Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli
Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli – część 3
Nie chodzi o taką sytuację, kiedy diabeł przyszedł do Pana Jezusa i kusił go - a więc pokaż, pokaż diabłu, że jesteś Synem Bożym. Tu nie o to chodzi. Chodzi o to, że ufasz Panu, wierzysz Jemu i masz silne oparcie na tym Kim On jest i że On żyje. Wszystko o tobie wie i że On widzi cię, słyszy i powiedział te cenne Słowa: „nie bój się maleńka trzódko, gdyż upodobało się Ojcu dać wam Królestwo.”
Dlaczego chodzi o złe niewierzące serce? Złe niewierzące serce potrafi jakby skrępować sznurami cały zbór. To jest ciążący ciężar. Człowiek, który ma złe niewierzące, wątpiące serce, obciąża sobą cały zbór i ci, którzy chcieliby się podnieść, nie mogą. Jest to takie duchowe połączenie. Tak jakby Bóg powiedział, że jest między wami człowiek, który nie wierzy.
Cały Izrael cierpiał z powodu Achana, który wziął te rzeczy, których nie powinien wziąć.
A więc jak ważne jest to, żeby cały zbór ulatywał do góry jak młode orły, ale wtedy cały zbór musiałby mieć czysty sposób myślenia. Przychodzi człowiek na zgromadzenie, chce uwielbić Boga, oddać Mu chwałę, a drugi przychodzi z myślami: „i tak to się nie uda, co będzie mówione, bo nic dotychczas nie udawało się. Może tak sobie gadać i gadać i tak nie powiedzie się.” Znowu inny przychodzi: „mnie dzisiaj nie za bardzo chce się uwielbiać Boga, tyle mam kłopotów.” Każdy człowiek, który przychodzi na zgromadzenie, przychodzi z jakimś zasobem tego kim naprawdę jest. Mogę wyraźnie powiedzieć ci, że jeśli miałeś przed przyjściem na zgromadzenie jakieś doświadczenie, to tylko po to, żebyś był (była)bardziej szczęśliwy na zgromadzeniu, że On to na siebie wziął.
Jeśli Bóg posyła doświadczenie przed zgromadzeniem to znaczy, że chce podnieść ciebie wyżej, żebyś uwielbił Go (uwielbiła). Czy to dziwne? Dziwne, ale prawdziwe. Tak to naprawdę działa.
Kiedy przychodzi na zgromadzenie człowiek, który miał taki wolny dzień, nic nie wydarzało się, to wcale nie jest podniesiony na zgromadzeniu. Ale człowiek, który wygrał bitwę z przeciwnością, przychodzi z pragnieniem uwielbienia Boga.
Mówiłem wam wiele razy, że kiedy miałem bóle, np. głowy i kiedy minęło mi to, mogłem skakać z radości, a ci którzy byli cały dzień zdrowi, nie mieli tego, nie czuli zadowolenia, że minął im ból.
Jeśli zaatakuje cię wróg i wygrasz, to jesteś tak szczęśliwy, że jest Bóg. Tak jakby zeszła ci mgła i jest jasno. To jest również działanie Boga. Wielu ludzi w tym momencie przegrywa, jak Izrael na pustyni. Poddają się doświadczeniu i ono zdusza ich. Doświadczenie nie służy po to, by zdusić człowieka, ale po to, żeby podnieść. Bóg wyprowadził Izraela na pustynię, żeby podnieść ich, a nie po to, żeby zgubić ich. Bóg chciał jeszcze bardziej umocnić ich.
Jakie myśli masz o sobie? Czy myślisz, że jesteś porządnym człowiekiem i poradzisz sobie z wszystkimi rzeczami? I to jest właśnie problem, że ludzie jeszcze często myślą o sobie dobrze. A my powinniśmy dobrze myśleć o Jezusie.
Bóg uwolnił Izraela z niewoli w Egipcie. Oni powinni trzymać się tego najgoręcej, że zostali wyprowadzeni z niewoli. Na pustyni Bóg kształtował ich dla swojej chwały, żeby nie byli dla siebie, tylko dla Boga. Bóg mówi: „będziecie Moją wyłączną własnością, będę troszczył się o was, niczego nigdy nie zabraknie wam. Odpowiednio będzie spadał deszcz wiosenny, jesienny, będzie świeciło słońce, ziemia będzie rodziła wam tak jak potrzeba.” Bóg mówił im same piękne rzeczy, co On zrobi z nimi, a oni mieli tylko cieszyć się, że zostali wyprowadzeni z niewoli.
Paweł mówił: „z niczego nie będę się chlubił, jak tylko z tego, że na krzyżu świat umarł dla mnie, a ja dla świata.” To była jego chluba, że skończyło się jego stare życie. A to, co później Bóg zrobił z Pawłem, to była Boża chwała i ta chwała ujawniała się przez nowe życie apostoła Pawła. Jego radością było, że on już nie żyje.
Dopóki my cieszymy się, że my już umarliśmy, a Pan może działać, to Bóg świetnie pokaże jak wygląda Jego Syn w tobie i we mnie. Ale kiedy my chcemy pokazać jak wygląda Boży Syn, wtedy robimy to bardzo źle i potrafimy dawać ludziom w kość naszymi pomysłami. Oczywiście wiemy jak to zrobić, tylko sami tego nie robimy, a żądamy tego od drugich. To jest to, co my ludzie robimy. Podczas gdy nas kształtuje Bóg. Paweł mówi: „niczego nie śmiałbym powiedzieć, jak tylko to, co Bóg uczynił we mnie.” To też Bóg chciał uczynić w Izraelu. To Bóg chciał w nich uczynić, żeby inne narody poznały wspaniałość Boga. Wziął ich z niewoli, żeby na tym malutkim narodzie okazać swój Majestat i chwałę. Wybrał to, co najmniejsze, żeby nie mówili, że osiągnęli to swoją siłą, albo mocą, albo swoją elokwencją, rozumem, znajomościami. Później mieli znajomości i szli do Egiptu po pomoc. Jak wtedy Bóg nazwał ich? Nazwał ich cudzołożnikami, bo mając Boga szli po pomoc do Egiptu. Mając Wszechpotężnego Boga, stracili rozum. Zrezygnowali z Wszechmocnego Boga i szli do Egiptu, który jest jak laska z trzciny, która łamiąc się, wbija się w rękę tych, którzy na niej opierają się.
Można powiedzieć, że ten który przestaje ufać Bogu, traci rozum, kiedy bardziej ufa swoim możliwościom.
Co stało się z ich możliwościami? Zbudowali sobie cielca z tego, co wzięli z Egiptu, mając tak potężnego Boga. To jest niepojęte jak zmienił się ich sposób myślenia, że jakiś wół wyprowadził ich z Egiptu! Dlatego Bóg powiedział: „nie widziałeś Mnie, i nie czyń sobie żadnej podobizny rzeźbionej, malowanej, jakiejkolwiek.”
Musimy bardzo uważać, żeby nie wymyśleć sobie jakiegoś Boga, tylko uczyć się Go, przychodzić do Niego.
Zobaczcie:
„Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść”. 1 Kor.19,13.
Czy można być kuszonym bez woli Bożej? Nie chcę iść za daleko, ale czy pomylę się, kiedy powiem, że im więcej jesteś kuszony, tym więcej jest chwały Bożej? Jak Jezus był kuszony? Jak wielka chwała Boża objawiła się na obliczu Bożego Syna? Nikt z nas nie jest w stanie przejść przez to, przez co przeszedł Jezus. Czytamy o kuszeniu na pustyni i wydaje się to nam proste, ale to również była presja.
Niech Bóg pomoże nam, żebyśmy pamiętali o tym, że możemy biec tylko dzięki Panu. To nie jest bieg starego człowieka. Stary człowiek nie umie biec. Stary człowiek przewraca się i leży. To jest nowy człowiek, z nowym zamysłem. To jest coś pięknego, do czego podeszliśmy. To jest coś najpiękniejszego, a nie to, do czego podeszli Żydzi, jak czytamy w liście do Hebrajczyków. To jest coś o wiele większego do czego podeszliśmy jako nowy lud, nowotestamentowy. I to jest piękne, że tak naprawdę, to On nas ożywia. Nieraz jesteś odstawiony, nie masz wzniosłości, taki czas oczekiwania. A raptem Bóg cię bierze i napełnia chwałą, wzniosłością, i jesteś bardzo szczęśliwy. Po jakimś czasie znowu Bóg odstawia cię i nic specjalnego nie dzieje się. To On decyduje o tym. Nie chodzisz cały czas w wielkim uniesieniu, ale doznajesz, jak Bóg wspaniale używa cię. Otwierasz usta, a On napełnia je i to jest nasz Bóg.
Czasami patrzmy na człowieka i słysząc jego wypowiedzi, myślimy jaki mądry, skąd taki mądry. Tak patrzyli na Jezusa: „skąd taki mądry, nie kończył szkół?” Kiedy słyszymy coś mądrego, to może być to tylko Bóg. My sami z siebie nie jesteśmy mądrzy. Jesteśmy mądrzy w tym, co jest według tego świata; umiemy być chytrzy, przebiegli, bo tego nauczyliśmy się w świecie. Ale nikt z nas nie jest tak mądry jak Chrystus. Dlatego kiedy On jest naszą mądrością, wtedy możemy budować się nawzajem, pomagać sobie, rozgłaszać cnoty Jezusa. To Chrystus czyni nas takimi i chwała Bogu za to. Im lepiej to rozumiemy, tym łatwiej jest nam biec za Nim, cieszyć się Nim, budować nawzajem, wiedząc, że On musi napełnić nas, żeby było tak, jak jest napisane w Biblii. Wtedy widząc w bracie, czy siostrze Boże dzieło, chwalimy Boga, że dociera do nas ludzi w ten, czy inny sposób, aby objawić swoją chwałę, swój Majestat. To jest piękne.
My jesteśmy jak zatkana butelka i ktoś musi odkorkować nas. Wewnątrz jest Chrystus i w pewnym momencie Pan otwiera i wylewa, i wszyscy czują aromat. Zawdzięczamy to Jezusowi. Paweł napisał, że jesteśmy jak naczynie gliniane, ale to co jest w naczyniu, jest czyste, święte, nieskalane.
Chwała Bogu za to. Niech będzie Pan uwielbiony i niech sposób myślenia i patrzenia na rzeczy, na które napotykamy będzie coraz bardziej sposobem myślenia, które daje nam Pan w Nowym Przymierzu. „A wy myślcie o tym, co w górze, szukajcie tego co w górze, nie tego co na dole. Radujcie się tym, co w górze.” Nowy Testament pokazuje nam cały czas, że nasze miejsce jest w górze. Jesteście jeszcze na ziemi, ale już jesteście w górze. Cały czas pokazuje nam zwycięstwo, chwałę, Majestat i to jest coś pięknego. Człowiek o ścieśnionym umyśle, który ma jeszcze cielesne myśli, nie widzi tego i oczekuje, że Bóg w jakiś sposób będzie napędzał to ciało. (Tego nie jedz, tego nie rób – to rozumiem). Ale Bóg kładzie nacisk na to, abyśmy byli szczęśliwi z Nim, zachwyceni Nim i byli ze swoim Bogiem z radością. Chce, żebyśmy coraz więcej mieli dla Niego podziwu. Bóg jest tym zainteresowany, żeby rozpalać nasze serca i napełniać chwałą. Wiedząc, że idziemy w kierunku wieczności, Bóg chce, żebyśmy byli zafascynowani tym, że On umiejscowił nas w nowej Jerozolimie, w tym wiecznym mieście, które jest stworzone, zbudowane przez Niego ze świętych kamieni, a ty jesteś jednym z nich. Bóg musi przygotować ciebie dla swojej chwały, ale to On przygotowuje ciebie. Sam nie przygotujesz się, a więc dokonuje się codzienna, ustawiczna Jego praca nad tobą, by usuwać to, co nie nadaje się do Jego wieczności, a rozbudowywać to, co w tej wieczności będzie miało poczesne zawsze miejsce, bez końca. Chwała Bogu za to. Amen.

