Serce budowniczych

Serce budowniczych - część 2

Może nie zdajemy sobie sprawy, ale z serca naszego albo tryska Źródło Życia, albo co innego. Zwróć uwagę, że zawsze idziesz za swoim sercem. Zawsze. Jak cię zwodzi, to idziesz za sercem. A jak patrzysz na Chrystusa, to idziesz za sercem. Pięknie! Twoje nogi pójdą za Nim, jeśli w twoim sercu będzie On. Ale jeśli w twoim sercu, będą rzeczy świata, wszystkie hasła tego świata, te bożki świata, te pożądliwości tego świata, to pójdziesz za tym światem! Choćbyś słyszał Ewangelię, piękną wiadomość o Jezusie Chrystusie, o przebaczeniu w Jego Krwi, o pojednaniu z Ojcem, o obietnicy wiecznego szczęśliwego życia, to i tak twoje nogi pójdą w świat, bo zawsze człowiek, idzie za głosem swego serca. Zawsze.

Jeśli nie będziesz swego serca sycił dobrem, to w to serce będzie musiało wnikać zło, bo nie ma tak, żeby w serce nic nie wnikało. W sercu człowieka, jest albo dobro, albo zło. Albo mieszka Chrystus, albo świat. Dlatego jest tak ważny stan, w jakim jest nasze serce. Czym je napełniamy? Przecież mamy oczy, patrzymy na coś. Ale zwróćcie uwagę, że Słowo Boże mówi również, o oczach serca naszego. Jeśli serce nasze patrzy na Chrystusa, to chociaż oczy pokazują na rzeczy, które kiedyś nami władały, my za tymi rzeczami nie pójdziemy, bo sercem jesteśmy daleko od tych rzeczy. A choćbyśmy patrzeli na Boży lud uwielbiający Boga, zadowolony i szczęśliwy w swoim Królu, jeśli sercem nie jesteśmy przy Jezusie, to my nie pójdziemy za oczami serca, by z nimi uwielbiać Jezusa. Będziemy tylko czekali, kiedy się to skończy, aby pójść dalej i robić swoje.

Chociaż widzimy wspaniały Boży lud zakochany w Chrystusie, to i tak pójdziemy za głosem swego serca. Prawda? Chociaż bylibyśmy przy samym Chrystusie i słyszeli Go, i widzieli Chrystusa jak On czyni te wszystkie cuda, jak uzdrawia, jak wypędza demony, jak głosi tą piękną i wspaniałą Ewangelię, to jeśli sercem naszym jesteśmy daleko od Niego, to za chwilę i tak pójdziemy w rzeczy swego serca. Dlatego tak ważne jest serce i o nie toczy się bój. O świątynię. Kto mieszka w świątyni?

Jaka jest troska o świątynię? Co robimy w tej sprawie codziennie, żeby serce nasze należało do Niego? Karmimy swoje żołądki, a Jezus mówi: „to nie przybliża, ani nie oddala”. A jeśli zależne jest od tego, czym karmimy nasze serce, to musimy się troszczyć o to, czym je karmimy, bo to może nas oddalić, albo przybliżyć. Słowo Boże mówi, aby obficie w naszych sercach mieszkało Jego Słowo.

To jest bardzo ważne, o czym dzisiaj mówię. Bo jeśli ktoś chce budować coś pięknego, nie mając w tym serca, to człowiek nie ma czasu na tą sprawę tak naprawdę. Inne sprawy są ważniejsze. Ale jeśli człowiek ma serce w tej budowie Bożej, to nie liczy ani czasu, ani pieniędzy, ani niczego. Ważne jest aby Pan był uwielbiony, który podjął się tej budowy. Aby mógł mnie i ciebie mieć dla Siebie, aby używać nas dla Swojej chwały. To jest najważniejsze. Nic się nie liczy. Dlatego bardzo ważne są Słowa Jezusa: „Jeśli kochasz kogoś bardziej ode Mnie, nie możesz być moim uczniem”. A nie będąc uczniem, nie możesz być na Jego budowie, bo budowę trzeba budować według Jego nauki, a nie własnego „widzi mi się”. To są ważne sprawy, od tego zależy gdzie pójdziemy.

Ludzkość została podzielona na dwie części, Chrystusowa i diabła.

Wiecie, robimy wiele zaniedbań, dlatego, że wydaje nam się, że jesteśmy w porządku, że czytamy Biblię, wiemy to i tamto, a bardzo często rzeczy świata, odbierają nam mnóstwo czasu. Gdybyśmy byli biedni i nic nie mieli, mielibyśmy sporo czasu, aby zajmować się sprawami Pańskimi. Ale że mamy więcej i więcej, więcej i więcej, więc to „więcej” wymaga więcej czasu. Więc coraz mniej mamy czasu, aby poświęcać sprawie Pańskiej. „Poświęcajcie Pana w sercach waszych” - tak mówi Słowo Boże. Oddawajcie dla świętości serca wasze. Kiedy? Przecież zajęci jesteśmy tak dużo rzeczami tego świata. Kiedy to ma człowiek robić? Może wtedy bardziej zrozumiemy słowa Jezusa: ”poprzestawajcie na małym”. Wtedy może będziecie mieli czas. A to stale to, a to to, a to. Oczywiście komputery też są przydatne, ale mogą tak okraść z czasu z Bogiem, że nawet nie będziemy wiedzieć, kiedy ten złodziej zabierze nam wieczność, a my będziemy myśleć, że robimy coś porządnego.

Wszystko może nas okraść, jeśli serca nie mamy w Chrystusie. Jeśli serce mamy w Chrystusie, używamy wszystkiego, ale dla Pana. Tyle ile trzeba i ani grama więcej. Bo nie używamy tego dla własnej przyjemności, ale aby uwielbić Jezusa w tym, czy w tym. Wszędzie możemy być dla Jego chwały, w każdym miejscu. Nie ma takiego miejsca, gdzie nie moglibyśmy żyć dla chwały Jezusa. Widzimy tych Bożych ludzi, którzy są opisani w Biblii, którzy w najgorszych ciemnościach byli dla chwały Swego Króla. I nikt nie był w stanie ich od tej chwały odciągnąć, nawet śmierć. I to jest piękny obraz. Oni mieli serce w Panu. Gdyby nie mieli serca, wróg by ich przeraził i cofnęliby się. Ale oni mieli serce i byli pewni.

My nie robimy tego dlatego, że ktoś nam coś powiedział, ale dlatego, że wiemy, że jest Bóg i do Niego należymy. A Jego wymogiem jest, abyśmy do Niego należeli z całego serca.

Naprawdę, to jest ważna sprawa, gdyż Bóg podjął się wziąć nas do swojej budowli. I naprawdę wielu Bożych ludzi na samym początku bardzo solidnie podeszło do Bożej budowy. Z całego serca. Ale po jakimś czasie, kiedy mijają emocje, to człowiek zamiast serca, nie ma nic. Nie pracował w tym czasie, żeby serce kochało Pana. Emocje się wypaliły, a serce nie dostało, co miało dostać. Przecież te piękne emocje są po to, aby z Bogiem być cały czas. Cały czas i ani chwili nie dać się okraść. Przecież jest złodziej, który chodzi wokół, jak lew ryczący, czekając aby kogoś pożreć. Wiemy, że szuka okazji i będzie nam różne rzeczy robił, żebyśmy tylko czasu dla Boga nie mieli. Wrzuci nam w głowę jakieś plany, pomysły – dąż do nich teraz. A czy Pan cię posłał tam? „To nie ważne, to są dobre plany przecież.” A końcem ich jest - serce coraz dalej od Pana. Cel osiągnięty, coś zostało wzięte, złapane, a serce coraz dalej od Pana.

Jak budować więc na tej budowie, skoro człowiek traci serce do tego budowania? Jezus mówi: z obfitości serca mówią usta. A jeśli serce jest napełnione Słowem Bożym, to usta też mówią Słowo Boże, a jeśli napełnione rzeczami tego świata – to usta mówią rzeczy tego świata. To oczywiste. Jeśli serce jest zakochane w Chrystusie, to ten Chrystus jest cały czas uwielbiony, wywyższony, w życiu, słowach. Ale jeśli to jest tylko umysłowy chrześcijanin, to tyle ile trzeba, dałem mu już.

Ta budowa jest zbyt cenna, aby być na niej połowicznie. Kiedy budujemy się nawzajem na dom dla Boga, to jest zbyt cenne, żeby ze sobą być połowicznie, że każdy będzie sobie robił co chce, według własnego widzi mi się. Na tej budowie nie da rady tak się nawzajem budować na dom dla Boga.

Jeden zamysł musi być w każdym z nas, musimy być ludem jednego serca, tzn. serca, w którym mieszka sam Chrystus Jezus. Musimy Go kochać z całego serca, jeśli się mamy budować nawzajem, bo inaczej ta budowla nie będzie miała racji bytu. Nie ma możliwości, gdyż nie będzie więzi Pana między nami. „Idźmy każdy do swojego domu, nie mamy serca w tych sprawach, zajmijmy się swoim, tam gdzie mamy serce”. Patrzysz, ten robi „to” i bardzo często mówi o tym, czy o tamtym. Słuchasz, no wspaniały brat, wspaniała siostra. Ale kiedy oni z tobą naprawdę o Bogu rozmawiali, że są tak szczęśliwi, rozkochani w Chrystusie, że ich serce jak gołąbek biegnie do nieba, ulatuje na wysokości? Gdzie jest ten ukochany Jezus? Gdzie jest mój ukochany? Do Niego tęskni moje serce. Słyszysz, rzeczy świata i myślisz, co się stało, człowieku? Czy te rzeczy są już cenniejsze od Chrystusa? Jak ważne jest to, żebyśmy dbali o nasze serca. Nie da rady, jeśli serce jest zaniedbane w sprawach najważniejszych.

Pan Jezus mówi, że ciało moje, to jest pokarm, a krew moja to napój, który darzy życiem. Jeśli nie będziemy się karmić sercem swoim (przecież nie żołądkiem) ciałem Chrystusa i Jego krwią, to nie będziemy żyli. To pozwala nam patrzeć na siebie, że będą zmieniać się nasze nastawienia w kierunku Chrystusa i będziemy mieli coraz więcej zadowolenia i szczęścia z tego, że nasze życie przepełnione jest Nim i tak naprawdę już nie mamy czasu na nic innego, jak tylko Chrystus. To jest piękne. Kiedy tak widzimy siebie, wtedy jesteśmy usatysfakcjonowani i możemy nawzajem budować się, bo mamy te same pragnienia, dążenia, ten sam kierunek i ten sam Chrystus przepełnia nas. Wtedy ma to sens, wtedy idziemy w dobrym kierunku i nie zbłądzimy z drogi. Będziemy zmierzać do wieczności z Bogiem przez ciało Chrystusa. Słowo Boże mówi, że nawet głupi nie zbłądzi na tej drodze, bo w sercu jego mieszka Chrystus.

Musimy zobaczyć, że nowe Jeruzalem nie buduje się bez namiętności. Musi być miłość do Jezusa. Paweł pisze w liście: „miłością Chrystusa umiłowałem was w pełni.” Nie pisze o swojej miłości, ale o miłości Chrystusa. „Napełniony miłością Chrystusa umiłowałem was naprawdę.” Paweł wiedział, że jego miłość jest tragedią, a miłość Jezusa jest doskonała. Nie mówił o swojej miłości, tylko o miłości Pana, mówił: „ja już nie żyję, a żyje we mnie Chrystus.” Jego wiara, jego nadzieja, Jego miłość – wszystko to jest Chrystus. Paweł przepełniony Chrystusem był szczęśliwym człowiekiem, chociaż odrzucany, poniewierany, jak omieciny tego świata, zamykany w więzieniach, głodzony, chłodzony, bity, a jednak szczęśliwy. Jego szczęście było w niebie, tam gdzie siedzi Chrystus po prawicy Ojca i tego szczęścia nikt nie mógł mu odebrać. Chwalebny człowiek w chwalebnym miejscu. I dlatego mógł napisać, że w Chrystusie jesteśmy uniesieni aż tam, po prawicy Boga.

Apostoł pisał o budowaniu, a w Liście do Efezjan jest to pięknie napisane. Pan ustanowił proroków, apostołów, nauczycieli, pasterzy, ewangelistów, aby przygotować ciało Chrystusa do pracy na budowie, do wzajemnego budowania się na dom dla Boga. To znaczy przygotować ich serca, żeby należały one całkowicie do Pana. Kiedy apostoł objawiał to, mówił: „modlę się, aby Bóg otworzył oczy serca waszego, abyście mogli przez objawienie zobaczyć Chrystusa, a potem ponownie, aby Chrystus przez wiarę mógł mieszkać w sercach waszych, a wy wkorzenieni, ugruntowani w Nim mogli prawdziwie poznać miłość Chrystusową, przez którą pełnia Boga będzie mogła mieszkać w was”. (...)

Jan 14:23