Natura Boga w nas
Natura Boga w nas – część 3
Chwała Bogu za to, że możemy dzisiaj być razem, że możemy do siebie mówić przez Boże Słowo, że możemy napominać się, pocieszać, wzmacniać. To jest wspaniałe, kiedy dzieci Boże są razem, ale dzieci Boże, to są dzieci wolności, które nie pobłażają ciału. Są jako ci, którzy ukrzyżowali swoje ciała, aby należeć do Boga, nie do świata. To są dzieci, które wiedzą po co są dziećmi, dla kogo są dziećmi i gdzie idą jako dzieci Boże. Mają swój cel, swój kierunek, umacniają się nawzajem, wspierają, dodają sobie otuchy, gdyż natura Boga jest w nich. To nie jest wyuczone chrześcijaństwo, musi być natura Boga, rozumiecie? Można kogoś nauczyć chrześcijaństwa, ale jeśli człowiek nie ma natury Boga, to ten człowiek ma nadal w sobie zło, nosi zło w sobie.
Kiedy chodzisz z Bogiem, to nawet nie wiesz kiedy stajesz się podobnym do Niego. Naprawdę, to dzieje się w ten sposób, że nie zdajesz sobie z tego sprawy. Inni widzą to, ale ty nie widzisz tego. Jesteś przez cały czas pod wrażeniem tego kim On jest. Ty widzisz swoją niedoskonałość i widzisz potrzebę Boga, a inni widzą w tobie coś pięknego, co chcieliby mieć. A kiedy ty już zaczynasz widzieć to w sobie, to znaczy, że jesteś już oszukany. Dziwne co? Ponieważ to życie, to jest Chrystus i ty cały czas widzisz Jego, patrzysz na Jezusa, doświadczasz kim On dla ciebie jest.
W jakimś momencie życia może być tak, że doceniasz te uczynki i zaczynasz cieszyć się, że masz takie uczynki. Rozumiecie, jak ten człowiek, który przyszedł do świątyni i mówił: „Boże, ja ci dziękuję, że już nie kradnę, już nie piję, nie zabijam, nie jestem jak ten celnik.” To jest ten bardzo niebezpieczny moment i człowiek wtedy odchodzi nie wysłuchany już. Osiągnął pewne rzeczy, przestał już robić pewne rzeczy, ale co się stało? Zaczął osobiście chlubić się z nich. To jest ten bardzo niebezpieczny moment. A dopóki doznajesz, że nie dostaje ci, widzisz, że potrzebujesz Pana, trzymasz się Go cały czas, cenisz sobie tą pracę Chrystusa, chodzisz z Nim, należysz do Niego, dokonuje się to piękne Boże dzieło. Słowo Boże mówi, że kiedy to rośnie, to nie wiesz jak to rośnie, ale Bóg daje wzrost. Kiedy już zaczynasz cieszyć się sobą, jaki jesteś, wtedy zaczyna się początek niebezpieczeństwa. To już jest znak, że diabeł zaczyna tworzyć pułapkę.
Apostoł Paweł mówi: „z łaski Boga jestem tym, czym jestem, to Jego łaska, a nie ja to wypracowałem, to jego łaska. Jeśli widzicie we mnie szlachetność, czystość, nieskalaność, to jest właśnie Bóg, który mieszka we mnie. To jest Jego chwała, Jego Majestat. To nie moje dzieło, On to uczynił we mnie.” I to jest piękne, kiedy możemy chlubić się Bogiem, a nie sobą. Kiedy chlubimy się sobą, stajemy się pyszni i innych traktujemy za gorszych, zaczynamy wywyższać się. To jest tylko kolej rzeczy. Zaczynamy pouczać innych, sami nie dając już pouczać się Jezusowi. To jest bardzo niebezpieczny stan, to jest pułapka zaślepienia. Kiedy później czytamy Boże Słowo, ono nie otwiera już nam oczu, że jesteśmy w tak złym stanie. Nadal myślimy, że inni są źli, a my jesteśmy dobrzy. Jeśli tak czytamy Biblię, to już jesteśmy w pułapce i grozi nam niebezpieczeństwo, że możemy zginąć.
Czytając Biblię, musimy nieustannie również widzieć tu siebie. Słowo Boże mówi bardzo pięknie i pokazuje to też Jakub, że Słowo to jest lustro dla mnie, lustro dla ciebie. Nie raz doświadczałem, czy ty doświadczałeś, jak wróg próbuje to w nas włożyć: „zobacz, to słowo pasuje do tego brata, albo do tej siostry”. A ono pasuje do ciebie i do mnie dokładnie też, bo każde Słowo jest dla nas lustrem. My czasem myślimy, że to Słowo już bardzo dobrze wykonujemy i moglibyśmy już pominąć je w Biblii, bo już jest bardzo dobrze robione. I raptem się okazuje, że po iluś latach, dwudziestu, czy trzydziestu czytasz ten sam werset i zauważasz, że nie widziałeś tu w ogóle jeszcze tego fragmentu. Okazuje się, że ten fragment nie jest jeszcze w tobie uczyniony, że Bóg ma zamiar właśnie to czynić. Tak że nie możemy pominąć niczego z tej Biblii, czytając ją nawet pięćdziesiąt lat. To Słowo nadal będzie przed nami odsłaniać się i odkrywać i właśnie to daje nam Bóg, odsłania.
On obiecał nam swego Ducha, który będzie uczył nas, wprowadzał w prawdę. Duch Święty wprowadza nas stopniowo w prawdę, nie od razu. Poznajemy tą prawdę w zgodzie z doświadczeniem, które Duch Święty organizuje nam na tej ziemi, żebyśmy uczyli się prawdy w życiu, w wypełnianiu, w praktyce. Stąd te zwycięstwa zadowolenia i chwała Bogu. Chwała Bogu, że możemy cieszyć się zwyciężając. Chwała Bogu! To jest dobre. Radujcie się zwycięzcy, że macie Zwycięzcę, za którym idąc macie zwycięstwo. Radujmy się z tego. To jest piękna radość, ale chwała przypisana jest Panu.
To co mówiliśmy, zobaczcie, jak my jako dzieci wiary jesteśmy przypisani Abrahamowi. Od niego się to zaczęło i wszystko co podchodzi od niego, jako ojca wiary. Jeżeli dobro zaczęło się dla nas w Chrystusie, w Nim zostaliśmy przeznaczeni do dobra, to On jest tym zaczątkiem, na którego spływa wszelka chwała. Cokolwiek w nas by się nie stało, to Jemu należy się chwała. To jest piękne. To nas zabezpiecza też, że darmo dostaliśmy i darmo daliśmy. Chwała Bogu. Dostaliśmy najpierw, nim daliśmy. Nie mamy tego z siebie. Srebra, ani złota nie mamy, mówi Piotr, ale to, co dostaliśmy od Pana dajemy tobie: „wstań i chodź”. Jak najwięcej tego z Bożej natury w nas.
Zobaczmy, co Piotr pisze dalej, gdyż to jest bardzo ważne:
„przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość. I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań”, 2Pio.1,4.5a.
Właśnie dlatego, że żyjemy na tym świecie, potrzebujemy pilnować tego, co w nas jest tak czyste i święte. Właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań. Co to znaczy wszelkich starań? To znaczy, że o nic innego nie mamy już starać się, jak tylko o to. Wszystkie nasze starania, to musi być właśnie to.
„i uzupełniajcie waszą wiarę cnotą, cnotę poznaniem, poznanie powściągliwością, powściągliwość wytrwaniem, wytrwanie pobożnością, pobożność braterstwem, braterstwo miłością. Jeśli je bowiem posiadacie i one się pomnażają, to nie dopuszczą do tego, abyście byli bezczynni i bezużyteczni w poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa”. 2Pio. 5b-8.
Zobaczcie, co nas utrzymuje w tym świętym doświadczeniu, że natura Boga jest w nas. Utrzymuje nas używanie tego w Boży sposób. Jeśli ktoś by dostał i nie używał, straci to. To trzeba używać. Żadne dziecko Boże nie może się zamknąć. Musi być otwarte na Boże dzieło. W Kościele, pośród braci i sióstr dziecko Boże musi dawać to, co dostaje. Kiedy więcej dostajesz, to więcej dajesz. Nikogo nie ma w Kościele, kto nie miałby co dać. Każdy ma co dać, bo daje to Duch Święty. A więc dajemy, budujemy się nawzajem, bo Bóg czyni to dla swojej chwały. I wszystko to jest święte. Niekiedy ciało próbuje się dołączyć do tego i wtedy chce skażać to, co święte demonstrując swoją wspaniałość, czy wielkość, czy elokwencję, czy cokolwiek. Ten smród można od razu zobaczyć, jeśli ma się Boże oczy.
Boże działanie jest zawsze święte. Nawet najmniejsza cząstka Bożego działania jest święta. To wszystko jest święte, to jest uczta przy Jego stole. A więc podstawą utrzymania tego jest używanie tego w codzienności, nie zabraknie. Pełnia Boga zamieszkała w Bożym Synu, a przez Niego w nas. Nie zabraknie, ale mamy to używać. Kiedy będziemy używać, Pan będzie dawał. Zobaczcie, to jest piękne. Ci, którzy używają, są coraz bogatsi w te rzeczy. Ktoś może pomyśleć: „ja się do tego nie nadaję, ja tak nie umiem.” Ale ten, który jest obdarowany Bożymi darami też tego nie umie. Cała rzecz polega na tym, że nikt tego nie umie. To właśnie czyni Bóg dla swojej chwały.
„Kto zaś ich nie ma, ten jest ślepy, krótkowzroczny i zapomniał, że został oczyszczony z dawniejszych swoich grzechów”.2Pio.1,9.
Zobaczcie, można zapomnieć o czystości i z powrotem wrócić w zło.
„Dlatego, bracia, tym bardziej dołóżcie starań, aby swoje powołanie i wybranie umocnić; czyniąc to bowiem, nigdy się nie potkniecie. W ten sposób będziecie mieli szeroko otwarte wejście do wiekuistego Królestwa Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa”. 2 Pio.1,10.11.
To co już kiedyś mówiłem, że bracia, siostry kombinują w sprawach ubrania, innych rzeczy, żeby czemuś zapobiec. Kiedy masz naturę Boga w sobie, to nie musisz mieć nawet z tymi sprawami nic wspólnego. Masz czyste serce i czyste oczy i nie masz nic wspólnego z tymi rzeczami świata grzechu, odstępstwa od Boga. Jeśli chcesz być bezpieczny w świecie zła, musisz mieć naturę Boga w sobie. Wtedy będziesz bezpieczny (bezpieczną), wolnym całkowicie, mówię wam. Będziesz wolnym i te reklamy, wszystkie pożądliwe obrazy nie działają, jeśli masz naturę Boga w sobie i żyjesz, pracujesz w Kościele. Pracujesz, żyjesz pośród świata i to nie działa. Działa dopiero wtedy, kiedy zaczynasz odstępować od tego. Diabeł osiąga przez to moc.
Natura Boga zachowuje nas od zła tego świata. Jezus mógł pracować w każdych warunkach i być nieskażonym przez ten świat.
Dlatego, gdy natura Boga zamieszkuje w tobie, to nie możesz spocząć na laurach, bracie, ani siostro. To nie jest tak, że Bóg cię goni, to Miłość cię ściga. Ona nie pozwala ci siedzieć. Kochasz tych braci, kochasz siostry i jesteś ścigany miłością. Chce ci się żyć. Kiedy chodzisz czysty, widzisz tylko to, co pokazuje ci Bóg. Ale kiedy chodzisz zanieczyszczony, widzisz i to, co diabeł ci pokazuje. Dlatego bardzo często ludzie, którzy nie są w czystości Chrystusowej, widzą wiele złych rzeczy, a dzieci Boże nie widzą ich. To jest dziwne. To znaczy, że oczy człowieka, który żyje w złym, wypatrują zła, a oczy tego, który żyje w dobru, wypatruje dobra. Jest zupełnie inny sposób patrzenia, inny kierunek. Ale Bóg może też pokazać, jeżeli w jakimś miejscu jest zło, by ujawnić to zło, ale nie dla sensacji, ale dlatego, żeby wiedzieć o tym i uważać. Można pójść do tego kogoś i powiedzieć o tym, żeby upamiętał się (upamiętała).
Dzieci Boże, to jest piękne życie na ziemi, tylko musimy czuwać, bo tu jest naprawdę niebezpieczeństwo. Wielu chce zniszczyć służbę w Kościele, żeby ludzie nie służyli sobie nawzajem. Stąd te diabelskie zniechęcenia, stąd te wrogie cielesne nastawienia, stąd te spory waśnie, kłótnie, żeby zniszczyć naturę dzieci Bożych, ochotę służby, ochotę otwartych domów, ochotę poświęcania swojego czasu, pieniędzy i często zdrowia, żeby ktoś mógł mieć z tego coś dobrego. Ciało chce to niszczyć, bo jeśli nie należy jako świątynia do Boga, to należy do diabła i poprzez cielesność diabeł chce wnikać. „Fajnie, że jesteś w Kościele, fajnie, będziemy przez ciebie robić tutaj”, ale złą robotę.

