając na nas), jeślibyś skorzystał z czyjejś pobożności i łatwo ją sobie używał, to uważaj, bo Bóg stanie się twoim wrogiem, to Bóg stanie na twojej drodze. Przed wrogiem, diabłem, możemy uciec, ale jeśli Bóg stanie na naszej drodze, to tragedia. Przed Nim już nigdzie nie schowamy się. Przed diabłem możemy schować się w ramionach Chrystusa, ale przed Bogiem już nigdzie nie ukryjemy się. Tu nie chodzi o straszenie się, ale mamy świadomość w jakich ciałach jesteśmy.

Pan mówi: „Możesz być Moim pachnidłem, Moim zapachem, Moją wonnością. Nie pozwalaj na to, żeby cokolwiek, lub ktokolwiek to zniszczył, zaingerował w to. Nie używaj tego dla ciała. Nie używaj tego dla łatwiejszego życia na tej ziemi. Nie używaj tak tego. Używaj to dla Mnie. To będzie dla Mnie świętość nad świętościami, to ma wypływać dla Mnie. To Mi się należy. Nie oddawaj tego komuś innemu, to jest woń miła dla Mnie.”

Niektórzy korzystają w taki sposób z Pana Boga, że On coś daje człowiekowi w swojej wielkiej miłości, litości, cierpliwości, dobroczynności, a ten człowiek zamiast pójść do Boga z wdzięcznością, to leci po świecie i mówi: „jak mi się udało, jak mi się upiekło, jak mi dobrze wyszło”. I używa tego dla swoich zaspokojeń, zamiast podziękować Bogu. A może w tym czasie kiedy Bóg daje, oddzielić się dla Niego jeszcze bardziej, żeby ten wolny czas spożytkować jeszcze bardziej dla Niego, żeby jeszcze bardziej uświęcać się, żeby być tą miłą wonią Jemu.

Wczoraj oglądaliście film i w 12 rozdziale Księgi Daniela powiedziane jest bardzo dużo o roztropności. Czytajmy i rozważajmy też i ten rozdział w Biblii o czasach ostatecznych. Ale tam też jest wyraźnie powiedziane, że tylko roztropnym Bóg da poznanie, tym którzy chcą być wonią Chrystusa, tym którzy mają czujność i trzeźwość w swoim sercu. Tym Bóg da poznanie w tych czasach, w których żyjemy. To było powiedziane o tych czasach, bo Bóg później powiedział do Daniela: „lecz ty spoczniesz, zaśniesz i wstaniesz.”

Jest to znany nam temat, ale czuwajmy kochani, zachęcajmy się bardzo silnie do tego nawzajem, bo bitwa toczy się o nasze wieczne życie, a nie o życie sześćdziesięcio-, czy siedemdziesięcioletniego człowieka. Albo zyskamy życie wieczne w Chrystusie i będziemy miłą wonią Ojcu, albo stracimy. Nikt nie jest tak wierny swojemu Słowu jak Bóg. Co powiedział, to też wykona. Mówił: „albo na lewo, albo na prawo, albo błogosławieństwo z tej góry, albo przekleństwo z tamtej góry.”

Przejdźmy do 2 Listu do Koryntian 2,14.15:

„Lecz Bogu niech będą dzięki, który nam zawsze daje zwycięstwo w Chrystusie i sprawia, że przez nas rozchodzi się wonność poznania Bożego po całej ziemi; zaiste, myśmy wonnością Chrystusową dla Boga wśród tych, którzy są zbawieni i tych, którzy są potępieni;”

Tu widzimy wyraźnie jak Bóg pokazuje, że jesteśmy wonnością w Chrystusie, tą wonnością poznania Bożego po całej ziemi. Czy roznośmy tą wonność? Jak dzisiaj poznaliśmy Chrystusa? Jak poznaliśmy dzisiaj Boga? To jest następny element tej wonności. Jak dzisiaj poznaliśmy Go, tak będziemy roznosić tą wonność. Jeśli poznaliśmy tylko tak, że ktoś opowiadał nam kiedyś o Nim i tylko u kogoś słyszeliśmy, że On działa, to jaka będzie to woń w nas? Ale jeśli poznamy Go jako naszą woń, jako działającego w naszym życiu, jako uświęcającego, oczyszczającego, przepalającego nas, to wtedy rzeczywiście będziemy mogli roznosić tą woń dalej. Tak, żeby On stał się naszą radością, naszym pięknem, wtedy ta woń będzie mogła iść dalej.

„Myśmy wonnością Chrystusową dla Boga, a nie dla siebie. Wśród tych, którzy są zbawieni i tych, którzy są potępieni”. Wśród wszystkich mamy być tą wonnością, żeby i ci potępieni mogli skorzystać, żeby mogli zobaczyć, że na tym świecie są zapachy. Piękne zapachy, które są na całą wieczność, w których Stworzyciel ma upodobanie. Wszystko zostało zatrute grzechem. W momencie wpuszczenia grzechu przez człowieka na tą ziemię, wszystko zostało skażone. Pan powiedział, że dlatego cała ziemia zostanie zwinięta i wszelka istota na tej ziemi będzie musiała zginąć. Ocaleją tylko ci, którzy są w Chrystusie. Zostaną przemienieni w nowe ciała, gdyż to wszystko zostało skażone przez człowieka drogą grzechu. Dlatego Pan powiedział, że to wszystko zostanie zniszczone, spalone.

List do Efezjan 5,2:

„I chodźcie w miłości, jak i Chrystus umiłował was i siebie samego wydał za nas jako dar i ofiarę Bogu ku miłej wonności”.

O czym tu czytamy? Chodźmy w miłości do naszego kochanego Zbawiciela, ale też do tego, w czym Chrystus ma upodobanie, do Kościoła. Bo jak Chrystus poświęcił się za nas, stał się miłą wonnością Bogu, miłą Bogu ofiarą, tak my, kiedy poświęcamy się Chrystusowi, a następnie Kościołowi w tej miłej wonności (jak czytamy w Dziejach Apostolskich), to widzimy, że w tym Bóg będzie miał upodobanie. Bóg miał upodobanie w Chrystusie.

Jeśli my pozwalamy dzisiaj działać Chrystusowi w nas, wtedy On będzie mógł czynić w nas to, co staje się miłe Bogu i wtedy Bóg przez nas będzie mógł błogosławić Kościół. Bardzo mocne zależności, bardzo silnie postawione warunki. Bez nich budowa nie ostoi się. Czytamy, że wszystko powiązane jest w miłości, dążącej do doskonałości. Wszystko razem powiązane. I chwała Bogu za tą miłą ofiarę. Tak możemy wznosić Bogu tą wonność, ten cudowny zapach, tą ofiarę Jemu miłą. To ma być właśnie ta czystość, świętość, gorliwość o to w nas. Chwała Bogu.

List do Filipian 4,18. Zobaczmy dalej, następna dziedzina tej wonności:

„Poświadczam zaś, że odebrałem wszystko, nawet więcej niż mi potrzeba; mam wszystkiego pod dostatkiem, otrzymawszy od Epafrodyta wasz dar, przyjemną wonność, ofiarę mile widzianą, w której Bóg ma upodobanie”.

Paweł otrzymał od Filipian, przez Epafrodyta dar. Jaki dar? Przyjemna wonność, ofiara mile widziana, w której Bóg ma upodobanie. Tak, kiedy obdarowujemy się w Chrystusie nawet rzeczami ziemskimi, wypływającymi z czystego serca, to Bóg ma w tym upodobanie. Nikt nie bada twojego serca, nawet ten, który otrzymuje ten podarunek w postaci fizycznej, jak Bóg, który widzi twoje serce, kiedy go dajesz. Możesz dawać coś drugiej osobie, a w sercu mieć zadrę. Te ciała to potrafią. Możesz dawać, nawet ładnie się przy tym uśmiechnąć, a w sercu mieć nieczystość do tego człowieka. Dlatego Bóg patrzy na serce. Jeśli dajesz komuś podarunek, jeśli dajesz coś Kościołowi, to Bóg patrzy głębiej niż ten podarunek. On nie ma wzroku skupionego tylko na twojej ręce, na tym co daje i co odbiera. Ale Bóg ma skupiony wzrok na twoim sercu i mówi: „widzę co się dzieje tam, w twym sercu”.

Jan 14:23