Naczynia do celów zaszczytnych
Naczynia do celów zaszczytnych – część 2
Dlatego mówię wyraźnie każdemu i sobie też: „jeśli zgrzeszysz, Pan przebaczy ci, ale konsekwencje grzechu trzeba usunąć”. Jest to zanieczyszczony umysł, zanieczyszczone serce, przyzwyczajenie się do jakiejś nieczystości w sobie, noszonej może dzień, dwa, a może tydzień, może nawet rok. A nawet ileś lat człowiek nosi w sobie nieczystości, nim naprawdę przyjdzie do Boga, żeby Bóg przebaczył. Coś trzeba z tym zrobić.
Człowiek zaraz myśli: „Boże, Ty już przebaczyłeś mi, to jestem już dla celów zaszczytnych. Dlaczego nie bierzesz mnie Boże, przecież już przebaczyłeś mi?” Naczynie teraz trzeba oczyścić i usunąć całe zło. Im więcej będziemy brali z tych pospolitych rzeczy, tym więcej będziemy stwarzać Bogu problemów, aby usunąć to w Boży sposób, a nie nasz ludzki. Trzeba usunąć to w bardzo trudnych doświadczeniach, które Bóg będzie musiał włożyć w to naczynie, aby oczyścić je. Naczynie musi wytrzymać to doświadczenie tak, żeby nie uciekło i wiedziało, że Bóg nie jest przeciwko, ale musi usunąć teraz z naczynia to, co Mu przeszkadza, by napełnić je swoją wspaniałą zaszczytnością. I wtedy trzeba to znieść, czekać w uniżeniu i w pokorze, aż znowu spłynie to Boże błogosławieństwo z Bożym pomazaniem, z Bożym działaniem.
Musimy nauczyć się tego, poznając Boga w tym, że nie robi czegoś tak szybko, jak my sobie myślimy. Czasami oczyszczenie może potrwać nawet ileś lat, zależnie od tego, co zrobiliśmy. Czasami oczyszczanie z grzechu trwa naprawdę dziesiątki lat. W tym czasie jesteś dzieckiem Bożym, ale Bóg nie może ciebie w pełni użyć, aż nie oczyści cię w doświadczeniach, w przeciwnościach, w różnych trudnych rzeczach, które staną na drodze, żeby wydobyć to na zewnątrz. Często są to poukrywane rzeczy w myśleniu, w sposobie wiary, w podchodzeniu do Boga. I człowiek później nie może pokonać pewnych granic, gdyż nie ma tej śmiałości, żeby pokonać te granice. To przeszkadza i trzeba to usunąć, żeby śmiałość mogła wrócić na swoje miejsce. Trzeba usunąć to, co przeszkadza śmiałości. Bóg chce, żebyśmy byli śmiali, odważni, zdecydowani.
A więc widzimy, że to jest bardzo poważna sprawa, aby pamiętać, że Bóg chce mieć nas dla Swego działania. To jest piękne. Nasz Bóg jest cudownym, doskonałym Bogiem. Gdyby nie był doskonały, powiedziałby: „nie ma sprawy, fajnie, że jesteś.” On jest doskonały i każdą sprawę musi doprowadzić do doskonałości.
Otwórzmy List do Rzymian 9, 22-24:
A cóż, jeśli Bóg, chcąc okazać gniew i objawić moc swoją, znosił w wielkiej cierpliwości naczynia gniewu przeznaczone na zagładę, a uczynił tak, aby objawić bogactwo chwały swojej nad naczyniami zmiłowania, które uprzednio przygotował ku chwale, takimi naczyniami jesteśmy i my, których powołał, nie tylko z Żydów, ale i z pogan,
A więc naczynia są dla chwały. To jest piękne, ale tak cenne, że Bóg nie jest obojętny na to jak żyjemy, o czym myślimy, czym zajmujemy się. To jest poważny bój, żeby nie wpaść w te rzeczy. Czasami może to być głupi żart, naprawdę głupi, bezsensowny żart powiedziany w rozmowie wierzących ludzi. Odchodzisz i Bóg nie może już działać. Kiedy jesteś czynny i chodzisz przez cały czas z Bogiem, wtedy już wiesz, że Bóg odstąpił, ale kiedy nie chodzisz czynnie z Bogiem, nie ma to dla ciebie znaczenia, bo i tak nie chodzisz z Nim. Ale dla dziecka Bożego stało się coś ważnego i trzeba to oczyścić. Dlatego ta pospolita i pusta mowa niszczy chrześcijaństwo i prowadzi do złego. Niby nic wielkiego, ale już to naczynie zostało skażone i nie może być użyte do celów zaszczytnych. Później chciałbyś, czy chciałabyś coś zrobić.
Masz pewne świadectwo, ale nie możesz nawet wypowiedzieć się. Naczynie zostało skażone. Świadectwo to, nie byłoby już przekazane w duchu czystości, miłości Bożej. Byłoby skażone zanieczyszczeniem i mogłoby być przekazane już w sposób żartobliwy. Ta żartobliwość weszłaby do środka i człowiek w żartobliwy sposób mówiłby o poważnych rzeczach, śmiejąc się z tego, z czego powinno się płakać. Nieraz tak słyszycie, że człowiek śmieje się wtedy, kiedy powinien płakać, tak jakby było to śmieszne, że został popełniony grzech. Oznacza to że człowiek w jakimś doświadczeniu żartobliwości pozwolił, by grzech zamieszkał i to co miał w sobie czyste, zostało skażone żartobliwością, i człowiek w żartobliwy sposób mówi o poważnych rzeczach. Jeśli nie zostanie to oczyszczone, człowiek będzie do końca żartował z tego i nigdy nie przekaże już tej sprawy w czysty sposób. Dopiero kiedy zostanie to oczyszczone, świadectwo zostanie powiedziane w sposób Boży, czysty, prawdziwy.
A więc są to ważne rzeczy, na które napotykamy. Jesteśmy przeznaczeni dla Jego chwały, a nie dla bylejakości. Tą chwałę którą utraciliśmy, Bóg dał nam z powrotem w Chrystusie. To jest ważne dla nas, abyśmy chodzili w tej chwale. Niech Bóg pomoże nam uciekać od złych rozmów, od złych pomysłów, uciekać od kłótni, waśni, odszczepieństwa. „Uciekaj ludu Pana” – mówi Słowo Boże. Uciekaj od diabła, uciekaj od głupoty, uciekaj do Tego, który jest doskonały. Uciekaj do Boga. Naucz się chodzić z Bogiem, naucz się słuchać Boga. Naucz się być dla Jego chwały. Zobaczcie, że wszyscy słudzy Boży uciekali do Boga. Jezus też uciekał do Ojca, szedł do Ojca i przebywał z Nim, chodząc pośród świata.
Wszyscy potrzebujemy pomocy Pana, ponieważ nieustannie stykamy się z tymi rzeczami pospolitymi, by one nie przeniknęły nas. Uciekajmy do Boga.
Musimy wejść w te wydarzenia, musimy wejść między ludzi, ale musimy tak wejść, żeby nie być skażonymi przez to, co w nich jest. Nie bądźcie uczestnikami cudzych grzechów. Niech Bóg pomoże zrozumieć nam, że to jest najpoważniejsza sprawa jakąkolwiek doznajemy w tym ziemskim bytowaniu. Najpoważniejsza sprawa to jest być z Bogiem. Nie ma poważniejszych spraw tu na ziemi. Dlatego tak ważne jest, by chodzić w zgodzie z Jego wolą, a nie byle jak, lecz żeby być uratowanym, żeby wejść kiedyś do wieczności z Bogiem. Bo On te zaszczytne naczynia zabiera na wieczność, a te pospolite, naczynia gniewu – na odrzucenie. W wieczności nie będzie pospolitych naczyń, tylko te, które należały do Boga, aby On mógł napełniać je zaszczytnością swoich Słów, swoich czynów, swoich pragnień, dążeń, zwycięstw w przeciwnościach. To dla Jego chwały przebaczamy, bo On wkłada w nas przebaczenie. To jest rzecz zaszczytna, cenna, bardzo ważna. To dla Jego chwały okazujemy miłosierdzie, bo On wkłada w nas miłosierdzie. Ale jeśli pojawi się skażenie, wtedy miłosierdzie już nie jest Jego, nie jest doskonałe. Zostaje skażone własnym „ja”.
Otwórzmy 2 List do Tymoteusza 3,16.17. W 2Tymot. 2,21 czytaliśmy, kiedy możemy być naczyniem dla celów zaszczytnych, poświęconym, przydatnym dla Pana, nadającym się dla wszelkiego dzieła dobrego. Kiedy unikamy pospolitych rzeczy, wtedy stajemy się przydatni. Teraz przeczytamy kiedy Bóg czyni nas już napełnionymi.
Apostoł Paweł pisze:
Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła wyposażony. ( tu nie ma słowa przygotowany, tylko wyposażony). 2Tymot3,16.17.
Wyposażony. Przygotowani zostaliśmy poprzez unikanie pospolitości, a wyposażeni jesteśmy poprzez Słowo Boże mieszkające w nas. To wyposaża nas do Bożego działania, inaczej czyni nas napełnionymi, abyśmy mogli działać dla Jego chwały. „Słowo niech mieszka w was obficie. Mówcie zawsze to, co Słowo Boże mówi.” Z obfitości serca płyną słowa, które jawią się na ustach. Jeśli w sercu waszym jest obficie Słowo Boże, wtedy usta wasze jako czyste naczynie przekazują Boże Słowo.
A więc wyposażenie jest poprzez Słowo Boże mieszkające w nas. Przydatność jest poprzez unikanie pospolitości. Uciekam przez siedzeniem w gronie szyderców, a szukam ludzi, którzy boją się Boga, którzy chcą nauczyć się u Niego jak żyć naprawdę z Bogiem.
Dlatego Słowo Boże mówi: „zbyt długo byłem i zbyt blisko namiotów bezbożnych, zbyt długo słuchałem niepotrzebnych rzeczy i poniosłem straty, gdyż one zajęły mój umysł, zamiast Boże Słowo. Twoje wyposażenie zostało odsunięte, a miejsce zajęły puste rzeczy, nic nie dające.”
W domu Bożym pojawił się bałwan i musi być usunięty. Można przeprosić za to, że pojawił się, ale bałwan musi być usunięty. Pamiętajmy o tym, że zawsze musi tak być. Grzech będzie przebaczony, ale sam ten grzech musi być usunięty z nas i trzeba ponieść konsekwencje tego grzechu. To jest naprawdę trudne doświadczenie, ale krew Jezusa ma moc. Władza Jezusa nad grzechem jest mocarna, by usunąć go, ale będziemy musieli wtedy uniżać się. Naprawdę, to nie jest tak prosto. Przebaczenie daje mi zadowolenie, szczęście, że Bóg przebaczył mi. Ale żebym był dalej przydatny dla Boga, On musi usunąć to ze mnie. Bóg nie wprowadzi mnie od razu dalej w służbę, naprawdę, nie wprowadzi. Człowiekowi wydaje się, że może już dalej służyć, bo czuje się dobrze z powodu doznanego przebaczenia, ale do służby Bóg musi sam z powrotem wprowadzić. Zależy co to było. Tracisz wtedy wiele cennego Bożego czasu, bo Bóg musi oczyścić cię, kiedy mógłbyś, mogłabyś spokojnie służyć Mu. To jest naprawdę smutne dla Boga, ale tak musi być, bo kiedy szybko wprowadziłby cię znowu w służbę, wtedy nauczyłbyś się lekkomyślności – „zgrzeszę, przebaczył i dalej służę, wszystko jest dobrze”. I już nie zważałbyś tak na to. Ale kiedy widzisz ten czas, kiedy Bóg trzyma cię przed służbą i nie możesz być teraz przez Niego użytym, użytą, masz świadomość i smutek z tego powodu, że Bóg nie może teraz tobą normalnie posłużyć się, chociaż zapłacił za ciebie najwyższą cenę (to jest właśnie to karcenie). Przeżywasz smutek i rozterkę i wzdychasz do Boga i prosisz, aż ukorzony doznajesz, że Bóg daje ci z powrotem ducha swobody służby dla Niego. Lepiej nigdy nie być odstawionym, lepiej zawsze być używanym przez Boga. Lepiej nie tracić czasu, ale dobrze wykorzystywać go. (...)

