Świątynia Ducha Świętego
Świątynia Ducha Świętego – część 5
Jeśli Bóg jest Właścicielem tego kamienia, to widać, że ten kamień coraz bardziej podobny jest do tego pierwszego kamienia węgielnego, do Jezusa Chrystusa. To od razu można zobaczyć, że Bóg się zajmuje, bo Bóg pracuje wytrwale, spokojnie każdego dnia. Współdziała w tym kierunku, żebyśmy byli podobni do Jego Syna, to jest piękne. Wydawałoby się, że to jest tak proste, że nie powinno być problemów, żeby ludzie nawracający się wiedzieli o co chodzi i uniżali się, korzyli się, dawali się oczyszczać braciom, siostrom, pracować nad sobą tym, którzy wcześniej już przeżyli te różne rzeczy. Pomagać sobie, wspierać się i uczyć się jak najwięcej, aby jak najszybciej porzucać wszelkie zło – piękny obraz. Nie jest to wstydem, gdy ktoś się nawraca i korzysta ze starszego od siebie w wierze, z pewnych doświadczeń opartych na życiu z Bogiem. Pamiętajmy zawsze, że ci, którzy należą do Boga mają w sercu miejsce dla Niego i dla Jego planu, dla Jego zamysłów.
Przeczytajmy jeden wiersz z listu do Efezjan 1,22:
„I wszystko poddał pod nogi jego, a jego samego ustanowił ponad wszystkim Głową Kościoła”.
Mamy jedną Głowę, absolutorium całkowite. Chwała Bogu. Dziękuję Bogu, że mamy jedną Głowę, bo gdybyśmy mieli jakieś inne głowy, to by była tragedia w tym całym kościele. Nigdy nie byłoby wiadomo, która głowa w końcu rządzi. Tak? To w świecie jest tak: kto pierwszy to rządzi, a tu rządzi zawsze Jezus Chrystus. Zawsze Jego rządy są, pamiętajmy. Jego prawo jest prawem absolutnym, nie wolno z nim dyskutować, ani się spierać. Masz się uniżać i stosować to prawo, wtedy będzie dobrze. Kiedy zostałeś, czy zostałaś przez chrzest, przez krzyż przeniesiony, czy przeniesiona do miejsca budowy Bożej, to nie spieraj się już. Nie szukaj swego, bo ta budowa nienawidzi szukających swego. Szukaj tego co Pana, szukaj Jego chwały, uniżaj się, poddawaj się woli Bożej, niech krzyż codziennie będzie na tobie. Nie chodź nigdy bez krzyża, nie chodź samowolnie, nie chodź, bo tak ci się podoba. Chodź zawsze martwy dla świata a żywy dla Boga, żeby Bóg mógł ciebie używać zawsze, wszędzie gdzie jesteś, a najbardziej w domu Bożym, aby budować się nawzajem na dom dla Boga.
Wielu ludzi myśli że ewangelizacja jest najważniejsza. Nie, ewangelizacja nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest budować się nawzajem na dom dla Boga, żeby ludzie ewangelizowani przyszli do ludzi, którzy należą do Boga. Wielu ludzi się ewangelizuje i przyprowadza do miejsca, gdzie ludzie nie należą do Boga, gdzie ich się psuje i czyni gorszymi niż byli wcześniej; dumnymi, pysznymi, aroganckimi, mniemającymi o sobie jeszcze więcej, niż wcześniej myśleli kim oni są. I to jest tragedia! Ale najważniejszą sprawą jest, żeby zbory były budowlą Bożą, gdzie Bóg panuje, a nie człowiek, gdzie włada Chrystus. I to jest najlepsza sprawa, gdzie ludzie boją się żyć w sposób niezgodny z przykazaniami Jezusa Chrystusa. To jest dobre miejsce. Wtedy ci, którzy przychodzą, będą od razu uczeni przez innych szacunku do Boga, bojaźni i oczyszczania.
List do Hebrajczyków 3,12 - to jest to ostrzeżenie o którym mówiłem:
„Baczcie, bracia, żeby nie było z czasem w kimś z was złego niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego.”
Dlaczego tak ważnym jest to, aby nie było złego niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego między tymi, którzy budują się na dom dla Boga? Dlaczego tak jest? Dlaczego jest to tak ważne? Dlatego że złe, niewierzące serce będzie roznosiło złe rzeczy, złe informacje, będzie absorbować złymi rzeczami. Będzie wnosić do tej czystej budowy stale jakąś zgorzel, będzie się zajmować złymi rzeczami. A więc stale te złe rzeczy będzie wprowadzać do Kościoła, zamiast dobre. Zamiast dodawanie otuchy, jest odbieranie otuchy, zamiast wzmacniania, jest zabieranie siły. Jest stale odciąganie od budowy, żeby zajmować się czymś innym. Złe, niewierzące serce będzie chciało skupić wszystkich na sobie, ale nie po to, żeby być oczyszczonym, tylko po to, żeby mieć własny dobrobyt wyciągnięty z Kościoła dla siebie – bo mi się to należy. Złe, niewierzące serce szuka tylko w Biblii co mu się należy, a nie to, co się należy Bogu i dlatego próbuje przenosić to do kościoła. Później absorbuje, irytuje innych. Mówiłem już, że jeśli kto by zgorszył jednego z tych najmniejszych, biada mu. Złe, niewierzące serce nie zajmuje się tym, żeby nie zgorszyć, ono idzie i pcha się wszędzie z tym swoim „ja” myśląc, że ma prawo do tego, bo nie wierzy, że kiedyś odpowie przed Bogiem za to jak postępuje w domu Bożym.
Pamiętamy, co Jezus mówi: „Poślę aniołów i wybiorą wszelką tą zgorzel, wszelkich tych złych ludzi, którzy z tym sercem chodzili i próbowali niszczyć Bożą budowlę”. Wybierze i gdzie ich przemieści? Do poczekalni? Wrzuci do ognia, do gehenny! Tych, którzy nie są posłuszni Bogu, jak czytamy w liście do Tesaloniczan, wrzuci do Gehenny. Dlatego jest to poważna sprawa. Nie szukajmy swego w domu Bożym, nie absorbujmy, nie traćmy czasu niepotrzebnie. Porzucajmy złe rzeczy, które w nas są. Krzyżujmy to zło. Słowo Boże mówi: „A oni ukrzyżowali swoje ciała..” Paweł też mówi: „Dla mnie to jest chlubą, że ja umarłem na krzyżu dla świata, a świat dla mnie”. Myślmy o tym, naprawdę, to jest tak bardzo nam potrzebne. Krzyż rozprawia się z naszymi mrzonkami o Kościele. Duch Święty pokazuje nam prawdę o Kościele, ale nasze ciało nie. Nasze ciało nas zwodzi, oszukuje w sprawach Kościoła, to jest fałszywy doradca. Duch Boży mówi prawdę. Sprawa toczy się o mnie o ciebie osobiście.
A więc złe, niewierzące serce będzie zawsze przeszkadzać. Co trzeba zrobić z człowiekiem, który przeszkadza w zborze budować się na dom dla Boga? Wielu mówi, że są różne metody i sposoby, ale co mówi Budowniczy? Jezus jest Budowniczym tego domu, tak? Co mówi Budowniczy, co powinno się robić z ludźmi, którzy przeszkadzają w budowaniu tego miejsca na dom dla Boga? Napomnieć, nie gdzieś tam chodzić, ale napomnieć. Jeśli się nie upamięta, i dalej to samo robi, wziąć świadka i napomnieć ponownie. Jeśli dalej jest zło, postawić sprawę przed całym zborem, a jeśli dalej nie chce się upamiętać, wykluczyć. Jeśli jest prawidłowo wykluczony człowiek, który nie chce się upamiętać, to w tym samym miejscu, w tym samym momencie jest wykluczony z niebiańskiej sfery, tak? Tak mówi Jezus. „Kogo wykluczycie na ziemi, tego Ja wykluczę i w niebie” Kiedy jest to prawidłowo, a nie kiedy to ludzie sobie wymyślają. Kiedy człowiek faktycznie czyni zło, rozprasza Boży lud, niszczy to co dobre i nie chce się z tego upamiętać. Trzeba oczyścić teren dla Pana, bo to Pan jest Budowniczym. Nie dlatego, że nie lubimy tego człowieka. Nie! Nie chcemy też, żeby ten człowiek zginął. Odłącza się go, gdyż to jest jeszcze jeden sposób ratunku. Kiedy jest odłączony od zboru, może się na zewnątrz upamięta, zobaczy co stracił czy straciła. Wtedy przyjdzie w pokucie, oczyści się. Przyjmijcie go z powrotem. Chodzi o oczyszczenie a nie o zabicie. To jest nauka Budowniczego.
My często próbujemy po swojemu – efekt jest zawsze bardzo tragiczny. Wielu jeszcze przy tym pada. Złe jedno niewierzące serce rozbija wielu ludzi i później mamy pełno powalonych i nic z tego dobrego nie ma. Boży porządek, Boży budowniczy – my jesteśmy wykonawcami, nie możemy brać na siebie odpowiedzialności, bo może ten zginie człowiek, może go szkoda. Budowniczy wie co robi. Jeśli Budowniczy mówi, dobrze jest Go słuchać. Musimy wiedzieć też czy to jest rozbójnik czy rozbija, czy niszczy to miejsce też, prawda? Może ma problem jakiś, doświadczenie i wtedy jest otulanie i próba podniesienia kogoś z tego upadku, tak? Bo kto podniesie człowieka z grzechów jego, ten uratował jego duszę.
A więc musimy rozeznać też, czy to jest człowiek, który niszczy zbór, czy tylko nie umie sobie poradzić ze sobą. Temu trzeba pomagać. Ale jeśli to jest rozbójnik, który niszczy i nie chce się upamiętać, tego należy wykluczyć. Usunąć na zewnątrz.
Psalm93,5:
„Świadectwa twoje są godne wiary, Ozdobą domu twego, Panie, jest świętość po wsze czasy.”
A więc również i dzisiaj, jak my się budujemy na dom Boży, co jest ozdobą domu Bożego? Świętość. Jesteśmy oddzieleni od świata dla Boga, to jest ozdoba domu Bożego. Każdy z nas jako cząstka – oddzieleni od świata dla Boga, to jest Jego ozdoba. Wtedy jesteś w Jego budowie, jesteś częścią Jego domu. Chwała Bogu! To ma sens.
Wiecie co wywołało najgorszy chaos. Wprowadzenie uczuć do kościoła wprowadziło wielki chaos. Wydawało się to wszystko fajne, bo wielu ludzi było wzbudzonych, jakby do wielkich zadowoleń, można wiele z tego było nawet ekstazą nazywać. Ludzie wpadali w dziwne jakby stany duchowości, mówili o różnych przeżyciach fantastycznych. Po jakimś czasie ludzie nie potrafią żyć już bez tego. Wiara to jest pewność Boga i pewność codziennego życia z Bogiem. To jest chodzenie z Bogiem i poddawanie się Bogu i działanie Boże w nas. To jest podstawa, wtedy nie ma wielkiego szumu, ludzkich ruchów, są normalne relacje między Bogiem a człowiekiem. Bóg ciebie słyszy i ty słyszysz Boga. Później często ludzie czekają na jakieś emocje i jak nie było emocji, to nie było Boga. Co to jest? Bóg jest bez takich emocji. Oczywiście, jest też radość, zadowolenie, ale to nie jest potrzebne, żeby Bóg nas słuchał.
Pamiętamy, że Eliasz nic specjalnego nie robił, tylko zrobił to, co trzeba z ołtarzem i Bóg odpowiedział. A tamci robili wielki szum i nic z tego nie wynikło. A więc to co wprowadzono jest tak naprawdę jako wielkie uderzenie w Kościół, jakimś zadowoleniem wziętym z poza Chrystusa. Zobaczcie, że tam również były grzechy, bezprawie. Skąd więc takie coś? Na budowie Bożej musi być rozumne działanie. Bóg nie odebrał rozumu ludziom, musi być codzienne działanie według przykazań Bożych i trzeba się tych przykazań pilnować. Po to mamy rozum od Boga, odnowiony, oczyszczony z tego kombinowania, szukania własnych ścieżek, tak? Aby chodzić prostą drogą , dochodzić do celu prostymi drogami, żeby było widać gdzie idziesz, bracie, siostro, że idziesz do Boga. Jak chodzisz krętymi drogami, to nikt nie wie gdzie ty idziesz teraz tak naprawdę, gdzie ta twoja droga zmierza. Jak idziesz prosto, to widzisz, że to jest Bóg.
Nie zajmiemy się do końca dzisiaj tym tekstem z 2 rozdziału do Koryntian. Musielibyśmy sporo czasu spędzić.
Świątynia Boża. 6 rozdział, 1 listu do Koryntian. Zajęliśmy się tym że ciało nasze jest świątynią Boga, które mamy od Boga i że nie należymy do samych siebie. „Drogoście bowiem wykupieni.” (w.20) Mówiliśmy o cenie i po co taka cena i na co ta cena, tak? Pamiętajmy o tym w codzienności naszej. Niech to zajmuje naszą szczególną uwagę, bracie, siostro. Będziemy sobie tak bliscy wtedy, naprawdę. To właśnie zbliża ludzi do siebie, nie sztuczność, nie ekstaza, nie to, że my jesteśmy razem blisko siebie – nie! Kiedy my jesteśmy dla Boga, to po prostu ten Bóg zbliża nas tak naprawdę do siebie i my jesteśmy sobie tak bliscy. Wtedy patrzymy na brata, na siostrę, jak na kogoś nam bardzo bliskiego. To sprawia Bóg! Nie to ciało. To sprawia Bóg. Także pozostańmy na tym i myślmy o tym też. O tym co Bóg nam daje na tym zjeździe, abyśmy wykorzystywali to prawidłowo. Bądźmy rozumni, nie mamy jak pijani, mamy być rozumni, żeby pozostać przy rozumie i codziennie wzrastać, rozwijać się z Bogiem. Amen.

