Naczynia do celów zaszczytnych

Naczynia do celów zaszczytnych - część 1

Całości kazania można posłuchać na stronie www.jan1423.pl

Czy chcemy, żeby Ojciec w niebie mógł powiedzieć: „dobrze, damy im następne dobre rzeczy, żeby mogli wzrastać w łasce u Mnie i u ludzi”? Czy chcemy to otrzymać? Ojciec może powiedzieć również: „oni maja już tak załadowany ten stół, że nie można dawać im następnych rzeczy. Muszą zjeść to, czego jeszcze nie zjedli. Po co stawiać następne rzeczy na stół, skoro on nadal jest jeszcze napakowany”. Jezus mówi: „kto karmi się ciałem moim i krwią moją, ten ma życie w sobie”. To znaczy, że w tym ciele i tej krwi jest życie. Kiedy karmimy się Chrystusem, mamy wtedy życie w sobie, nie tylko na zewnątrz, ale w sobie. Niech to Słowo, które daje nam Bóg będzie w nas, a nie na zewnątrz. Kiedy będzie na zewnątrz, to nie wykona tego, z czym zostało posłane. Ono musi wejść do środka i uczynić to, z czym zostało posłane, a my będziemy wtedy to widzieć. Wszyscy będziemy widzieć, że Słowo weszło do środka i wykonuje pracę. Podobnie jak niewiasta, która poszła na ogródek pielić grządkę. Idziemy za nią i widzimy, że wykonała pracę. Obraz ten pokazuje nam, jak Słowo Boże wykonuje pracę w nas. Dlatego też uczmy się coraz bardziej, codziennie szacunku do Boga. On jest Bogiem naszym i chce napełniać nas.

Usłużmy dzisiaj tym, co dostaliśmy od Niego, aby stół był zastawiony. Pamiętajmy też, że jeśli dodamy coś, On również doda nam, a jeśli coś ujmiemy z tego, co nam dał, to też ujmie nam. Pamiętajmy, że to jest odpowiedzialnością mówić do innych, ponieważ odpowiadamy za to, że słuchający idąc z tym, co mówimy, mogą zbłądzić i zginąć. Jeśli dzielimy się świadectwem też musimy mówić prawdziwie, żeby nie dokładać i nie ujmować. Tak ważne, żeby świadectwo było prawdziwe, by inni mogli powiedzieć: „też to miałem” i jest to potwierdzenie, że Pan tak działa. Chwała Bogu! Mówiąc słowo nie poddawajmy się zbyt mocno wpływom emocjonalnym. Muszą być pewne emocje, ale niezbyt wysokie, bo wtedy one zakłócają. Mówmy rozumnie, trzeźwo, z miłości do Boga, do siebie nawzajem, chcąc zbudować, pocieszyć, napomnieć, wskazać.

 Jest ciepło. Myśli mogą trochę ciężej zbierać się, ale wiedząc, że chodzi o nasze życie wieczne, starajmy się myśleć, rozważać to, co słuchamy. To jest jedyny prawdziwy Król, który jest Królem królów i Panem panów.

Otwórzmy 2 List Pawła do Tymoteusza, 2,20.21:

W wielkim zaś domu są nie tylko naczynia złote i srebrne, ale też drewniane i gliniane; jedne służą do celów zaszczytnych, a drugie pospolitych. Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego. 

Co to znaczy „wielki dom”? To nie jest mały dom, gdzie mieści się trochę, to jest wielki dom, gdzie mieści się mega, wiele naczyń, wielu chrześcijan. Każdy chrześcijanin to naczynie. Od tego jak słuchamy Właściciela tego domu zależy do jakich celów będziemy służyć. Czytamy, że Bóg posłusznym daje Ducha swego, a pospolici służą w sile swego ciała, gmatwając się przy okazji w różne światowe rzeczy.

Stałeś się naczyniem w wielkim domu, zostałeś ochrzczony, czy ochrzczona. Jakie masz pragnienia, do czego chcesz służyć w tym domu Boga? Czasami człowiek tak myśli: „no, stałem się chrześcijaninem, jestem zbawiony, grzechy przebaczone”. Wszystko jest fajnie, ale dla Boga, grzechy zostały przebaczone tobie i mnie po to, żeby służyć dla Jego chwały, do celów zaszczytnych. Jezus mówi: „wielu wychodzi, ale niewielu znajduje jak dojść do zaszczytnych spraw i poprzestają na pospolitych w codziennym życiu”. Nie zależy im tak mocno, by służyć w pełni Bogu dla Jego chwały. Wystarczy, że są zbawieni, że przebaczono im grzechy, wystarczy, że mogą myśleć sobie, że idą do wieczności z Bogiem na zawsze. Ale słyszymy Słowa Jezusa, który mówi: „jeśli Syn was nie wyswobodzi, pozostaniecie tylko do celów pospolitych i nie pójdziecie na wieczność do Boga.”

Pomyśl. Na czym ci zależy? Czy czytając Biblię chcesz dowiedzieć się, jak dojść do zaszczytności Bożej, jak dojść do Bożego namaszczenia, w którym Bóg wywyższa ciebie do służby na tym duchowym poziomie, w którym toczy się duchowy bój z innymi naczyniami, a ty jesteś napełniony duchowym błogosławieństwem niebios, by z tego duchowego błogosławieństwa inni mogli czerpać z ciebie?

To jest bardzo ważne dla nas dla jakich celów będziemy służyć. Wróg będzie chciał wciągać nas w rzeczy pospolite, gdyż on nie chce, abyśmy służyli Bogu dla Jego chwały, chociaż zostaliśmy ochrzczeni, aby być dla chwały Boga. Zobacz jakie masz ambicje w sprawach Bożych, jaki masz honor, jaki zapał, jakie pragnienia, jakie dążenia i jakie wykonania, żeby osiągnąć cel. Czy wyparłeś się siebie, czy wyparłaś się siebie i wziąłeś, wzięłaś krzyż, żeby dojść do tego celu zaszczytności, żeby chodzić za Jezusem i słuchać co On ma do powiedzenia, żeby dowiedzieć się jak służyć Bogu w sposób miły Bogu? Czy nie puścisz się Jezusa nawet wtedy, kiedy ponosisz konsekwencje ochoty nauczenia się tego, co jest miłe Bogu? Czy nie zrezygnujesz, kiedy dotyka się Bóg, by oczyszczać cię od tych rzeczy, które przeszkadzają Mu?

Można powiedzieć, że można rozpoznać na czym zależy człowiekowi po tym, ile czasu z tym spędza. Przepatrzywszy parę dni życia człowieka można zobaczyć na czym mu zależy. Patrzysz jak wykorzystuje swój dzień, za czym chodzi, z czego rezygnuje, a z czego nie rezygnuje. Dlatego Słowo Boże mówi do nas: „myślcie o tym, co w górze”. Jeśli chcę służyć do celów zaszczytnych, muszę wszelką myśl poddać Panu tego domu, aby On decydował o tym, co zostanie we mnie, gdyż mam być naczyniem dla Jego chwały. To Jezus wie najlepiej co jest miłe Ojcu. To On buduje.

Dobrze byłoby, żeby w każdym z nas był ten święty zapał. Często człowiek wchodzi w chrześcijaństwo i myśli: „jestem chrześcijaninem, mam życie wieczne. Z początku porusza mnie to, co jest tak piękne i miłe”. Można powiedzieć, że można rozpoznać na czym zależy, ale po jakimś czasie już nie ma tego poruszenia. „Ale mam życie wieczne” - wtedy już człowiek osiada.

Prawdziwie, kiedy naczynie poddaje się Bogu, to z każdym czasem naczynie to jest coraz bardziej żarliwe o poddawanie się Bogu, gdyż coraz większe bogactwa umieszczane są w tym naczyniu i cena tego umieszczenia jest coraz wyższa. Człowiek nie przygotowany do tego, nie wytrzyma, ucieknie. Jeśli będzie sam próbował wejść na zaszczytną pozycję, ucieknie z tej pozycji. Musi być to prowadzone przez Boga, który wie jak napełniać swoje naczynia. Bóg wymaga tyle ile dał. Darmo wziąłeś, darmo oddaj. Chwała należy się Temu, który to dał, a ty możesz cieszyć się, że Bóg używa cię dla swojej chwały, i że twoja wiara jest bardziej czysta niż złoto przetopione, jak pisze Piotr, gdyż ona ma przed sobą Boga i w Nim całkowicie pokłada nadzieję w tym, że człowiek będzie dalej używany dla Jego chwały.

A więc człowiek chcąc być dla celów zaszczytnych musi odwracać się od celów pospolitych, musi oczyszczać się od tych rzeczy ziemskich, od ziemskich pożądliwości, ziemskich pragnień, od tych rzeczy, które kończą się zniszczeniem, ogniem. Powinien coraz więcej skupiać się na rzeczach duchowych, wiecznych, prawdziwych, by chodzić z Bogiem. Powinien uczyć się Boga, poznawać Go, uczyć się, jak przekazać Boże prawdy, żeby nie dodać do tego czegoś swego, i żeby też nie ująć, po to, żeby Bóg dalej napełniał, ponieważ On decyduje o napełnianiu. (Mówiliśmy już o tym, że nikt nie naleje sobie do nocnika dziecka herbaty, ale spotykamy się z tym, że ktoś naleje sobie do szklanki, kubka. Ale pijany człowiek napije się z byle czego, kiedy traci już rozum). Widzimy więc, że kiedy pozostaniemy przy rozumie, to nasze wybory są prawidłowe.

Pewne naczynia służą do tego, pewne do czegoś innego. Chcemy korzystać z tego tak, jak to jest przeznaczone. Bóg pokazuje bardzo wyraźnie, że w Jego domu są takie i takie naczynia. Jedne zajmują miejsce w zborach i wydaje się im, że są fajne, ale nie ma z nich specjalnego pożytku, jak tylko to, że dodają liczby w zgromadzeniu. Inne naczynia Bóg napełnia i ubogaca.

Ale, żeby tak się też stało, to najpierw te naczynia muszą usuwać się od tych rzeczy, które są złe i niedobre. „Cóż to wielkiego poczytać sobie trochę gazetę z wiadomościami tego świata? To nie zrobi wiele krzywdy człowiekowi”. Tak, czy nie? Czy to jest przydatnym Bogu błogosławieństwem do namaszczenia, czy nie? Ale człowiek na początku nie czuje, że coś specjalnego stało się. Ale w tym naczyniu zostały już umieszczone złe informacje i Bóg musi usunąć te informacje, żeby dać dobre. A człowiek nie widzi potrzeby, żeby usuwać. Nie prosi: „Boże, przebacz mi, oczyść mnie przez krew Jezusa od tego zła, które zaczerpnąłem przez moje oczy, czy moje uszy, czy moje serce pożądliwe, patrzące, żeby osiągnąć coś z tego świata. Oczyść mnie.” Człowiek nie czuje , że potrzebuje pokuty. Bóg mówi, że olejek, w którym jest mucha, nie nadaje się. Człowiek mówi: „wyrzuć muchę”, a Bóg mówi: „wszystko trzeba wyrzucić.” Naczynie zostało zanieczyszczone.

Dawid, kiedy zgrzeszył też nie mówił: „Boże, usunąłeś grzech, wszystko w porządku”. Nie. „Stwórz serce czyste we mnie o Boże, a ducha prawego odnów we mnie.” Człowiek myśli: „to był tylko grzech, trzeba by usunąć tylko grzech”. Ale Dawid miał ducha i serce według serca Bożego. Co się stało przez ten grzech? Trzeba było uczynić wszystko nowym. To czyni grzech. Takie spustoszenie czyni rzecz pospolita, rzecz byle jaka, rzecz nie nadająca się do świętego miejsca.

Możemy nie zdawać sobie sprawy, bo nie jesteśmy tak święci jak Bóg. Mówimy o świętości, ale często nie jesteśmy tak święci jak Bóg i nasza skala świętości jest różna od skali świętości Boga. To co my uznajemy za dopuszczalne, Bóg uznaje za niedopuszczalne i poznając Jego Syna możemy to zobaczyć. Nie znajdziemy Jezusa w pospolitych sprawach. On zawsze jest w sprawach doskonałych, w Bożych sprawach. W Nim nie zjawiła się ani jedna pospolita rzecz. Jezus nie dopuścił do tego, bo wiedział jak święty jest Jego Ojciec. I dlatego powiedział do mnie i do ciebie, że nauczy nas o Ojcu.

Ale my czasami nie chcemy słuchać już o Ojcu, bo uważamy, że to jest strata życia, żeby być tak świętym. Najczęściej ciśnie się pytanie: „to już nic mi nie wolno?” Wolno ci wszystko, ale ta świętość od Boga i ta chęć, żeby służyć Bogu, będzie trzymać cię przy Bogu, i nie będziesz odchodził, żeby robić coś według swojego upodobania.

Kiedy miniesz Boga w swoich wyborach, przychodzisz i mówisz: „Boże to było tylko trochę, przecież to nie było takie złe. Widziałem tego brata, tą siostrę i też to robili.” Ale jak widzisz ich służbę? Czy jest zaszczytność w ich życiu, w słowach, które mówią? Czy widzisz zaszczytność, czy pospolitość? Dlaczego nie mogą wyzwolić się z tej pospolitości, chociaż wołają: „Boże, chcę żyć dla Twojej chwały”? Dlaczego? Bo nie oczyszczają się. Jak nie ma oczyszczenia, to nie ma też napełnienia.

Jeśli coś wzięło się z tych rzeczy, to trzeba się z tego oczyścić. A człowiek mówi: „Boże, napełnij to.” Może to co powiem będzie drastyczne. Jeśli ktoś zwrócił w jakieś dobre naczynie, to czy ty mówisz: „co za problem, zjem z tego zupę”? Czy tak? Nie! Mówisz, że to trzeba umyć i to dokładnie, żeby nie śmierdziało. Czasami rzeczy, których dotykamy się są jak te rzygowiny tego świata, a my mówimy: „Boże, lej to co piękne.” Jeśli ktoś weźmie z tego, weźmie też z tymi brudami. Bóg mówi, że nie można tak. Trzeba najpierw oczyścić się. Dlatego Słowo Boże mówi o oczyszczaniu się.

„Kto siebie czystym zachowa od rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych.” Musimy mieć świadomość, że mamy do czynienia z Bogiem, z nie z drugim człowiekiem, który zrozumie naszą skalę myślenia. Bóg mówi bardzo ważne Słowa: „myśli Moje to nie myśli wasze, a Słowa Moje, to nie słowa wasze.” Mamy poważną sprawę z Bogiem, a ktoś chce nauczyć nas pospolitości, i wmówić, że to jest dobre. „Wystarczy być pospolitym chrześcijaninem i jest w porządku.” Ktoś chce koniecznie nauczyć nas tego i wbić nam w głowę, że wystarczające jest być pospolitym. Dlaczego więc nie widać tej zaszczytności Boga? Tak mało zaszczytności Boga.

„Kto siebie czystym zachowa”. Myślmy o tym codziennie. To nie chodzi o to, że nie mamy żyć w świecie. Mamy żyć w świecie dla chwały Boga, ale mamy tak żyć, jakbyśmy nie żyli, żeby żadna rzecz tego świata nie zajęła naszego serca, bo to jest nieczystość. To są bardzo poważne rzeczy i myślę, że zbyt mało poważne w naszych w codziennych wyborach. Jak bardzo potrzebujemy widzieć Pana, jak dla Niego były to poważne rzeczy, skoro codziennie wybierał to, co chciał Ojciec, a nigdy to, co czynili ludzie na ziemi. Nigdy nie wybrał nic z tego, co było na tym świecie. Powiedział, że władca tego świata nie ma nic we Mnie. Nic pospolitego nie było w Jezusie Chrystusie, nic.

I my mamy taki duży kłopot, dlatego, że większość chrześcijan nurza się w pospolitości i mówią, że są chrześcijanami i są w porządku, mają społeczność z Bogiem. Ktoś chce nas okłamać. Dochodzi do wielu grzechów, gdzie ludzie mówią, że to nie jest złe. Rozwody, waśnie, kłótnie, zazdrość i ludzie mówią, że to nie jest złe.”Popatrz Duch Boży jest we mnie. Mam dary i inne duchowe rzeczy”. A Jezus mówi: „nigdy cię nie znałem, dlatego, że masz pospolitość w sobie. Czynisz bezprawie. Nie jesteś naczyniem, które mogę wziąć do wieczności.”

Mówiliśmy o tym, żeby patrzeć na Chrystusa i na tych, którzy naśladują Go, bo w nich widać bojaźń przed Bogiem. Chciejmy czynić to, co On chce, a uciekać od tego, czego On nie chce, żebyśmy czynili. Czasami kiedy zgrzeszymy, myślimy sobie: „Panie przebacz mi.” W porządku, Pan przelał swoją krew, żeby nam przebaczyć. A czy nie trzeba usunąć konsekwencji grzechu? Dawidowi też Bóg przebaczył, ale czy nie było trzeba było usunąć konsekwencji grzechu? (...)

Jan 14:23