Zwycięstwo Chrystusa
Zwycięstwo Chrystusa - część 2
Piękne to jest. Kiedy widzę tego Wodza, który umiera na krzyżu Golgoty za nas, sługi diabła, to jest niepojęte. Można umierać za swoich, ale za wrogów umierać? To jest niepojęte, prawda? Byliśmy wrogami Jezusa, urodziliśmy się wrogami Jezusa, ale jak dobrze, kiedy w czasie naszego życia, stajemy się żołnierzami Chrystusa. I tak, jak powiedział apostoł: macie gorliwość taką samą, jaką ja miałem wcześniej, ale dzięki Jezusowi ta gorliwość została zamieniona w służbę. Chwała Bogu.
Otwórzmy 2 Mojżeszową, 4 rozdział, 1-4 wiersza:
Na to odezwał się Mojżesz i rzekł: A jeżeli nie uwierzą mi i nie usłuchają mnie, lecz powiedzą: Pan nie objawił się tobie? A Pan rzekł do niego: Co masz w ręku swoim? A on odpowiedział: Laskę. I rzekł: Rzuć ją na ziemię. A gdy ją rzucił na ziemię, zamieniła się w węża, Mojżesz zaś uciekał przed nim. I rzekł Pan do Mojżesza: Wyciągnij rękę i chwyć go za ogon; wyciągnął tedy rękę i pochwycił go, a on zamienił się znowu w laskę w jego dłoni.
Dlaczego laska zamieniła się w węża i Mojżesz, ten dorosły mężczyzna uciekał przed nim? Ale Bóg mówi: „chwyć go za ogon”. Kiedy Mojżesz wyciągał rękę, a to był nadal wąż, przed którym uciekał, ale w Mojżeszu została przełamana struktura jego serca. Dostał odwagę w Panu i chwycił węża i ten wąż z powrotem zamienił się w laskę, tą przez którą później wiele rzeczy było czynionych w Egipcie. Morze Czerwone rozdzieliło się i wiele rzeczy wydarzało się. Aż dochodzimy do punktu, kiedy jest pełno węży z powodu tego, że lud kusił Pana. Wiele węży zostało posłanych po to, żeby kąsały Izraela. I kiedy te węże kąsały ich, Izrael przyszedł do Mojżesza i powiedział: „zaprawdę, grzeszyliśmy przeciwko Bogu. Módl się do Boga, żeby zabrał te węże” I wtedy Mojżesz modlił się do Boga, a co robi Bóg? Nie zabiera węży, a każe zrobić Mojżeszowi miedzianego węża, postawić na tyczce, i powiedzieć: „każdy ukąszony, który spojrzy na tego miedzianego węża, ukąszenie nie będzie działało w jego organizmie.”
Dlaczego znowu wąż? Ale kiedy patrzymy na krzyż i widzimy tam Jezusa, który bierze na siebie nasze grzechy, dla obserwujących tam ludzi wygląda, jakby był częścią węża, ale On jest czysty. To są nasze grzechy. Poczytany za złoczyńcę. Wyglądało tak, jakby Bóg był przeciwko Niemu, tak, jakby przeciwko wężowi, ale jego rany uleczyły nas i Jego sińce uzdrowiły nas, a Jego Słowa są dla nas błogosławieństwem: „Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.” Usta Jego mówią najwspanialsze Słowa, a czyny Jego świadczą o Jego miłości. Kiedy czytamy w Ewangelii Jana: „tak jak ten wąż został wywyższony, tak Syn Człowieczy musi być wywyższony, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne.” To znaczy, patrząc na Niego, biegnijmy za Nim.
To jest najważniejsze: biegnij za Nim, patrz na Niego, sprawcę i dokończyciela wiary. W Nim masz siłę, masz mądrość, odwagę, przebaczenie, zbawienie. W Nim masz odpuszczenie komuś grzechów, w Jezusie masz to wszystko. Tylko z niego możesz czerpać siły, kiedy diabeł cię kąsa i próbuje rozgoryczyć, rozzłościć, zniechęcić. Patrz na Jezusa, wtedy nie będzie to działać. Patrz na Tego, który przeszedł przez to ziemskie doświadczenie niczym nie skażony przez ten świat.
Bóg chce, abyśmy pośród tych wszystkich rzeczy przeszli, jako żołnierze, byli zwycięzcami i dotarli do celu, pokonali wroga. To jest nasza siła, nasza moc. Tak, jak opierasz się na lasce i idziesz, taką siłą i oparciem jest dla mnie i dla ciebie Pan Jezus Chrystus. Jezus mówi: „oprzyj się na Mnie całym sobą, nie zostawiaj sobie rąbka siły.” Oprzyj się cały, cały, a zobaczysz, że Pan jest mocen zachować cię. Oprzyj się całym sobą na Nim i nie wątp. Pan ma moc przeprowadzić cię i zachować, napełnić cię z nieba tym, co potrzebne.
Kiedyś diabeł stawał przed Bogiem, a potem przyszedł kusić Adama i Ewę. I przyszedł Pan Jezus, aby uwolnić nas od tego wszystkiego, abyśmy mogli mówić Bogu naprawdę piękne słowa. Abyśmy nie podnosili swoich hardych oblicz ku Bogu, ale podnieśli pokorne, uniżone, chcące powiedzieć Bogu to, co najpiękniejsze z wdzięczności za Jego Syna, za Jego przebaczenie, za Jego łaskę. Nie jakieś tam słowa, ale najpiękniejsze słowa i wtedy, kiedy człowiekowi brakuje już słów, Bóg dał pomoc z nieba, Ducha Świętego, żeby Duch dał następne słowa, które są tak ważne i cenne. Człowiek chce powiedzieć Bogu to, co najpiękniejsze. I nie może znaleźć w sobie tych słów, aż Duch Święty mu nie da. Całe niebo nieustannie rozbrzmiewa słowami wspaniałości, uwielbienia, chwały. Niech te słowa spływają też na nas. Niech święte wdzięczne zadowolenie przepełnia serca nasze, że chociaż żyjemy na tej ziemi, na tym trudnym terenie, ale już jesteśmy zwycięzcami w Panu naszym, Jezusie Chrystusie, już jesteśmy połączeni z niebem.
W Nim zasiedliśmy po prawicy Ojca, możemy uwielbiać Go z całego wdzięcznego serca, bez jakichkolwiek oskarżeń, czy potępień. Oczyszczeni krwią Baranka możemy chwalić Go całym sobą, oddać Mu chwałę, która należy Mu się. Dosyć zmarnowaliśmy lat, kiedy nie chwaliliśmy Go, a teraz możemy zająć się Jezusem, możemy Go chwalić, uwielbiać Jego święte imię, śpiewać Mu pieśni pochwalne, aż dojść do punktu duchowych pieśni, kiedy cały duch jest poruszony dla Niego. Wróg będzie chciał przed tym zatrzymać, nie będzie chciał, żeby Boży lud doszedł do ziemi obiecanej, do miejsca wiecznego zadowolenia, szczęścia, chwały. Będzie chciał zatrzymać na ziemi skarg, zażaleń, kłopotów, ale w Jezusie już dostaliśmy to, aby na tej ziemi, chociaż tak trudnej, mieć radość Pana w sobie, radość wracania; każdego dnia bliżej wieczności z Nim. Starość już nie jest straszna, starość jest przyjacielem, mówi o coraz bliższym spotkaniu z Panem. Ale to trzeba mieć w sercu swoim. Paweł mówi: „chociaż ten zewnętrzny niszczeje, to ten wewnętrzny odnawia się każdego dnia, uwielbiając Boga”.
To jest wojna, ale już wygrana, jeśli tylko trwamy w Nim, jeśli nie rezygnujemy z tego miejsca, pozostajemy w Jezusie. Nie chcemy nic po swojemu, tylko wszystko tak, jak On, dla Jego chwały. Wtedy mamy to, co On ma. Pan daje hojnie. Chwała Bogu.
Otwórzmy 5 Mojżeszową, 1 rozdział, od 34- 36 wiersza:
A gdy Pan usłyszał wasze słowa, rozgniewał się i tak poprzysiągł: Nikt z tych mężów, z tego złego pokolenia nie ujrzy ziemi dobrej, którą przysiągłem dać waszym ojcom oprócz Kaleba syna Jefunnego. On jeden ujrzy ją i jemu oraz jego synom dam tę ziemię, po której chodził, dlatego że stale trzymał się Pana.
Kogo trzymał się Kaleb? Trzymał się Pana. Czy było to wystarczające? Tak. Kaleb stale trzymał się Pana. Mojżesz też trzymał się Pana, ale raz puścił się, kiedy nie wytrzymał, kiedy emocje za mocno zadziałały. Wtedy zrobił coś, czego Bóg nie chciał. Mojżesz był tym Bożym człowiekiem, którego Bóg tak wywyższył, ale do ziemi obiecanej nie mógł wejść.
Także na mnie rozgniewał się Pan z powodu was, mówiąc: Ty również tam nie wejdziesz! Wejdzie tam natomiast Jozue, syn Nuna, który ci pomaga. Jego natchnij odwagą, gdyż on odda ją w posiadanie Izraelowi. Także wasze małe dzieci, o których mówiliście, że staną się łupem, i wasi synowie, którzy dziś jeszcze nie rozróżniają między dobrem a złem, tam wejdą. Im ją dam i oni wezmą ją w posiadanie. 5 Mojż. 1, 37-39.
O Mojżeszu też jest pięknie napisane w liście do Hebrajczyków:
Przez wiarę Mojżesz, kiedy dorósł, nie zgodził się, by go zwano synem córki faraona, i wolał raczej znosić uciski wespół z ludem Bożym, aniżeli zażywać przemijającej rozkoszy grzechu, uznawszy hańbę Chrystusową za większe bogactwo niż skarby Egiptu; skierował bowiem oczy na zapłatę. Przez wiarę opuścił Egipt, nie uląkłszy się gniewu królewskiego; trzymał się bowiem tego, który jest niewidzialny, jak gdyby go widział. Hebr.11, 24-27.
Mojżesz trzymał się swego Boga, jakoby widział Go. Jak ważne jest trzymać się Pana. Jak my widzimy dzisiaj trzymanie się Pan? Co to dla mnie znaczy, że trzymam się Pana? Wtedy jestem spokojny, uspakaja się serce człowieka. Bóg najwyższy jest ze mną. Pan Jezus mówi: „nie wyrwą was z ręki Boga i Mojej”. Jakie to jest piękne. Jak ważne jest trzymać się Pana i cieszyć się Nim. Ci, którzy tego doświadczają, patrzą w przyszłość z taką cudowną radością, wiedząc, że jeśli Bóg jest ze mną, to przejdę przez wszystko. Pan przeprowadzi mnie i doprowadzi do swojej wspaniałej wieczności.
Kaleb wszedł do ziemi obiecanej dlatego, że trzymał się Boga. Jozue też trzymał się Boga i wszedł do ziemi obiecanej. Zawsze trzymał się swego Boga, nawet, kiedy niektórzy rezygnowali, poddawali się gdzieś, Jozue nie poddawał się, nie rezygnował, nie cofał się, szedł dalej. Dlaczego Jozue był tak trzymającym się Boga? Chyba musiał nie za bardzo dowierzać swoim siłom. Na pewno nie ufał swojemu ciału. Ufał bardziej Bogu niż sobie. Jozue też widział to wszystko, co widzieli inni, te potężne mury, tych zbrojnych. Jego oczy też to widziały, jego serce też mogło zadrżeć, ale on nie patrzył na swoje serce, a patrzył na Boga. Stale się trzymał Go, nawet w chwilach trudnych doświadczeń i Bóg przeprowadził go.
Zobaczcie jak ważne dla nas jest i dzisiaj – trzymać się Pana i nie puszczać się Go, bo kiedy puszczamy się Go, to bardzo szybko pojawia się coś złego. We wszystkim trzymać się Pana i należeć do Niego z całego serca.
Otwórzmy 2 Królewską, 18 rozdział, 5-7 wiersza:
Na Panu, Bogu Izraela, polegał, tak że nie było po nim takiego jak on w gronie wszystkich królów judzkich, ani w gronie jego poprzedników. Był przywiązany do Pana i nie odstępował od niego, przestrzegając przykazań, jakie Pan nadał Mojżeszowi. Toteż Pan był z nim, wszystko, co przedsięwziął, wiodło mu się.
Widzicie? Jezus mówi: „weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca.” Polegał na Panu Bogu Izraela. Jak my potrzebujemy polegać na Bogu w każdym doświadczeniu, związawszy się z Nim? Całe swoje życie związać z planem Boga, z pragnieniem Boga. Nie ma nic piękniejszego dla człowieka, gdyż tylko Bóg ma dla człowieka dobre plany, pragnienia i wykonanie. Wiemy dobrze i każdy kto jest szczery może powiedzieć: „moje plany i moje pragnienia prowadzą zawsze do zadawania bólu innym ludziom. Zawsze wtedy kogoś krzywdzę. Ale plan Boga i Boże pragnienia zawsze prowadzą do służby innym ludziom. Oni mogą mnie krzywdzić, lecz ja nie będę ich krzywdzić”.
Boży ludzie napełniani byli tym, co z Boga – miłosierdziem, miłością, łaską, przebaczeniem. Już nie krzywdzili innych. Będąc sami krzywdzonymi przez ludzi, błogosławili im. Nie żyli już dla swoich pragnień, tylko dla Bożych. Jak dobrze jest być tak związanym z Bogiem, jak żołnierz związany jest ze swoim wodzem. Kiedy wódz wydaje rozkaz, żołnierz idzie. Jest pewnym tego, że Wódz zawsze wydaje swoje rozkazy w miłości. Nigdy nie chce zła dla swoich żołnierzy, ale zawsze dobra. Chce, żebyśmy dobiegli do celu. Patrzmy na Niego.
Czasami wydaje się nam, jakbyśmy nie przyłączyli całego serca do Słów Pana. Czasami widzimy, że nie jesteśmy tak pełni gorliwości, według tych Słów. Nie związaliśmy się z Nim tak, na całość. Czegoś tu jeszcze brakuje. Pan mówi, żeby miłować Go, być złączonym z Nim przez miłość, przez najgorętsze uczucie, jakie może napełniać serce człowieka. Nawet nie tyle z logiki, że lepiej jest być po stronie Jezusa, bo logika wystarcza tylko na jakiś czas, ale miłość zawsze idzie z Nim. To jest coś bardzo ważnego.
Apostoł Paweł w liście do Efezjan, w 3 rozdziale, 20, 21 wierszu tak pisze:
Temu zaś, który według mocy działającej w nas potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy, temu niech będzie chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia na wieki wieków. Amen.
„Temu, który według mocy działającej w nas” – w mocy Jego Ducha potrafi uczynić o wiele więcej, niż potrafimy pomyśleć, poprosić – Temu niech będzie chwała. To wszystko jest wyższe. My musimy po prostu poddać się Jemu. Tak, jak mówiliśmy w czwartek, nie wystarczy, że określę sobie swoją pozycje chrześcijańską. Moje określenie pozycji jest buntem wobec Boga. To On określa pozycje. On wie do czego powołał nas i On wie, co chce z nami uczynić. On wie, a my musimy dowiedzieć się tego. Stawianie Mu warunków, czy dyskutowanie z Nim, jest pierwszym stopniem do buntu w wojsku. Pan wie i to jest najważniejsze. A to, że On wie, możemy obserwować, jak idzie do krzyża i gotowy jest znieść całe doświadczenie krzyża, żeby uratować nas, zbawić. Pan może uczynić o wiele, wiele, wiele więcej.
Pamiętajmy, żeby w tej wojnie nie polegać na samych sobie, nie na mocy ciała, lecz na mocy Ducha Świętego - tak mówi Bóg. Pamiętajmy, my mamy problem polegania na sobie i to jest nasz problem w walce z diabłem. Diabeł wykorzystuje to poleganie na sobie po to, by niszczyć naszego ducha zwycięstwa, niszczyć radość zwycięstwa, budowanie innych. Żołnierz staje się skupiony na sobie, a nie na Panu. Zamiast czerpać z Pana następną siłę za siłą, żołnierz czerpie zniechęcenie za zniechęceniem. Nie staje do bitwy już jak żołnierz Chrystusa, tylko jak wódz sam dla siebie, według swoich pomysłów. To jest nasz ludzki problem i to musi być zniszczone na krzyżu. Chrystus jest wystarczający i my musimy tak podejść do tego. Nasz Wódz jest wystarczający i w tym musimy być jednomyślni.
Chrystus wygrał z diabłem! „Pamiętajcie: Ja zwyciężyłem złego, zwyciężyłem świat” – mówi Pan Jezus. A więc macie pełne zwycięstwo w Chrystusie. Bądź zwycięzcą każdego dnia. Nie poddawaj się zniechęceniom, nie poddawaj się złości, nie poddawaj się orężowi diabła. Kiedyś walczyliśmy w ten sposób. Dzisiaj mamy walczyć innym orężem. Nie walczcie ze złem, używając zła, ale zło dobrem zwyciężajcie. To jest bardzo ważne. Niech Pan dodaje otuchy. Niech Ten, Który głośno woła nad swoim wojskiem, napełnia serca nasze swoim zawołaniem.
Psalm 33 , 16-22 wiersza:
Nie licznemu wojsku zawdzięcza król swe zwycięstwo, Nie swej wielkiej sile zawdzięcza wojownik ocalenie. Koń zawodzi, gdy chodzi o zwycięstwo, A wielka jego siła nie zapewni człowiekowi ocalenia. Oto oko Pana jest nad tymi, którzy się go boją, Nad tymi, którzy spodziewają się łaski jego, Aby ocalić od śmierci dusze ich I podczas głodu zachować przy życiu. Dusza nasza oczekuje Pana, On pomocą naszą i tarczą naszą. W nim bowiem raduje się serce nasze, Bo zaufaliśmy jego świętemu imieniu. Niech spocznie na nas łaska twoja, Panie, ponieważ w tobie mamy nadzieję! (...)

