Rozkosz Bożych ludzi
Rozkosz Bożych ludzi - część 1
Dobrze jest śpiewać Panu i chwalić Najwyższego, gdyż On postanawia i kieruje każdą sprawą. Jego oczy są stale otwarte i Jego prawica jest stale wyciągnięta, aby Jego lud zmierzał ku wieczności z Nim.
Chciałbym mówić dzisiaj o rozkoszy. Co rozumiemy pod słowem rozkosz? Jak znamy słowo rozkosz? Zobaczymy dwa rodzaje rozkoszy. Rozkosz, która nie daje człowiekowi życia i rozkosz, która daje człowiekowi życie.
Najpierw spojrzymy na to, co nie daje życia. Otwórzmy 4 Mojżeszową, 11 rozdział, 31- 34 wiersza:
I zerwał się wicher zesłany przez Pana, przywiał od morza przepiórki i rzucił na obóz, na dzień drogi z jednej i na dzień drogi z drugiej strony, wokół obozu, mniej więcej dwa łokcie na ziemi. I zabrał się lud do zbierania przepiórek przez cały ten dzień i przez całą noc, i przez cały dzień następny. Nawet ten, co najmniej zebrał, miał dziesięć chomerów. I rozłożyli je sobie wokoło obozu.
Zobaczcie ile siły Izraelici byli gotowi poświęcić. Musiało to być mocno w ich sercu.
Lecz gdy mięso było jeszcze między ich zębami, zanim zostało ono spożyte, zapłonął gniew Pana przeciwko ludowi. Pan zadał ludowi bardzo ciężki cios. Miejsce to nazwano Kibrot-Hattaawa (Groby Rozkoszy), gdyż tam pogrzebano ludzi pożądliwych.
W sercu ich było olbrzymie pożądanie tego mięsa. Gotowi byli nawet narzekać na Boga, szemrać, chodzić ze zwieszonymi głowami, pokazując, że nie podoba im się to, jak Bóg prowadzi ich. Izrael szemrał, chciał mięsa. Ten smak mieli w sercu swoim i to mięso zajęło miejsce Boga.
Zobaczcie jak ważne jest to, co jest w moim i twoim sercu dzisiaj. Czy jest ktoś, czy coś innego niż Bóg i to, co On nam dał w swoim Synu? Jeśli tak, to nie jesteś dla nikogo zbudowaniem, nawet dla siebie samego. Jeśli tak jest, to jesteś po złej stronie i idziesz w kierunku grobu rozkoszy, nie ku życiu rozkoszy. Idziesz ku śmierci. Ta rozkosz prowadzi do śmierci. Jeśli coś zatrzymuje ciebie przed tym, aby należeć do Pana z całego swego serca i to coś zajmuje twoje serce tak silnie, że pomaga ci żyć na tej ziemi, to końcem tego jest grób śmierci.
Zobacz, jak wyglądała ich rozkosz. Oni chodzili, szemrali, zwieszali głowę, demonstrowali swoje niezadowolenie. Tak wyglądała ich rozkosz. Ta rozkosz powodowała, że ich oblicza były spuszczone, smutne. Ta rozkosz odebrała im chrześcijańskie oblicze, oblicze ludu, który należy do Wszechmogącego Boga. Ta rozkosz odebrała im to, co było najcenniejsze. Kiedy Bóg prowadził swój lud, ten lud miał iść, rozkoszując się swoim Bogiem, a wtedy ich oblicza jaśniałyby, a ręce byłyby wzniesione, a nogi by chętnie szły tam, gdzie On prowadzi ich. A usta ich śpiewałyby pieśni pochwalne za Jego łaskę i dobroć.
Te dwie rozkosze mają różne oblicza. Strasznie jest, jeśli w zborze są ludzie, którzy rozkoszują się nie Panem, wtedy ich oblicza zwiastują śmierć. Straszne zwiastowanie śmierci. Ale kiedy serce rozkoszuje się Panem, twoje oblicze zwiastuje życie, twoje usta wypowiadają słowa życia, a kiedy coś robisz, robisz to z wdzięcznym sercem, jako dla Pana. Musi coś być w sercu, jeśli to nie jest w ten sposób. To jest jakaś inna rozkosz, inne rzeczy, inne, inne, nie Pana, złączone z tą ziemią. To jest tragedia, jeśli pośród ludu Bożego idą ludzie, którzy mają rozkosz ziemską. Coś z tej ziemi zadawala serce, daje zaspokojenie. Pożądanie tych rzeczy powoduje, że człowiek jest niechętny wobec Boga, który nie daje mu dojść do tych rzeczy, bo tam trzeba dojść przestępstwem, jakimś kłamstwem, jakimś grzechem, a Bóg zamyka i mówi: „nie będziesz czynił żadnej obrzydliwości, gdyż jesteś ludem świętym”. Człowiek nie może tego wziąć inaczej, jak tylko musi zrobić coś jak świat, żeby to wziąć i musi pójść inną drogą.
To jest tak ważne, żeby zwłaszcza dzisiaj, kiedy jest tyle odstępstwa od Boga, tyle rozkoszy, ale nie Jezusem, nie dołączać do tych wielu, ale być wśród tych, którzy rozkoszują się Chrystusem, swoim Panem, aby oblicze twoje i serce jaśniało, żeby słowa twoje były jasne, gdyż cały świat mówi o złym. Gdziekolwiek spojrzeć, to zło, coś co zniechęca, co odbiera zadowolenie i wdzięczne serce. Ale kiedy dziecko Boże rozkoszuje się nie ziemskimi rzeczami, ale niebiańskimi, nie tym, co na ziemi, ale tym, co w niebie, siedzącym na tronie po prawicy Ojca, Chrystusem, to wtedy całe wnętrze człowieka napełniane jest niebem, a oblicze jego promienieje jeszcze bardziej, niż oblicze Mojżesza, który schodził z góry, po otrzymaniu przykazań. Radzę ci, abyś to nabył.
Zachęta jest tak bardzo potrzebna dzisiaj Bożemu ludowi. Zniechęceń jest pełno. Ludzi, którzy zniechęcają, z opuszczonymi rękoma, którzy zaprzestali patrzeć na Jezusa jest pełno. Ludzi, z którymi możesz porozmawiać o wszystkim, ale nie o niebie, jest pełno. Diabeł chce, żeby rozmawiać o złym, ponieważ on jest ojcem zła.
Gdyby nas teraz wzięto do nieba, a tam tylko radość, wdzięczność, zadowolenie. Nie ma z kim pogadać o głupich rzeczach, nie ma z kim poplotkować, nie ma z kim obgadać kogoś. Nie ma z kim! Wszyscy zajęci Bogiem! Czy wytrzymasz wtedy, skoro to zło ciśnie cię? Niech ciśnie dobro, by mieć o czym rozmawiać, mieć kogoś, o Kim warto mówić, kogoś, Kogo poznajemy coraz bardziej i bardziej i coraz więcej możemy powiedzieć o Nim. Jak ważne jest to, żeby twoje i moje serce było jasne, aby było czyste, bo, ci, którzy mają czyste serce, Boga oglądać będą. Z powodu tego, że błyskotki tego świata zasłoniły oczy, ludzie nie myślą co to znaczy „Boga oglądać będą”. To jest niewyobrażalne dla nas – obejrzeć Tego, który jest Miłością, który, chociaż zgrzeszyliśmy, posłał nam Zbawiciela Jezusa Chrystusa, swego ukochanego Syna, aby poniósł za nas konsekwencje naszych grzechów, abyśmy mogli być pojednani z Bogiem. Jakież to jest ważne i cenne.
Oprzytomnij i zobacz, czy jesteś zachęceniem dla innych, czy twoje słowa, twoje czyny są zachęceniem dla innych, aby biec za Chrystusem, aby do Niego należeć całym swoim sercem. Czy twoje modlitwy są zachęceniem dla innych?
Pan Jezus przyszedł zachęcić nas do życia z Bogiem. Całe Jego życie jest zachęceniem dla nas, Jego posłuszeństwo Ojcu jest zachęceniem dla nas, abyśmy poszli. Jego zwycięstwo na krzyżu jest zachęcające dla nas, abyśmy wytrwali w cierpieniach, gdyż za tym jest zmartwychwstanie. Pierwsze zmartwychwstanie – zmartwychwstanie na wieczną radość. Pomyśl, że kiedy jesteś chrześcijaninem, a nie należysz całym sercem do Pana, to swoją nędzną postawą powodujesz codzienne zniechęcanie do życia z Bogiem. A kiedy całe twoje serce potrzebuje Pana, szukasz Go, wzywasz Jego imienia, to swoją postawą zachęcasz innych do Pana. Po co jesteśmy na tej ziemi?
Po to, by zachęcać, czy zniechęcać? Jezus przyszedł zachęcić nas do życia z Bogiem i powiedział: „jeśli wy jesteście ze Mną w tym, by zachęcać do życia z Bogiem, to jesteście ze Mną, a jeśli nie zachęcacie już do życia z Bogiem, jeśli postawa wasza jest destruktywna, to niebezpieczne jest wasze pielgrzymowanie, gdyż traficie go grobu ziemskich rozkoszy. Otrzymacie to, czego pożądaliście. Dostaniecie to na zawsze, ale z tego nie ma radości.” Pomyśl o tym, że twoja modlitwa może być dla kogoś zachęceniem, albo zniechęceniem. Twoja postawa wobec Bożego Słowa, kiedy chwytasz Boże Słowo i chcesz nim żyć, może być zachęceniem. Ale kiedy słuchasz, potem odwracasz się i robisz swoje, to jesteś zniechęceniem dla innych, by mówić ci te piękne słowa. Możesz być człowiekiem, który doprowadza kogoś do zastanowienia się, że może rzucam perłę przed wieprze, snadź by nie podeptały.
Zobacz jak ważne jest to, jak my dzisiaj żyjemy, należąc do Chrystusa. Czy w naszym sercu jest miejsce dla Niego, czy On nie musi z czymś walczyć o to miejsce? Upominać się o Swój czas, upominać się o służbę, przypominać, że Ona nadal jest Panem, że wykupił nas, zapłacił najwyższą cenę i nie chce, żebyśmy trafili na wieczne potępienie, ale na wieczną radość? Zobacz, jak ważne jest, co robisz każdego dnia, bo z tego czerpiesz albo zachęcenie, albo zniechęcenie. Jeśli chodzisz z Chrystusem, to będziesz zachęceniem dla innych, jeśli nie, to będziesz zniechęceniem, choćbyś nie wiem, co zrobił? Nie będziesz miał tego ducha zachęcenia, tego pociągnięcia do wieczności, które powoduje, że jakiś człowiek może zapragnąć tego umiłowanego Chrystusa. Nie twoich rzeczy, ale Chrystusa, by do Niego należeć.
A więc Izraelici chcieli czegoś z tych ziemskich rzeczy i w końcu Bóg dał im to, ale to nie przyniosło im szczęścia. Kiedy człowiek czasami upiera się i wymusza na Bogu, żeby Bóg dał mu coś, to w końcu może dostać, ale nie będzie to szczęściem, raczej tragedią. Myślmy o tym, jak ważna jest zachęta i jak wiele jest w Biblii słów zachęcenia, które nieustannie chcą pokazać nam to, co dla nas jest najważniejsze.
Otwórzmy Księgę Ezechiela, 24 rozdział, 21 i 25 wiersz:
Przemów do domu izraelskiego: Tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja zbezczeszczę moją świątynię, chlubę waszej potęgi, z której jesteście dumni, rozkosz waszych oczu i ukochanie waszych dusz. Wasi synowie i wasze córki, które tam pozostawiliście, padną od miecza.

