Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli

Tak biegnijcie, abyście nagrodę zdobyli – część 2

Kiedy poznajemy Boga i sposób działania Boga, możemy być zaskoczeni. Przecież to wszystko jest Jego własnością. Czy Saul z Tarsu tak naprawdę skrzywdził pewnych ludzi, usuwając ich? Oni mieli życie w Jezusie. I dlatego Jezus powiedział: „kto by zabił wasze ciało, to nie może dotknąć się waszej duszy.” Oni oddając życie w imieniu Jezusa wygrali bitwę. Kiedy Saul skazywał ludzi na śmierć, to przecież, gdyby mu się poddali, nie skazywałby ich na śmierć. Zmuszał ich, żeby wyparli się Pana i głosował, żeby zostali zabici.

A więc skala Bożego myślenia może być inna niż nasza. Paweł pisząc w tym fragmencie o zawodach, o biegu, pokazuje z jakiego pułapu możesz stanąć na starcie, z jakich grzechów uwolniony, Pan może postawić cię w Chrystusie. Zobaczcie jak musiało zmienić się myślenie apostoła, skoro on, wróg chrześcijan, gotów był później znosić wszystkie przeciwności, zniewagi, przelać swoją krew za każdego, który uwierzył w Jezusa Chrystusa. Ale nie ustąpił. Nigdzie nie widzimy Pawła, który by ustąpił, poddał się, czy zrezygnował. Widzimy, że pewni ludzie gdzieś puszczali (nawet Tymoteusz),ale Pawła nigdzie nie znajdujemy w takim stanie, dlatego, że był dobrze przygotowany, żeby też umiał innych podtrzymać w tym biegu. Tylko Paweł, jako jedyny z apostołów napisał: „naśladujcie mnie, bo ja naśladuję Jezusa.” A więc jak bardzo został rozpalony tym nowym życiem w Chrystusie. Myślę, że jego nierozsądna gorliwość polegała na tym, że chciał coś sobie zarobić u Boga też tymi wystąpieniami przeciwko Jezusowi. On chciał zyskać coś u Boga w zamian za swoje grzechy, które czynił. Mógł myśleć, że te jego grzechy zniweluje gorliwością dla Boga.

Musimy zobaczyć, że to całe doświadczenie, które przechodzimy tu na ziemi jest przygotowane przez Boga i nie ma niczego, czego Bóg wcześniej nie dopuściłby, co miałoby przyjść na nas po to, żebyśmy jeszcze więcej uwielbili Go. Tylko musimy patrzeć w tym kierunku, w którym to doświadczenie prowadzi nas, czy przechodzimy przez nie prawidłowo.

Zobaczcie, Izraelici przechodzili przez pustynię i zabrakło im wody, później znowu brakowało im mięsa i szemrali, szemrali, zamiast doświadczyć, że to, co im daje Bóg jest tym, czego tak naprawdę potrzebowali. A oni chcieli jeszcze więcej i więcej i stale było im mało. Ich umysły nie były szczęśliwe z powodu Boga, stale było im mało.

Wielu ludzi idzie do Boga dlatego, że kiedyś usłyszeli, że Bóg będzie ich uzdrawiał, dawał im różne rzeczy, będzie im się wygodnie żyło, nigdy nie zabraknie pieniędzy. Wielu ludzi tak idzie za Bogiem. Możemy w stu procentach powiedzieć, że apostoł Paweł tak nie poszedł. On poszedł za Bogiem dlatego, że chciał być z Bogiem, ale sam nie mógł być z Bogiem. I kiedy zobaczył Jezusa, wtedy zobaczył w Jezusie możliwość by być z Bogiem, z którym chciał być, ale nie mógł, ponieważ jego grzechy oddzielały go od Boga. Apostoł nie poszedł dla zysku, ale z powodu samego Boga, by być z Bogiem. I to jest najlepszy sposób myślenia.

Jesteś chrześcijaninem (chrześcijanką) i chcesz być z Bogiem, a nie dlatego, żeby uzdrawiał cię, dawał w kieszeń pieniądze, zabezpieczał w różnych sprawach. Nie mówię, że Bóg nie może tego zrobić. Niech zrobi co zechce, ale ty musisz być tylko na jednych warunkach z Bogiem – że chcesz z Nim być i bez względu na to, co ci zrobi, czy nie zrobi, jesteś szczęśliwy, że jesteś z Bogiem w Jezusie Chrystusie. Dopiero to jest zwycięstwo. To jest ten nowy sposób myślenia. Jesteś wykupiony krwią Jezusa, żebyś mógł (mogła) być z Bogiem. Te rzeczy, które nas otaczają to tylko doświadczenie naszych serc.

Wielu twierdzi, że zawiodło się na Bogu. Ale czy można zawieść się na Bogu?! Niemożliwe! Oni zawiedli się na swoim sposobie myślenia o Bogu, bo Bóg nie zrealizował ich sposobu myślenia. Ale jeśli myślisz myślami Boga, to nie zawiedziesz się.

Czytamy Słowa Jezusa, który mówi: „kiedy będziecie trwać we Mnie, to proście, a dostaniecie.” Jeśli trwamy w Chrystusie, to będą nas przenikać Jego prośby. „Proście, a dostaniecie”. Jezus powiedział: „Ojcze, Ty zawsze wysłuchujesz mnie.” Ojciec wysłuchuje Jezusa, ale mnie i ciebie nie wysłuchuje. Czy przykro? Bardzo dobrze. Chwała Bogu, że nie wysłuchuje nas. Gdyby Bóg wysłuchiwał ludzi, to czy wiecie, co by to było? Dobrze, że wysłuchuje Jezusa. Jeśli jesteśmy poddani Jezusowi i Jezus panuje w nas, wtedy Bóg wysłuchuje nas, bo wtedy sam Syn prosi w nas. Inaczej, napisane jest, że my nawet nie wiemy o co się modlić, ale Duch Święty w nas wstawia się. On przyszedł w miejsce Chrystusa. Nam wydaje się, że my wiemy o co się modlić, a okazuje się, że tak naprawdę nie wiemy.

Paweł pisze taką rzecz, dając piękne podstawy do tego, żebyśmy mogli cieszyć się naszym Bogiem:

„A taką ufność mamy przez Chrystusa ku Bogu, nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga,” 2 Kor.3,4.5.

To są rewelacyjne objawienia od Boga. Nawet nie jesteśmy w stanie pomyśleć! Od czego uzależniasz swoją radość, zadowolenie, że jesteś Jego dzieckiem, wyznawcą, uczniem? Nie jesteś w stanie nawet pomyśleć, ani ja, po Bożemu! To czym się trapisz? On przyjął nas, aby napełnić nas swoimi myślami.

I kiedy człowiek doznaje jak Boże myśli przenikają go, to z tymi myślami przychodzi wykonanie, działanie. Twoje życie zmienia się i jest piękne, bo Bóg jest swobodny. Kiedy Bóg jest skrępowany naszym „ja”, naszymi narzuconymi Jemu sposobami, o których my myślimy, że tak powinno być, wtedy mamy kłopoty.

Bóg nie może realizować naszych myśli. Bóg mówi: „twoje myśli, to nie Moje myśli, twoje plany, to nie Moje plany, twoje życie, to nie Moje życie.” Wszystko co nasze, to nie jest Boga. To Bóg nas uzdalnia.

„lecz zdolność nasza jest z Boga, który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza, nie litery, lecz ducha, bo litera zabija, duch zaś ożywia”. 2 Kor.3,6.

Zwróćcie uwagę, że czasem rozmawiasz z człowiekiem i mówisz proste Słowo Boże, a ten człowiek w ogóle nie rozumie o czym ty mówisz. Kręci się, a ty zastanawiasz się, czy jest taki głupi? Nie taki głupi, a jeśli taki głupi, to tak jak ty i ja. Wynika to z tego, że my doznaliśmy już działania Słowa i wiemy, a on nie wie. Jak teraz wytłumaczysz mu to? Przecież nikt z nas nie jest w stanie pomyśleć, a więc jeśli on nie ma tego od Boga, to pomoc nasza daremna. Wszyscy jesteśmy głupi. Nasza mądrość to Chrystus, jak mówi Słowo Boże (1Kor.1,30). Powinniśmy być tak szczęśliwi, że w końcu przyszła mądrość do nas. To nie nasza ludzka filozofia kieruje Kościołem, ale mądrość z góry, z nieba. Ta mądrość jest czysta, święta, nieskalana i to jest Chrystus.

Ile Nowe Przymierze przyniosło szczęścia, żebyśmy to już nie my żyli, ale żeby żył w nas Chrystus? A więc uciekajcie od bałwochwalstwa. Czym jest dzisiaj bałwochwalstwo? Nasze „ja” – to jest bałwochwalstwo. Skłaniam się przed swoim „ja” i mówię; „to się nie uda”. Moje „ja” rzeczywiście nie jest w stanie tego zrobić, ale Bóg tak.

Zobaczcie, jak zadowoleni byli Izraelici, kiedy w Egipcie spadały plagi na Egipcjan, a na nich nie spadały. „To jest Bóg. Nawet pies nie warknie na nas. To jest Bóg.” Na początku narzekali, bo faraon cisnął, a później nie mógł już cisnąć, ale bronił się. W pewnym momencie Izraelici wychodzą, niosąc ze sobą te wszystkie skarby, które dostali od Egipcjan i są tak zadowoleni, aż dochodzą do Morza Czerwonego. I już nie są zadowoleni. „Po coś wyprowadził nas? Czy po to, żebyśmy tu już zginęli?” Ich sposób myślenia był zły. Dostali skarby i po co Bóg wyprowadził ich, dając im te skarby? Czy po to, żeby zginęli na pustyni? Jak głupie myślenie! Czy po to przysposobił ich w to wszystko? Czy po to, żeby teraz zgubić ich? Skąd przyszły do nich te myśli? Od wroga.

Jeśli Bóg dał nam w Chrystusie całe duchowe błogosławieństwo nieba, to czy po to, żeby nas zgubić w jakimś miejscu życia? Czy kiedy przychodzi przeciwność, to Bóg chce nas zgubić z powodu tej przeciwności?! Nie! Na tej przeciwności Bóg chce objawić swoją chwałę, swój Majestat.

Dlatego Paweł pisze w tym fragmencie listu do Koryntian, żebyśmy nie robili tego, co robił Izrael, żebyśmy nie wpadli w to samo. Przychodzi przeciwność, a my zamiast oddać Bogu chwałę szemrzemy, narzekamy. Widzimy przeciwność myślami starego człowieka, a nie Boga.

Dawid w pewnym miejscu pisze piękne słowa: „z Bogiem moim przesadzam mur”. Przecież to nie były murki, które chroniły miasta. A Dawid mówi: „z moim Bogiem mogę to uczynić i przechodzę poprzez te przeciwności.”

Bóg cały czas nakierowuje nas na pewne rzeczy, że kiedy spotykają nas te przeciwności, to żebyśmy nie byli ludźmi o glinianych nogach, ale żebyśmy mocno stali na Skale, na Chrystusie i nie chwiali się jak bezbożni, abyśmy już dzisiaj umieli czerpać z przeciwności radość. To jest trudne doświadczenie, ponieważ przeciwność spada z całym sposobem myślenia przeciwności, żeby pokazać, że to teraz zawali nas, zniszczy. Podczas gdy naszą radością jest to, że Bóg wziął na siebie wszystkie przeciwności.

Jezus pokazał to pięknie w przypowieści o człowieku, który buduje na piasku i na skale. Ten, który budował na piasku, budował szybciej, ale brakowało fundamentu, a ten, który na skale, kopał, kopał i dokopał się. Dokopał się do Chrystusa i budował już nie na sobie, tylko na Chrystusie. Kiedy przyszło doświadczenie, jednemu wszystko zburzyło się, a drugi był zwycięzcą. Sposób myślenia tego drugiego człowieka zbudowany był na Chrystusie, a nie na nim.

Wstyd pomyśleć, ale my powinniśmy napominać się za głupi sposób myślenia, za taki sposób myślenia, który wnosi do ludzi niepewność – „nie da rady sięgnąć z Biblii tych dobrych rzeczy, które Bóg dla nas przygotował, nie da rady.”

Apostoł Paweł nie napisał w liście do Filipian: „poprzestańmy na tym, co posiadamy”, ale on pisze co innego: „trwajmy w tym, co osiągnęliśmy i biegnijmy dalej”. Nasz sposób myślenia powinien być taki, że Bóg daje wzrost, rozwija nas. I potrzebujemy, żeby podniósł nas. Bóg dociera ze swymi myślami i mówi do nas: „czy jest coś trudnego dla Mnie?” Dlatego daje nam doświadczenie, daje zwycięstwo i pokazuje: „zobacz Moje dziecko, ta trudność wcale mnie nie poraziła.”

Kiedy Łazarz choruje, Jezus zachowuje się w dziwny sposób. Przyjaciel Łazarz jest w śmiertelnej chorobie, a Jezus nic nie robi, jest dalej na miejscu. Jezus mówi do swoich uczniów: „Łazarz nie umarł, zasnął. Pójdziemy zbudzić go.” Uczniowie wtedy myśleli, że jak zasnął, to będzie dobrze. Rozumieli, że ze snu można obudzić, ale obudzić ze śmierci? Zobaczcie jaki był sposób myślenia. Przybiega do Jezusa Marta: „Panie, gdybyś tu był, to Łazarz nie umarłby.” Podobne słowa wypowiada Maria. A Jezus mówi: „Ja jestem życie i zmartwychwstanie. Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie”. Jaki jest sposób myślenia Jezusa, a jaki jest sposób myślenia tych ludzi?

My nie możemy pozostać w takim sposobie myślenia, ponieważ to była droga do krzyża. Nie możemy powiedzieć, że to nie jest nic złego, że my też tak myślimy. Mamy tyle świadectw zapisanych w Nowym Testamencie o działalności Jezusa, mamy świadectwa w Kościele, że nie możemy tak myśleć. Nie możemy tak myśleć! (...)

Jan 14:23