Nauka Chrystusa do budowniczych
Nauka Chrystusa do budowniczych - część 1
Całości kazania można posłuchać na www.jan1423.pl
Biblia jest taką Księgą, gdzie na każdej kartce jest dużo wspaniałych wiadomości, lub też smutnych, pokazujących nas ludzi, działających wbrew Bożej, wspaniałej woli. Kiedy nasze serca są pełne zachwytu i wdzięczności, kiedy widzimy królów, którzy zwracają ku Niemu swoje serca i z czystego serca należą do Niego i żyją według Bożego serca, to chwała Bogu. Ale najpiękniejszy jest obraz kiedy patrzymy na Jezusa, jak On chodził po ziemi, w jaki sposób się zachowywał, jak reagował. To jest doskonała Boża wola. Całkowicie, absolutnie doskonała Boża wola, widoczna w Bożym Synu.
I tak dzisiaj mogłem patrząc na Jezusa, myśleć: „przecież On jest Budowniczym”. Chcę widzieć jak On przygotowuje teren budowy, jak On pracuje nad tym, aby ta budowa dobrze była pokierowana. Jak On przygotowuje też tych głównych, „pilnowaczy”: apostołów, proroków, pasterzy, nauczycieli, ewangelistów, którzy będą wyruszać, aby najmować następnych robotników do budowy. Robotników, którzy będą proponować najdoskonalszą zapłatę, jakąkolwiek człowiek dostał na ziemi, za pracę w tym Bożym dziele. Jak Duch Święty będzie przekonywał ludzi, że w grzechu nie da rady tam pracować. Będzie przekonywał ludzi o sądzie, nad władcą tego świata, który tyle złych rzeczy zrobił, a także o sprawiedliwości, aby ci, którzy byli wezwani do pracy, to nie byli jacyś wynajęci najemnicy, tylko aby to były Boże dzieci, które są zainteresowane wolą Ojca, i które w woli Ojca widzą też swoje dziedzictwo.
My nie pracujemy dla obcych, a pracujemy dla siebie samych. Nie pracujemy nad tym, żeby to obcy jedli, albo obcy się cieszyli wiecznością. My pracujemy, abyśmy to my spożywali w niebie razem z Bogiem i cieszyli się wiecznością z Nim.
Ten właśnie Boży głos dociera do ludzi, a człowiek myśli: „a to warto żyć dla Boga?” Ten świat nie za bardzo znajduje w tym upodobania. I dlatego człowiek nie wie kogo posłuchać. Czy tej wieści, która mówi o Bogu, którego nie widać, czy świata, który mówi o rzeczach widzialnych, namacalnych. Ale przecież ten świat nie mówi o tym, że my jesteśmy stworzeniem Bożym, na obraz Jego.
Piękne, że jakiegoś dnia coś po prostu zajaśniało w sercu i człowiek został pociągnięty do Bożych spraw, że dzięki temu pociągnięciu, człowiek mógł doznać w swoim sercu, że Bóg żyje, naprawdę żyje i że to ma sens! Bo Ten, który żyje, tak sobie upodobał, aby Jego lud nie szedł wśród wielkich zachwytów, aplauzów, tylko aby szedł pośród szyderstwa, kpiny, lekceważenia. Aby tam okazała się ta próba, ta wielka próba, ponieważ Bóg próbuje każdego człowieka, którego ma zamiar wziąć do wieczności. Czy człowiek będzie widział wspaniałość Jego obietnicy?
Wiecie, można wypróbować, czy człowiek coś widzi. Zabierasz coś bardzo cennego i widzisz reakcję. Czy od razu chce to chronić, czy w ogóle nie reaguje. Jeśli reaguje, to znaczy że widzi. Jeśli reaguje, że ktoś chce mu zabrać życie wieczne, to znaczy, że widzi życie wieczne. Ale jeśli zabierasz mu je, namawiając do grzechu, czy do czegoś złego, a człowiek idzie tak łatwo w to wszystko, to znaczy, że człowiek nie widzi wieczności z Bogiem. Serce jest zamknięte, ślepe, głuche. Człowiek jest, ale nie widzi.
Bóg próbuje każdego z nas. Czy widzisz nadal? Czy masz oczy aby widzieć, uszy aby słyszeć, serce aby do Niego należeć? Jeśli masz to wszystko, to jest dla ciebie to cenne. To ma wartość wieczności. To co nigdy nie ma końca, to ma wartość! Wszystko co zrobisz z Bogiem jest wieczne, jest prawdziwe!
Jezus chodził razem z Ojcem i wszystko czynił zgodnie z Boskim planem. On był pierwszym wystawionym na kpiny i szyderstwa. Najbliżsi myśleli, że wpadł w obłęd. Chcieli Go zabrać, wstydzili się. Inni zaś mówili, że demona ma w sobie. On przeszedł przez tą próbę, prawda? Niezrozumiany, nawet przez własnych uczniów. On wiedział ku czemu zmierza. On wiedział jaki skarb jest do osiągnięcia. Mówił im o tej zakopanej perle. On znał cenę, znał wartość. Wiedział co będzie się działo w niebie, kiedy my zostaniemy wykupieni Jego drogocenną krwią, abyśmy byli zaliczeni w poczet wieczności. On wiedział jaka radość będzie w niebie z powodu ciebie i mnie, gdy przyjdziemy do upamiętania. On wiedział po co tam idzie. Gdybyś się Go w dowolnej chwili spytał: „czy wiesz Panie Jezu ku czemu idziesz?” On by odpowiedział: „Wiem, gdybym nie wiedział, jakże bym mógł iść pośród tych niepewności! Popatrz na Moje życie, popatrz na to co mówię, jak żyję i co robię. Po tym rozpoznasz, czy wiem dokąd idę.”
Kiedy patrzymy na Jezusa, nie mamy wątpliwości, że On wiedział po co idzie. On wzywa każdego z nas, abyśmy też wiedzieli po co idziemy. On nie chce, żeby Jego lud był ślepy. On chce, aby każdy widział. Otworzył oczy ślepym, uszy głuchym, język niemym – by mogli mówić Prawdę Bożą.
Kiedyś, chociaż wiele słów mieliśmy w buzi, wszystko to była głupia gadka. Nic nie mogliśmy powiedzieć z tych żywych Słów. Teraz jednak możemy mówić żywe Słowa. Możemy mówić to, co jest Prawdą. Nareszcie możemy mówić, nareszcie możemy patrzeć! To jest cudowne, powiem wam. I kiedy patrzymy na Jezusa, widzimy prawdziwego Bożego Syna, w pielgrzymce, w wędrówce.
Czytałem dziś Ewangelię Łukasza, aby popatrzeć na Jezusa i żeby patrząc na naszego Nauczyciela, obserwować Jego działania. Wiecie, od razu Duch Święty zwrócił mi uwagę na pewną rzecz. Pan nigdy nie mówił w ten sposób, by widząc pewnych ludzi, pomijać ich i zająć się raptem jakąś zupełnie inną sprawą. Przejdź całą Ewangelię i zobacz, gdzie On się tak zachowywał. W każdej sytuacji, zobaczysz Go mówiącego do ludzi, którzy Go słuchali. Zawsze. I to jest takie cenne. I On uczy nas, abyśmy nigdy nie mówili do powietrza, ale do ludzi, którzy nas słuchają i aby oni dostali to, co jest im potrzebne, na ten czas.
Który to sługa jest wierny? Ten, który daje pokarm we właściwym czasie. Dokładnie podaje odpowiedni pokarm do czasu, w którym ci ludzie są, aby wiedzieli jak mają żyć, co mają robić. Korzysta z nowego i starego. Pokarm jest odpowiedni do tych, którzy Go słuchają. I my musimy zawsze zdać sobie sprawę, że kiedy jest głoszone Słowo Boże to ono jest do nas.
Otwórzmy 12 rozdział Ewangelii Łukasza. Chodzi o to, abyśmy obserwując to widzieli majstersztyk. Słowa są tak proste, ale to jest majstersztyk głoszenia Słowa Bożego. Ci mądrzy byli po prostu w wielkim szoku. Zaś prości, też byli zadziwieni. Jeszcze nikt nie mówił, tak jak On mówi. Jeszcze nigdy nikogo nie słyszeliśmy tak mówiącego jak On - powiedzieli ci, którzy Go mieli ująć. Oni słuchali już wielu uczonych w Piśmie, faryzeuszy, słuchali wielu mądrych ludzi z tej ziemi, ale kiedy zaczęli słuchać Jezusa, nigdy nikt tak nie mówił, jak On.
To jest coś potężnego. Nawet kiedy Pan Jezus rozmawiał z Piłatem, to ta rozmowa była tak ważna, tak cenna dla Piłata. Piłat sam był w wielkim zastanowieniu. Piłat usłyszał człowieka, który stał przed nim, którego on mógł skazać, a ten człowiek mówi mu: Nie miał byś mocy nade mną, gdyby ci nie była dana z góry. I on zdawał sobie sprawę, że to jest prawda. Pierwszy raz rozmawiał z kimś, kto wnikał w jego serce. Nareszcie staje naprzeciw człowieka, z którym rozmowa ma dla niego wartość. Próbował Go bronić, lecz przegrał z Prawem. Nie był silny na tyle, żeby nawet poznawszy te słowa Jezusa, wytrwać przeciwko utracie pozycji.
Czytajmy 12 rozdział Ewangelii Łukasza, 1-12 wiersza:
A gdy się zgromadziły niezliczone rzesze ludu, tak iż nawzajem się deptali, zaczął mówić najpierw do uczniów swoich: Strzeżcie się kwasu faryzeuszów, to jest obłudy.
Widzicie masę uczniów, a Jezus mówi: strzeżcie się kwasu faryzeuszów, to jest obłudy.
Bo nie ma nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani tajnego, co by nie stało się wiadome. Dlatego, co mówicie w ciemności, będzie słyszane w świetle dziennym, a co w komorach na ucho szeptaliście, będzie rozgłaszane na dachach.
„Moi uczniowie drodzy, uważajcie.” Nic z tego co będziecie mówić, nie będzie ukryte. Wszystko będzie ujawnione, uważajcie. Uważajcie na to co mówicie. Jest to potrzebne nam, uczniom Jego. Bardzo potrzebne. Cenić sobie słowa, gdyż z każdego nierozważnego słowa zdamy sprawę. Bardzo ważna lekcja dla nas.
Powiadam zaś wam, przyjaciołom moim, nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nie mają już nic do zrobienia. Ale wskażę wam, kogo się bać macie! Bójcie się tego, który, gdy zabija, ma moc wrzucić do piekła. Zaiste, powiadam wam: Tego się bójcie! Czy nie sprzedaje się pięciu wróbli za dwa grosze? A ani o jednym z nich Bóg nie zapomina. Nawet wszystkie włosy na głowie waszej są policzone. Nie bójcie się! Więcej znaczycie niż wiele wróbli. Powiadam wam: Każdy, kto mnie wyzna przed ludźmi, tego i Syn Człowieczy wyzna przed aniołami Bożymi. Kto zaś zaprze się mnie przed ludźmi, tego i Ja się zaprę przed aniołami Bożymi. Każdemu, kto powie słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie odpuszczone; lecz kto by bluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, temu nie będzie odpuszczone. A gdy was wodzić będą do synagog i do urzędów, i do władz, nie troszczcie się, jak się bronić i co mówić będziecie. Duch Święty bowiem pouczy was w tej właśnie godzinie, co trzeba mówić.
Zobaczcie, jakie pocieszenie Pan dał uczniom. Uważajcie, bądźcie czujni, trzeźwi, wystrzegajcie się kwasu faryzeuszów, nie bójcie się i nie dajcie się zastraszyć. Zawsze miejcie Jezusa w sercu swoim. Miejcie Go za najwyższą świętość swoją i za radość swojego życia. Zawsze. To jest tak ważne, by pilnować się, ponieważ Pan mówi: „nie wstydź się Mnie, ale raduj się Mną każdego dnia, w każdym czasie i każdej chwili”.
Jak ważne jest nasycać swoje serce radością Pana, a zwłaszcza w zgromadzeniu, kiedy lud Boży się spotyka, aby później idąc pośród ludzi, którzy nie znają Pana, mieć tą radość Pana w sercu swoim, by otworzywszy usta, mówić to, co mówi twój Pan, spokojnie w zrównoważony sposób. Mieć to w sercu cały czas, że On jest godzien najwyższej twojej chwały, najwyższej twojej radości, najwspanialszego chlubienia się.
Jezus mówi, uważaj. Myślę, że to dużo zależy od tego co mówimy. W jaki sposób mówimy. Jeśli usta nasze będą mówić w sposób niepotrzebny, nasze serce będzie daleko od Niego. Z obfitości serca mówią usta. A więc musimy czuwać. Jezus mówi, czuwajcie moi uczniowie, Ja kocham was. Bóg was kocha i On wie o was wszystko, i chce abyście byli dla Niego. Na zawsze. Aby On mógł wam dawać śmiałość, odwagę w sercach, abyście mogli spokojnie żyć dla Jego chwały na ziemi, żebyście się nie szamotali między - między, ale byście mogli stabilnie podążać dla Jego chwały tu, każdego dnia.
Trwajcie w Nim. Utrzymujcie pozycję, którą dostaliście w Chrystusie. Nie bójcie się, nie lękajcie się. Skoro Bóg troszczy się o wróble, tym bardziej o was. Piękne pocieszenie dla uczniów. Tylko wystrzegajcie się kwasu, obłudy. Bądźcie prawdziwi, trzeźwi, czujni, a Duch Święty pouczy was.
Czytajmy dalej ten 12 rozdział Ewangelii Łukasza od 13 – wiersza:
I rzekł ktoś z tłumu do niego: Nauczycielu, powiedz bratu memu, aby się ze mną podzielił dziedzictwem.
I wydawało by się, o docenili mnie, teraz ja wyrokuję co jest sprawiedliwe, a co niesprawiedliwe. Ale Jezus tak nie odpowiada, Jezus nie tak to rozumie.
A On mu rzekł: Człowieku, któż mnie ustanowił sędzią lub rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Baczcie, a wystrzegajcie się wszelkiej chciwości,
Widzicie, ci ludzie nie szukali sprawiedliwości Bożej, oni szukali własnej sprawiedliwości. Oni nie żyli dla Boga, a żyli dla siebie i chcieli Jezusa jeszcze pociągnąć w swoją stronę. I nie raz diabeł zastawia pułapkę na nas ludzi: „a weź to zawyrokuj, a weź to powiedz, a weź stań po jakiejś stronie”.

