Łączące się kości i reszta ciała
Łączące się kości i reszta ciała – część 2
Zobacz bracie i siostro, do czego zostaliśmy wezwani. Do tego, żeby wzrastać, aby być sobie jeszcze bardziej bliscy w Chrystusie. Jeszcze bardziej dzięki Duchowi Świętemu doświadczać, że oczyszczeni krwią Jezusa, napełnieni nowym życiem, mamy wobec siebie nowe nastawienie, całkowicie czyste, aby nawzajem budować się na dom dla Boga i nawzajem doświadczać tego, że ten szum, to całe zespolenie jest dla chwały Tego, który posłał swego Ducha Świętego. Och, jakby się chciało widzieć więcej ludzi, którzy zostali wydostani ze swojej martwoty chrześcijańskiej, którzy doświadczyli Słowa Bożego, doświadczyli w swoim życiu, jak Słowo Boże mówi do nich i mówi do nich, lecz oni cały czas nie mogą uczynić tego, co mówi Słowo. Brakuje ożywczego tchnienia, które pozwala czynić to, co mówi Słowo Boże. Słyszysz Słowo Boże, słyszysz Słowo Boże, ale dopóki nie masz tego ożywczego tchnienia, cały czas tylko słyszysz Boże Słowo i pozostajesz tak. Ale jak masz tchnienie, to ożywiony (ożywiona) zaczynasz żyć tym nowym życiem! Zaczynasz łączyć się w Chrystusie z innymi. Zaczynasz doznawać nowych, wspaniałych więzi, jako oczyszczony nowy człowiek. I to jest ta cudowna praca, w której dzisiaj bierzemy udział.
Potem możemy czytać te wspaniałe, objawiające listy apostołów, które mówiły o jednym ciele Chrystusowym, którego cząstkami, członkami staliśmy się my. Wyrwani z ciemności grzechu i bezprawia przez krew Bożego Syna i ożywieni tchnieniem Wszechmocnego, aby każdego dnia prowadzić nowe życie, należąc do Niego. Jak ważne jest to, żeby wykorzystać te dni, by czynić to, co chce Bóg. Aby ludzie chcieli i pragnęli, aby Duch Boży napełniał ich, czyniąc ich ludźmi gotowymi do działania według tych Słów. Pamiętamy Pana Jezusa, który po zmartwychwstaniu tchnął na swoich uczniów i przygotował ich, aby mogli być gotowymi, aby Duch Boży spoczął na nich. Chwała Bogu!
Wiecie, mamy coś pięknego, tylko musimy być wydostani. Zobacz, że wszędzie tam, gdzie człowiek wydostaje się z martwoty tego ciała, wszystkie inne martwe członki chcą ściągnąć go z powrotem do martwoty. Można powiedzieć, że w tym momencie wiele kości doznaje szumu, poruszenia, ale ile z tych kości pozostanie do końca, należąc do Boga? Wielu jest powołanych, wielu doznaje, że Słowo Boże porusza ich, ale ilu ludzi pozostanie do końca wiernymi, aby być prowadzonymi na wesele Branka?
Zobacz, jeżeli w twoim umyśle panuje coś ważniejszego od Baranka, to nie jest to tchnienie Wszechmocnego. To jest nadal stare życie. Ale jeśli Baranek jest ważniejszy od wszystkiego, to jest właśnie tchnienie Wszechmocnego. Zobaczcie, że z tymi ludźmi stała się rewolucja! O takiej rewolucji nigdzie nie czytamy w Biblii. Dopiero, kiedy tchnienie Wszechmocnego spoczęło na tych ludziach, których zgromadził Jezus, aby czekali na tchnienie Wszechmocnego, które ożywi ich. Dzieją się rzeczy, które były niewyobrażalne i do dzisiaj ludzie często mówią: „to było tylko wtedy, to mogło się tylko wtedy wydarzyć, teraz to już jest niemożliwe.” Ludzie nie wierzą, że tchnienie Wszechmocnego może ożywić każdego, który wierzy w Jezusa i uczynić go nowym człowiekiem.
Czytamy pierwsze ożywione kazanie, kiedy Piotr staje i w natchnieniu Ducha Świętego zaczyna mówić błogosławione, żywe słowa, które darzą życiem. Później przychodzi do Korneliusza i też ma słowa, które darzą życiem. Ożywiony człowiek dla chwały Boga. Chwała Bogu! Jak wyglądał Piotr? Nie mamy pojęcia. Wyglądał tak, jak my. Gdyby tu siedział, różniłby się tym ciałem i wiedzielibyśmy: „a, to Piotr.” Ale to nie w ciele była siła. Siła była w Duchu Bożym. Nie mocą swoją, ale mocą Mego Ducha to się stanie. Ani moją, ani twoja mocą.
I widzimy tych ludzi razem. Nawraca się przy pierwszym kazaniu około trzech tysięcy. Zostają ochrzczeni i wprowadzeni w ciało. Do tego momentu byli martwi, były to kości. Dotarło Słowo Boże, ludzie zostali poruszeni i tchnienie Wszechmocnego ożywiło ich.
I czytamy o nich:
„I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. A dusze wszystkich ogarnięte były bojaźnią, albowiem za sprawą apostołów działo się wiele cudów i znaków. Wszyscy zaś, którzy uwierzyli, byli razem i mieli wszystko wspólne, i sprzedawali posiadłości i mienie, i rozdzielali je wszystkim, jak komu było potrzeba. Codziennie też jednomyślnie uczęszczali do świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z weselem i w prostocie serca, chwaląc Boga i ciesząc się przychylnością całego ludu. Pan zaś codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni”. Dz.2,42-47.
Jak wyglądało życie tego Kościoła? Czy możemy powiedzieć, że to był Kościół żywy? Tak, ponieważ oni żyli tak, jak ciało żyje. Wszystko było wspólne, wszyscy byli razem. W jedności jednego Ducha żyli dla chwały jednego Boga, pokładając swoją wieczność w jednym Imieniu. Radość, życie w imieniu Jezusa Chrystusa. Ich życie było inne! To było skończenie ze starym sposobem życia i przejście do całkiem nowego życia, całkiem nowego życia.
To jest narodzić się na nowo – przejść ze starego, martwego życia do żywego życia, ożywionego przez Boga, kiedy to Duch Boga porusza tobą każdego dnia i kiedy to Duch Boga steruje twoim codziennym wędrowaniem do wieczności z Bogiem. Kiedy to już nie zmysły, ani ludzki rozum mówi tobie co lepsze, ale Duch Boga Wszechmogącego mówi tobie co lepsze i uruchamia w tobie to wszystko, a ty żyjesz dzięki Niemu. To jest nowe człowieczeństwo. Stare przeminęło, wszystko stało się nowe. Razem radowali się, razem cieszyli się z tego, że Bóg złączył ich i teraz są ciałem Jezusa Chrystusa. Chleb łamali z weselem, ciesząc się tak, jak cząstki nawzajem cieszą się. Nie było tam tej sztywności obecnego chrześcijaństwa, wyhamowania, dystansu, itd. Tam była bliskość, którą tylko Duch Święty mógł osiągnąć w tych ludziach.
I Duch Boga żywego jest jeszcze na tej ziemi, aby działać, aby tak z nami się działo. Ale do tego potrzebny jest mu człowiek, nad którym Jezus Chrystus prorokował i tchnął, oczyszczając swoją krwią. Oczyszczenie, napełnienie. I tak bardzo jest nam potrzebne doświadczać tego, że my podeszliśmy do czegoś o wiele wspanialszego, niż pomyśleliśmy sobie nawet. Czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszało, co do ludzkiego serca nigdy nie wstąpiło to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Bądźże otwarty bracie i siostro na to. Nie zostań w bierności. Kiedy doświadczyłeś pierwszej miłości, to co było z tobą? Wróć do pierwszej miłości. Wróć do tego czasu, kiedy wszystko w Chrystusie było najważniejsze, a reszta nie miała wartości. Kiedy to nie rozum sterował, ale to sam Boży Duch czynił cię szczęśliwym, szczęśliwą. Niech Bóg będzie uwielbiony za tą łaskę, że możemy oglądać rzeczywistość wypełniającego się proroctwa. I każdy z nas, którzy doświadczyliśmy działającego Ducha Świętego, doświadczył jak działa Duch Święty. Wiemy, że to jest zupełnie coś innego. Tylko te sztywności, te na dystans powodują taką postawę: „ w porządku chrześcijaninie, ale na dystans”. Mina „taka”, dalej nie wolno. Tak nie ma w Kościele.
W Kościele jest cos pięknego. To, że to tak silnie zanika w obecnym czasie, to jest tylko wynik tego, że zbliżamy się do końca. Ale to nie zaniknie, bo będą na ziemi członki tego Kościoła, które nadal będą ożywione przez Ducha Bożego, czekając na przyjście Jezusa Chrystusa. Robimy pewne kroki w tym doświadczeniu i może nam się wydawać, że już wystarczy: „zobacz Boże ile kroków zrobiliśmy w Twoim kierunku.” Ale Bóg mówi: „twoje kroki, to jest twoja chwała, ale Moje kroki, to jest Moja chwała, kiedy ty to robisz, bo Mnie kochasz, kiedy ty to robisz, bo należysz do Mnie całym sobą, kiedy ty to robisz, bo jesteś częścią Mojego organizmu. To jestem Ja w tobie”.
A więc widzimy ten Kościół. Czy chcemy poznać te smak, jak cieszyli się razem, łamali chleb, mieli wszystko wspólne, budowali się nawzajem, rozkoszowali się swoim Panem. Wiecie, w tamtym czasie nie myśleli, że dołączą do nich tacy, którzy będą chcieli wykorzystać to dla samych siebie. Nie myśleli ilu ludzi będzie chciało wykorzystać wspaniałość Kościoła. Cieszyli się, ponieważ to było już w nich. Po prostu tacy byli. To było w nich tak silne doświadczenie, że tak ogromna radość przepełniała ich, że spotykali się spontanicznie, cieszyli się, budowali. To było dla nich coś pięknego, coś wspaniałego.
Często dlatego, że człowiek próbuje gdzieś połączyć świat z Chrystusem, wychodzi taka sztywność, sztuczność, jakaś dziwność. Dlatego lepiej nie łączyć tego, pozostać przy tym Bożym działającym Duchu Świętym i pozwalać Jemu, żeby On działała na nas, żeby On też przychodził tutaj i napełniał nas, abyśmy wiedzieli z własnego doświadczenia, co to jest być cząstką tego nowego człowieka. Co to jest miłować siebie nawzajem i cieszyć się sobą nawzajem, troszczyć się o siebie nawzajem? Co to jest?
Wróg bardzo silnie uderzył, żeby wyhamować to wszystko. Bardzo silnie i nawet używa niektórych ludzi, żeby wykorzystywali innych, żeby inni wyhamowali się, żeby tylko ten piękny Kościół nie mógł być razem. „Nie pozwolę tak się wykorzystywać”. Szukajmy tego szczerym sercem u Pana, czekajmy na Niego, uczmy się poddawać Jemu, żeby być takim Kościołem, żeby być takimi cząstkami, które żyją na tej ziemi już dzięki Niemu i odejdą z tej ziemi oddzielone od wszystkich innych, tych martwych cząstek, które żyją dla swego ego, dla siebie samych. One nie wejdą. To są fałszywi ludzie w Kościele, którzy żyją dla swego ego. Nie muszą być fałszywi, mogą być prawdziwi. Wystarczy tylko pokuta, oczyszczenie i ożywiający Duch Święty i człowiek zaczyna prowadzić nowe życie, zaczyna cieszyć się tym, czym cieszy się Chrystus. I to jest piękne. To nie może gdzieś umknąć. Trzeba mieć w tym serce, a gdzie powstały przeszkody musimy szukać: „Panie przebacz mi, oczyść mnie, chcę porzucić, chcę tak żyć, chcę być na tej ziemi i wiedzieć, że nie należę do mamony, nie należę do swego ego, nie należę do swoich pomysłów, marzeń, pragnień, mam nowe życie dzięki Tobie. Należę do Ciebie, mogę żyć dzięki Tobie, mogę błogosławić, mogę budować się z braćmi i sistrami na ten dom”.
Piękny obraz, powiem wam i dzięki Bogu, że możemy oglądać ten obraz. Pamiętamy modlitwę naszego Pana Jezusa Chrystusa: „Ojcze, aby oni byli jedno, jak my jesteśmy jedno.” Czy chcemy tego? Czy chcemy mieć w sobie modlitwę Jezusa? Czy chcemy poznać co to znaczy żyć tym, o co modlił się Jezus? Czy chcemy to poznać? Musimy zostawić nasze ramy. Musimy odpocząć w Panu, żeby On nas takimi czynił każdego dnia. My sami nie zmienimy się i to jest pewne, ale Pan może to czynić. To tchnienie Wszechmogącego może ożywiać nas dla Bożej chwały i my możemy kosztować z tej cenności. Jeśli gdzieś zabałaganiliśmy w chrześcijaństwie, to musi to być oczyszczone, usunięte z nas, a wtedy On będzie mógł działać dalej. Niech modlitwa Pana będzie i w nas. Tak jak z Głowy spływa na ciało i my módlmy się: „Panie, my też prosimy Ciebie o jedność Kościoła, abyśmy byli jedno, tak jak Ty z Ojcem jesteś jedno. Módlmy się o to. Niech nam zależy na tym, żebyśmy byli jedno, miłowali się nawzajem, błogosławili się, nieśli sobie wsparcie, pomoc, żeby na tej ziemi żyli ludzie, którzy dbają o siebie nawzajem, którzy myślą o sobie nawzajem, modlą się o siebie nawzajem, szukają dobra drugiego, aby Pan był uwielbiony. To jest ważne w każdym czasie.

