Doświadczenie Izraela i nasze

Doświadczenie Izraela i nasze - część 1

Pan przygotował na dzisiaj słowo, które jest objawieniem Starego Testamentu, które też bardzo łączy się z Nowym Testamentem.

Izrael jest w Egipcie i jest uciskany przez faraona. Bóg wejrzał na niedolę swego ludu. Posyła im Mesjasza – Mojżesza, mówiąc do niego: „idź, wyprowadź Mój lud z niewoli”. Po pewnych rozmowach z Bogiem, Mojżesz idzie, by wykonać zadanie. Faraon ma twarde serce i handluje się. Mojżesz ma zdecydowane stanowisko w Bogu i nie ustępuje ani trochę. Dochodzi do momentu, kiedy faraon mówi: „idźcie wszyscy, zniknijcie z moich oczu”. Izraelici szczęśliwi, że mogą iść na wolność ze swoim Bogiem, opuszczają triumfalnie Egipt. Docierają nad Morze Czerwone. Morze stoi dla nich jak warownia, której nie można pokonać. W tym czasie faraon dochodzi do wniosku, że szkoda tych niewolników, wyrusza za nimi i dogania ich przy Morzu Czerwonym. Izrael znajduje się pośrodku między morzem, a faraonem i jest pełen lęku i obawy. Są niepewni, jak to będzie.

Człowiek idzie do chrztu i nieraz jest niepewny, co będzie kiedy ochrzczę się, jak to będzie, czy powiedzie się, czy nie dopadaną mnie moje grzechy i nie zniszczą mnie.

Toczy się cała wojna, tu już jest prawie gotowe zwycięstwo, a tu faraon straszliwie ciśnie.

Nieraz spotykaliśmy ludzi, którzy szli do chrztu, jak strasznie przeżywali to ciśnienie wroga – lęk, obawy, niepewność, jak poradzę sobie, itd.

Bóg otwiera Morze Czerwone i jest to chrzest, tzw. w Mojżesza. Izrael wchodzi między wały wód i przechodzi suchą stopą przez morze. Za nimi wpadają w to morze wojska faraona. Morze zamyka się i wróg jest oddzielony. Izrael śpiewa pieśń pochwalną, pieśń uwielbienia Boga. Oto wszystko, co ich trzymało i dręczyło, i straszyło, pozostało za nimi. Ta pieśń jest pieśnią zadowolonego, wdzięcznego serca. W tym czasie myślą sobie, że z tym Bogiem, to wszystko powiedzie nam się. Skoro przeszliśmy Morze Czerwone, to wszystko nam się powiedzie.

Zaczyna się pustynia i doświadczenie pustyni. Pierwsza woda, do której dochodzą, jest to woda gorzka. Mara. Chcieliby się napić i nie mogą. Co Bóg chce przez to pokazać im? Wróg został, ale wy macie pamięć. Jeżeli nie dacie się oczyścić z waszej złej pamięci, chociaż nie macie możliwości czerpać z rozkoszy Egiptu, z uroczystości Egiptu, z grzechu Egiptu, to wy ten grzech przeniesiecie na pustynię. To, że opuściliście Egipt, to jest jedno zwycięstwo, ale czy opuściliście go też duchowo?

Widzimy Izraela na pustyni, kiedy nie ma już Egiptu, ale oni wprowadzają Egipt na pustyni. Mają Egipt ze sobą i robią sobie bożka w postaci byka. Bóg chce pokazać im: „zobaczcie, w was jest nadal gorzka woda. Ona może być zmieniona w słodką, ale wy musicie ze Mną dobrze współpracować”.

Ty i ja musimy z Bogiem współpracować, żeby gorzkość starych wspomnień została zniszczona. Bo my wyszliśmy z Egiptu, faraon zginął ze wszystkimi swoimi wojskami, z naszymi grzechami, wszystko zginęło. Naprawdę wyszliśmy z wody czyści, ale została pamięć. Ta pamięć jest gorzka. I ta gorzka pamięć często powoduje, że ludzie do chrześcijaństwa wprowadzają Egipt, chociaż mają świadomość, co Egipt zrobił z nimi, jak zniewolił ich, jak ustawił nawzajem przeciwko sobie. Tam Żyd miał zabijać Żyda, miały być zabijane dzieci, męscy potomkowie. Było wybijane to, co miało utrzymywać Izrael, jako lud przy życiu.

Co nam grozi? Jaka lekcja płynie dla nas chrześcijan? Weszliśmy w wody chrztu, zostaliśmy ochrzczeni w Chrystusa, nasze grzechy zostały zdjęte z nas, umarliśmy. Ale została nam pamięć i wróg bardzo chce na tym bazować. On przychodzi i przypomina nam, jak było wcześniej po to, by skusić na do tego, abyśmy zaczęli to robić w miejscu, gdzie już nie ma na to możliwości. Na pustyni nie powinno być możliwości. Najgorzej jest, kiedy my chrześcijanie pozwalamy sobie na to, by w nowym życiu działały stare wspomnienia. To nas oddziela.

Zobaczcie, Izraelici stanowili jeden lud, mieli jednego ojca, Abrahama. I Bóg prowadzi ich, a oni między sobą toczą już wojnę, atakują Mojżesza, podważają to, że Bóg ich kocha. Te doświadczenia są dla nich znakiem, że Bóg chce zabić ich na pustyni; po co w ogóle wychodziliśmy.” Zobaczycie tu cały pejzaż chrześcijaństwa. Zobaczycie w Mojżeszu, który na górze woła do Boga: „Boże uratuj ten lud, bo wrogowie pomyślą sobie, że wyprowadziłeś ich i nie miałeś mocy doprowadzić ich, uratuj ten lud, Boże.” Bóg mówi: „idź”. Mojżesz bierze tablice i idzie, schodzi na dół, słyszy ten krzyk Izraela i widzi, że zbudowali sobie cielca i mają teraz uroczystość uwielbiania boga ze złota. Przed chwilą Mojżesz wstawiał się za nimi, wołał do Boga, a teraz roztrzaskuje tablice i mówi: „kto za Panem do mnie.” Przybiegają do niego, a on daje polecenie: „idźcie teraz i wybijcie wszystko, co napotkacie na drodze, czy będzie to brat, czy ktokolwiek.” I oni poszli i ich miecz dotykał każdego, kto był na drodze. Pan wywoływał gniew przez swojego sługę. Mojżesz wstawia się i gniewa się.

Musimy zobaczyć Jezusa. Pan wstawia się i gniewa się. Pan gniewa się zgodnie z gniewem Ojca i wstawia się zgodnie z wolą Ojca. Musimy uważać, żebyśmy nie przekroczyli pewnego czasu, bo jeśli będziemy zważać tylko na to, że Jezus się wstawia, to możemy zginąć, jeśli będziemy czerpać stare rzeczy. Musimy pamiętać, że Jezus będzie się też gniewał i wywrze pomstę. Kto będzie gniewał się razem z Jezusem? Tylko ci, którzy chcą należeć do Pana, bo wszyscy inni będą pożerani przez miecz. Tak mówi Słowo Boże, Księga Objawienia.

Naprawdę, widzę przegląd naszego nowego życia, całej Księgi Objawienia jest już na przykładzie Izraela. Bóg nie raz pokazywał te obrazy, żeby ostrzec: „uważajcie, te wasze wspomnienia, to że ktoś kiedyś oszukał was, że ktoś was kiedyś podszedł, zdradził, wykorzystał, a później śmiał się z was i jeśli tego nie zostawicie, to diabeł będzie powoli próbował wam ożywić to. Będziecie podejrzewać drugiego chrześcijanina, że jest fałszywy. Będzie podejrzewać o różne rzeczy, będziecie kombinować, będziecie bali otworzyć się. Te stare rzeczy będą wam stale wadzić. Bo diabeł nie może bazować już na grzechu, bo grzech został skończony. On może bazować tylko na tym, że coś złego przeżyliśmy wcześniej. Na przykład wcześniej balibyśmy się coś wspólnie zrobić, bo podejrzewalibyśmy, że ktoś nas okradnie. Nie złożymy się na coś razem, bo ktoś wykorzysta. Mamy stare myślenie, a więc diabeł ożywia stare myślenie i mówi: „uważajcie, nie róbcie niczego tak szczególnie, nie ryzykujcie, utrzymajcie swoje, bądźcie pod pełną kontrolą.” Dlaczego tak mamy w nowym życiu? Przecież nowe życie nie chce nic dla siebie, tylko wszystko dla Pana. Dlatego, że mamy stare doświadczenia pamięciowe i one na pustyni są odrestaurowywane i znowu zaczyna stawać Bożek ze złota.

Co wtedy zrobi Jezus, który wstawia się za nami, żebyśmy mogli wygrać? Wtedy Ten, Który był za nami, stanie przeciwko nam i musimy pamiętać o tym! To jest bardzo ważne. Mojżesz postąpił z gniewem wobec tego cielca i powiedział też: „proroka jak ja, wzbudzi wam Pan i jeśli kto nie słuchałby go, z ludu wytępiony będzie.”

To jest piękny obraz, naprawdę. Jaki cel miał Izrael idąc pustynią? Bóg chce dać im odwagę, żeby kiedy przyjdą do ziemi obiecanej, byli pewni swojego Boga. Rozumiecie? Na pustyni nic nie ma, a oni są nakarmieni, napojeni, mają wszystko, co potrzebne, odpowiednia pogoda. Nie czytamy, żeby szalały tam wichury, burze piaskowe, z powodu których mogliby się pogubić. Nie czytamy o tym w ogóle. Bóg prowadził ich swoją wspaniałą prawicą i wszystko było tak ułożone, żeby oni mogli nauczyć się: „Bóg ma wszystko pod swoją kontrolą”.

Dochodzą do granicy oddzielającej ich od Ziemi Obiecanej. Co teraz? Lęk, obawa? Wyślijmy zwiadowców, żeby zobaczyli. Ziemia piękna, ale silnie strzeżona. Można powiedzieć tak, że kiedy przechodzili przez Morze Czerwone, przeszli przez chrzest. Ale czekało ich jeszcze jedno przejście, przez Jordan. Żeby wejść do Ziemi Obiecanej, trzeba jeszcze przejść przez Jordan. Myślę, że Jordan faktycznie zwiastuje śmierć zakończenia czegoś i przejścia do czegoś nowego. Dlatego Jezus mówił, że ci, którzy zachowają Słowo Jego, śmierci nie ujrzą na wieki. Widzę, jak Bóg każe wejść najpierw kapłanom z arką w wodę. Wody zatrzymują się i robi się droga przejścia. Dopóki kapłani stoją tam, droga przejścia funkcjonuje dla ludu. Ale oni musieli piersi wkroczyć w tą wodę, w tą śmierć. Oni byli jakby reprezentantami samego Chrystusa. Pan Jezus pierwszy wkroczył w śmierć i wody śmierci rozstąpiły się i my możemy przejść przez śmierć do życia.

To wszystko, co przeżywał Izrael, pokazuje, co przeżywamy my, jako Boży lud, fizycznie i duchowo też. Dlatego Jezus mówi: „nie bój się śmierci, gdyż Ja pierwszy wszedłem w nią i otworzyłem ci drogę”. Ale kiedy nie bój się śmierci? Zobaczcie, kiedy Bóg mówi do Izraela: „a teraz wy uświęćcie się, bo przejdziecie przez to, przygotujcie się do przejścia przez Jordan. Nie wejdziecie ze swoimi rzeczami, nie wejdziecie ze swoim złym stanem duchowym, nie wejdziecie ze swoimi złymi myślami. Bo jeśli tak wejdziecie w śmierć, to zginiecie.”

Popatrzmy na nadchodzące wydarzenia, tysiącletnie królestwo, wejście do Ziemi Obiecanej, potem jeszcze pewne wojny się toczą. Po tysiącletnim Królestwie będzie też jeszcze stoczona wojna z władztwami ciemności, z wszystkimi mocami ciemności, wygrana przez Pana Jezusa i Jego żołnierzy. Ale następne miejsce, Ziemia Obiecana, nie będzie miała już żadnej wojny. Dlatego, jeśli chcemy dojść do tego miejsca, musimy być poddani Panu i nie może tak być między nami, że stare życie powoduje, jacy my jesteśmy wobec siebie, bo to będzie stary Izrael ze starymi sposobami myślenia. Rozumiecie? Ograniczając relacje ze sobą, nadal myślimy tak, że nie możemy się do siebie całkiem otworzyć, bo na pewno za tym będzie jakieś zło, na pewno. W rezultacie to zaczynamy podejrzewać wszyscy, że za otwarcie spotka nas coś złego, a więc nie otwierajmy się w ogóle.

Izrael tak szedł przez pustynię. Jeden lud, mający jednego cielesnego ojca, Abrahama, a nawzajem traktowali się, jak obcy. Nawet Miriam i Aaron podejrzewali Mojżesza: „Mojżesz wyprowadza nas po to, żeby zademonstrować swoją władzę, swoją wielkość, on chce mieć nas w garści, chce nami rządzić. On wymyśla sobie te prawa.” Czy Mojżesz mógł wymyśleć sobie takie prawa?! Kto mógł wymyślić takie prawa?

Jeśli my nie zobaczymy, że chrzest ma uwolnić nas od grzechów, od starego właściciela, i że musimy również poddać się krzyżowi, żeby uwolnił nas od starego sposobu myślenia, to stary sposób myślenia spowoduje to, że nie możemy być naprawdę jedno. To stary sposób myślenia powoduje to, że nie możemy miłować się, bo stary sposób myślenia jest taki: „ja muszę mieć coś dla siebie, muszę mieć zapewnienie, coś co utrzyma mnie na odpowiedniej pozycji. To jest stary sposób myślenia. Nowy człowiek myśli: „Boże, Ty stworzyłeś niebo i ziemię, rzeczy widzialne i niewidzialne, Ty jesteś Wszechpotężny. Jak mógłbym wątpić w twoją stosowną pomoc na każdy czas”.

My jesteśmy jeszcze przed Jordanem, jeszcze nie weszliśmy w śmierć. Gdy wejdziemy, dobrze, żebyśmy weszli tak, jak Pan chce – uświęceni – tak, jak mówi Słowo Boże, że bez uświęcenia nikt nie ujrzy Pana. Żebyśmy wchodząc w śmierć, nie weszli łatwowierni, ze starymi myślami, starymi podejrzeniami, starymi niepewnościami.

Pustynia miała być miejscem, gdzie Izraelici są oczyszczani, nabywają odwagi, śmiałości w Panu, żeby ufać Bogu, a nie swemu ciału. To samo jest z nami. Czy jesteśmy gotowi przekroczyć granice śmierci, aby pójść do Boga i stanąć przed Jego obliczem i zobaczywszy Go, zostać z Nim? Czy jesteśmy gotowi stać przy Jezusie z czystym sercem, nie podejrzewając Jezusa o coś? 

Jan 14:23