Słabość napełniona mocą

Słabość napełniona mocą – część 3

Ale kiedy umarliśmy już dla grzechu, wtedy jesteśmy słabi w czynieniu zła. Paweł pisał to w ten sposób:

Jak bowiem oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości ku popełnianiu nieprawości, tak teraz oddawajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości ku poświęceniu. Rzym.6,19.

Kiedy osłabliśmy przez krzyż, aby czynić zło, to jesteśmy gotowi, żeby Bóg napełnił nas dobrem.

A wiec jedna słabość jest inna niż druga słabość.

Paweł mówi, że kiedy jest słaby, wtedy jest mocny i nie mówi, że jest mocny wtedy kiedy grzeszy. Kiedy nie umiem odpowiedzieć na zło, wtedy moc Boża napełnia mnie. Wcześniej Bóg musi usunąć grzeszną niemoc przez krzyż, żeby dać możliwość życia według Słowa Bożego. Czy rozumiemy to? Jest niemoc grzesznika i niemoc chrześcijanina. To są zupełnie inne niemoce.

To jest tak samo jak Jezus Chrystus ukrzyżowany w słabości, powstał w mocy. Słabość Chrystusa to jest miejsce, gdzie Jezus przyjmuje to wszystko na siebie i to jest słabość, która daje zwycięstwo.

Jeśli człowiek jest słaby dlatego, że grzeszy, to musi być ukrzyżowany.

Człowiek, który został ukrzyżowany, jest słaby i ożywiany jest przez Ducha Świętego. Ta słabość jest bardzo dobra, bardzo nam potrzebna, żebyśmy codziennie mogli doświadczać, że to nie my, lecz Chrystus dokonuje w nas swego dzieła.

Spójrzmy na to. Otwórzmy List do Rzymian, 7 rozdział, wiersze 22-24:

Bo według człowieka wewnętrznego mam upodobanie w zakonie Bożym. A w członkach swoich dostrzegam inny zakon, który walczy przeciwko zakonowi, uznanemu przez mój rozum i bierze mnie w niewolę zakonu grzechu, który jest w członkach moich. Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci?

Tu przedstawiona jest pozycja grzesznika -  Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci?

Psalm 31,11:

Siła moja słabnie z powodu winy mojej,

A więc tutaj ta słabość to nie jest dobra rzecz. Człowiek robi się coraz słabszy i czyni coraz więcej zła. Słabnie z powodu winy. Grzech rodzi grzech, coraz więcej i więcej. To nie jest dobra słabość, to jest zła słabość. Jeśli człowiek nie oczyszcza się, będzie coraz więcej grzeszył, będzie jeszcze słabszy i będzie robić jeszcze więcej złych rzeczy. To nie jest słabość, na której Pan może budować swoją siłę, swoją moc. Z tej słabości trzeba być wydobytym przez krzyż, by być umarłym dla tej słabości.

List do Rzymian 5,6:

Wszak Chrystus, gdy jeszcze byliśmy słabi, we właściwym czasie umarł za bezbożnych. 

To jest słabość bezbożnika. Nie mamy jak uratować się, jesteśmy słabi, beznadziejni. To musiało sprowadzić Jezusa na krzyż, by to umarło, abyśmy mogli umrzeć dla naszych grzechów.

List do Rzymian 6,17-19:

 Lecz Bogu niech będą dzięki, że wy, którzy byliście sługami grzechu, przyjęliście ze szczerego serca zarys tej nauki, której zostaliście przekazani, a uwolnieni od grzechu, staliście się sługami sprawiedliwości, po ludzku mówię przez wzgląd na słabość waszego ciała. Jak bowiem oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości ku popełnianiu nieprawości, tak teraz oddawajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości ku poświęceniu.

Tutaj jedna i druga słabość jest innego rodzaju – jak byliście słabi, by czynić zło, tak bądźcie słabi, aby teraz czynić dobro. Niech dobroć zniewoli was tak, jak zniewolił was grzech. Tak słabi, że zawsze chętni, aby czynić dobro.

Wiecie, jest takie powiedzenie: „ten człowiek ma słabość do tych rzeczy” (np. do słodyczy i nie przejdzie obok sklepu ze słodyczami, żeby nie wejść). To znaczy, że ten człowiek jest słaby, a słodycze są jego panem. A więc słabość nasza okazuje się w doświadczeniu, na które napotykamy tu na ziemi.

Jeśli człowiek jest słaby wobec dobra, to nie może minąć dobra, żeby nie wziąć go. Tak jak nie potrafiliśmy nie wziąć zła, tak teraz nie potrafmy nie wziąć dobra. Jedno i drugie jest słabością, ale jedna słabość jest przekleństwem, a druga jest błogosławieństwem. Być tak słabymi, żeby nie umieć minąć dobra, które Bóg nam daje. To jest piękna słabość i tą słabość miał Paweł, i mówił: „kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny, bo biorę to dobro”.

Wcześniej pisał o słabości, która przerażało go, a później o słabości, która napełniała go w pełni w uwielbieniu Boga. I to czyni Duch Święty. To jest ta chwała.

Kiedy nieraz widzimy, że Bóg daje nam dobro, a my nie umiemy wziąć tego dobra, bo jesteśmy słabsi wobec zła, wtedy widzimy jak bardzo potrzebujemy krzyż, żeby zniszczyć to zło. Jeśli nie przyjmiemy, żeby krzyż zniszczył to zło, nigdy nie weźmiemy dobra, bo będziemy słabi wobec grzechu, a nie słabi wobec dobra. Dopiero krzyż rozprawia się z tymi rzeczami.

Niech Bóg powoduje to w nas, żebyśmy byli wszyscy ukrzyżowani codziennie, żeby nie umieć minąć dobra, nie umieć minąć miłości wzajemnej, okazywania sobie szacunku. Być takim gorliwcem, żeby posiąść to i nie przejść obok tego, żeby nie przyjąć tego od Pana. Nie przejdzie, bo tak słaby, tak uzależniony od tego. Piękne. To właśnie jest Chrystus.

To była słabość Chrystusa, by Ojciec był uwielbiony. W każdym doświadczeniu pięknie czynione dobro, nawet na krzyżu Golgoty. Przyjęte od Boga to, co było potrzebne, żeby uratować nas, pojednać nas z Bogiem i przyjęte to piękne przebaczenie z krzyża.

Później widzimy, co przeżył Szczepan. On umiał wziąć to dobro. I to jest coś bardzo ważnego dla nas, abyśmy byli słabi, by umieć przyjąć dobro. Wręcz być ludźmi, którzy są jak uzależnieni. Tak jak narkoman był uzależniony od narkotyku, tak chrześcijanin jest uzależniony, żeby brać od Jezusa. Człowiek nie umie żyć bez Jezusa, nie umie ani dnia, bo ogarniają go „drgawki”. „Telepie” go, jeśli nie nakarmiłby się Jezusem.

Paweł mówi: „jak tam widzieliście takie objawy w was, to musicie widzieć teraz podobne, tylko w innym kierunku, nie w złym, tylko w dobrym.”

Stąd pierwsi chrześcijanie mogli spotykać się codziennie, ile tylko możliwe, żeby być z tym Panem. Słowo Boże mówi do nas, że w Chrystusie Jezusie zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków. I niech to będzie naszą modlitwą, naszym staraniem, ale też i braniem codziennie krzyża, żeby umrzeć dla słabości grzechu, a żyć dla słabości Jezusa.

Paweł mówi w piękny sposób: „śmierć Jezusa wykonuje swoje dzieło we mnie, a życie Jezusa w was.” Skoro w Jezusie zostaliśmy przeznaczeni do dobra, to znaczy, że na ludzi spływa Boże dobro przez Pawła, bo już nie żyje Paweł, tylko żyje w nim Chrystus. Paweł jest słabiutki, a Chrystus jest mocny. To nie jest dla rozumowych chrześcijan. To jest dla wierzących.

Zamysły diabła są nam dobrze znane. Jeśli znowu doświadczamy tych zamysłów, wiemy, że diabeł próbuje coś osiągnąć, ale kiedy my mamy zamysł Chrystusa, myśl Chrystusa w sobie, aby wola Ojca była ponad wszystko, to my poddajemy się tej woli Ojca. Jesteśmy przez to oczyszczani krwią Jezusa. Ojciec współdziała z nami i wszystko dzieje się dobrze.

To jest coś bardzo ważnego dla mnie i dla ciebie, żebyśmy mieli tego świadomość. Wszyscy wiemy o czym mówimy, dlatego tak ważne jest, by być myśli Chrystusa, a nie tych myśli, których już nie chcemy mieć. Dlatego nie ma nad nami potępienia, bo my nie chcemy tego i nie mamy z tym nic wspólnego, co diabeł nadal próbuje wmówić nam, że mamy. Nie! Nie mamy z tym nic wspólnego. Nie żyjemy my, lecz Chrystus. To jest dla nas bardzo ważne tu na ziemi.

Ile razy diabeł ciebie, czy mnie zatrzymał, żeby uczynić dobro. Pomyśl sobie ile dobra nie zostało uczynionego tylko dlatego, że diabeł włożył ci jakąś swoją obrzydliwą starą myśl i człowiek poszedł za tą myślą. To zasmuca Ducha Świętego i On nie zostawia nas, ale chce usunąć to wszystko, co wstrzymuje uwielbienie Jezusa w tobie i we mnie. Nieraz masz myśl od Ducha Świętego, by rzucić w proch to swoje uparte „ja”, szukające coś dla siebie; aplauzy, żeby inni dali mi coś, albo pamiętliwość, że inni czegoś nie dali mi, cokolwiek. Rzucić w śmietnik tą własną sprawiedliwość, „żeby inni dali mi, bo ja też im dałem”, bo to jest zło. To jest stary sposób myślenia człowieka. Gdyby tak myślał Jezus, to nie byłoby dla nas nadziei, zginęlibyśmy wszyscy. Jezus tak nie myślał! Myśmy w ogóle nie zasłużyli sobie na to, żeby nas ratować, a On ratował nas.

Poszedł za nas na krzyż, kiedy myśmy byli grzesznikami – to jest myśl Chrystusa. Dlatego Jezus mówi, żebyś znienawidził siebie, bo będziesz słyszeć złe myśli. Dlatego Jezus mówi, żeby uciekać od obcego głosu. Będziesz słyszeć te myśli, które będą chciały przeszkadzać ci w tym, żeby być słabym i przyjąć dobro od Jezusa. Diabeł będzie próbował dodać ci sił, żebyś był znowu silnym. Chce, żebyś odepchnął Jezusa i stał się słabym dla grzechu, żeby grzech wrócił do panowania.

Pomyśl jak twoje i moje życie może wyglądać, kiedy my jesteśmy słabi, a kiedy Chrystus jest mocny w nas. Wtedy swobodnie czynimy dobro i to nie jest wywołane, „bo muszę.” To jest jak życie, którego nie wymuszasz, a żyjesz. To jest dla nas coś cudownego.

Mogę powiedzieć tak: Bóg stworzył Adama, a później z Adama też i Ewę. Zaczęły rodzic się dzieci. Z dwojga ludzi powstało tak potężne mnóstwo ludzi, mimo tego, że umierają. Każdy człowiek to potencjał zła, uleganie złu, życie w grzechu. Zobaczcie ilu na tej ziemi urodziło się grzeszników z Adama.

A zobaczcie ile piękna, ile chwały, ile Bożego dobra jest z Drugiego Adama. W którego Adama bardziej wierzysz? Który Adam jest dzisiaj twoim wzorem? Jeśli nie żyjesz dobrem Chrystusa, to jest Adam, który poszedł w grzech, ale jeśli żyjesz dobrem Jezusa, to jest Drugi Adam – Jezus Chrystus, który przyszedł do nas, aby zbawić nas. I On wtedy może być ujawniony.

Wiecie, że każde wysokie mniemanie o sobie, to jest diabeł. Kiedy myślisz, że jesteś kimś i coś masz, to jest diabeł. Ale kiedy masz prawidłowe mniemanie o sobie i zostałeś zrodzony z Boga, aby być Jego dzieckiem, a twoją siłą i mocą jest Boży Syn, Jezus Chrystus, wtedy jesteś z Boga.

Dlaczego Jezus powiedział do tych ludzi, że waszym ojcem jest diabeł (Ew. Jana, 8 rozdz.)? Dlatego, że chcieli czynić jego zamysły. Ale kiedy naszym Ojcem jest Bóg, to chcemy czynić zamysły Ojca w niebie. On daje nam siłę w Swoim Synu, abyśmy mogli żyć tak, jak to Bogu się podoba.

A więc całe nasze doświadczenie jest, jak mamy myśleć. Duch Święty przyszedł pomóc nam, żebyśmy myśleli tak, jak Bóg chce. Chwała Bogu! Kiedy zrozumiesz, że z siebie nie byłeś w stanie ani razu dobrze pomyśleć, wtedy wiesz jak cenny jest Duch Święty i wiesz jak ważne jest to, żeby On napełniał cię tym, co myśli Bóg, bo myśli nasze, to nie myśli Boże. Jak bardzo cenny jest Duch Święty! Wtedy cenisz sobie obecność tego, który przyszedł w miejsce Chrystusa i chcesz, żeby cię uczył, prowadził, napełniał. Otwierasz się i jesteś gotowy, żeby być z Nim, żeby On dał ci to, co jest ci potrzebne, żebyś był tym, który żyje dzięki Bożemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi i mógł czynić dobro. To jest coś wspaniałego dla mnie i dla ciebie.

Otwórzmy 2 List do Koryntian 3,3-:

Wiadomo przecież, że jesteście listem Chrystusowym sporządzonym przez nasze usługiwanie, napisanym nie atramentem, ale Duchem Boga żywego, nie tablicach kamiennych, lecz na tablicach serc ludzkich.

Jakie to jest ważne, że Bóg przez swego Ducha wpisuje swoje święte prawo w serce swojego człowieka. Nie ma na ziemi takiej płyty, która mogłaby być podobna do serca, w które Bóg wpisuje święte myśli, swoje święte Słowo, święte działanie. Jakie to jest cudowne!

Tu na ziemi ludzie stosują jakieś iglice, jakieś lasery, żeby coś wpisać w coś, a tu Święty Duch, doskonale czysty wpisuje ci coś, co jest doskonale czyste. Ten, który bada głębokości Boże wie wszystko i wpisuje od Boga to, co Bóg chce mieć w twoim sercu. Czyż nie jest to cudowne, żeby być z Nim i z Nim pozostać? Czego jeszcze chcesz, jeśli twoje serce może być jak płyta, w którą wpisywane jest to, co najcenniejsze dla ciebie, to co podoba się Bogu? Później jesteś jak ten instrument odtwarzający i kiedy zaczyna się odtwarzanie, to wtedy z obfitości serca mówią usta. Niech Bóg to wpisuje. On potrzebuje mieć ciebie w słabości, żeby to wpisywać. Jeśli jesteś silny, koniec wpisywania. Kiedy chrześcijaninie umiesz radzic sobie sam, koniec wpisywania. Kiedy jesteś słaby, Bóg dalej pisze. To tak jak komputer, który zawiesi się i trzeba zresetować go, tak samo jest z nami. Kiedy robimy się silni, to jest koniec działania, aż dojdziesz do punktu „słaby”, wtedy dalej jest praca Boża. Chwała Bogu za to i to jest nasz Bóg. To jest doskonała praca Boga. Niech Bóg napełnia nas tym, co jest potrzebne, cenne dla mnie i dla ciebie.

Jakie piękne jest zgromadzenie, które nie ma siły. Zgromadzenie na kolanach uwielbiające Boga, zgromadzenie uczące się od Niego. Jakie to piękne zgromadzenie, gdzie nie ma cielesnych siłaczy, gotowych do sporów, wojen, tylko ludzie, którzy są pokornego i cichego ducha, którzy są świadomi potęgi i Majestatu Boga i potrzeby, żeby On czynił swoje dzieło.

List do Hebrajczyków 4, 14-16:

Mając więc wielkiego arcykapłana, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trzymajmy się mocno wyznania. Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu. Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze. 

Przecież Jezus nie zgrzeszył, a jednak był doświadczony, współczuje nam. To jest ogień, który pali, kiedy poddajesz się i mówisz: „nie ja, lecz Chrystus.” Kiedy masz bój, kiedy masz walkę, wojnę i mówisz : „nie ja, lecz Chrystus.” Pan wie, co przechodzisz, Pan przeszedł to, kiedy wróg cisnął, żeby to zrobił Pan. Wtedy On jest z tobą i wtedy Jezus jest najbliżej. Jego współczucie jest najbliżej. Jego pocieszenie jest najbliżej, bo wtedy dobro zwycięża zło i Bóg ujawnia się w swojej chwale.

Niech Pan uczyni to z nami, bo to jest tak ważne dla nas, by poznać Boga, jak On działa, jak On pracuje w tobie i we mnie. Niech Pan zmienia nasz sposób myślenia. Tu wcale nie okaże się, że kiedy jesteśmy słabi, to będą opuszczone ręce, nic nie robimy i siedzimy. Bóg nie pozwoli na to. Zobaczcie na słabego Pawła, co on narobił. Obyśmy wszyscy byli tacy słabi. Ilu ludzi było poruszonych przez tego słabego człowieka? Im jesteś słabszy, tym bardziej jesteś używany przez Boga. W słabości okazuje się Jego moc. Pan nie zostawi cię, kiedy jesteś słabiutki. Zobacz na Mojżesza, an Jeremiasza, na Eliasza. Obserwuj to Boże działanie i podziwiaj swego Boga, i ucz się.

Kiedy doświadczasz pewnych rzeczy, to wiesz na Kogo masz patrzeć, kto jest twoją mocą i siłą do zwycięstwa. Już nauczyłeś się (nauczyłaś) i nigdzie indziej nie spojrzysz jak tylko na Niego. Pan jest siłą moją, tarczą moją. Z Nim przejdę przez wszystko. To jest piękne. Niech Bóg napełnia nas tym, żebyśmy mogli doświadczać tego. Dla człowieka opartego na swojej logice jest to bardzo dziwna rzecz; jak ja mam to zrobić?! Czytaj Biblię, tam jest instrukcja jak to zrobić.

Kiedy mamy coraz większe doświadczenia, wtedy pokój, który przewyższa wszelki rozum, jest nam koniecznie potrzebny, koniecznie. Człowiek wtedy nie siedzi bezczynnie, ale wiele modli się, wiele jest z Bogiem, wiele korzysta z tego pokoju i wykorzystuje to, żeby Pan uwielbił się, okazał się w swojej chwale i mocy. Amen.

 

Jan 14:23