Serce budowniczych

Serce budowniczych - część 4

A wiec chodzi o to, by serce wróciło do prawidłowego stanu, do miejsca, w którym mieszka Chrystus. Ażeby tak było, to serce musi być oczyszczone. Musisz zobaczyć, że tak jak zaniedbałeś wcześniej Pana, tak teraz musisz zaniedbać swoje życie. Musisz wrócić do normalnej społeczności i to jest najważniejsze. Jeśli niszczeje serce, niszczony jest człowiek. Jeśli niszczeją rzeczy zewnętrzne, włącznie z naszym ciałem, ale w sercu jest wieczność, wtedy jesteśmy żywi. Nasze ciała mogą niszczeć i wszystko na zewnątrz, i nie zniszczy to naszego serca, kiedy mieszka tam Chrystus, ale kiedy niszczeje serce, to jest to prawdziwe zniszczenie.

Myśmy o tym, pamiętajmy o tym. Czujniej ponad wszystko strzeż serca swego. Jakie alarmy mamy założyć w sercu, by strzegły nas przed złodziejem? Najlepsze, to znaczy, sumienie serca naszego musi być czyste. Ten alarm musi działać prawidłowo. Pamiętajmy, że serce to jest miejsce, z którego pochodzi nasza rzeczywistość każdego dnia. Będziemy dokładnie zajmować się tym, w czym jest nasze serce. Umysłem będziemy jęczeć, narzekać, ale sercem i tak będziemy „tam” poprowadzeni, chyba, że zmieni się wzrok serca. Jeśli zmieni się wzrok serca i serce znowu zacznie patrzeć na Jezusa, wtedy nikt i nic nie oderwie nas od Pana – ani śmierć, ani życie, ani głód, ani chłód. Nic nie jest w stanie oderwać nas od Jego miłości. Chwała Bogu!

Widzicie, serce nasze jest najważniejsze. Nie zmienimy żadnej sytuacji, możemy w zgromadzeniu rozważać każde słowa biblijne, rozjaśniać je. Umysł zacznie pojmować i można pomyśleć: „no, już wiem o co chodzi, teraz to będzie na pewno dobre”, ale jeśli serce nie jest uwolnione od swoich pożądliwości, to w umyśle zgaśnie to. Serce i tak poprowadzi człowiek dalej w swoim kierunku.

Wiemy, że nie możemy umyć serca w wodzie, wyjąć je, wykąpać, czy wyprać i włożyć czyste. Nie. Musi być ono oczyszczone krwią Jezusa, przez wiarę. Zobaczcie, że Słowo Boże pokazuje to pięknie w Dziejach Apostolskich, gdzie czytamy, że Bóg oczyścił ich serca przez wiarę w Jezusa Chrystusa. Wiara w Jezusa, wiara, która powoduje, że jesteś wyłącznie dla Niego – to jest wiara, która jest prawdziwa. Wiara, która powoduje, że żyjesz sobie, jak chcesz, jest niewiarą. „Kto uwierzy w sercu swoim, że Pan zmartwychwstał i wyzna ustami, że jest Panem, zbawiony będzie”. Widzicie, jeśli człowiek wierzy sercem swoim, że Jezus zmartwychwstał, to ten człowiek nie będzie żył dla siebie samego. Naprawdę, nie będzie żył. Jeśli człowiek wierzy sercem, że Jezus zmartwychwstał, to będzie żył już tylko dla Pana i będzie zbawiony. To są proste słowa, ale w nich jest taka siła i moc! Człowiek, który nie wierzy w sercu w zmartwychwstanie Jezusa, żyje według tej niewiary, a więc pęta się po rzeczach tego świata i traci czas na marności, chociaż umysł wie, że Jezus zmartwychwstał, bo jest napisane w Biblii, ale serce nie wierzy w to. Pamiętamy rozmowę Jezusa z Marią, Martą. „Gdybyś tu Panie był”, a Jezus powiedział: „Ja jestem życie i zmartwychwstanie”. A Marta: „Panie, Łazarz już śmierdzi.” Ona umysłem pojmowała, że Jezus jest Życiem i Zmartwychwstaniem. Wiedziała o zmartwychwstaniu, ale sercem nie wierzyła. I raptem zobaczyła to, co się stało. Jej brat wychodzi z grobu.

Nasze serce musi całkowicie wziąć w tym udział. Chcę, żeby każdy z nas dobrze zrozumiał to, ty i ja. Musimy zbadać swoje serce, czy ono naprawdę chce żyć dla Pana. Jeśli widzimy, że ono prowadzi nas w błądzące ścieżki, w te ludzkie rzeczy, to musimy mieć świadomość, że Pasterz nie jest dobrze widoczny w naszym sercu i ono zwodzi nas. I musimy zacząć prawdziwe doświadczenie – kąpiel w Słowie Bożym. Musimy postawić nasze serce w rzeczywistości Słowa i chociaż ono będzie się wyrywać: „to trzeba zrobić, tamto”. Zwróćcie uwagę, jak ono wtedy rwie się, bo jak taki dziki osioł nie może być przy tych Bożych sprawach i rwie to tu, to tam. Człowiek zamyka Biblię, odchodzi. To rwie serce, ponieważ jest już zanieczyszczone. Gdyby było czyste, nie można by oderwać człowieka od Słowa. A, że wzdryga się przed czystością Słowa, to chce uciekać to tu, to tam. Zaraz wyszuka jakąś pracę, jakieś zaniedbania, nawet jakieś przysięgi złożone ludziom, żeby tylko nie kąpać się w Bożym Słowie, bo ma niechęć, wstręt do Bożego Słowa i dlatego ciągnie to tu, to tam. Ale kiedy przytrzymasz je przy Bożym Słowie, nie pozwolisz mu, przywiążesz go do Bożego Słowa i będziesz ćwiczył go dzień po dniu i chodził i modlił się i szukał Pana, to po jakimś czasie zobaczysz, że zacznie ono powrotem czuć się dobrze i nie będzie wierzgać przed wodą Bożego Słowa.

Dbajmy o swoje serce. Jakie ono jest, wtedy też możemy wiedzieć, czy błądzimy, czy idziemy drogą Pańską. Naprawdę musimy pomóc sobie w tym. To nie jest zabawa, to jest walka o naszą wieczność. Kiedy jest czas i jesteśmy razem, wykorzystujmy czas, żeby dbać o nasze serca. W naszych rozmowach musi dziać się to, co jest zgodne z sercem Bożym. Mamy być według serca Jezusa. W naszych relacjach musimy sobie nawzajem pomagać, gdyż mamy budować się na dom dla Boga. Musimy czynić to z całego serca i zachęcajmy się tak do tego, bo nie pójdziemy do Boga, jeśli serce nasze będzie daleko od Niego, nie da rady, nie ma takiej możliwości. Serce musi być skierowane do Boga w Jezusie Chrystusie. Musi tak być.

Zobaczcie, co powiedział Pan Jezus: „ludzie czystego serca Boga oglądać będą”. Jeśli serce będzie zanieczyszczone, nie będzie opcji oglądania Boga. Naprawdę, od czystości serca zależy, gdzie pójdziemy, bo nasze nogi będą tam szły, gdzie idzie serce nasze. Nawet prorok Elizeusz mówił do swego sługi: „czy sercem moim nie szedłem za tobą, kiedyś tam szedł, by popełnić grzech? Oto teraz wziąłeś to od Naamana.” Nie chciał, żeby to zrobił, ale człowieka pociągnęło coś. Jego serce było gdzie indziej, niż serce męża Bożego.

A więc niech Bóg nam pomoże. Naprawdę, pomagajmy sobie nawzajem. To jest trudne zadanie, trudna budowa, gdyż jest tu wielu wrogów. Pierwszy wróg, to nasze ciała. Jednemu podoba się to, drugiemu tamto, trzeciemu jeszcze co innego, a wszyscy mamy być doprowadzeni do męskiej doskonałości, to znaczy do doskonałości Chrystusa. Zmarnujemy najważniejszy czas, czas Bożych lekcji, Bożego działania, jeśli nie pozwolimy Panu pracować nad nami. Mamy tu możliwość, by przeżyć najwspanialsze doświadczenie, kiedy Bóg, rozlewając miłość w sercach naszych, będzie powodował, że będziemy sobie tak bliscy, jak to tylko możliwe być sobie bliskimi tu na ziemi, dzięki Bogu. Piękne doświadczenie wzajemnych, świętych relacji, wspaniałej miłości, która skupia ludzi przy jednym Panu. To jest cudowne doświadczenie być w takim gronie ludzi. Pan Jezus mówi: „gdzie dwóch, lub trzech spotyka się w imię Moje, tam jestem.”

To jest piękne być pośród ludzi, którzy z czystego serca wzywają Pana, którzy żyją dla Jego chwały, których nie ciągnie świat, ani rzeczy tego świata, którzy wiedzą, gdzie jest ich Chrystus i tam są ich serca. Pan mówi, że gdzie jest skarb twój, tam będzie serce twoje. Jeśli skarby są w niebie, tam jest nasze serce, jeśli na ziemi, to serce jest na ziemi. To jest tak ważna sprawa! Czasami nie zdajemy sobie do końca sprawy nawet, że zaniedbania w sprawach serca mogą kosztować nas wieczność! Będziemy rozumieć Biblię, ale nie będziemy już żyli nią. Umysł będzie rozumiał to, ale nie będziemy mogli już tym żyć i będzie to coś bardzo tragicznego dla nas.

Piękne jest to, że przyszedł prowadzić nas Duch Święty, aby wprowadzić nas do wieczności i to jest coś, co chciałbym, by było w każdym z nas, żebyśmy mieli takie zaangażowanie, gorliwość o dom Boży i to jest gorliwość serca. A takie ślimaczenie: „a mnie nie zależy na tobie. Czy pójdziesz do wieczności, czy nie, to nie moja sprawa, ja dbam o siebie”, to nie jest dobre serce. Musi zależeć nam na drugim, jak na sobie samym, gdzie pójdziemy, czy idziemy w dobrym kierunku. Wtedy tacy bracia i siostry szczerze ze sobą rozmawiają: „słuchaj, to nie jest tak, my musimy ratować się. Nie możesz myśleć sobie, że możesz chodzić z niewierzącym sercem, a my musimy akceptować ciebie. Nie, bo złe niewierzące serce może pokalać wielu ludzi. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś zalążkiem choroby i możesz zniszczyć wielu ludzi? Upamiętaj się i zadbaj, żebyś wrócił do zdrowia w sercu swoim, ponieważ jesteś w tej chwili zagrożeniem dla innych.” I człowiek zdaje sobie sprawę, że to jest prawda. Czy chcemy obłudnie zamykać oczy: „nic nie widzę, nie wiem, nie chcę podejmować decyzji, może pomylę się, skąd wiadomo”? Pan Jezus mówił prawdę.

Niech Bóg dał nam wszystkim zwycięstwo. Czy komuś z was zależy, żeby ktoś umarł i zginął śmiercią wieczną, oddzieleniem na zawsze od Boga? Według umysłu nie jesteśmy w tej sprawie, by ktoś zginął, ale czy jesteśmy też sercem, żeby nikt nie zginął? Czy robimy wszystko, co jest potrzebne w Jezusie Chrystusie, żeby nikt nie zginął? Niech Bóg daje nam to, co jest potrzebne.

Wiecie, naprawdę jest wiele miejsc, które pokazują, że Pan bada serce i nerki. Lekarz, który dokładnie wie, co to jest zdrowie bada nasze serca i nerki, żebyśmy nie zginęli. Pan pokazuje nam nasz stan po to, żebyśmy przyszli do Niego: „Lekarzu, uzdrów nas. Ty jesteś Lekarzem naszym”. Wielu ludzi przychodziło do Jezusa po uzdrowienie ciała i odchodzili uzdrowieni, lecz czy zostali uzdrowieni wewnątrz? Czy serca ich zostały uzdrowione? Wiecie, jeden z tych ludzi usłyszał piękną rzecz: „przebaczone są ci twoje grzechy, oto czysty jesteś.” Myślę, że temu człowiekowi bardziej niż na wstaniu z tego łoża zależało na czystości serca i Pan wiedział, co jest jego największą potrzebą i najpierw odpowiedział na tą największą potrzebę. Pan zna najskrytsze myśli serca naszego. Chwała Bogu za Jezusa!

Możemy naprawdę pomóc sobie nawzajem tylko wtedy, kiedy będziemy dbali o swoje serce. Nie pomożesz mi, jeśli nie będziesz troszczył się o swoje serce, ani ja tobie. Nasze wielkie obietnice: kocham cię, staram się, myślę, nic nie dadzą, jeśli nie zadbamy o swoje serce codziennie. Ale jeśli zadbamy o swoje serce, uczynimy sobie naprawdę wiele dobrych rzeczy, dzięki Jezusowi i to będzie budowanie na wieczność. Ta Boża budowla będzie rosła wzrostem Bożym. Chwała Bogu za to, że jest to możliwe. Niech Bóg ci błogosławi w tym bracie i siostro i mi, abyśmy mieli zdrowe serca, w których mieszka Chrystus. Amen.

 

Jan 14:23