Miłość zakrywa mnóstwo grzechów
Miłość zakrywa mnóstwo grzechów – część 2
Otwórzmy List do Efezjan 3,14-21 Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem, od którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię, by sprawił według bogactwa chwały swojej, żebyście byli przez Ducha jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku, żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości, zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość, i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą. Temu zaś, który według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy, temu niech będzie chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia na wieki wieków. Amen.
To jest coś doskonałego, z czym mamy doświadczenie, bo kiedy to dzieje się w nas, wtedy naprawdę jesteśmy gotowi podjąć pełnowymiarową bitwę w imieniu Jezusa Chrystusa. Wtedy bój ten toczy się w mocy Pana, w mocy Jego miłości, w mocy Jego cierpliwości, w mocy Jego przebaczenia, w mocy Jego łaski, w mocy Jego łagodności, w mocy Jego wytrwałości. Tą miłością, którą umiłował nas do końca, On przepełnia swój Kościół i wtedy jesteśmy zwycięzcami.
Dlatego Paweł napisał do Koryntian, że mają wiele darów, ale nie mają tego, co najważniejsze. Dążcie do miłości ponad wszystko. To znaczy oddzielajcie się od pospolitych spraw, a miłość napełni naczynie. Trwajcie w Jezusie, a On napełni swoją miłością każde naczynie, które w ten sposób do Niego przychodzi.
Kiedy doświadczasz tego, wtedy możesz powiedzieć wszystkim ludziom, że doznałeś właśnie tego, jak Pan napełnia cię tym, co daje ci tą świętą możliwość żyć tutaj. Ta miłość pozwala na bardzo ważną rzecz. Wiecie, ludzie próbują wykonywać przykazania i dobrze, bo mamy próbować wykonywać przykazania, ale miłość dopiero czyni ten moment, że przykazania Pana nie są nam uciążliwe. Wtedy to, co On chce uczynić przestaje być dla nas uciążliwe. Przyjemnością dla nas staje się to, co jest przyjemnością dla Boga, bo Jego miłość jest w nas.
Nieraz myślimy, że muszę zmusić się do miłowania tego człowieka, muszę zakryć jego grzechy, muszę nie widzieć jego grzechów. Człowiek próbuje wziąć to literalnie. To nie o to tu chodzi. Pan zakryje to w nas, a wtedy możemy miłować tego człowieka, mimo jego przywar, mimo wszystkich złych rzeczy i pracować nad tym, żeby on, czy ona uwierzyli w tego Jezusa, który może napełnić również ich tą miłością. Aby Boża miłość była w nas, aby Duch Święty rozlewał ją.
W momencie, kiedy przykazania Pana nie są nam uciążliwe, to jest ten moment, kiedy ty masz Jego miłość, a przecież Bóg z radością rozlewa tą miłość.
Otwórzmy 1 List Jana 3,14-16: My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do żywota, bo miłujemy braci; kto nie miłuje, pozostaje w śmierci. Każdy, kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie żywota wiecznego. Po tym poznaliśmy miłość, że On za nas oddał życie swoje; i my winniśmy życie oddawać za braci.
Kiedy czytamy te słowa literalnie i podchodzimy do nich, zmagamy się i nie możemy tego zrobić. Wiemy, że to powiedział Bóg, wiemy, że mamy dojść do punktu gdzie będziemy gotowi położyć życie za drugich, chcielibyśmy to zrobić, ale napotykamy własną niemoc do wykonania tego. Dopiero kiedy Jego miłość przepełnia nas, wtedy staje się to dla nas proste. To czego najbardziej potrzebujemy, żeby wypełniać Jego wolę, to mieć jego miłość w sobie.
A więc dlatego chcemy oddzielać się od pospolitych rzeczy, żeby Jego miłość była w nas i żeby ona uwolniła nas od tego, co my byśmy zrobili innym ludziom. Może być to nawet dobre, ale i tak będzie to skażone nami. Chcemy oddzielać się od tego, co my zrobilibyśmy innym ludziom tak, żeby miłość zakryła nas, i żeby Pan mógł uczynić to, co On może uczynić tym ludziom. Wtedy to przykazanie staje się prościutkie. Wtedy z radością oddajesz życie. Paweł mówi: „ja jestem gotów przelać krew, dolać krew. To nie jest dla mnie straszna rzecz.” To miłość Pana powodowała, że apostoł był gotów oddawać życie za braci, za siostry, za Boży lud.
1 List Jana 4, 7: Umiłowani, miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga, i każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga.
Każdy, który narodził się z Boga i zna Boga. Chciejmy od Pana takiej miłości, która pozwala nam iść za Nim i czynić to, co jest bliskie Jego sercu. Pamiętajmy o tym w każdym dniu, że jeżeli będziemy chcieli fizycznie czynić Jego przykazania, choć mamy się starać, ale wtedy sami widzimy, że czegoś brakuje nam w tym wszystkim, żeby zrobić tak jak On do nas mówi. Czegoś nam tu brakuje, że nawet bardzo mocno wysilając się, dochodzimy do punktu, gdzie nie możemy już tego przekroczyć. Nie ma w nas czegoś, żeby pójść dalej i to jest właśnie Jego miłość.
To jest prawda. Oddzielajmy się od spraw pospolitych, a zobaczymy jak Jego miłość będzie miała swobodę, by przelewać się. Dlatego Paweł modlił się, aby ci, którzy wierzą już w Jezusa Chrystusa i mają już Jego przykazania, zmagają się z tym doświadczeniem, żeby też mogli poznać osobiście Jego miłość w sobie.
Musimy doznać w sobie poprzez tą miłość, jak zależy Bogu na innych ludziach. My nawet już z tym chrześcijańskim sposobem myślenia, myślimy o innych ludziach, ale Pan chce jeszcze więcej w nas, chce, żebyśmy myśleli Jego myślami o innych ludziach, żebyśmy myśleli tak jak Pan. Pan chce doprowadzić nas jeszcze dalej, niż chrześcijańskie myśli, które mamy wzięte gdzieś ze Słowa. Myślimy już tak, ale jeszcze brakuje czegoś, żeby wykonać to. Pan chce zrobić to w nas, On zaczął, On dokończy. To jest coś cudownego, żeby Bóg, który zaczął ma moc dokończyć w tobie i we mnie. Nasze zadanie to starajmy się każdego dnia zachować siebie czystymi, aby Pan mógł uczynić to w nas, czego żaden człowiek nie jest w stanie uczynić. Nawet to, żeby zachować się czystymi jest darem od Boga. On daje nam takie pragnienia, taką ochotę zachowywania się czystymi, chce napełniać nas tym co jest zaszczytne, szlachetne, święte, wspaniałe.
Kiedy zostaliśmy wezwani do tego, żeby wracać przez Chrystusa do Boga, to zobaczyłem, że droga powrotu dziecka Bożego do Ojca jest drogą pełną objawień. W różnych dniach Bóg objawia nam coraz więcej i więcej z tego Kim On jest. Kiedy idziemy tą drogą trwając codziennie w Chrystusie, coraz więcej objawienia zlewa na nas Bóg, coraz więcej, więcej wiemy o Nim jaki On jest i coraz więcej jesteśmy świadomi, że On ma moc uczynić wszystko co powiedział. To jest ta pewność Boga w nas. To jest to, co On zbudował – pewność.
Kiedy skręcamy, wtedy pojawia się niepewność Boga, niepewność czy to może się dokonać, czy tak też może się stać. Poprzez doświadczenia mogę stwierdzić i wy też, że kiedy Jezus powiedział do nas: „słyszysz Moje Słowo, to staraj się zachowywać je, a wtedy Mój Duch uczyni to, co czytasz możliwym, abyś tak mógł żyć.” Dlatego Jezus powiedział, że ciało nic nie pomaga, Duch zaś ożywia. Ciało nasze czyta te Słowa, ciało nasze myśli o tych Słowach, ciało nasze widzi wspaniałość tych Słów, ale dopiero Duch Święty ożywia nas według woli Bożej zgodnie z tym Słowem. Wiecie jakie to jest piękne, kiedy możesz żyć każdym Słowem, które z ust Bożych pochodzi i nie dzięki swojej mocy, ale dzięki temu Duchowi? Tak dzieje się tylko dlatego, że oddzielasz się od rzeczy pospolitych. Cóż wielkiego? Adam miał tylko jedno, by nie jadł z tego drzewa poznania dobra i zła, a ty masz nie wchodzić w te pospolite rzeczy. Zachowaj siebie czystym, żeby Bóg mógł uczynić to, co jest piękne, cudowne i doskonałe.
Na początku chrześcijanin bardzo łatwo oddziela się od rzeczy pospolitych. Pierwsza miłość powoduje, że chrześcijanin jest przez cały czas z Panem i widzi te Boże działania, widzi dokładnie to, o czym ja mówię. Dopiero później, kiedy chrześcijaninowi wydaje się, że jeszcze tu i tu może, a diabeł mówi, że jeszcze to możesz i jeszcze tamto, to po pewnym czasie chrześcijanin patrzy, że nie ma już takiej śmiałości, animuszu życia, nie ma już tej ochoty, wewnętrznej przemiany, żeby to robić. Zaczyna pojawiać się gniew i inne rzeczy, dlatego, że człowiek zaczyna zaniedbywać oddzielenie od pospolitości. Coraz więcej czasu zaczyna spędzać z rzeczami pospolitymi, niż z Chrystusem.
Dlatego Jezus powiedział do tego zboru w Efezie: „czynisz piękne rzeczy, ale ty stoczysz się dlatego tylko, że opuściłeś pierwszą miłość i będziesz miał coraz więcej pospolitości w sobie. Wróć do pierwszej miłości, gdzie mogłeś, czy mogłaś być cały czas ze Mną i nie potrzebowałeś, czy nie potrzebowałaś świata.” Jezus był wystarczający i ile piękna wtedy mogło się jawić. Ludzie patrzyli na ciebie, jakbyś był pomysłem z nieba. Patrzyli i sami nie wierzyli, że człowiek może w ogóle tak żyć. Dlatego niech Bóg trzyma to w nas.
Bóg nie wymaga od nas niczego więcej, jak tego, żebyśmy oddzielali się od tych pospolitych rzeczy, aby On mógł napełniać nas zaszczytnymi. Jezus oczyścił nas swoją krwią, to pilnujmy tego. Pilnujmy tego osobiście, bo każdy z nas musi być naczyniem dla celów zaszczytnych. Jeśli nie będziemy pilnować się, to zostaniemy tylko do pospolitych. A szkoda by było, bo pospolite nie wejdą do wieczności. Wejdą tylko te, które są do celów zaszczytnych, w których Bóg mógł umieścić Swoją miłość, Swoją radość, Swój pokój, wytrwałość, Swoją ochotę niesienia pomocy, wspierania, dodawania otuchy.
Powiem wam, że jeśli Bóg coś czyni, to musi być to coraz bardziej podobne do Jezusa. Kiedy patrzymy na siebie nawzajem, to musimy widzieć więcej Jezusa, więcej Tego, Który chodził po tej ziemi i który pokazał nam co to znaczy miłować siebie, żeby przejść przez każdy dzień dla celów zaszczytnych. Tak Jezus miłował siebie, że stawiał siebie Bogu do dyspozycji każdego dnia, każdej nocy, od początku do końca. Tak miłował siebie, a przez to miał dla nas pełnię miłości. Żaden człowiek nie mógł uruchomić czegokolwiek innego w Jezusie, jak tylko miłość, jak tylko prawdę, jak tylko łagodność, dobroć, świętość, czystość.
I Pan chce mieć to w tobie i we mnie również, abyśmy tak miłowali Boga, żeby, żebyśmy bardzo chcieli zawsze być dla Boga. Miłujmy tak, żeby nie tracić siebie w rzeczach pospolitych, ale być zawsze dla Niego. Wtedy będziemy chcieli, żeby ludzie byli też zawsze dla Boga i wtedy będziemy mówić zawsze ludziom: „odwróć się od pospolitości. Po co ci to? To nic ci nie da, a tylko stracisz swoje życie. Należ do Niego, spędzaj z Nim czas, a poznasz jeszcze więcej Jezusa i doznasz mocy Jego śmierci i mocy Jego zmartwychwstałego życia. I wtedy to co chcesz, a nie możesz, On uczyni możliwym. Wszystkie swoje najwspanialsze pragnienia, plany i wszystko złóż na Niego, a On uczyni to, co dobre.” Czy tak mówi Słowo Boże?
Powierz Panu wszystkie swoje zamysły, wszystkie swoje drogi, a On ziści najwspanialsze pragnienie, żeby Bóg mieszkał w tobie i we mnie, w każdym z nas teraz i na zawsze.
Amen.

