Serce budowniczych

Serce budowniczych - część 1

Całości kazania można posłuchać na www.jan1423.pl

Chcę wam powiedzieć, żebyśmy nie mieli zbyt wysokiego mniemania o sobie, że na ziemi żyje parę miliardów ludzi, z których Bóg może sobie w każdej chwili wziąć kogo zechce. Jeśli dotarł do nas, to korzystajmy z tego czasu nawiedzenia maksymalnie, starając się czynić dokładnie to, co On nas uczy. To wszystko jest Jego własność, ziemia i wszystko co na niej jest. To jest Jego własność.

Dla nas to jest coś cudownego, że możemy tu być, słuchać o Nim, zastanawiać się, myśleć, ale pamiętajmy, że tak jak było tu wspominane, Izraelici też musieli na sobie doświadczać, że ten Bóg nie ma względu na osobę, ale podoba Mu się każdy, który się Go boi i jest Mu posłuszny.

My mamy teraz wielką decyzję w swoim życiu, codziennie mamy decyzję, gdzie pójdziemy, czy na wieczność z Bogiem, czy na wieczne odrzucenie. Są dwie drogi, nie ma trzeciej. Jesteśmy dzisiaj w tak olbrzymim doświadczeniu. My tak silnie nie doświadczamy tego Słowa Pańskiego, że są tylko dwie drogi, dwie bramy. Jedna, która wiedzie do Boga na zawsze, druga zaś, która odprowadza od Boga na zawsze. I my musimy w swoim życiu codziennie mieć decyzje. Kto jest dla nas codziennie ważniejszy, czy nasze cielesne życie, czy Bóg, który stworzył nas i dał nam Syna Swojego, abyśmy mogli wracać do Niego. Musimy codziennie mieć tą decyzję, gdyż jest okropna bitwa o to.

Widzimy, że chociaż wierzący ludzie wiedzą, że są dwie drogi, to jednak puszczają te dni między palce i pozwalają sobie na lekkomyślność. Kiedy wiadomo, że walka toczy się o całą wieczność, człowiek zaniedbuje Boże sprawy kosztem tych ziemskich, mówiąc: „Bóg poczeka, ziemskie nie mogą”. Człowiek nie ma rozeznania i dlatego tak, jak mówiliśmy sobie wczoraj, człowiek poczuł się bezpieczny, a więc zaniedbał Boga. Jestem już bezpieczny, mogę zająć się sobą. Jestem zbawionym chrześcijaninem, nic mi się nie może stać. Mogę zająć się swoimi sprawami.

Wspominane tu było o miejscu, o świątyni w nas. Tak jak rozmawialiśmy, musi to być miejsce zamieszkane, bo jeśli człowiek zostanie tylko powierzchownie odświeżony, ale nie jest miejscem, w którym mieszka Pan Jezus Chrystus, taki człowiek narażony jest na to, że wróg może wrócić i zająć to miejsce z powrotem czyniąc człowieka gorszymi, niż był wcześniej. Naprawdę to nie są słowa, które można sobie puszczać mimo uszu. Naprawdę diabeł tylko czeka na to, żeby minął czas wykorzystania przez człowieka czasu swego nawiedzenia, żeby natychmiast wrócić z powrotem, ani chwili nie zwlekając. I każdego dnia diabeł liczy na to, że Bóg powie, że to już koniec, aby mógł wejść. Do Pana to należy i diabeł nie może tego zrobić bez woli Bożej.

Ale musimy uważać, ponieważ Bóg chce mieć nas na zawsze, ale nie pozwoli sobie na to, abyśmy lekceważyli Jego i mniemali o sobie, że to my decydujemy o tym, że będziemy w wieczności, a nie On. Jeśli On zaś decyduje, to bójmy się Go i szanujmy, i uważajmy na to jak żyjemy na tej ziemi, gdyż Bogu się głupcy nie podobają, ale mądrzy.

Mądrością naszą ma być Chrystus. Jak żył Chrystus na ziemi? To jest mądrość - tak żyć na ziemi. Tak nawzajem dodawać sobie otuchy i wzmacniać się, i posilać się i uczyć się tego, co jest najważniejsze i najcenniejsze dla mnie i dla ciebie.

Jezus Chrystus powiedział: Ja Jestem Drogą i nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze Mnie. Jak ta Droga wygląda, czytamy w Biblii. Widzimy więc, że ludzie, którzy zanurzają się głębiej i głębiej w Słowo Boże, ich serce zaczyna się rozkoszować podziwem dla Boga. Słowo Boże jest jak pochodnia świecąca człowiekowi, żeby serce jego zaczęło się rozkoszować, aby zaczęło kosztować, że nie ma nic piękniejszego jak to, żeby należeć do Niego całkowicie.

My mamy świadomość tego, że za to co Jezus nam uczynił, nasza odpłata nie jest taka jakiej godzien jest Pan. Mamy świadomość, że On jest godzien na więcej - na całe nasze życie, na każde nasze słowo, na każdą naszą myśl, na każdy nasz czyn. On jest godzien odebrać chwałę we wszystkim, w tym co mówimy, o czym myślimy i co czynimy, gdyż On zapłacił najwyższą cenę za nas, byśmy mogli być zbawieni.

Lecz my Mu odmawiamy tego,  co się Jemu należy, zajmując się sobą, tak jak uważamy to za stosowne, wyznaczając Mu zakres Jego działania w codzienności. Mniemamy o sobie, że On się na to zgodzi. Czyśmy oszaleli? Każdy, który mniema, że Jezus zgodzi się na połowiczność jest szalony. Jeszcze bardziej szalony od tego świata, mając Biblię w ręku i wiedząc, że On powiedział: życie za życie. Człowiek, który mniema, że wystarczy Jezusowi połowiczność jest po prostu szaleńcem. Od razu możemy powiedzieć, nie wystarczy. Nie da rady. Dlaczego nie da rady? Dlatego, że jeśli coś jest połowiczne, to znaczy, że Chrystus tak naprawdę nie jest pełnią, Chrystus nie jest przed oczami serca tym, który jest najważniejszy i najcenniejszy.

Jaki jest więc Chrystus w oczach Ojca? Czy też jest taki? Jeśli miłość Ojca ma być rozlana w sercach naszych, to czy my możemy inaczej miłować Syna? Zobaczcie jakie to jest ważne. Chodzi o to, żebyśmy byli poruszeni w sercach swoich. Bóg chce nas poruszać, bo my jesteśmy jak taka maź. Po prostu my łatwo sami dopuszczamy do tego, żebyśmy sami siebie kształtowali. A my sami siebie nie możemy wykształtować. Musi nas wykształtować Ten, który ma moc kształtować nas na obraz Swojego Syna.

Jesteśmy często w tak olbrzymim, ciężkim doświadczeniu, że nie łapiemy tego wszystkiego tak naprawdę, na całość. Słyszymy o wspaniałej budowie, a potem możemy za chwilę pokłócić się między sobą i czuć się w porządku. A mówiliśmy o wspaniałej budowie, w której Święty Bóg ma przebywać na najważniejszym miejscu i On ma odbierać chwałę.

To już pokazuje, że nie łączymy serca z tym co słuchamy. Uszami słyszymy, ale sercem jesteśmy daleko od tego, ponieważ gotowi jesteśmy już za chwilę zrobić coś przeciwko temu, nie czując się wcale zagrożeni. Ale jak wspaniale jest, kiedy serce jest w tym, co słyszmy. Chcemy praktykować to, zmierzamy się ze swoim ciałem i widzimy w nim wroga, a widzimy Przyjaciela w Jezusie Chrystusie i zwycięstwo w Jego Imieniu. Gotowi jesteśmy uderzyć w tą cielesność, żeby nam nie wadziła, żeby On był uwielbiony w nas. Widzimy jak cielesność nasza chce wychodzić do przodu i chce zadrażniać, uderzać, wyprawiać różne rzeczy. Chcemy się zmierzyć nie z bratem i siostrą, ale z własną cielesnością w mocy Imienia Jezusa i zniszczyć wroga, który zabierze nam wieczność.

To nie brat, ani siostra zabiorą ci wieczność, jeśli ty będziesz pozwalać swemu ciału robić to, co ono chce. Twoje ciało zabierze ci całą wieczność. Bo Jezus powiedział, nie ma nic na zewnątrz, co mogło by człowieka zanieczyścić, lecz nieczystość człowieka pochodzi z jego własnego serca. Co to jest? To jest odszczepieństwo, waśnie, kłótnie, stawianie na swoim, lekceważenie drugiego, myślenie wysokie o sobie. To są te rzeczy, które skażają człowieka.

To jest bardzo ważne. Jezus powiedział takie słowa, które czytamy też w Starym Testamencie: Słuchaj Izraelu, twój Bóg jest jeden. Będziesz tedy miłował Pana Boga swego z całego serca swego, z całej myśli swojej, z całej duszy swojej, z całej siły swojej. Co ci jeszcze zostało? Nic. To znaczy całym sobą będziesz należał do Boga, do Jego sprawy. Widzicie, chodzi tu głównie o to, żebyśmy wszyscy byli tak poruszeni Bogiem, żebyśmy mieli ochotne serca, by zajmować się cały czas Jego sprawą i do tej sprawy należeć. Tak jak zajmował się nią Chrystus i powiedział: Ja zawsze z upodobaniem czynię to, co jest wolą mojego Ojca. I chodzi o to, żebyśmy też tak byli pochwyceni przez Boga dla Jego chwały. Bo jeśli zrobimy coś połowicznie, to znaczy, że jeszcze nie jesteśmy poddani Bogu w ten sposób, jak Mu się podoba. Musimy to robić z całego serca, z całej myśli i z całej siły. To jest bardzo ważne. Inaczej nie damy rady w tej walce z wrogiem, który wypróbowuje nas, czy Bóg jest wystarczająco dla nas zachwycający, żeby do Niego należeć. To jest ważne. A więc mamy Boga miłować całym sobą i należeć do Niego całym sobą. Żyliśmy w ciemnościach, w oddzieleniu, żyliśmy bez Boga na tej ziemi. Straszny to czas, prawda. Gdy już uwierzyliśmy, czy chcemy dalej próbować żyć bez Boga, dla Boga? Przecież to jest po prostu szaleństwo! My wiemy, że człowiek idzie tam gdzie jest jego serce. Człowiek idzie zawsze tam gdzie jest jego serce. Zawsze. Nawet kiedy wie, że to jest niedobre, idzie za głosem swojego serca. Dlatego w sercu chce zamieszkać Chrystus, w miejscu najważniejszym, żeby człowiek nie zginął, ale mógł żyć na zawsze. I walka toczy się o serce.

Psalm 95:

Pójdźcie, radośnie śpiewajmy Panu, Wznośmy okrzyki radosne skale zbawienia naszego! Pójdźmy przed oblicze jego z dziękczynieniem, Wykrzykujmy mu radośnie w pieniach, Gdyż wielkim Bogiem jest Pan I królem wielkim nad wszystkich bogów. W jego ręku są głębokości ziemi I jego są szczyty gór. Jego jest morze i On je uczynił, I suchy ląd ręce jego ukształtowały. Pójdźcie, pokłońmy się i padnijmy na twarz! Klęknijmy przed Panem, który nas uczynił! On bowiem jest Bogiem naszym, A my ludem pastwiska jego i trzodą ręki jego. Obyście dziś głos jego usłyszeli: Nie zatwardzajcie serca waszego, jak w Meriba, Jak w dniu pobytu w Massa na pustyni, Gdzie kusili mnie ojcowie wasi, Doświadczali mnie, chociaż widzieli dzieło moje. Przez czterdzieści lat czułem odrazę do tego rodu I rzekłem: Lud ten błądzi sercem i nie zna dróg moich. Dlatego przysiągłem w gniewie swoim: Nie wejdą do odpocznienia mego.

Lud ten błądzi sercem, dlatego nie zna dróg Bożych. Błądzi. Człowiek, który błądzi, nie wraca przez Chrystusa do Ojca. Człowiek, który idzie przez Chrystusa do Ojca, ten już nie błądzi. Jego serce jest w tej sprawie, umysł, wszystko idzie w jednym kierunku. Chrystus jest najcenniejszy, najważniejszy, uczy się słowa Jezusa, uczy się wybierać, między dobrem a złem. Jego serce zawsze chce wybrać dobro, a odrzucić złe, żeby nie zbłądzić, nie zejść z tej drogi, która prowadzi do wiecznego szczęścia.

Ludzie, którzy błądzą muszą się jakoś pocieszać: „mamy dobre plany, mamy dobre zamysły, w Egipcie będzie nam lepiej. Znajdziemy tam spokój, będziemy nawet tam sobie dobrze poczynać”. Lecz Bóg mówi: Tam czeka was śmierć. Sercem błądzili, oczy serca ich nie patrzyły na Boga, patrzyły na ich pożądliwości. Szli za głosem serca i zupełnie zapomnieli o drogach Bożych, które miały ich prowadzić do chodzenia z Bogiem. Oni byli Jego ludem, ale zapomnieli o Nim, i Bóg powiedział w tym momencie: „I Ja zapominam też o was”. Tragedia! Jak ważne jest o czym myślimy, czego szukamy. Jak ważny jest stan naszego serca. (...)

Jan 14:23