Miłość zakrywa mnóstwo grzechów
Miłość zakrywa mnóstwo grzechów - część 1
Całości kazania można posłuchać na stronie www.jan1423.pl
Mówimy o naczyniu i celu Boga, który chce używać nas do swoich zaszczytnych pragnień, i że trzeba zostać czystym od tych rzeczy pospolitych, ziemskich, aby Bóg miał nas dla swojej chwały. Jest to bardzo ważne dla nas i musimy o tym pamiętać, bo my jesteśmy żywymi naczyniami, które myślą, rozsądzają. Musimy pilnować się tego, żeby być dla Boga. Bóg od nas wymaga, od swego żywego stworzenia, żeby wybierać dobro, a odrzucać zło. I to w każdym czasie, czy ktoś nas widzi, czy nie widzi. Wyborów dokonujemy z powodu Boga, z powodu tego, że On określił co jest dla Niego dobre, a co złe. Mówiliśmy, że znalazł doskonałe, pełne upodobanie w swoim Synu i dlatego każde naczynie kształci do tego wymiaru. Tak jak przechylał ze swego Syna gdzie chciał i komu chciał, tak żeby przez nas mógł przechylać. Jezus powiedział: „Ja nic innego nie czynię, tylko to co Ojciec czyni we mnie.”
To jest piękne, kiedy my, żywe naczynia jesteśmy tak dla Jego chwały, kiedy On może w nas osiągnąć już ten punkt. To jest dojrzewanie, dorastanie. To nie wystarczy być troszeczkę lepszym, to trzeba widzieć Boga, który ma swój zamysł wobec ciebie i mnie. My czasem myślimy o swoim zamyśle wobec Boga, a Boże zamysły są zupełnie inne. My chcemy użyć Boga, żeby było nam fajnie na ziemi, a Bóg chce mieć nas dla swojej chwały. Dlatego Słowo Boże mówi, że Duch jest przeciwko ciału, a ciało przeciwko Duchowi. Te działania nawzajem ścierają się i czasem mówimy: „myśmy nie o tym myśleli, kiedy modliliśmy się”, ale Bóg mówi: „ale Ja wiem o czym myślę wobec ciebie, dlatego nie zgadza ci się to z tym, co chciałeś (chciałaś).” To jest właśnie ku dobremu, żeby Bóg osiągnął swój cel, a nie my. Jeśli my osiągniemy swój cel, to nie jest on doskonały, może być bardzo dobry, ale nie jest doskonały. Ale kiedy Bóg osiąga swój cel, to na pewno jest on doskonały.
A więc mamy świadomość tego, mamy codzienne wybory, codzienne decyzje. Patrzymy na Piotra który mówi po śmierci Chrystusa: „wracam do tego na czym się znam, idziemy łowić ryby.” Ale Pan ma inny plan wobec Piotra, przychodzi i mówi: „Piotrze, nie „te” ryby, dla ciebie są „inne ryby”. I te będziesz łowić dla mnie. Będziesz musiał zapłacić za to wysoką cenę, bo na końcu umrzesz śmiercią męczeńską, tak jak Ja. Ale Bóg dla ciebie to wyznaczył”. Później Piotr mógł napisać: „Pan mi to objawił.” I wiedział dokąd idzie i już szedł.
A więc Pan ma swój plan, swój zamiar dla nas. Nieraz może zboczymy z tej drogi, myśląc: „będę robił to na czym się znam.” A Pan mówi: „nie, będziesz robił to na czym Ja się znam.” Pan wiedział jak użyć Piotra. Piotr siedzi na dachu, modli się i raptem ma zachwycenie. Zaczyna widzieć: „co to jest? To jakieś obrzydliwe” i czuje wstręt do tego wszystkiego. A Bóg mówi: „Piotrze, zabijaj i jedz.” „Nie, nie Panie, ja nigdy nic takiego nawet w życiu nie ruszyłem.” Pan mówi: „Piotrze, zabijaj i jedz”. To tak jak z tymi nogami: „Panie, nie będziesz umywał mi nóg.”
Człowiek ma swój plan, swój zamiar. Nadal myśli po swojemu. Dobrze myśli, bo według Starego Testamentu nie można było tego ruszyć. Ale tu sytuacja już zmienia się. Pan trzy razy mówi do niego i całe widzenie znika sprzed niego. Piotr zastanawia się: „o co tu chodzi?” A Duch Święty mówi, żeby Piotr poszedł z ludźmi, którzy przyszli od Korneliusza. Piotr nadal nie do końca rozumie, ale idzie i myśli: „Żyd idzie do pogan?” Już jest złamanie pewnych reguł, które dotąd były zachowywane. Piotr wie, że Duch Święty kazał mu tam iść. Dopiero kiedy spotyka się z Korneliuszem i kiedy Korneliusz mówi o aniele, który przyszedł do niego, Piotr łączy te fakty i mówi: „teraz pojmuję, że Bóg nie ma względu na osobę. Teraz pojmuję, że nie ma już tego podziału: czysty – nieczysty, w sensie Żydzi, poganie. Teraz pojmuję, że to zmieniło się”
Bóg musi nauczyć nas czegoś, żebyśmy coś pojęli i On wie jak ma nas tego uczyć. To jest cudowny, wspaniały Bóg, który wie, że nie rozumiemy wielu rzeczy i On chce nam ujawnić je, pokazać jak to naprawdę powinno być, co chce uczynić. A więc główne nasze zadanie to być otwartymi dla Boga, by zachować siebie czystymi od tych pospolitych rzeczy.
Znajdujemy Piotra modlącego się na dachu i widzimy, że Piotr oddzielił się, jest z Bogiem, modli się i Pan daje mu dalsze poznanie. To jest piękne, bo później Piotr spotyka się ze swymi braćmi, a oni: „jak ty Piotrze mogłeś postąpić w taki sposób? Przecież nie wolno tego czynić.” Piotr, ten według ludzkiej oceny wielki człowiek staje i mówi: „moi kochani bracia, ja też nie zrobiłbym tak, jak wy i też byłbym absolutnie przeciwko temu, ale to Duch Święty mi powiedział, że mam pójść i zrobić to. I kiedy tam poszedłem to ten Duch, który spoczął na nas, spoczął i na nich.” „Skoro Bóg podjął taką decyzję, to co nam do tego?” Oni przyjęli już i zaakceptowali, bo skoro Bóg to czyni, to my też chcemy to przyjąć.
Kiedy widzimy jak Bóg pracuje, to chcemy przyjąć to. Nieraz wzdrygamy się i myślimy sobie: „nie, to nie tak, to powinno być inaczej” Ale kiedy Bóg pokazuje poprzez swoje działanie, mówimy: „Boże, to tak, to już teraz wiem, że tak”. W ilu rzeczach myślimy jeszcze: „nie tak Boże”. A Pan przychodzi w sposób cudowny i napełnia nas. Tylko jedno, co najważniejsze: „zachować siebie od rzeczy pospolitych.”
Bóg chce rozmawiać z nami na czystej ziemi, na świętej. Chce mieć nas przy sobie w tych rozmowach i pouczeniach. Nie będzie ganiał za nami po świecie. On określił w Chrystusie relacje z nami. Mówi: „zachowaj siebie od pospolitości, a wszystko co czynisz, czyń dla Mojej chwały. Przyjdę do ciebie i w pracy, w dowolnym miejscu”. Ja miałem już objawienia w pracy, gdzie przychodził do mnie Bóg i rozmawiał ze mną przy pracy. Pracujesz dla Pana. Idę do łazienki, a Pan rozmawia ze mną w łazience. Wychodzi na to, że Bóg jest z nami wszędzie i w każdym czasie.
Jesteśmy na świętej ziemi z Nim. Nie ma takiego miejsca, gdzie Bóg nie mógłby rozmawiać z nami. On uczynił wszystko, wszystko świętym poprzez krew swego Syna. To jest piękne. Tylko jedno, nie babrać się tymi pospolitymi rzeczami. Nie myśleć: „dla mnie, dla mnie”, bo to już jest pospolite. Nie dla mnie, lecz dla Pana i wtedy jest to dobre. Ale kiedy „dla mnie, dla mnie”, wtedy staje się to pospolite i dziwię się co jest, że Bóg nie może ze mną rozmawiać. Może rozmawiać, tylko oddziel się od tego i myśl o tym co dla Pana, szukaj tego co dla Pana, a wtedy Pan będzie pouczał cię dalej i dalej.
A więc tak jak dzisiaj było czytane, Pan nasz jest dobrym skarbcem, z którego mamy czerpać Boże skarby. Chwała Bogu! Piękne. Zupełnie inny obraz ludzkości, ludzi, którzy zostali wyrwani z tego światowego zaspokojenia, żeby być przeniesionymi do Bożego zaspokojenia. Teraz to co z Pana to nas cieszy i teraz tego potrzebujemy. I to jest bardzo dobre. Chwała Bogu za to. Naprawdę, ten skarbiec jest nadal wspaniale otwarty dla tych, którzy chcą oddzielać się od pospolitości. Nie chcą biegać za ziemskimi rzeczami, nie chcą stale myśleć o ziemskich rzeczach, nie chcą wiązać się z ziemskimi rzeczami, ale chcą mieć wolność w Chrystusie, by zawsze być w tym miejscu, gdzie Pan będzie mógł pouczyć, powiedzieć, wskazać, posłać by służyć dla Swojej chwały.
Czasami doznajemy, że coś nie udaje się. Choćbyśmy mieli nie wiem jak stół zastawiony jedzeniem i jeśli nie doznajemy, że Pan coś czyni z nami, to nie wystarczy nam nawet najlepsze jedzenie, najlepsze spanie, jeśli nie byłoby Pana, który by działał. Brakuje nam wszystkiego co najważniejsze.
Otwórzmy 1 List Piotra 4,8:
Nade wszystko miejcie gorliwą miłość jedni ku drugim, gdyż miłość zakrywa mnóstwo grzechów.
Miłość pozwala zakryć moją reakcję na grzech drugiej osoby. Miłość zakrywa grzechy we mnie, nie w drugiej osobie. Druga osoba będzie grzeszyć, chociaż ją kocham, ale miłość zakryje we mnie reakcję wobec tej osoby na jej grzech. Jeśli miłość jest cierpliwa, to miłość potrafi znieść grzech tych wszystkich, którzy otaczają ją i nie grzeszy, bo jest cierpliwa. Ona nie reaguje na grzech, ona nie zmienia tego, że ktoś grzeszy, ona powoduje tylko to, że ja nie grzeszę.
A więc miłość potrzebna jest mnie, żebym to ja nie grzeszył. Ludzie często mówią tak sobie: „ja cię miłuję”, ale jeśli nie jest to miłość, która uwalnia ciebie od twoich grzechów wobec ludzi, to jest to abstrakcja, a nie miłość. Miłość musi zakryć wszystkie grzechy we mnie.
Jeśli przeczytamy o miłości, jaka ona jest, wtedy zobaczymy, co ona powoduje w tobie i we mnie, kiedy miłość rozlewa się w nas.
1 List go Koryntian 13, 4-8:
Miłość jest cierpliwa, miłość jest dobrotliwa, nie zazdrości, miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się, nie postępuje nieprzystojnie, nie szuka swego, nie unosi się, nie myśli nic złego, nie raduje się z niesprawiedliwości, ale się raduje z prawdy; wszystko zakrywa, wszystkiemu wierzy, wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi. Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki, ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci.
Jeśli miłość zakrywa grzechy we mnie, wtedy mogę być pośród grzeszników i miłując ich nie reaguję swoim „ja” wobec niech. To nie jest miłość, która jest jakby spójna z moją osobowością. To jest miłość Boga rozlana w nas. To ona zakrywa to wszystko we mnie.
Często myślimy tak: „no, my zakryjemy grzechy kogoś”. Nie, miłość odkrywa grzechy. Przecież Jezus jest światłością i On odkrywa grzechy człowieka, ale w Nim jest czysto, żeby reagować odpowiednio wobec każdego człowieka. My potrzebujemy tej miłości, która zakryje wszystkie grzechy w nas, ściśnie i nie pozwoli im działać. Potrzebujemy tej miłości, która była w Chrystusie. Potrzebujemy, żeby ona uwolniła nas od tego kim jesteśmy bez miłości.
Próbujemy kochać innych ludzi, ale co z tego wynika? W pewnym momencie wysiadamy z tym wszystkim. Puszczamy i mówimy: „wystarczy, to już przekroczyło granice.” Wtedy oznacza to, że nie mamy miłości, która zakryła grzechy w nas. Mamy swoją sferę lepszego życia i myślimy, że to jest wystarczające. Do pewnego czasu znosimy przeciwności, ale w pewnym momencie mówimy: „to jest już koniec.” Ale miłość Boża nie ma końca.
A więc musimy zobaczyć, że kiedy Piotr mówi o tym, to miłość musi najpierw zakryć grzechy we mnie, w tobie. To jest miłość. Kiedy ta miłość jest w tobie, wtedy ty miłujesz innych ludzi i już nie wychodzi z ciebie zło. Nie musisz wstrzymywać jakiejś złości, nie musisz wstrzymywać jakiejś niechęci, bo miłość już to zakryła. Po prostu nie ma tego. Chociaż mamy grzech w ciele, ale miłość zakrywa to i zła reakcja na grzech drugiej osoby już nie pojawia się. Jeśli jest w nas miłość, to mamy to, co jest potrzebne, żebyśmy mogli żyć pośród tego świata i byli nieskażeni przez ten świat.
Dlatego najbardziej ze wszystkiego potrzebujemy miłości, która nas uwolni od niewoli ludzkości na tej ziemi, która uczyni nas pojednanymi z Bogiem w ten sposób, jak był Jezus ze swoim Ojcem. My czasami chcemy po ludzku zakrywać czyjeś grzechy, ale z tego nic dobrego nie wychodzi. Często ludzie przy tym giną. Miłość nie działa w stereotypie ludzkim. Ona ma swobodę działania, ponieważ nie szuka swego. Już nie szukasz własnej chwały, kiedy dokonuje się Boże dzieło, kiedy ktoś jest ratowany. Nie piszesz sobie: „następny, dla mojej chwały”. Jesteś wolny i to jest piękne! Totalna, całkowita wolność na ziemi. Miłość daje wolność. O tym pisał apostoł Paweł w liście do Efezjan: „abyście poznali miłość Chrystusa, która daje wam pełnię Boga w was.”
Pierwsze co musisz pamiętać w chrześcijańskim doświadczeniu, w tym boju, walce, zmaganiu się to, że bez miłości będziesz co rusz przegrywać. Co rusz napotkasz na swoje „ja”, które będzie urażać się, zniechęcać, które będzie stawiało jakieś swoje wymagania wobec innych ludzi.
Tak dotarło do mnie, że miłość zakrywa mnóstwo grzechów, to znaczy, że miłość nie da ujawnić się wielu grzechom, które na pewno ujawniłyby się przy sprzyjających im okolicznościach, gdyby nie miłość do tych, którzy życiem i słowem działają ku zgrzeszeniu nam, którzy są prowokacją do grzechu. Miłość zakrywa naszą reakcję wobec tej prowokacji. Dlatego miłuj bliźniego swego jak siebie samego.
Kiedy w tej miłości jestem bezpieczny w Chrystusie, wtedy mogę nieść pomoc drugiemu, bo wiem co to jest miłość. Nie są to tylko słowa, ale to jest działanie Boga we mnie, które dokonuje uwolnienia mnie od reakcji ciała na to dzieje się wokół. (...)

