Wolność w Chrystusie

Wolność w Chrystusie - część 2

Dlatego Paweł mógł napisać: „wy do wolności zostaliście powołani bracia i siostry, tylko nie pobłażajcie ciału, abyście nie zginęli”. Nasze ciało nie podpowiada nam dobrych rozwiązań, naprawdę. I chodzi o to, by być szczerymi wobec siebie i powiedzieć sobie: „nasze ciało nie pomaga ani trochę”. Ono przeszkadza i walczy z Duchem Świętym, który przyszedł pomóc nam. I musimy sobie pomóc, by uwolnić się od sposobów życia ciała w Kościele. Kościół to jest nowa wartość, to nie jest z tej ziemi. Kościół zbudowany jest na innym fundamencie, niż wszystko na tym świecie i to jest Chrystus. Im głębiej sięgniemy w tą prawdę, tym większa szansa, że pojmiemy, jak cenna jest wolność, a szkoda każdego dnia spędzonego w niewoli.

Jak cenne jest to, kiedy możemy budować się nawzajem i nie stracić czasu w taki sposób, żeby zgromadzić się, a człowiek nie odchodzi zbudowany.

Wiecie, śmierć to jest coś, co rujnuje człowieka. Można powiedzieć, że póki człowiek żyje, to ma i rumieńce i jakoś wygląda, rusza się, a umarły? Z każdym dniem zaczyna cuchnąć. Śmierdzi i już tam nie ma życia. Kiedy Pan Jezus szedł do Łazarza, Marta powiedziała: „Panie! Już cuchnie, bo już jest czwarty dzień w grobie”. Wszyscy to widzieli, ale Bóg dał mu życie. Życie spowodowało, że Łazarz znowu zaczął funkcjonować.

Wiecie, Kościół jest czymś najpiękniejszym. Bałbym się stracić blask Kościoła przez ludzi, którzy nie rozumieją Kościoła. Ludzie, którzy nie rozumieją Kościoła muszą zobaczyć ten Kościół i zapragnąć być błogosławioną cząstką, tak jak zaczyna się kazanie na górze – „błogosławieni”. Szczęśliwi ludzie, którzy to pojęli, którzy przyjęli to i zaakceptowali. Szczęśliwi, którzy doznają tego od Pana Jezusa. Wiecie jakie to szczęście spotkać człowieka, który zaczyna widzieć Jezusa? To jest zupełnie inny człowiek. Ciało chodzi opornie za Panem, ciało nie chce krzyża. Ciało chce powiedzieć, że jest dobrze, jest w porządku. Ale kiedy patrzę na Chrystusa, to widzę, że w porządku jest tylko wtedy, kiedy to Chrystus mówi, że jest w porządku.

Zobaczmy kiedy Chrystus mówi, że jest w porządku? Wiecie, kiedy mówię te słowa, ludzie bardzo często reagują: „ale łaska, musi być łaska”. Łaska jest, ale po to, by te słowa zrealizowały się. A to jest to Słowo:

Jezus im odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, lecz syn pozostaje na zawsze. Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie.

Nie można być wolnym bez wyswobodzenia przez Jezusa. Kiedy Jezus mówi, że człowiek jest wolny? Wtedy, kiedy już Chrystus jest tym, który działa. „Jeśli Chrystus was wyswobodzi”. My nie jesteśmy w stanie sprawić sobie wolności. My jako ludzie nie mamy takiej opcji, by pomóc sobie nawzajem, by być wolnymi. Na przykład mam ułomność w tej sprawie i rozumiem swoją ułomność, a ty masz ułomność w tamtej sprawie i rozumiesz swoją ułomność. Wszyscy jesteśmy ułomni i jesteśmy w stanie zrozumieć nasze ułomności i mówimy: „wszyscy żyjemy w grzechu, wszyscy będziemy żyli w grzechu i wszyscy umrzemy, żyjąc w grzechu. Nawzajem rozumiemy się”. Ale Jezus tak nie mówi. Jezus mówi: „za życia masz przestać grzeszyć.”

Co to znaczy przestać grzeszyć? Przestać grzeszyć, to nie znaczy, żeby zmienić swoje życie na wspaniałe. Przestać grzeszyć, to przestać żyć według własnej woli, ucząc się woli Ojca. Jeśli Ojciec mówi w swoim Słowie: „zrób to”, to zrób to. Nie podważaj Jego woli. Grzechem jest podważanie woli Boga, że ona dla nas jest niedobra. Tak, jak powiedział diabeł: „Bóg nie chce, żebyście byli szczęśliwi.” Uruchomienie mojej woli jest zawsze grzechem, ponieważ ja wątpię w miłość Boga do mnie. To jest grzech, od którego uwalnia nas Chrystus. Czy Chrystus wątpił, że wola Ojca jest dla Niego najlepsza? Nigdy! Nigdy.

Faryzeusze mówili: „grzeszysz, bo nie zachowujesz sabatu. Grzeszysz, bo pozwalasz jeść nie umytymi rękoma uczniom swoim. Grzeszysz, bo uzdrawiasz w sabat.” A w końcu powiedzieli o Panu do człowieka, który został uzdrowiony ze ślepoty: „przecież on grzeszy”. Uzdrowiony powiedział: „nie wiem czy grzeszy, czy nie, ale wiem, że Bóg nie pozwoliły uczynić tego przez kogoś, kto chodzi w nieczystości”. I to było piękne.

Zwróćmy uwagę na to, że nasza wola jest grzechem. Człowiek mówi: „ja już nie kradnę, ja już nie piję.” To jest to własne zabezpieczanie się. Ale czy żyję już według woli Bożej, czy nadal według swojej? „Nie czepiaj mnie się, ty też nie jesteś lepszy.” Czy to jest dobre? To nie jest dobre. To jest tak, jak: „nie czepiaj się mnie, razem idziemy na wieczny ogień”. Nie. Mamy sobie pomóc w czasie pielgrzymki, by nie trafić do tego ognia. A więc powinniśmy ze sobą szczerze rozmawiać. Nie obruszajmy się na siebie, jeśli będziemy rozmawiać szczerze. Nie chodzi o to, żeby pogłaskać człowieka tak, jak głaszcze się psa i on to lubi. Nam chodzi o to, by pomóc sobie uratować się. Nie wiemy kiedy umrzemy. Nie znamy dnia, ani godziny i każdego dnia chcemy być gotowi na spotkanie z Bogiem. Życie z Bogiem to jest coś najpiękniejszego, najwartościowszego na ziemi. Żeby znać wolność, trzeba chodzić w tej wolności i należeć do wolności każdego dnia, żyjąc w poddaniu woli Bożej. Jeśli chcemy poznać to, musimy nauczyć się nie żyć według własnej woli, ale według woli Jego. Kiedy młody wierzący nawraca się, mówimy: „słuchaj Słowa Bożego, czytaj, ucz się żyć tym Słowem.” Jeśli będziesz poddawać Panu swoją wolę w tym, czego już uczysz się, a Pan nie wymaga od ciebie więcej niż ci dał, Pan dalej będzie uczył cię, a ty wzrastaj, rozwijaj się. Ucz się tej wspaniałej wolności, kosztuj ją. Pan przez Swoją krew dał ci możliwość uczenia się życia w wolności. Nie marnuj swego czasu.

Czasami jest tak, że wierzący żyje ileś lat i zapomniał, po co jest wierzący. Gdyby wolność polegała tylko na tym, że człowiek przychodzi na zgromadzenie, to taką wolność ma mnóstwo ludzi. Ale wolność polega na tym, żeby być na zgromadzeniu, chodząc z Bogiem przed zgromadzeniem. Wtedy człowiek przychodząc na zgromadzenie jest od razu gotowy, by chwalić Boga. Nie musi być reanimacji, odświeżania pamięci o Bogu, nie ma takiej potrzeby. Wchodzi i od razu może powiedzieć: „chwała Ci Boże za łaskę Twoją”. Serce jest podniesione i nie patrzy dziwnie po ludziach. „Chwała Ci, Boże” – jest wtedy, kiedy człowiek wcześniej chodzi w woli Bożej. To jest dla niego uczta, by przyjść między wierzących, wtedy mówi: „jak dobrze jest być w zgromadzeniu świętych ludzi.” (Co mu się stało, że taki szczęśliwy?) Szczęściem dla nas jest być w woli Boga. Naprawdę, bo Bóg rozlewa w sercu radość. I wtedy ten człowiek ma radość od Boga, a nie wykrzesaną z emocji: „bo mi się fajnie dzień ułożył”. Radość od Boga to jest skarb, to rozlewa Duch Święty tym, którzy chodzą według woli Bożej. Nie można mieć Bożej radości w sercu, jeśli nie chodzi się z Bogiem. Wtedy trzeba czerpać ją w inny sposób: „bo coś powiodło mi się, coś mi się udało, trafiłem na taką okazję, bo ta siostra powiedział mi, że chce być moją żoną.” To są zadowolenia okazjonalne, ale Bóg chce dać nam zadowolenie, które jest niezależne od wszystkiego, co otacza nas. Zadowolenie niebiańskie.

Czy chcesz mieć takie zadowolenie, że jesteś szczęśliwy w Bogu i każdego dnia gotowy jesteś chodzić jak po moście, chociaż nie widzisz przestrzeni? Jesteś wolny. Nie ma nic cenniejszego dla nas, jak bycie wolnym na tej ziemi. Wolnym od naszych grzechów, od naszego ego, naszego ja. Tak, jak mówi psalmista: „Ty wiesz kiedy siadam, kiedy wstaję, znasz moją myśl z daleka, ustaliłeś mój początek i koniec. Jakże cudowna jest Twoja wiedza, o Boże”.

Rozmawiajmy. My tak mało jeszcze znamy tą wolność, by dzielić się nią nawzajem, ogłaszać ją. Wiecie, Burek przywiązany do budy może chwalić się, że ma zawsze żarcie pod nosem, ale brakuje mu wolności. Ale ten Burek bez budy może zawsze pójść, gdzie chce. Może nie jest tak gruby, ale za to szczęśliwy. Jeśli jesteśmy uwiązani koło rzeczy świata, możemy mówić ile te rzeczy przynoszą nam korzyści, ale wolnymi nie możemy być. Jeśli umarłeś, umarło z tobą wszystko.

Oglądaliśmy film „Koło zamachowe” i tam było trochę pokazane z tej wolności. Człowiek zaczął czerpać swoje zadowolenie z tego, że swoje interesy zaczął prowadzić uczciwie. Nie wiem, czy ten aktor jest też taki w swoim codziennym życiu i potrafił uczciwie, z radością oddać to, co zagrabił. Na filmie jest to prostsze, bo odgrywasz pewną rolę, ale kiedy patrzymy na Jezusa, widzimy rzeczywistość, że to jest prawda, że można żyć w czysty sposób na tej nieczystej ziemi.

Wczoraj jadąc pociągiem, usiadł naprzeciw człowiek z pieskim. I ten pies wyglądał, jakby był najszczęśliwszy na świecie. Przez cały czas patrzył w oczy swojego pana. To była jego wolność, jego rozkosz, że ma swojego pana. To może być taka alegoria do naszej wolności. Kiedy jesteśmy prawdziwie wolni? Wtedy, kiedy mamy swojego Pana Jezusa Chrystusa, kiedy patrzymy na Niego, każdego dnia obserwujemy Go, kiedy widzimy Go w naszym życiu i chcemy z Nim być przez cały czas. To jest właśnie ta prawdziwa wolność. Niektórym mogłoby się wydawać, że to jest związanie, bo nie mam tyle ruchu, ale to jest prawdziwa wolność – patrzeć na Jezusa i kroczyć za Nim.

Poznajemy wolę Boga i Bóg chce, abyśmy z powrotem wrócili do Niego. Cała pielgrzymka Jezusa Chrystusa po tej ziemi, wszystkie czyny, który dokonywał i które świadczyły o tym, że jest Synem Bożym, miały za zadanie, by wrócić nas z powrotem do Ojca, do miejsca, które Adam i Ewa stracili.

To jest dla nas ta cudowna nowina, którą mamy w Jezusie Chrystusie, że mamy powrót do Ojca. Niech ten świat nie próbuje okłamać nas, że jest inaczej. Tak jest! W Jezusie Chrystusie mamy z powrotem powrót do Ojca. W Jezusie Chrystusie mamy tą prawdziwą wolność.

Tak leży mi to na sercu, by każdy dzielił się tym, co przeżywa z Panem, jak Pan przeprowadza przez wszystkie doświadczenia, bo nasze życie to jest jedno wielkie doświadczenie. Czy potrafimy otworzyć się? Każdy z nas mówi, że przyjął Pana Jezusa Chrystusa do swego serca, i że mamy Go w sercu. To jest prawda i chwała Bogu. Ale czy przyjęcie Pana Jezusa nie oznacza tego, że mamy otworzyć się?

Mówimy tutaj dużo o śmierci każdego z nas. Pan Jezus dał nam przykład do naśladowania, żebyśmy żyli na tej ziemi tak, jak On. Czy my, którzy pokochaliśmy Go, chcemy umierać? Jakie są symptomy obumarcia tego starego człowieka i w jakim momencie to zaczyna się? Musi być czytelny znak tego, że zaczynamy obumierać dla tego świata, dla własnego ciała. Kiedy?

Dzisiaj otworzyłem List do Rzymian i tam zobaczyłem pierwszy przykład tego obumierania. Tak, jak kiedyś dawaliśmy nasze członki na oręż nieprawości, tak teraz nasze członki: ręce, nogi, wszystko, co dał nam Bóg, mamy dawać dla Boga. To jest ten pierwszy symptom, że zaczynamy obumierać i ręce teraz same wyrywają się ku uwielbieniu Boga. „Kiedyś te ręce Panie, służyły dla zaspokojenia moich pożądliwości, a teraz chcę, by te ręce służyły dla Ciebie, Boże. Te nogi, które kiedyś ciągnęły mnie na dyskotekę, teraz chcę, by ciągnęły mnie do Bożej społeczności.” To jest pierwszy symptom, że moje ciało zaczyna umierać dla Chrystusa. To jest początek nowego życia.

Dziękuję Panu za wszystkie rozmowy, które tu prowadzimy i widzę, że to wspólne rozważanie prowadzi do pragnienia całkowitego naszego obumarcia, żebyśmy mogli służyć Panu. Jeśli nie obumrzemy, nigdy nie będziemy mogli służyć Panu. Pan nie będzie używał takiego ciała, które nie obumarło dla Niego. To, które obumarło, Pan będzie używał w naprawdę cudowny sposób.

Jan 14:23