Zwycięstwo Chrystusa
Zwycięstwo Chrystusa - część 1
Całości kazania można posłuchać na www.jan1423.pl
Chwała Bogu za to, że Pan jest taki sam wczoraj, dzisiaj i na wieki i nie zmienia się. I dla każdego człowieka z tej ziemi otworzona jest możliwość, żeby mógł uratować się, dla każdego człowieka otworzona jest możliwość, tylko człowiek musi zobaczyć tą możliwość. Ażeby zobaczyć tą możliwość, którą jedynie Bóg mógł dać człowiekowi, który stracił swoją wolność, wpadł w straszną niewolę diabła, to musi dostać wzrok od Boga, żeby ślepy przejrzał. Kto nie zna niewoli diabła? Każdy zna niewolę diabła. Tylko Bóg mógł w swojej łasce i dobroci otworzyć możliwość zbawienia, ratunku z tej niewoli. Dlatego każdy, który chwyta się pomocy Boga jest szczęśliwym człowiekiem, bo zdaje sobie sprawę, że doznał czegoś cudownego w swoim życiu.
Otwórzmy 1 Księgę Mojżeszową, trzeci rozdział, 14, 15 wiersz:
Wtedy rzekł Pan Bóg do węża: Ponieważ to uczyniłeś, będziesz przeklęty wśród wszelkiego bydła i wszelkiego dzikiego zwierza. Na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni życia swego! I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę.
Oto Bóg mówi, że będzie podział na tej ziemi między potomstwem węża, a potomstwem Boga.
Dla mnie jest to cudowne doświadczenie, że Bóg objawia swoją wspaniałą prawdę, że urodziliśmy się jako potomstwo węża. Słowo Boże bardzo wyraźnie mówi, że ojcem naszym był diabeł, który uczył nas jak żyć, napełniał nas swoim buntem wobec Boga, swoją pychą, dumą i arogancją. I wydawałoby się, że taki stan człowieka musi trwać aż do końca, że nawet ten świadomy człowiek będzie musiał czynić to, czego nie chce.
Ale Bóg uczynił swój potężny, święty wyłom. I w teren tego zniewolenia wkroczył Jego Boży Syn. I stało się możliwe dla człowieka przestać być potomstwem szatana i walczyć z Bożym ludem, walczyć z Bogiem i z tymi, których Bóg wezwał już do Siebie, aby służyli Mu tu na ziemi. Można przejść z szeregów szatana do szeregów Boga. To jest łaska, że będąc wcześniej poddanym szatana, można stać poddanym Boga, tego, który udowodnił w miłości swojej, że chce dobra dla człowieka. Można wyjść z niewoli tego, który niszczy człowieka, demoluje jego osobowość i wejść w niewolę Tego, który daje prawdziwą osobowość człowiekowi. Daje człowiekowi być Bożym dzieckiem. Bóg już na początku objawił to we wspaniały sposób i powiedział, że tak będzie się działo.
Pamiętamy w jaki sposób apostoł Paweł, wcześniej Saul z Tarsu, ścigał Boże dzieci. Jak zawzięcie chciał zniszczyć tych, którzy wierzyli w Jezusa Chrystusa, jak gotowy był wyciągać ich w innych miastach, aby tylko nie dać im spokoju. Kiedy Pan stanął na jego drodze, od tego momentu ten żołnierz, który walczył przeciwko Panu, stał się Jego najwierniejszym poddanym. Czyż to nie jest łaska? Paweł mówi, skoro Bóg wyrwał mnie z tego mojego życia, to tym bardziej może wyrwać i ciebie. Pełen żądzy mordu, chęci zniszczenia, człowiek napełniony nienawiścią do imienia Jezusa Chrystusa, szedł, by spełniać zadanie, z którym diabeł posyłał go, nie Bóg. Kiedy spotkał na swojej drodze Jezusa, w jego sercu powstaje tylko jedno: „Panie, co mam czynić?!” Zobaczcie, jaka zmiana. Wcześniej słuchał diabła, co ma czynić: „idź, niszcz ich, niszcz ich”, a kiedy spotkał Jezusa, wiedział już, że to jest Ten, przeciwko któremu walczył, a który umarł za jego grzechy. Od tej chwili gotów już był żyć tylko według rozkazów tego Pana, a za to została przelana krew na Golgocie. Bez krwi nie ma oczyszczenia.
Będziemy chcieli dzisiaj zobaczyć to. To jest cudowne. Każdy kto widzi i postrzega to, że w Bogu odnalazł swoją nadzieję, ma święty zapał, by dotrzeć do celu, by wiedzieć komu służyć, do kogo należeć.
Otwórzmy Księgę Jozuego, 10 rozdział, 22- wiersza. Władcy wrogów Bożego ludu ukryli się w jaskini. Jozue mówi:
Otwórzcie wejście do jaskini i wyprowadźcie do mnie owych pięciu królów z jaskini. I uczynili tak, i wyprowadzili do niego owych pięciu królów z jaskini: króla Jeruzalemu, króla Hebronu, króla Jarmutu, króla Lachiszu, króla Eglonu. Kiedy wyprowadzono owych królów do Jozuego, Jozue zwołał wszystkich mężów izraelskich i rzekł do dowódców wojowników, którzy z nim ciągnęli: Zbliżcie się i postawcie swoje nogi na karkach tych królów. Zbliżyli się więc i postawili swoje nogi na ich karkach. I rzekł do nich Jozue: Nie bójcie się i nie lękajcie się, bądźcie silni i odważni, bo tak uczyni Pan wszystkim waszym nieprzyjaciołom, z którymi będziecie walczyć.
Apostoł Paweł napisał, że jeśli będziemy posłuszni Bogu, Bóg rychło zetrze szatana pod stopami naszymi.
A więc ta walka należy do Boga. Zobacz, jakie musisz mieć serce, Boży człowieku, żeby nie przegrać w tej walce. Jakie ja muszę mieć serce, żeby w tej walce nie przegrać? Muszę mieć serce pewne Boga. Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy. To nie może być jakieś myślenie. Nie wystarczy, że w tej wojnie coś myślę. Muszę być pewnym Tego, który mnie wysłał do tej wojny. Nie wszedłem w wojnę sam z siebie. Byłem kiedyś pod władzą szatana, słuchałem się jego i robiłem to, co on chciał. To Pan pewnego dnia stanął na mojej drodze obrócił mój sposób życia w kierunku Swojego życia. I od tego momentu, kiedy wszedłem w to doświadczenie z Panem Jezusem, stałem się przeciwnikiem tych, do których kiedyś należałem. I od tego momentu oni zaczęli mnie atakować, aby zniszczyć to, co dostałem od Chrystusa. Chcąc, nie chcąc, nawet nie myśląc o tym, wszedłem w wojnę, ale w wojnę Pana. Czy w tej wojnie wytrwam do końca, od tego zależy gdzie będę. Mogę uciec z placu boju, ukryć się i schować się i nie chcieć ponosić konsekwencji należenia do Jezusa Chrystusa, lub mogę zostać na placu boju, mimo wszystkich przeciwności i dotrzeć do celu, tam, gdzie jest mój Wódz. Muszę teraz być tego pewnym, co chcę osiągnąć. Chcąc, nie chcąc wszedłem w wojnę. Nie myślałem, że wejdę w wojnę, a myślałem, że ludzie będą szczęśliwi, że się nawróciłem. Ty też wszedłeś w swoją wojnę. Teraz czy wytrwasz do końca na placu bitwy, jako żołnierz Jezusa Chrystusa, który chce podobać się Wodzowi, który nie polega na rzeczach tego świata, nie uzależnia się od rzeczy tego świata, aby podobać się Jezusowi Chrystusowi, który powołał go do armii.
Chcąc, nie chcąc weszliśmy w wojnę, ale w tej wojnie mówi Bóg: „Ja sprawię, że twoje stopy staną na karku twojego wroga. Jeśli tylko do Mnie należeć będziesz całym swoim sercem, jeśli we Mnie będziesz mieć całą swoją nadzieję, to nie zawiedziesz się, nie będziesz zawstydzony. Twoje stopy staną na karku twojego wroga.” Bóg rychło zetrze szatana pod stopami twoimi. Jeśli tylko będziesz należeć do swego Boga całym sercem, nie będziesz się lękał, nie będziesz miał obaw, niepewności co do jutra, pojutrze, co do dalej i dalej. Będziesz pewnym swego Boga, nie będziesz imał się zła, ale będziesz używał dobra, żeby zwyciężać zło – wtedy rychło szatan zostanie starty pod twymi stopami– mówi twój Bóg. Nie mocą, ani siłą twoją, ani moją, ale mocą samego Boga.
Czy zdajesz sobie sprawę do jakiej wojny wszedłeś, kiedy się nawróciłeś, czy nawróciłaś? Jak chytry i przebiegły jest wróg, skoro apostoł Paweł mówi: „obawiam się, żeby was szatan nie zwiódł chytrością jak Ewę” (2Kor.11,3). Jak szatan zwiódł Ewę w raju? „Czy na pewno Bóg powiedział?” Apostoł Paweł mówi: „obawiam się, żeby was nie zwiódł ten chytry i przebiegły wąż i nie odwrócił waszego prawego sposobu myślenia do starego sposobu myślenia”.
Jezus Chrystus, jako Wódz mówi: „szukajcie Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam przydane.” I tak jak pięknie było powiedziane: „Ja obiecuję wam – nie zostawię cię, ani nie porzucę cię. Będę z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata. Ale wy bądźcie też ze Mną.” To jest bardzo ważny warunek. Jeśli wytrwasz do końca, będziesz tam, gdzie jest Pan.
To jest poważna wojna. Oręż diabła to lęk, niepewność. Oręż Boga to pewność i odwaga.
A więc Jozue biorący udział, jako ziemski wódz, czyni to w mocy swojego Boga. Mówi: „chodźcie tu wszyscy, stawcie stopy, nie bójcie się, gdyż Bóg jest z wami”. A gdy Bóg jest z wami, to któż przeciwko wam? Nie możemy myśleć o sobie tak: „nawróciłem się, jestem jakimś człowiekiem, mam swój charakter, swój sposób myślenia”. To nie jest dobre myślenie w tej wojnie. Apostoł Paweł mówił: „już nie żyję ja, lecz żyje we mnie Chrystus”. I to jest myślenie w tej wojnie. Każdy, kto odwraca głowę od tego pługa, wstecz i wraca do starego, nie nadaje się do tego zadania – tak mówi Pan Jezus. Patrząc na Chrystusa, sprawcę i dokończyciela wiary, biegnij. Kto nie wie, co to znaczy „biegnij”? Nie wlecz się, nie oglądaj się, patrząc za siebie, ale biegnij za Nim, widząc to zbawienie, widząc tego Wodza, który wygrał w każdej bitwie z przeciwnikiem, władcą tego świata ciemności. Biegnij za Nim, chcąc słyszeć, co On ma ci do powiedzenia. Wiecie, jak człowiek zobaczy kogoś, kto ma dla niego najważniejsze informacje, to ten człowiek nie będzie ani spał, ani nie zajmie go cokolwiek innego, jak tylko to, żeby dostać te informacje, bo zależy mu na tym.
Czy Jezus ma dla ciebie najważniejsze informacje? Czy chcesz usłyszeć je bezpośrednio od Niego? Jezus mówi: „owce moje znają mój głos”. Każda owca musi usłyszeć bezpośrednio głos Pasterza- Wodza, który nie tylko pasie swoje owce, ale też zapłacił najwyższą cenę, żeby one wygrały w tej bitwie na ziemi, żeby wilki nie pożarły ich. „Oto posyłam was, jak owce miedzy wilki, a one nic wam nie zrobią. Ale bądźcie niewinni i czyści. Nie wikłajcie się w rzeczy tego świata”. Bądźcie zawsze dyspozycyjni dla swego Wodza, zawsze paście się z Jego pokarmu. Nie łykajcie sztucznych pokarmów, tych fałszywych nauk, które przychodzą do Kościoła, gdyż tak, jak zatruta woda, zostały one wylane na Kościół po to, by zatruć Kościół. Nie pijcie z tych nauk, nie karmcie się nimi i nie syćcie swego serca nimi, ale napełniajcie się nieustannie Słowem Pana i w mocy tego Słowa będziecie mieli silną wiarę, która pozwoli wam przezwyciężać ten świat z jego pożądliwościami.
To jest prawdziwa wojna, w której albo przejdziesz, albo nie przejdziesz. Zobaczmy na dzieje Izraela, gdyż jest to bardzo wyraźny obraz. Apostoł Paweł mówił, że to co przyszło na nich, jest po to, byśmy my, pouczeni przez to doświadczenie, uniknęli tego zła, które oni uczynili. Wyszli za Bogiem, wyszli na wojnę. Bóg najpierw poprowadził ich trudną drogą po to, żeby nabrali odwagi, że ich Bóg ma moc nakarmić ich na pustyni, napoić, zachować i przeprowadzić, aby później weszli z odwagą i śmiałością do zadania, które wyznaczył im Bóg. Lecz oni zamiast nabrać tam odwagi, zaczęli szemrać i narzekać i stało się to dla nich wielkim niebezpieczeństwem, gdyż nie wykorzystali tego wspaniałego czasu, który Bóg dał im po to, by wzmocnili się w Panu, by byli silni i mocni.
A więc widzimy, że w tej walce zostały określone pozycje: kto z Chrystusem, ten zwycięża. Kto przeciwko, ten przegrywa. Końcowa bitwa, Armagedon, pokazuje bardzo wyraźnie – ci, co są z Chrystusem, zwyciężają. Diabeł i wszystkie jego wojska padają. Widać bardzo wyraźnie. To jest wybór zbawienia, albo zginięcia. Albo, albo, nic pośrodku. Albo wieczność z Bogiem, albo wieczność bez Boga. Nie ma nic pośrodku. Albo, albo i to „albo” tak jasno dociera do nas, że w Jezusie widzimy naszą jedyną nadzieję. A nadzieja nasza nie zawodzi, bo Chrystus żyje. Z tą nadzieją w sercu musimy stawać do każdej bitwy, wiedząc, że wrogowi będzie chodziło o to, by zniechęcić nas, zasmucić nas tak, żebyśmy chcieli zrezygnować z tej wojny. Zawstydzać nas, używać różnych oręży, żebyśmy stracili odwagę, śmiałość, chęć zwycięstwa, żebyśmy powiedzieli: „jak będzie, tak będzie”. Wszyscy, którzy mówili tak: „jak będzie, tak będzie”, nic nie osiągnęli.
Ale ci, którzy mówili: „z Bogiem moim będzie zwycięstwo” i uchwycili się tego Boga całym sobą, przeszli zwycięsko. Wszelkie gadanie: „jak będzie, tak będzie”, nie ma nic wspólnego ze zwycięstwem. Człowiek musi być pewny, w kim jest zwycięstwo. Nie możemy zostawiać sobie tego tak, musimy trzymać się naszego Boga. To musi być w imieniu Jezusa Chrystusa, to musi być pewne, silne, nie poddające się presji temu, co widzą oczy, czy słyszą uszy. To musi być pewność zwycięstwa w Chrystusie. Człowiek, który jest pewny zwycięstwa w Chrystusie, nawet, kiedy cierpi, jest pewny tego zwycięstwa. „Choćbym umarł, żyć będę. Jestem pewny zwycięstwa w Chrystusie.” Nawet cierpienia nie zniszczą tej pewności zwycięstwa w Chrystusie. Przeciwności, szyderstwa i kpiny, nie zniszczą pewności zwycięstwa w Chrystusie. Żadne wrogie siły; miecz, choroba, śmierć, głód, chłód, nic nie oddzieli mnie od zwycięstwa w Chrystusie Jezusie. Już jesteśmy zwycięzcami, a nawet więcej niż zwycięzcami i musimy z tej pozycji patrzeć na każdą sprawę, a wtedy te sprawy będą musiały zająć też swoją pozycję wobec Chrystusa. Nie będą większe od Chrystusa, lecz zawsze będą mniejsze. Wszystkie sprawy będą mniejsze. Jezus jest Panem panów i Królem królów!
Wtedy człowiek podchodzi z wiarą do każdej sprawy i ma swoją osobistą pewność, którą jest Chrystus i w tym imieniu zwycięża. Serce nie jest gnuśne, nie jest zniechęcone, serce nie jest złośliwe, nie jest obmawiające, plotkujące, złorzeczące. Serce jest szczęśliwe w swoim Panu, wdzięczne i gotowe opowiadać o Tym, który zwyciężył na krzyżu Golgoty, z całą ufnością, wiernością, poddaniem.
Pociski latają, dlatego jest tak ważna, żołnierzu, tarcza, którą jest wiara Jezusa w twoim sercu. I z tą wiarą musimy stanąć do każdej bitwy, do każdej sprawy, a wtedy nie będziemy ani chwili odbierali siły innym żołnierzom, ale dodawali siły tak, jak ci, którzy w czasach Izraela stawali na polu i wygrywali i dodawali siły innym. Dawid, który pokonał Goliata – jaka siła wstąpiła wtedy w Izraela, jak pobiegli za swymi wrogami, a wrogowie uciekali. Apostoł Paweł mówi: „to, że jestem w więzach, w więzieniu, to dało siłę wam, abyście głosili Jezusa Chrystusa jeszcze śmielej, będąc pewnymi, że nawet więzy nie są w stanie oddzielić Bożych żołnierzy od Wodza(Filip.1,12-14).
Zobaczmy jakie to jest potężne, idące od samego początku Biblii, przez całą Biblię. Jezus musi być pewnością mojego zbawienia, pewnością mojego i twojego zwycięstwa. I my musimy być tymi, którzy też doświadczają tego podobnie, jak Jozue, czy Kaleb, Mojżesz, Aaron, Miriam. Niektórzy z nich mieli swoje upadki i z powodu tych upadków nie osiągnęli celu, nie weszli do ziemi obiecanej, ale w ich życiu nie było niechęci wobec Boga.

