Słabość napełniona mocą
Słabość napełniona mocą – część 2
Bardzo podobało mi się świadectwo Finneya, kiedy Bóg zaczął używać go. Głosił kazanie do ludzi i spisywał szybko to, co mówił. Sam uczył się ze swojego kazania i nie chciał zapomnieć tego, co mówił. To były dla niego najważniejsze lekcje, kiedy uczył się z tego, co sam mówił, ponieważ jego Nauczycielem był sam Pan Jezus Chrystus i wkładał swoje Słowa w jego usta.
I to jest piękne, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę, że Święty Bóg napełnia go świętym objawieniem i wie, że to jest od Boga, a nie od niego, i nie chce tego stracić. Słowo Boże mówi, że ten, który wychodzi jak rolnik, spożywa pierwszy, zaczyna cenić to, cieszy się tym i raduje się. Napełnia go to podziwem dla Boga, dla Jego chwały, że Bóg chce w ogóle nas ludzi używać i mówić do nas.
A więc widzimy drugiego człowieka, który zdaje sobie sprawę, że nie umie mówić, ale wie, że trzeba mówić. I widzimy jak Mojżesz był pięknie używany przez Boga. Słowo Boże mówi, że był najpokorniejszym z ludzi. Tylko raz zdarzyło mu się coś złego, a tak to szedł pięknie za swoim Bogiem. W swojej nieudolności był całkowicie zależny od Boga. Nie potrafił nic sam wymyśleć i nawet przyszedł Jetro i podpowiedział mu pewne rozwiązanie. Nic nie umiał sam z siebie, był tak zależny od Boga, co Bóg powie mu na dany temat. Był całkowicie niepewny siebie, ale był tak pewny Boga.
Widzimy ile w niemocy tego człowieka ujawniało się mocy Boga. Kiedy stawał przed Bogiem, pościł, nie jadł, nie pił, wołał do Boga, myślał o Bożej chwale. W tej niemocy okazała się naprawdę moc.
To samo widzimy w życiu Jeremiasza, jaka Boża moc okazała się w jego życiu, jak Bóg ujawniał się w życiu tego Bożego człowieka.
Moglibyśmy przeglądać Biblię i wyszukiwać tych ludzi, którzy nie za bardzo byli pewni, że to może się im powieść, co Bóg mówi do nich. Pamiętamy Abrahama, ojca wiary, jak to się stało, kiedy usłyszał, że z niego wyjdzie potomek, który będzie dziedziczył. Wtedy Abraham uwierzył Bogu i poczytano mu to za sprawiedliwość. Ale mijają lata, wszystko coraz bardziej gubi się i widać, że jest coraz mniej szansy na to, żeby to się powiodło. Abraham z Sarą wpadają na pomysł, żeby pomóc sobie młodszym ciałem. Przez niewolnicę zostaje wzbudzony potomek. Są zadowoleni, i kiedy Abraham był już staruszkiem, Bóg przychodzi znowu i mówi: „Nie tak, ale z ciebie i z Sary będzie potomek.” Wtedy Abraham śmieje się i mówi: „nie Boże, niech to już będzie z Ismaela”. Bóg mówi: „nie z Ismaela, będzie to dziecko Mojej obietnicy”. Bóg doprowadził do takiego stanu, kiedy po ludzku nie było już żadnej możliwości, żeby było wiadomo, że to jest moc Boga, a nie siła człowieka.
Bóg wiele razy doprowadza do takiego stanu, żeby było wiadomo, że to jest Bóg, a nie siła człowieka. Tam gdzie człowiek może sobie poradzić, tam Bóg nie odbierze swojej chwały.
Widzimy powołanego Gedeona, żeby poprowadził część Izraela przeciwko wrogom. Zwołał 32 tysiące ludzi. Bóg mówi: „Gedeonie, to jest za dużo ludzi, żeby nie pomyśleli sobie, że to dzięki swojej liczebności rozbili wroga. Ogłoś, że kto boi się, niech idzie do domu.” Odeszło 20 tysięcy. Bóg mówi: „Gedeonie, to jest jeszcze za dużo. Teraz Ja ich wszystkich przepróbuję. Idziemy nad wodę.” I co się dzieje? Zostaje 300 ludzi z 32 tysięcy! Bóg mówi: „a teraz Gedeonie pójdź posłuchaj co mówią we wrogiej armii, żeby jeszcze upewnić się, że z tymi trzystoma ludźmi pójdziesz do zwycięstwa.” Kiedy poszedł, usłyszał wytłumaczenie snu i już wiedział. Gedeon poszedł z tymi 300 ludźmi i bez udziału ich ręki wróg został rozbity. Bóg po to osłabił, żeby to nie człowiek przypisał sobie chwałę.
Dlaczego Bóg tak pracuje? Dlatego, że kiedy my możemy przypisać sobie chwałę, to diabeł rozbudzi to i użyje jako pychę, która zniszczy nas, doprowadzi do rozbicia. Ta pycha rozwali nas, że potrafiliśmy, że umieliśmy. A więc Bóg osłabia nas, żeby wtedy dać nam pomoc, kiedy wiemy, że nie bylibyśmy w stanie poradzić sobie. Człowiek wierzący po iluś razach mówi: „jak już jest niemożliwe, to dopiero Bóg zacznie działać.”
W Nowym Testamencie spotykamy Zachariasza. Kapłan ten wchodzi do świątyni, gdyż ma posługę kapłańską. Przychodzi do niego anioł i mówi mu: „Zachariaszu, Bóg posyła mnie, żeby powiedzieć ci, że będziesz miał syna.” Zachariasz odrzekł: „jak to się może stać? Przecież jestem taki stary i moja żona jest stara.” „Zachariaszu, tak stanie się, ale do czasu narodzenia syna będziesz niemową.” I stało się.
Dlaczego Bóg tyle czasu czekał z Zachariaszem i jego żoną Elżbietą, żeby przyjść wtedy, kiedy byli już za starzy, żeby mieć potomstwo? Dlatego, że to jest Jego chwała. W tej niemocy, Bóg ujawnia swoją moc. „Narodzi się z was największy z ludzi, kiedy wy nie jesteście zdolni do tego, żeby mieć potomka.” I urodził się Jan Chrzciciel, człowiek dużo chodzący po pustyni, całym sobą należący do Boga.
Czy my nauczymy się czegoś? Ilu lat trzeba, żebyśmy nauczyli się tego, czego uczy Biblia i co Słowo Boże pokazuje nam? Czytamy Biblię, jak rozstępuje się Morze Czerwone, jak Mojżesz podnosi laskę do góry i Bóg rozdziela Morze Czerwone. Czytamy, doznając, że to pięknie wygląda.
A gdzie nasze Morze Czerwone, gdzie nasze przeszkody, do których podchodzimy z taką samą radością? To jest ten sam Bóg, wczoraj, dzisiaj i na wieki. On jest ten sam, niezmienny. Nasz Bóg wszystko załatwia. On jest Wszechmogący. Ja nie wiem, jak On to zrobi, ale wiem, że zrobi. Słowo Boże mówi, że wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe. Po to czytamy to w Biblii, po to uczymy się, że kiedy słabniemy, żebyśmy spodziewali się Bożego działania. Kiedy słabniemy, wtedy często diabeł oszukuje nas: „odpadasz od chrześcijaństwa, giniesz, gubisz się.” Nie, nie giniesz, nie gubisz się, tylko Bóg osłabia cię po to, by objawić swoją chwałę. I dlatego poczytujcie to sobie za najwyższą radość, kiedy przechodzicie te osłabiające próby, gdyż Bóg przygotowuje zwycięstwa. Bóg zawsze jakoś dziwnie czeka, aby dopiero w tej niemocy okazała się moc. Chwała Bogu!
Bóg uczy nas, że kiedy my nie mamy mocy w sobie, wtedy możemy przyjąć od Niego Jego moc. Kiedy mamy chociaż trochę mocy w sobie i jesteśmy gotowi z tą swoją mocą działać, to nie będziemy mogli przyjąć Jego mocy. Apostoł Paweł przechodząc przez doświadczenia uczy pewnej lekcji: „kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny.”
W czym słaby? Kiedy jestem słaby w złym, wtedy jestem mocny, aby przyjąć Boże dobro. Kiedy nie umiem, jestem słaby, by uczynić zło, wtedy ta słabość pozwala mi przyjąć Boże dobro. Nie wezmę Bożego dobra, jak nie będę słaby. W pewnym momencie Słowo Boże osłabia i człowiek dochodzi do punktu, kiedy mówi: „Boże, jestem słaby, Boże nie poradzę sobie z tym wszystkim.” Człowiek pada przed Bogiem, a Bóg podnosi i raptem człowiek doznaje, że ma siły, aby iść dalej. Tu powinien rozpaść się, a zaraz ma siły i idzie dalej. Musimy czegoś nauczyć się z tego wszystkiego i to jest lekcja, którą każdy z nas musi odrobić.
Przypominacie sobie Baraka. Debora mówi: „Baraku, Bóg mówi, że masz być wodzem i że masz poprowadzić armię do zwycięstwa.” Barak mówi: „jak ty nie pójdziesz z nami, to ja nie pójdę.”
A ona rzekła: Pójdę z tobą, tylko że nie tobie przypadnie sława tej wyprawy, na którą ciągniesz, gdyż Pan wyda Syserę w ręce kobiety.Sędz.4,9.
Bóg powiedział do Baraka: „idź, Ja ciebie posyłam.” Barak nie uwierzył Bogu w to, co On powiedział, a więc oparł się na prorokini, na ciele. Bóg mówił: „dobrze, ale nie ty odbierzesz chwałę.” Tak stało się jak powiedział Bóg i bitwa była wygrana, ale to nie on zabił wodza wrogiej armii, tylko kobieta kołkiem w głowę.
Zobaczcie jakie to jest ważne, kiedy słuchasz Boga. Czy jesteś wtedy słaby, żeby całe oparcie mieć w Nim? To jest rewelacyjna lekcja dla nas, tak trudna, ale rewelacyjna. Chyba nikt nie byłby w stanie zadać nam ludziom takiej lekcji, tylko Bóg. Każdy inny powiedziałby: „napnij mięśnie, rusz do boju, weź się w końcu, złap za tego kija, weź tą siekierę, pokaż, że twój Bóg jest silny.” A tu zupełnie inaczej.
Ile widzimy takich sytuacji, które opisane są w Biblii? Mojżesz, który modli się z podniesionymi rękami i bitwa jest wygrywana, a kiedy opadające, bitwa przegrywana. Widzimy, że zależy to od Boga, nie od człowieka, nie od ciała. Przez cały czas widzimy Bożą pracę nad nami. Jakże potrzebujemy pojąć to, zrozumieć. To nie jest prosta lekcja, bo czasami ludzie uczą się latami i nie mogą nauczyć się tego. Kiedy przychodzi doświadczenie, jęczą i narzekają. Kiedy doświadczenie zenie znika, jacy są zadowoleni, jacy wspaniali. A wcale nie wygrali bitwy, przegrali ją. Nie dali Bogu napełnić się. Bóg nie mógł ujawnić się.
To samo było z Izraelem. Pamiętamy urodzenie Jezusa, gdzie urodził się Jezus. Tam gdzie zwierzęta, nie było miejsca. A jaka moc, jaka chwała, jaki Majestat! Miał wygląd, jaki nie podobał się ludziom, a jaka chwała! Dlaczego Bóg ubrał swego Syna w takie ciało, które nie podobało się ludziom? Gdyż nic nie może zasłaniać Jego chwały. Gdyby wzięli aktora o wyglądzie, który opisany jest w 53 rozdziale księgi Izajasza, to kto oglądałby ten film? Przecież w wizji ludzi jest to ktoś urodziwy, przystojny, długie włosy. Wykreowano pewien obraz, podczas gdy Biblia mówi zupełnie co innego. To nie ciało miało wygrać, ale Słowo, które stało się ciałem. Ono szło w boju zwycięstwa.
Jakie to jest piękne, co czyni Bóg, kiedy w słabości okazuje swoją chwałę, swój Majestat. Paweł mówi: „niewiele posiadający, ale wielu ubogacający”. Boży ludzie nie mieli wiele, ale ile uczynili dzięki mocy Boga?
Kiedy byliśmy w Łambinowicach, mogliśmy mówić, jaką pracę wykonał Pan Jezus. Doprowadził swoich uczniów do takiej słabości, że oni nie widzieli bez Niego żadnej możliwości, żeby sprawę pociągnąć dalej. To była bardzo potężna praca nad Piotrem, któremu wydawało się, że byłby w stanie dalej ciągnąć tą robotę, nawet jakby nie było Jezusa. To była najważniejsza praca, by tak osłabić ich, by nie mieli w sobie żadnych sił, ani możliwości, żeby ruszyć dalej ze sprawą Bożą, żeby musieli poczekać aż Pan ześle im moc z wysokości. Była to trudna praca i Pan zrobił ją.
Jak myślicie, dlaczego Piotrowi przyszło do głowy, żeby chodzić po wodzie? Dlaczego innym nie przyszło to do głowy? Pan chciał, żeby Piotr wyszedł z tej łodzi, żeby cieszył się i zobaczył, że jeśli tylko odwróci oczy od Pana, zaraz będzie tonął. Pan chciał uczyć tego: „Piotrze, jesteś silny, ale Ja osłabię cię. Będę nad tobą pracował, aż będziesz tak słabiutki, złamany, doprowadzony do stanu, że nawet nie będziesz pewnym, czy Ja kocham cię jeszcze.” Piotr gorzko zapłakał, kiedy wyparł się Jezusa, ale potem był gotowy.
Nieustanne doświadczenie, które przechodzimy: „nie w sile i nie w mocy naszej.” I to nieustanne doświadczenie, ta praca jest nieustannie czyniona w nas przez Ducha Świętego. Nie ciało, nie krew, ale sam Duch Święty poprowadzi was. Owoc Ducha i wszystko pięknie rośnie, kiedy człowiek jest zależny od Boga, kiedy widzi Boże odpowiedzi na to wydarzenie, na tamto wydarzenie. Człowiek doświadcza, że z moim Bogiem mogę to zrobić.
Niemożliwe jest poznać Boga, kiedy człowiek ma wiele sił w sobie, ale możliwe jest poznawanie Go, kiedy staje się słabszy. Jak my potrzebujemy być tak słabi, jak zupełnie bezsilny człowiek na łożu, który nie może wstać, nie może zareagować, nie ma w ogóle siły, żeby zareagować na to, co dzieje się, na zło, które mu czynią. Jaki to jest piękny stan dla nas ludzi, kiedy nie mamy siły zareagować na zło. Wtedy to dobro może ujawnić się.
Krzyż ma to wykonać w tobie i we mnie – odebrać nam siły, które mamy w swoim ciele. Dlatego mamy codziennie nosić krzyż, żeby codziennie potencjał naszych sił był niszczony przez krzyż tak, ażeby to Pan mógł odpowiedzieć i uczynić to, co potrzebne. Nikt z nas nie będzie w stanie uczynić dobra, jeśli wcześniej nie będzie w nas zniszczona siła do uczynienia zła. „Zło jest szybsze od dobra”, tak samo jak zła myśl jest szybsza od dobrej. Kiedy masz cokolwiek zrobić, to ta zła myśl najszybciej dociera. Ale kiedy wytrzymasz, przychodzi dobra myśl.
W naszym doświadczeniu najcenniejsza jest Boża praca w tym, że On osłabia nas, pokazując Siebie. Kiedy coraz bardziej poznajemy Pana, coraz bardziej wiemy Kim On jest, wtedy coraz mniej, coraz mniej ufamy sobie.
Niech Bóg sprawia to w nas. Kiedy przychodzi teraz końcowy czas, kiedy widzimy jak coraz bardziej na ziemi dzieją się rzeczy, o których mówił Jezus, to my musimy być coraz słabsi, a najlepiej całkiem słabi, żeby wróg nie wywołał a nas reakcji, która zniszczy nas.
Wróg wywołał reakcję w Piotrze, kiedy złapał za miecz i obciął ucho słudze. Jezus powiedział do niego: „nie Piotrze, to nie jest ten sposób.” Wróg próbuje osłabić nas przez angażowanie się w złe rzeczy ze swoją siłą, ze swoimi kombinacjami, kiedy nie umiemy też zostawić tego Panu, żeby tak działać, jak chce Pan. Musimy wiedzieć o tym.
Już kiedyś mówiliśmy o tym, że nie jesteś obojętną cząstka w tym zborze. Może działać przez ciebie Duch Boży, albo duch ciemności. Zależne to jest od tego, czy oczyszczasz się w krwi Jezusa, czy dbasz o czystość swoich szat, swego serca, umysłu, swojego życia. Czy krew Jezusa oczyszcza cię, czy obmywasz się w tej krwi? Jeśli nie, jeśli nosisz w sobie grzech i chodzisz z tym grzechem, to ten grzech będzie próbował atakować. Wtedy jest doświadczenie.
Widzimy Izraela po zdobyciu Jerycha, a następnie kradzież Achana i jakie mieli z tym doświadczenie. A więc to nie jest bez znaczenia w jaki sposób funkcjonujesz. Ma to olbrzymie znaczenie, dlatego Słowo Boże ostrzega, żeby nie było między wami złego niewierzącego serca, które odpadłoby od Boga, ponieważ to złe niewierzące serce będzie rozsiewać obrzydliwą woń niedowiarstwa. Ty będziesz coś mówić, a ten ktoś będzie mówić zupełnie inaczej niż mówi Słowo Boże i będzie podważać to, jakby podrzucać coś złego. Ty mówisz o Bożej chwale, a ten ktoś mówi coś zupełnie innego. Podrzuca coś, żeby zasiać zwątpienie, niepewność.
Dlatego jest tak ważne, by miłować się nawzajem i nie chcieć zrobić sobie krzywdy. Człowiek, który przychodzi i pokutuje przed Panem, jest bezpieczny. Nawet jeśli nie umiał rozprawić się z tym złem, ale pokutuje, to jest bezpieczny, gdyż Pan chroni go. Ale jeśli człowiek wie, że grzeszy, ma świadomy grzech i nie oczyszcza tego grzechu, wtedy istnieje niebezpieczeństwo wywierania presji. Taki człowiek nie umie reagować na dobro i jest zablokowany. Wszyscy cieszą się, a ten człowiek w tym momencie ma zupełnie inny umysł, inne serce i nie dołącza się do tego radosnego doświadczenia. Czasami otwierasz usta, a człowiek zachowuje się tak, jakby nie był z tego miejsca, gdyż ma coś, co przeszkadza. Taki człowiek musi usunąć to, oczyścić się i wtedy Duch Boży będzie pracować. A jeśli człowiek przyzwyczai się do tego, że żyje sobie, jak żyje, potem przychodzi, śpiewa pieśni, to utrwala swój umysł w tym, że nie ma takiego znaczenia jak przychodzę do Boga. I wtedy jest źle.
Słowo Boże mówi nam, ze Bóg nie zniechęca się naszą niemocą. Nasza niemoc jest wręcz otwarciem do działania Bożego, żeby udzielać nam pomocy, wspierać nas.
Są różne słabości, do których Bóg podchodzi w różny sposób. Jest słabość grzesznika, żyjącego w świecie, który jest zniewolony grzechem i nie umie, nie potrafi żyć inaczej. Jest zniewolony przez wroga. Kiedy przychodzi do Boga, Bóg wydobywa tego człowieka przez śmierć swego Syna z tej niemocy wobec grzechu.

