Doświadczenie Izraela i nasze
Doświadczenie Izraela i nasze - część 2
Naprawdę, myślę, że to jest takie cenne, by zobaczyć, że Bóg zawsze chce naszego dobra.
Zobaczcie, z czego wywołują się kłótnie, waśnie, odszczepieństwa? Apostoł Paweł pisze, że z ciała, ze starego sposobu patrzenia i myślenia. Jezus mówi, że kocha nas, kiedy dochodzimy do tego przekonania, że On umarł za nasze grzechy na krzyżu Golgoty i my też umarliśmy, aby nie żyć dla samych siebie. Zobaczcie, że dopóki chcemy żyć dla samych siebie, zawsze diabeł znajdzie miejsce w nas, bo wtedy jest to jego miejsce. Ale kiedy chcemy żyć tylko dla Pana, diabeł nie ma tam miejsca.
Gdyby Izrael chciał żyć takoż dla Boga, który wyprowadził ich z Egiptu, diabeł nie podszedłby ich. Nie byłoby tam tego bożka, tych tańców, nie byłoby podejrzewania Mojżesza, nie byłoby tych wszystkich złych rzeczy. Izraelici tak jak cieszyli się za Morzem Czerwonym, tak samo weszliby w wody Jordanu radując się i poszliby zdobyć Ziemię Obiecaną. I radując się, wypędziliby wszystkich wrogów. Ale z powodu tego, że nie byli ze sobą naprawdę połączeni, to mieli między sobą zadry. Zobaczcie, pierwsze miasto do zdobycia i już jakiś człowiek miał pożądliwość złota. Bóg daje im wszystko i mówi: „ale tego nie wolno wam ruszyć.” I już ktoś łapie się na to, a potem znowu i znowu coś. I to doświadczenie trwało dalej.
I my musimy wziąć z tego lekcję dla nas dzisiaj żyjących. Jeśli wpadniemy w tą diabelską pułapkę, to nigdy nie będziemy normalni jako chrześcijanie. Zawsze będziemy ograniczani przez nasz sposób zastawiania wokół siebie zasieków.
Niech to wszystko pęka w nas. Pustynia jest po to, by zbliżyć nas do siebie. Wszyscy zależni od jednego Boga, ale dopóki mamy swoje osobiste zabezpieczenia, to jesteśmy osobiście zabezpieczeni od tego, co mamy. Wtedy jeden jest bardziej zabezpieczony, drugi mniej, jeden czuje się lepiej, drugi gorzej, jeden ma więcej, drugi ma mniej. I jedni ludzie czują się lepsi, inni gorsi i ten sam sposób myślenia nadal funkcjonuje. Niech Bóg wyniszczy w nas wszystko, co stare.
Tego, co potrzebujemy, to bezwarunkowej miłości. Potrzebujemy takiej miłości, która jest otwarta, gotowa znieść nawet cierpienia, jeśli coś jest niedoskonałe, ale nie jest gotowa, by zamknąć się, ukryć i oddzielić, „bo to nie jest teren, po którym lubię chodzić”. Dużo łatwiej było atakować Mojżesza, niż słuchać go.
Zobaczyłem, jak wiele dla nas znaczy to, co Bóg pokazywał w Izraelu. Paweł napisał do nas, żeby to, co przyszło na Izraela, było dla was ostrzeżeniem, wskazówką, napomnieniem, żebyście nie wpadli w te same pułapki, w które oni wpadli, żebyście uniknęli tych rzeczy. Co to było? Pożądliwość, to jedna z pułapek, szemranie – następna pułapka, podejrzliwość. Kiedy było dobrze, to radowali się, kiedy źle, to zaraz narzekali. „Tutaj wody, już nie mamy co pić, po co wyprowadziłeś nas, żebyśmy poginęli z pragnienia my i nasze dzieci. Kiedy mieli wodę, to znowu narzekali, że nie mają mięsa. Dostali mięso i znowu mieli coś do narzekania. Stale było im nie po drodze.
Jeśli doznajemy, że jesteśmy w tym duchu narzekania, to musimy uważać, ponieważ jest to ostrzeżenie, że jest bardzo niebezpiecznie. Musimy umieć dziękować Bogu, za to, co mamy, co doznajemy.
Zobaczcie, jaki był Jezus. To jest coś pięknego. Pośród takiego otoczenia Jezus był autentyczny, był prawdziwy. My jesteśmy prowokowani, by biegać za kimś, robić jakieś rzeczy, a Jezus nigdy tego nie robił. Cały czas był czysty. Kiedy mówił, to było zawsze czyste. Kiedy patrzymy na życie Jezusa, to ono jest nie podobne do wielu głoszonych nauk, jak powinni żyć chrześcijanie. Tak jakby nie było Jezusa w ewangeliach. Cały czas namawia się do innego życia, niż żył Jezus, do zaniedbanego życia chrześcijańskiego i pewności, że idę na wieczność z Bogiem. Przez cały czas jest coś, co diabeł próbuje zasiać w tej wędrówce, żeby ludzie przestali otwierać się na Pana, na poddanie, na uświęcenie.
Zobaczcie, kto tak naprawdę wszedł do Ziemi Obiecanej? Nie weszli ci, którzy wyszli jako dorośli. Oni poginęli na pustyni, dlatego, że nie wierzyli Bogu. I my musimy dodawać sobie otuchy, wzmacniać się, posilać, ale nigdy nie pozwolić sobie na to, by odpuścić uświęceniowe życie z Bogiem. Uświęcanie się, porzucanie złych rzeczy, rozwój, poddawanie się Bogu, modlitwy, szukanie Pana. Jeśli gdzieś nie radzę sobie, wołam do Boga, jeśli jest potrzeba znajdę sobie brata, czy siostra siostrę do wspólnej modlitwy. Jesteśmy sobie dani po to, by pomagać sobie, w Duchu Chrystusowym wstawiać się jedni za drugich. W trudnościach mówisz: „bracie, mam problem, pomódlmy się”, a nie to, że skrywasz się, chowasz. Jesteśmy dani sobie po to, by nawzajem szukać Pana i doznajesz, że ból brata jest twoim bólem, radość brata staje się twoją radością. To bardzo łączy i ta pielgrzymka staje się zupełnie inną i diabeł ma coraz mniej miejsca, żeby zakłócać i zgubić w tym ludzi. Dlaczego diabeł tak bardzo nie chce, by wierzący ludzie, kiedy spotykają się, rozmawiali ze sobą szczerze? On stale straszy: „zobaczysz, jak porozmawiasz szczerze…” I często tak jest, że niedojrzali chrześcijanie robią sobie z tego jakąś sensację, ale dojrzali postępują inaczej. Tak, jak ten lud izraelski, gdyby normalnie zaczął rozmawiać, modlić się, szukać Pana, byłoby też inaczej. I to jest dla nas doświadczenie.
Czy chcemy pokonać wroga? Mamy tego samego wroga, którego miał Izrael. Ich wróg atakował fizycznie, nas atakuje duchowo i chce uczynić z nas nie-lud, ale musimy wygrać. Czego najbardziej potrzebujemy w tej bitwie? Miłości. Miłość otwiera się, puszcza wodze i daje je Panu i jest wdzięczna za to, że jest Ktoś, kto potrafi pięknie pokierować. Lęk i obawa nie uwierzy nawet w Jezusa, że On potrafi zrobić to bardzo dobrze. Możemy przytoczyć taki obraz: żona, która ma ciągle lęk i obawy, co to będzie. Mąż zarabia pieniądze, a ona stale chowa po różnych miejscach i mąż doznaje objawienia od Pana: przeszukaj cały dom, weź wszystkie pieniądze, jakie są, weź w garść i zrób „to”. Żona patrzy na to, jak mąż znajduje, bierze wszystko w jedną kupkę i ona pyta: „co chcesz z tym zrobić?” „Bóg kazał mi wziąć i dać tam”. „To mamy oddać to?!” „Tak, tak Bóg mi objawił.”
To jest obraz, że polegamy na sobie, nie na Bogu i musimy uwolnić się od polegania na sobie, by polegać na Bogu.
I Bóg tak wyprowadził Izraela, by nie polegał na sobie, a na Bogu. Tam mieli nauczyć się tego i było to najlepsze miejsce, gdzie można było tego nauczyć się. Nie jest łatwe Boże doświadczenie, ale Bóg tak czyni. By pomóc nam, utrudnia nam.
Bóg pragnie, byśmy byli otwartego serca. Wiele pragnień Ducha Świętego jest już w was, jak i we mnie. Być wolnym, szczęśliwym człowiekiem, nie skrepowanym regułami tego świata. Być wolnym w Chrystusie. Ta wolność to jest poleganie na Panu. Kiedy wszystko oddaję Jemu, z taką całkowitą ufnością, jak oblubienica oddaje się swemu oblubieńcowi – co on zrobi, to zrobi. Co zrobi Chrystus, będzie dobre i w śmierć chcemy wejść uświęceni. Czasami bronimy się przed tym i wejdziemy w śmierć bez uświęcenia, a wtedy Pan nie będzie mógł wziąć nas i zginiemy w wodach śmierci! Nie przejdziemy przez nią, jeśli Pan nie będzie miał dla siebie nas przygotowanych. I to jest to ostrzeżenie, które płynie z dziejów Izraela.
Póki jesteśmy w pielgrzymce, chcemy mówić sobie o tym, napominać się, pomagać sobie, modlić się.
Naprawdę nie jest łatwo wszystko puścić. Ręce nieraz tak ściśnięte na swoim zabezpieczeniu, lęk, obawa.
Opowiadałem pewnemu bratu swoje przeżycie sprzed kilkunastu lat. Diabeł dopadł mnie jedną myślą, że będzie bieda w moim domu. Czwórka dzieci, czyli nas sześcioro i tylko ja pracuję. Gdzieś zaczęło zagnieżdżać się, że w domu będzie bieda. Jak to będzie?! A później łagodny głos Ducha Świętego: „nie przejmuj się”. Słyszę dwa głosy; jeden, który straszy mnie, drugi łagodny mówi, żebym nie przejmował się. Ten pierwszy głos jest taki natarczywy i myślę: „a jeśli faktycznie tak będzie?” Nie potrafiłem już inaczej myśleć, jak tylko, że będzie tragedia domowa. Ten łagodny głos wcale nie zmieniał się, cały czas spokojny, bym nie przejmował się. Później miałem taką noc, kiedy Bóg wkroczył, jak lekarz. Gdyby nie On, to dalibyśmy przystęp diabłu i on zniszczyłby nas swoimi strachami, niepewnościami. To była dziwna noc dla mnie. Budziłem się co chwilę. Najpierw budziłem się ze strachem, że w domu będzie totalna bieda. Zasnąłem, obudziłem się i śpiewałem pieśń pochwalną Bogu. Zasnąłem. Obudziłem się i znowu przerażony. Tak, jakby mną coś szarpało przez całą noc. Kiedy przyszedł ranek, obudziłem się i byłem zupełnie wolny. Zupełnie wolny. Gdyby nie Pan, diabeł zniszczyłby nas. Schowalibyśmy się, ukryli i niewiadomo co jeszcze. Musimy być pewni, że Pan chce nas ratować, ale mówi bardzo spokojnie: „służ Mi. Nie przejmuj się tyloma rzeczami. Ja jestem od tego, by czynić to, czy tamto”.
Pomyślmy sobie: naród Izraelski na pustyni. Pełno dzieci, starców, rodzą się następne dzieci, parę milionów ludzi na pustyni. Nie było tak, że po drodze wpadniesz i kupisz sobie butelkę coca-coli, czy wody. Nie ma jak. Są całkowicie zależni od Boga. Jeszcze po drodze spotykają gorzkie wody i nie mogą napić się. Jakie to są potężne przeżycia? A Bóg chciał nauczyć ich tam zaufania.
Piękne jest kiedy człowiek chwali Boga w doświadczeniu i wygląda na wariata. Na przykład wątek z dziejów Hudsona Taylora. Siedzą z żoną razem na misji w Chinach. Nie ma jakiejś opieki. Hudson kazał żonie dać ostatni ryż pracownikom i nie mieli już nic do jedzenia. I wtedy Hudson wielbił Boga: „chwała Ci Boże, że jesteś Bogiem wszelkich niemożliwości. Dziękujemy Ci, że już nic nie mamy.” Za krótki czas przychodzą listy, a w nich pieniądze od Millera. Utrzymywali szpital dla Chińczyków z własnych pieniędzy, nikt nie finansował ich. Nie mieli już na utrzymanie szpitala, na lekarstwa, na jedzenie i Hudson z serca podziękował Bogu, wiedząc, że Bóg jest nad każdą sytuacją i dostali pieniądze na utrzymanie szpitala, na jedzenie, na wszystko. Przyszły jednocześnie trzy przesyłki finansowe na to, co było w tym momencie potrzebne.
Bóg troszczy się o swoją sprawę, dlatego pokazał to Izraelowi na pustyni: „zobacz Izraelu, mogę dać ci wszystko, co tylko chcesz. Jeśli będziesz miał szczęśliwe serce, to wszystko dostaniesz.”
Naprawdę, najważniejsze jest nasze doświadczenie: czy do momentu naszej śmierci, dojdziemy jako lud, który należy do Pana, czy też jako lud, który zaniedbał dzieło Pana. Jacy dojdziemy tam? To jest bardzo ważne i niech Bóg pomoże nam. Niech Bóg zmienia nasze myślenie. Dlaczego Jezus powiedział, że masz znienawidzić samego siebie? Ludzie może myślą, czy mam znienawidzić swoje ręce, nogi, itp. Nie, masz znienawidzić siebie ze swoimi pomysłami, planami, twoimi pamięciami, marzeniami, bo to jest przeszkoda. A kochać masz Jezusa, bo w Nim jest wszystko czyste, wszystkie pragnienia, dążenia. Gdybyśmy nie byli nawróceni, żylibyśmy w głębokiej nieświadomości. A teraz mamy doświadczenie i wiemy, że trzeba wygrać, wiemy, że trzeba dotrzeć, wiemy, co trzeba zastosować. Teraz jesteśmy już świadomi i nie można rozmawiać z nami jak z ludźmi,, którzy nie wiedzą o co chodzi.
Będąc świadomymi, musimy podejmować świadome kroki, by dotrzeć do celu. Jak przejść przez śmierć i nie być przez nią zniszczonym. Jak wejść do Ziemi Obiecanej, jak być żołnierzami tego Wodza, Jezusa Chrystusa, który przeprowadza nas przez śmierć. Aż dziwne, dlaczego nie Mojżesz wprowadził Izraela do Ziemi Obiecanej, tylko ten Jezus (Jozue)? Dlaczego to samo imię? Bóg miał już wszystko przygotowane, nawet to. Rodzice pewnie nie wiedzieli dlaczego dali Jozuemu takie imię. Może myśleli, że to samo im tak przyszło. To Bóg im dał. Bóg wiedział, że użyje tego człowieka, by on był takim reprezentantem Chrystusa, który przeprowadzi nas przez śmierć do wieczności z Bogiem. Raduj się swoim Panem ciesz się Nim. Tak jak napisał Paweł, że pełnia boskości zamieszkała w Chrystusie, abyśmy nie byli niepewni, ale pewni tego, że Bóg jest w tej sprawie, tak jak był z Mojżeszem. Bóg jest ze swoim Synem, żebyśmy byli tego pewni i spokojni. Ufajmy Panu. Myślimy sobie o różnych rzeczach, które są w świecie. Popatrzmy na ten świat inaczej, nie jak na coś, co dominuje nasze życie, ale popatrzmy na ten świat jak na miejsce naszych doświadczeń, jak na pustynię, na której uczymy się Boga. Nie pożądajmy, bo co pożądać w tej pustyni? To nie nadaje się do życia z Bogiem, dlatego Słowo Boże mówi, żebyśmy czerpali tylko z Pana. Niech Pan daje nam wszelkie możliwości, żebyśmy mieli coraz więcej tych pięknych świadectw Pańskich. Amen.

