Wolność w Chrystusie
Wolność w Chrystusie – część 3
W Ewangelii Marka, w drugim rozdziale czytamy taką historię, która jest nam bardzo potrzebna:
I znowu, po kilku dniach, przyszedł do Kafarnaum i usłyszano, że jest w domu. I zeszło się wielu, tak iż się i przed drzwiami już pomieścić nie mogli, a On głosił im słowo. I przyszli do niego, niosąc paralityka, a dźwigało go czterech. A gdy z powodu tłumu nie mogli do niego się zbliżyć, zdjęli dach nad miejscem, gdzie był, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. A Jezus, ujrzawszy wiarę ich, rzekł paralitykowi: Synu, odpuszczone są grzechy twoje. A byli tam niektórzy z uczonych w Piśmie; ci siedzieli i rozważali w sercach swoich: Czemuż ten tak mówi? On bluźni. Któż może grzechy odpuszczać oprócz jednego, Boga? A Jezus zaraz poznał w duchu swoim, że tak myślą w sobie, i rzekł im: Czemuż tak myślicie w sercach swoich? Cóż jest łatwiej, rzec paralitykowi: Odpuszczone są ci grzechy, czy rzec: Wstań, weź łoże swoje i chodź? Lecz abyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma moc odpuszczać grzechy na ziemi, rzekł paralitykowi: Tobie mówię: Wstań, weź łoże swoje i idź do domu swego. I wstał, i zaraz wziął łoże, i wyszedł wobec wszystkich, tak iż się wszyscy zdumiewali i chwalili Boga, i mówili: Nigdyśmy nic podobnego nie widzieli. Mk.2,1-12.
Dzisiaj rano, czytając to słowo, zacząłem patrzeć na nie innymi oczami. Wielu ludzi czyta Słowo Boże oczami ciała i dlatego jest tak dużo potknięć w ich życiu.
Otwórzmy teraz 1 List do Koryntian, drugi rozdział, od 13-15 wiersza:
Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę. Ale człowiek zmysłowy nie przyjmuje tych rzeczy, które są z Ducha Bożego, bo są dlań głupstwem, i nie może ich poznać, gdyż należy je duchowo rozsądzać. Człowiek zaś duchowy rozsądza wszystko, sam zaś nie podlega niczyjemu osądowi.
Apostoł Paweł pisze, że głosimy to nie w słowach ludzkiej mądrości, lecz w słowach, które naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową miarę. Słowo Boże musimy rozsądzać duchowo. Skończył się czas cielesności. Dlaczego apostoł przynagla, by rozsądzać duchowo? Jeśli obumrzemy, to jak mamy rozsądzać? Duchowo, bo wtedy nie żyjemy my, tylko nasz Pan, który żyje w nas, a On jest duchem. I Pan chce, abyśmy Słowo rozsądzali duchowo. Apostoł tak często podkreśla, że już nie mamy żyć cieleśnie, ale duchowo, w Panu Jezusie. Tu jest taka cienka granica, którą jeśli człowiek przekroczy, to już inaczej rozumie Słowo Boże, inaczej patrzy na Pana. Jezus Chrystus, który będzie w naszym sercu, będzie objawiał się w naszym życiu. Apostoł Paweł oddał całkowicie swoje ciało na usługi dla Pana Jezusa i Pan w cudowny sposób mógł objawiać się przez niego.
Wróćmy do tej historii z Ewangelii Marka. Cały dom, w którym był Pan, był obstąpiony przez ludzi. Widzimy ludzi, którzy za wszelką cenę chcieli dostać się do Pana. I co zrobili? Zdjęli ten dach, który był na wierzchu, po to, by dostać się do Pana i skorzystać z Niego. I tu tak mocno dotarło do mnie, że często przyjmujemy Pana, a nie zdejmujemy tego dachu. Ten dach nadal jest na naszym sercu i nie jest zdjęty. Co z tego, że jesteś pośród ludzi, na przykład w pracy, jak nie zdjąłeś tego dachu? Ludzie, z którymi przebywasz nie mają wtedy dostępu do Pana. Ty może cieszysz się Chrystusem, ale siedzisz cicho, zamykając się w domu. Ludzie, którzy wokół ciebie mieszkają, niekiedy do końca życia nie wiedzą, że tam mieszkał chrześcijanin. Nie zdjął tego dachu.
Gdy rozsądzamy tą opisaną historię duchowo, to widzimy, że też musimy zdjąć dach z naszego domu. Jesteśmy tu domem, który trzeba rozebrać, by służył dla Pana Jezusa. Nie może tak być, by ta gliniana skorupa nadal służyła dla siebie. Nie może być tak! Musi służyć dla Pana Jezusa Chrystusa. Czy ludzie, którzy otaczają nas, korzystają z tego, że w naszych sercach jest Pan Jezus Chrystus? Ci, opisani w Ewangelii, skorzystali z Pana. Czy ludzie korzystają z Pana w nas? To jest naprawdę wielki bój. Teraz zdaję sobie sprawę, że kiedyś zamknąłem Pana w swoim sercu i nie pokazywałem się przed światem, że wierzę w Pana Jezusa Chrystusa. Ale ja nie mam zamykać się przed tym światem. Bez względu na to, że będą wyśmiewać mnie, opluwać, będę radować się. Czy to, że w moim sercu mieszka Jezus Chrystus, sprawia mi radość, bez względu na te wszystkie przykre okoliczności, które dzieją się wokół nas? Jeżeli sprawia mi to radość, to Pan kiedyś nie zaprze mnie się, bo ja nie zaparłem się Jego, gdyż sprawia mi to radość, że jestem Jego i mogę dla Niego cierpieć. Tak, jak pisze apostoł w liście do Filipian, że darowane nam zostało nie tylko to, że możemy wierzyć w Pana Jezusa, ale darowano nam również to, że możemy dla Niego cierpieć.
Nam również zostało to darowane. Wielu ludzi unika tego, co jest napisane w drugiej części tego zdania z listu do Filipian. Jest to bardzo ważne w życiu każdego z nas, by to Słowo, które mamy, które ma nas uratować, było traktowane poważnie i wydało owoc w naszym życiu.
Kiedy to Słowo pozostanie literą, nigdy nie będzie wykonywać w naszych sercach żadnej pracy. Pan Jezus mówi w Ewangelii Jana: „Słowa, które do was powiedziałem są duchem i żywotem”. Te Słowa mają ożywić nasze serca. W starym życiu byliśmy martwi, a w Jezusie Chrystusie jesteśmy żywi. To Słowo ożywia nas.
Otwórzmy jeszcze Księgę Jeremiasza, 20 rozdział, od 7- wiersza:
Namówiłeś mnie, Panie, i dałem się namówić; pochwyciłeś mnie i przemogłeś. Stałem się pośmiewiskiem na co dzień, każdy szydzi ze mnie. Gdyż ilekroć przemawiam, muszę krzyczeć i wołać: Gwałt i zniszczenie! I tak słowo Pana stało mi się hańbą i pośmiewiskiem na co dzień. A gdy pomyślałem: Nie wspomnę o nim i już nie przemówię w Jego imieniu, to stało się to w moim sercu jak ogień płonący, zamknięty w moich kościach. Mozoliłem się, by go znieść, lecz nie zdołałem. Słyszałem złośliwe szepty wielu: "Groza dokoła! Złóżcie donos i my złożymy donos na niego!" Wszyscy moi przyjaciele czyhają na mój upadek. "Może da się namówić i potem będziemy nad nim górą, i zemścimy się na nim". Ale Pan jest ze mną jak groźny bohater; dlatego moi prześladowcy padną i nie będą górą. Będą bardzo zawstydzeni, że im się nie powiodło, w wiecznej hańbie, niezapomnianej. Lecz Ty, o Panie Zastępów, który badasz sprawiedliwego, przenikasz nerki i serce, spraw, bym ujrzał twoją pomstę nad nimi, gdyż tobie powierzyłem moją sprawę. Śpiewajcie Panu, chwalcie Pana, gdyż wybawił duszę biednego z mocy złośników. Przeklęty dzień, w którym się urodziłem; dzień, w którym mnie porodziła moja matka, niech nie będzie błogosławiony! Przeklęty mąż, który przyniósł mojemu ojcu radosną wieść: Urodził ci się chłopiec - i tym go bardzo ucieszył. Niech z tym dniem będzie jak z miastem, które Pan bezlitośnie zburzył! Niech słyszy krzyk z rana, a wrzawę wojenną w samo południe! Za to, że nie uśmiercił mnie w łonie, aby mi moja matka stała się grobem, a jej łono wiecznie brzemienne. Po cóż to wyszedłem z łona matki, aby doznać tylko znoju i udręki i swoje dni trawić w hańbie!
Zobaczmy, co mówi Jeremiasz, taki błogosławiony prorok: „Namówiłeś mnie Panie i dałem się namówić”. Każdy z nas może powiedzieć tak: „namówiłeś mnie Panie i dałem się namówić.” Popatrzmy jak piękne są to Słowa! Są to Słowa, które zwiastują Pana Jezusa Chrystusa. „Pochwyciłeś mnie i stałem się pośmiewiskiem na co dzień.” Tak dzieje się, kiedy Pan Jezus pochwyci nas, automatycznie stajemy się pośmiewiskiem. Każdy z nas przeżywał to, że staliśmy się pośmiewiskiem nawet we własnym domu. Popatrzcie jaka jest bariera, którą Bóg od razu stawia na drodze człowieka. Bóg od razu rozdziela. „Jesteś moim sługą? Przytrafią ci się te wszystkie rzeczy z powodu mojego Imienia, ale jesteś na dobrej drodze, na drodze Pana Jezusa Chrystusa”.
Jeremiasz może nie wiedział tego, że stanął na drodze Pana Jezusa Chrystusa, ale już wypowiadał to. W czym odzwierciedliły się te wszystkie rzeczy, które spadły na życie Jeremiasza? W życiu Pana Jezusa Chrystusa. Apostoł Paweł mówi, że to życie Chrystusa ma uwidocznić się w nas.
Jeremiasz mówi dalej, że wystraszył się tych ludzi: „groza dookoła”, zaczęli szukać na niego jakiejś pułapki, żeby oskarżyć go, pozbawić życia. Cały czas szukali na niego coś. Jeremiasz mówi, że już nie będzie przemawiał w imieniu Boga, zaniecha tego – „Nie wspomnę o nim i już nie przemówię w Jego imieniu”. Kiedy tak pomyślał, co stało się w jego sercu? „To stało się to w moim sercu jak ogień płonący, zamknięty w moich kościach.” Zaczęło go palić to Słowo. Nie można zatrzymać Słowa Bożego, nie można zamknąć Pana Jezusa w swoim sercu. Gdy Słowo Pana potraktujemy poważnie i wpuścimy do swego serca, to ono będzie palić nas i prowokować do wydawania owocu, aby iść i głosić Chrystusa, aby być takimi, jak Pan Jezus Chrystus. To jest piękna wskazówka, że to Słowo sprawia cudowną przemianę, sprawia nowe życie. Apostoł Paweł pisze do Koryntian, by rozszerzyli swoje serca. Po co mieli rozszerzyć serca? By Pan mógł wreszcie wydawać przez nich owoce. Taka też jest potrzeba naszych serc. Pan Jezus chce, abyśmy teraz wydawali owoc nowego człowieka, a nie ten, który wynika z ciała grzechu. Kiedy to się stanie? Kiedy wreszcie zburzymy ten dach, zburzymy wszystkie bariery i oddamy nasze członki Jemu, by władał nimi.
Naprawdę, to jest tak ważne, byśmy oddawali nasze członki we władanie Panu, by On mógł być uwielbiony. To jest bardzo ważne w życiu każdego z nas. Pan coraz większe światło rzuca mi na to, by pokazać mi, co chce czynić we mnie. W rozmowach z ludźmi, kiedy zaczynają mówić o kościołach, mówię im, by nie to zajmowało ich uwagę, a Pan Jezus Chrystus. By patrzyli na Niego, sprawcę i dokończyciela wiary. „Kiedy będziesz patrzył na Niego, zobaczysz, co Pan Jezus Chrystus chce dla ciebie zrobić, zobaczysz, że przyszedł na tą ziemię dla ciebie.” Zawsze wskazujmy na Pana, bo bez Niego nic nie możemy zrobić. Kiedyś szamotałem się, by coś zrobić dla Pana, ale bez Niego człowiek nie jest w stanie nic zrobić. Nic. Będzie to wyglądać, jak człowiek stojący na bagnie. Im więcej się rusza, tym bardzie tonie.
Człowiek musi cały obumrzeć dla Pana Jezusa, by wreszcie wydawać owoc. Ewangelia i Słowo Boże przynagla nas do tego. To jest cudowne, obumrzeć dla Pana Jezusa, żeby wreszcie On już działał w nas. Moją pierwszą myślą teraz jest, gdy wstaję rano, wieczorem klękam do modlitwy, gdy kładę się spać, żebym już nie ja, tylko Pan Jezus Chrystus żył we mnie i wydawał we mnie swoje owoce, żebym już nie ja określał, co mam robić, gdzie iść, tylko Pan Jezus Chrystus. Naprawdę. A wtedy wszelkie nasze relacje, spotkania będą jednym wybuchem radości przed Jego obliczem. Tak będzie, gdy będziemy żyli życiem Chrystusa, a nie swoim. To będzie agape, uczta radości. I uczmy się naszego Pana, bo On chce uczyć nas. Widzę, że Pan prowadzi nas w tym kierunku, żebyśmy dali Mu już całkowicie pierwsze miejsce. Pan mówi, że jeśli dwóch lub trzech spotyka się w Moim imieniu, tam jestem pośród was. Dążmy do tego, by być najbliżej Pana Jezusa Chrystusa. Bądźmy jak najbliżej! Ci ludzie, którzy przynieśli chromego człowieka, wiedzieli, że ten cud może się dokonać tylko przy Panu Jezusie. To jest bardzo ważne, abyśmy byli tego świadomi. Te wszystkie rzeczy, które działy się 2000 lat temu, będą działy się i wśród nas, bo Pan chce działać w swoim Kościele. Pan nie chce być wyrzucony poza Kościół, poza drzwi, jak mówi w liście do Laodycei. Ale Pan ciągle stoi i kołacze i to odnosi się do Kościoła i do naszych serc. Słowo Boże jest jak miecz obosieczny i odnosi się również do naszego serca, abyśmy czasem nie wyrzucili Pana z serca. Pan chce działać w swoim Kościele.
Amen

