Jezus wywyższony w nas
Jezus wywyższony w nas - część 4
To jest coś, co pokazuje, że ludzie nie umieją czytać Biblii, nie umieją patrzeć na Jezusa. Ludzie nie są nauczeni Chrystusa. Słowo Boże mówi: „lud Mój ginie, bo brak mu poznania.”
Zobaczcie, co naprawdę jest potrzebne ludziom, żeby uwielbić Boga. Czy wielki budynek, czy czyste zgromadzenie? Jezus chodził po polach, po jakichś wzgórzach, albo głosił z łodzi. Nie miał budynku. Szedł też do świątyni, ale gównie spotykamy Go pod niebem. Często słuchający Go ludzie nie mieli co jeść; parę rybek, parę chlebków i cudowne rozmnożenie i mogli być nakarmieni.
Zobaczcie, że w czasach, kiedy Biblia jest tak dostępna, gdzie jest wiele przekładów, wiele słowników, konkordancji, możliwości szukania, przepatrywania tego skarbu, ludzie zajęci są zupełnie czymś innym. Zostali już zbawieni, uratowani, nie muszą już poznawać Jezusa, uwierzyli w Jezusa i mają już wieczne życie. A czy wiara nie mówi, że mamy Go poznawać? Dziwna to wiara, która nie każe poznawać mi Tego, w którego wierzę, że nie spędzam z nim czasu, nie uczę się Go, nie poznaję i nie naśladuję Go. Co to jest za wiara? To jest zwiedzenie. To jest wiara w samego siebie, w swoją wizualizację jakiegoś Chrystusa, który nie może zbawić.
Wiara, którą dostajesz od Boga skupiona jest na Jezusie Chrystusie, na tym, Kim On jest dla ciebie i ona nie pozwoli ci do końca twego życia spuścić oczu z Chrystusa. Tak cenny jest On dla ciebie, tak ważny. Nie masz nikogo ważniejszego na tej ziemi, żeby przeprowadził cię przez bitwę do życia. To jest wiara, która trzyma cię przy Nim każdego dnia, w każdym czasie. Jeśli to masz, jesteś bogatym człowiekiem, bo poznajesz Go. Zobaczcie, co powiedział apostoł Paweł, który dostał objawienie Skarbu: „poznać Go jeszcze więcej”. Chciał poznać ten objawiony Skarb jeszcze więcej, doświadczyć Jezusa jakim On jest. Oczekiwał z radością, że kiedyś przemieniony, spotka się z Nim, aby zostać z Nim na zawsze. Apostoł mówi, że ci, którzy umiłowali dzień przyjścia Jezusa też tak wyjdą naprzeciw.
Ile jesteś gotowy, czy gotowa poświęcić dla tego Jezusa? Czy zrobimy taką kartkówkę ile gotowy (gotowa) jesteś Mu dać i zbierzemy, i zobaczymy? Wstydem byłoby przyznać się, a więc na pewno napisałbyś: „wszystko”. Ale czy tak jest? Czy oddasz Mu całą swoją przyszłość? Czy znajdziesz większą radość w tym, kiedy On będzie tobą rządził, a nie ty Nim? Nie mamy być kobietą, która podstępnie rządzi swoim mężem. Mamy być kobietą, która pozwala rządzić swemu mężowi, Jezusowi, Chrystusowi. To On jest naszą Głową. Kiedy On rządzi, wtedy wszystko jest dobrze, bracia i siostry. Wtedy nasze emocje są prawdziwe i wszystko w nas jest dobrze. Ale kiedy tylko my zaczynamy rządzić, żeby pokazać, jak potrafimy żyć dla Jezusa, to co z tego wychodzi? Po krótkim czasie człowiek obraża się na innych wierzących – „ja tak bardzo chciałem, a wy co?” „ja tak bardzo starałam się, a wy co?” To właśnie wychodzi. To nie była Głowa, tylko próba podrobienia czegoś.
Kiedy działa Głowa, to ona daje ci wszystko, co potrzebne, aby zadanie było wykonane; siłę, mądrość, rozwagę, czas. Kieruje każdym krokiem. Kiedy czytamy w Biblii o proroctwach, widzimy jak to wszystko dokładnie zbiega się, w odpowiednim momencie i nic nie jest tak, żeby minęło się. To Bóg o wszystkim decyduje. Czy On jest najważniejszy w nas?
Wiecie, my w zabieganiu tego świata gubimy tak naprawdę z przed oczu Boga. Robimy wiele rzeczy, nie myśląc nawet o tym, że jesteśmy wykupieni przez krew Jego Syna dla Jego chwały. Trzeba nam stale przypominać o tym i przypominać. Kiedy rozmawiamy przez telefon, dobrze jest wspólnie razem rozmawiać o tym, dlaczego żyjemy na tej ziemi, po co jesteśmy tutaj jako chrześcijanie.
Wiecie, gdybym był ewangelistą, to wysłałbym was na ulicę, gdybym był nauczycielem, kazałbym wam bez ustanku czytać Biblię, gdybym był pasterzem, to kazałbym wam być zawsze z Jezusem i śpiewać Mu pieśni zadowolenia, że jest waszym Pasterzem. I to wszystko teraz musi zebrać się w jedno. Mamy głosić Go z miłości do Niego, a nie z obowiązku, nie z litery. Mamy z Nim być nie dlatego, że nam kazano, ale dlatego, że kochamy Go. Mamy czytać Biblię nie dlatego, że musimy, ale dlatego, że chcemy. To jest olbrzymia różnica.
Jeśli już rozumiesz, że w Biblii są zapisane Słowa, które są dla ciebie najważniejsze, to nikt nie będzie musiał patrzeć, co ty teraz robisz. Będziesz sięgać do tej Księgi ile tylko możliwe. A jeśli wiesz już na pewno, że On chce, żebyś przychodził (przychodziła) do Niego w modlitwach, w czystości, oczyszczeniu Jego krwią, będziesz często przychodzić do Pana, dlatego, że tak dobrze jest ci z Nim.
A więc wszystko musi być wynikiem Jego wpływu na nas. Zobaczcie, że często jest tak, że religie wysyłają swoich posłańców, żeby głosiły tą religię, a nie Jezusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, żeby ludzie byli nakłaniani do religii, a nie do Jezusa, żeby wpisali się w daną religię, a nie w Jezusa. Czy wiecie, że każda religia ma na swoich dłoniach krew niewinnych ludzi?
Gdyby nakłaniano do Jezusa, ludzie wiedzieliby, że muszą poddać się Jezusowi i nie szukaliby w religii zadowolenia dla samych siebie, ale pytaliby, czy tam na pewno umrę dla samego siebie, dla własnego ja? „Nic nie macie, żadnych gierek, fajnych wczasów, żadnych pomysłów na wspólne zabawy i wszystko zostawiliście? Czy na pewno będę mógł umrzeć dla swego „ja”, kiedy przyjdę do was? Jeśli jest tylko Chrystus, to idę. Kiedy nie jest marnowany czas po to, by podziwiać człowieka, to idę. Kiedy nie śpiewa się pieśni tylko po to, by nogą potupać, to idę. Jeśli ludzie chcą czcić Go, a nie siebie, to idę, bo chce uratować się.”
Ostatnio rozmawiałem z pewną osobą i mówiliśmy o tym, że nie zawsze jest tak, że ludzie przychodzą do zboru i szukają czystego zboru, bo są sami czyści. Czasami jest tak, że sami są zanieczyszczeni i trzeba poświęcić wiele czasu, żeby oczyścili się ze swego złego nastawienia i myślenia. Ludzie często szukają dobrego miejsca, nie myśląc o tym, czy sami są w porządku. Co wniosą do tego miejsca, kiedy tam wejdą?
Wiecie, ostatnio bardzo silnie wstrząsnęło mną to, kiedy czytałem w Biblii, jak Jozue został postawiony do służby. Czy wiecie co zrobił Mojżesz? Mojżesz włożył swoje ręce na Jozuego. Tam nic więcej nie jest napisane, co Mojżesz robił przy tym. On włożył swoje ręce na Jozuego i spłynął na niego czysty, święty Boży Duch, i widzimy życie Jozuego. Pomyśl ile brudnych rąk wkłada się dzisiaj na ludzi i przy tym są jakieś modlitwy, ale one nie mają znaczenia. Te ręce mają największe znaczenie. Jaki duch jest przekazywany? Czy duch pychy, dumy, arogancji wobec Boga, lekceważenia i śmiałości pozwalania sobie na co chcę, czy też duch uniżenia, pokory i posłuszeństwa? Jeśli włożył na ciebie ręce czysty człowiek, a w tobie jest coś złego, on od razu będzie wiedział, że w tobie jest śmietnik, bo będzie zderzenie czystości z nieczystością. Nie ma nauki, żeby nie wkładać rąk, ale jest nauka, żeby uważać jak wkłada się ręce, żeby nie wkładać na nikogo zbyt pochopnie rąk. Najpierw myśl o sobie, czy twoje ręce są czyste, czy twój umysł, twoje życie jest czyste, czy kiedy wkładasz te ręce, to Duch Boży mieszka w tobie?
Apostoł Paweł mówi: „Tymoteuszu, wróć do tego, co dostałeś przez włożenie moich rąk”. Wiemy jaki duch mieszkał w apostole Pawle i jaki duch spłynął na Tymoteusza przez to włożenie rąk. Kiedy chcesz włożyć na kogoś ręce, zbadaj najpierw siebie, czy są czyste. Jeśli nie, to daleko, daleko trzymaj je od kogokolwiek. Przynajmniej nie zrobisz komuś, albo sobie krzywdy.
Apostoł mówi do Tymoteusza: „nie bądź uczestnikiem cudzych grzechów.” Sam doświadczyłem tego i wiem o czym pisał Paweł. Musimy bardzo uważać na to, kiedy czytamy Biblię, by zastanawiać się co czytamy, dlaczego tak jest. Kiedy Jezus wkładał na kogoś ręce, to były czyste dłonie. Tam nic innego nie mogło przejść na człowieka, jak tylko czystość. Obyśmy byli tak czystymi, żebyśmy mogli wkładać ręce i żeby Duch Boży przechodził, by ludzie byli naprawdę chrzczeni Duchem Świętym. Duchem, który spowoduje, że oni będą pokorni, cisi, uniżeni, łagodni, wstrzemięźliwi, wytrwali, miłujący, przebaczający. Słyszeliśmy jak w pewnych miejscach mówią: „przyjdź bliżej, bo jak będziesz w końcowej ławce, to tam Duch Boży nie przyjdzie do ciebie. On może przyjść do piątego rzędu i koniec, a jak będziesz z przodu, to owładnie ciebie.” Ale Duch Boży przychodzi i napełnia tych, którzy mają posłuszeństwo Słowom Bożym w codzienności. Nie jest to ograniczone ławkami, tylko stanem serca, stanem umysłu.
Wiele rzeczy wyszło na tą ziemię, które mają ludzi porazić i wywołać w nich pewne poddanie się ludziom. A Słowo Boże mówi: „nie stawajcie się niewolnikami ludzi, ale bądźcie niewolnikami Chrystusa”. Pragnijmy, żeby Pan nam pomógł zobaczyć, że On jest dla nas najważniejszy i kiedy On zmienia nas, wtedy stajemy się błogosławieństwem dla siebie nawzajem, wtedy nie nasze „ja” pracuje miedzy nami, ale sam Chrystus. Czy nie lepsze jest dla nas, żeby Pan pracował przez ciebie i przeze mnie, żebyśmy nawzajem wspierali się i w czystości podawali sobie dłonie?
Wiecie, że Słowo Boże mówi o czystym, świętym pocałunku, ale to słowo zostało nadużyte i ludzie, którzy nie mają czystych ust całują się, nie myśląc o tym, że Słowo Boże mówi o czystym, świętym pocałunku, a nie o pocałunku samym w sobie. Ten, który całuje powinien mieć czyste , święte usta, przez które nie przechodzi byle jakie słowo, ale Boże Słowo, które może budować. Wtedy ten człowiek może pocałować, a jeśli ma takiego drugiego, to nawzajem całują się czystym, świętym pocałunkiem. Obyśmy mogli tak całować się.
Ale niech Duch Boży zatrzyma nas w tym, gdybyśmy nie dbali o czystość naszych ust. Lepiej nie robić czegoś dlatego, żeby pokazać innym, że jesteśmy święci, niż robić to w zabrudzeniu. Jedynie w Bogu ma to sens, wypełnienie, racje, kiedy chodzisz z czystymi ustami i mówisz to, co Boże. Twoje usta są czyste i kiedy spotykasz brata, masz ochotę pocałować go czystymi wargami.
Ale jesteś bardzo odpowiedzialny przed Bogiem, bo jeśli chodzisz w nieczystości, a robisz to, to Bóg nie pozwoli naśmiewać się z Siebie. To co powiem jest obrzydliwe. Byłem w pewnym miejscu, a między nimi był brudny, zanieczyszczony homoseksualista, który wykorzystywał to, żeby móc całować się z mężczyznami. A więc nie zawsze jest to coś dobrego. Jeśli patrzysz na kogoś, a nie znasz jego życia chrześcijańskiego, to nie całuj się, podobnie jak i nie wkładaj rąk na to, co drwi sobie z Boga.

