Małżeństwo

Małżeństwo - część 7

Wiadomo, że jeśli człowiek odprawia swoją żonę z powodu cudzołóstwa, nie naraża jej już na grzech cudzołóstwa, ponieważ ona już w tym grzechu jest, tak jak wcześniej mówiliśmy. Ale nie jest tak, że musi odprawić ją. To prawo obowiązuje zarówno męża jak i żonę.

1 list do Koryntian, siódmy rozdział:

Tym zaś, którzy żyją w stanie małżeńskim, nakazuję nie ja, lecz Pan, ażeby żona męża nie opuszczała, 

A więc czytamy tu przykazanie tego samego Chrystusa, podane przez apostoła. Pan to nakazuje, nie apostoł, tylko Pan, ażeby żona męża nie opuszczała. Pamiętamy o słowach Pana Jezusa, że jedyny powód, dla którego można opuścić współmałżonka, to wszeteczeństwo.

a jeśliby opuściła, niech pozostanie niezamężna albo niech się z mężem pojedna; niech też mąż z żoną się nie rozwodzi.

Tak pisze apostoł w liście do Koryntian, że to jest nakaz Pana. Jeśliby doszło do takiego stanu możliwości opuszczenia, to musi pozostać sama, albo niech się z tym mężem pojedna.

Widzimy więc, że jest to przykazanie Pańskie, które jest nieodwołalne.

Paweł w liście do Rzymian, kiedy stara się wytłumaczyć sprawę zakonu, pokazuje tutaj małżeństwo i mówi:

Czyż nie wiecie, bracia - mówię przecież do tych, którzy zakon znają - że zakon panuje nad człowiekiem, dopóki on żyje? Albowiem zamężna kobieta za życia męża jest z nim związana prawem; ale gdy mąż umrze, wolna jest od związku prawnego z mężem. A zatem, jeśli za życia męża przystanie do innego mężczyzny, będzie nazwana cudzołożnicą, jeśliby jednak mąż zmarł, wolna jest od przepisów prawa i nie jest cudzołożnicą, gdy zostanie żoną drugiego męża.Rzym.7, 1-3.

I to jest prosty wykład, który pokazuje, że gdyby kobieta miała męża, nawet, gdyby on poszedł w cudzołóstwo i nadal żyje i jest jej mężem i gdyby wstąpiła w drugi związek małżeński, byłaby żoną dwóch mężów naraz i byłaby cudzołożnicą. Może być żoną tylko jednego męża. Jeśliby ten mąż żył, ona pozostaje jego żoną i każdy inny związek jest związkiem cudzołożnym.

I Pan Jezus to chce im pokazać. Oni zadali mu pytanie i Jezus odpowiada im na to pytanie – „czy wolno odprawić żonę swoją dla każdej przyczyny?” Wolno odprawić ją tylko dla jednej przyczyny. Dla przyczyny wszeteczeństwa. „Ale ani wam, ani jej nie wolno wstępować w następny związek, ponieważ będzie on cudzołożny”.

W starym przymierzu, tak jak mówiłem, tamta kobieta mogła wstąpić w związek małżeński, a on mógł wziąć sobie następną żonę. Teraz, w nowym przymierzu, Pan Jezus mówi: „nie”. Kto by odprawioną poślubił, cudzołoży. Nie ma już żadnego listu rozwodowego, nie ma już podstaw, żeby teraz to Boże prawo było nadal łamane. Pan Jezus przyprowadza wszystkich przed Boże oblicze i mówi: Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza. Jeśli Bóg złączył dwojga ludzi, to ilu by ludzi później próbowało kogokolwiek łączyć z kimś innym, jeśli jego współmałżonek żyje, to żaden człowiek nie ma mocy sprawczej, by to uczynić i oszukuje, że może. Nie może. Żaden człowiek nie może zrobić tego, co może uczynić tylko Bóg, co Bóg ustanowił, jako swoje prawo.

A więc widzimy, że jeśliby żona opuściła swego męża, nie wolno jej wstąpić w związek małżeński. Niech się pojedna z mężem.

A więc jest to Boże prawo, które Pan Jezus wyraźnie tu określa. Inaczej nie można tego zrozumieć, ponieważ, jeszcze raz zaznaczam, Jezus odpowiada na ich pytanie i wyjaśnia im, jak teraz sprawa wygląda.

Zobaczmy, że uczniowie dobrze zrozumieli to, co powiedział Pan Jezus. Oni mówią:

Rzekli mu uczniowie: Jeśli tak się przedstawia sprawa męża i żony, nie warto się żenić.

Oni zobaczyli w tym momencie, że już nie ma możliwości, że tamto prawo Mojżeszowe zostało usunięte. Nie ma możliwości już, żeby odprawić swoją żonę, jeśliby okazało się, że jest to kobieta kłótliwa, złośliwa, albo odejść od swego męża, jeśliby to był człowiek kłótliwy, złośliwy, itd. Nie ma już żadnej możliwości. Jedyna możliwość, która pozwała na to, żeby opuścić, jest cudzołóstwo, co znowu należy też do współmałżonka, bo czytaliśmy tam: „niech się pojedna.” Niech raczej dąży do pojednania, niż do niszczenia. Chyba, że nie można. Wtedy niech pozostanie taka osoba sama. Ale jeśli jest możliwe, żeby pojednać się, niech się pojedna.

To Pan Jezus chce pokazać tym, którzy zadawali to pytanie. A również i swoim uczniom tłumaczy:

A On im powiedział: Nie wszyscy pojmują tę sprawę, tylko ci, którym jest dane.

Lepiej pozostać samemu, tak jak pisze apostoł Paweł. Ale jeśli ktoś chce mieć męża, czy żonę i jest w odpowiednim stanie kawalerskim, czy jest wdową, czy wdowcem i nie ślubował Chrystusowi pozostania już w takim stanie do końca, to niech wstępuje w związek małżeński. A więc było pytanie i padła odpowiedź. Pan Jezus bardzo wyraźnie odpowiedział im. Tak, że rozmyślanie dzisiaj i wyciąganie jakiegokolwiek innego wniosku, niż taki, jaki Chrystus wyraził: „co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza”, jest nierozważnym wyciąganiem złych wniosków. I tak, jak mówiliśmy o fałszywej nauce, która prowadzi lud Boży do wszeteczeństwa, tak z tego, co Pan Jezus wytłumaczył tym ludziom, pokazując, że teraz już nie ma listu rozwodowego, nie ma, że mężczyzna odprawia swoją żonę i bierze inną, Pan stawia ludzi wobec Bożego przykazania.

Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, i będą ci dwoje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza.

Oby Pan otwierał serca i umysły, aby ludzie czytali Biblię tak, jak ona jest do nas skierowana, nie próbując czytać czegoś miedzy wierszami, ani nie próbując wymyślać jakichś nauk, sposobów, aby tylko ulżyć temu ciału. Oby każdy wzrok wierzącego człowieka był skierowany na Boga.

To ze względu na Boga mamy zachować siebie w czystości, jako świątynie Boże. To ze względu na Boga mamy dzisiaj zachowywać Boże Słowo, aby być Mu posłusznymi. To ze względu Na Boga ludzie powinni słuchać, co mówi Jezus i nie łączyć tego z ciałem, lecz z Duchem. Ludzie powinni łączyć to z rzeczywistością tego, co miłe jest Bogu. Nie powinni czynić tego, co chce ciało, ale to co chce Duch, aby rzeczy tego ciała były umartwione przez Ducha, aby ludzie, w jakimkolwiek są doświadczeniu, mogli wyciągnąć prawidłowe wnioski i oczyszczać się ze względu na to, że Bóg jest taki. Aby czytać Biblię z powodu Boga i patrzeć na to, co jest miłe Bogu. A Jezus powiedział, że Bogu miłe jest to, żeby ci, którzy zostali złączeni, stali się jednym ciałem, przeszli tą ziemską pielgrzymkę, miłując się nawzajem.

Paweł w liście do Efezjan opisał prawdziwy obraz rzeczywistości małżeńskiej:

Żony, bądźcie uległe mężom swoim jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest Zbawicielem. Ale jak Kościół podlega Chrystusowi, tak i żony mężom swoim we wszystkim. Mężowie, miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy go kąpielą wodną przez Słowo, aby sam sobie przysposobić Kościół pełen chwały, bez zmazy lub skazy lub czegoś w tym rodzaju, ale żeby był święty i niepokalany. Tak też mężowie powinni miłować żony swoje, jak własne ciała. Kto miłuje żonę swoją, samego siebie miłuje. Albowiem nikt nigdy ciała swego nie miał w nienawiści, ale je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół, gdyż członkami ciała jego jesteśmy. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, i połączy się z żoną swoją, a tych dwoje będzie jednym ciałem. Tajemnica to wielka, ale ja odnoszę to do Chrystusa i Kościoła. A zatem niechaj i każdy z was miłuje żonę swoją, jak siebie samego, a żona niechaj poważa męża swego. Efezj. 5,22-33.

Tak wygląda małżeństwo. Ono ma zmierzać ku wzajemnemu budowaniu się, a nie rujnowaniu. Nie ma prawa, ani podstawy wyszukiwać, żeby przez rujnowanie dochodzić do czegoś następnego, ale człowiek musi uczyć się budować na tym fundamencie na którym stanął co do ciała. Bóg pobłogosławił ten związek i oni dzisiaj są jedno. I na tym fundamencie, że Bóg uczynił ich jedno powinni, mąż i żona, budować się nawzajem, być ze sobą, miłować się, przebaczać.

Kiedyś Dawid Wilkerson opowiedział o przypadku chrześcijańskiego małżeństwa, gdzie żona zaczęła upijać się, odwracać się od Chrystusa, zdradzać swego męża. Lecz on w miłości przebaczał jej to. Kiedyś w jakiejś knajpie, czy restauracji, ta kobieta pijąc z innymi mężczyznami została zgwałcona, pobita, trafiła do szpitala. Dawid Wilkerson patrząc na tego człowieka mówił: „jak ty możesz to znieść?” Ale ten człowiek miłował ją i był zatroskany, bo znikła mu z oczu i nie mógł jej znaleźć. Wydzwaniał, pytał się, aż w końcu dowiedział się, że jest w szpitalu. Pojechał po nią, taką posiniaczoną, pobitą, zgwałconą przez wielu mężczyzn i wziął ją na ręce i poszedł z nią na pole, które było opodal i chodząc z nią po tym polu, śpiewał jej pieśni. Miłość tego człowieka była rzeczywistą miłością męża do żony. I chociaż ona uczyniła wiele zła, to on z miłości gotów był przykryć to i dążyć do tego, by jednak ten związek był prawdziwy i zachowany. I Bóg pobłogosławił. Ta niewiasta przyszła do upamiętania i przyszła ponownie do społeczności z Chrystusem. Porzuciła tamten teren i stali się tak, jak chciał Bóg, miłującym się małżeństwem, które należy do Chrystusa.

Tak, że miłość wiele może. Niech Bóg napełnia nas, lud żyjący tu na ziemi, abyśmy i my dzisiaj czytali z Biblii to, co jest piękne, co czyste, co chwalebne i w tym znajdowali upodobanie, abyśmy nie doszukiwali się możliwości, aby dać ulgę ciału, bo to kończy się tragedią. Paweł pisze, że kto sieje dla ciała, żąć będzie skażenie, ale kto dla Ducha, ten będzie żął to, co dobre, co pożyteczne. Pamiętajmy, nie próbujmy się oszukiwać, ani zwodzić i wymyślać, żeby zgadzać się na to, na co Chrystus nie zgadza się. Ale raczej niech każdy umocniony w Panu da odpór złemu i wykorzysta ten czas, aby szukać Bożego oblicza, stać w mocy Chrystusa i oddać Mu chwałę tu, na tej ziemi, nie ulegając zmysłom ciała, lecz Duchowi Świętemu. Amen.

Jan 14:23