Idź i weź

Idź i weź - część 1

Całości kazania można posłuchać na stronie www.jan1423.pl

Z łaski Pana będziemy dzisiaj chcieli mówić o czymś bardzo ważnym w naszym chrześcijańskim życiu. O tym słyszał też Izrael i oni mieli to od Boga, by iść i uczynić to. I my też mamy od Boga, by iść i uczynić to. Oni mieli w dużej mierze oręż fizyczny, a my mamy oręż duchowy (w dużej mierze, ciało też w tym funkcjonuje, ale w formie naczynia, którym Bóg posługuje się, a nie jako siła, która daje możliwości do pokonywania przeciwności na naszej drodze). Bardzo ważne jest, by też o tym wiedzieć i żeby przez to dodawać sobie otuchy.

Otwórzmy 4 Księgę Mojżeszową, 13 rozdział, wiersze 1-3:

I przemówił Pan do Mojżesza tymi słowy: Wypraw mężów, aby poszli na zwiady do ziemi kanaanejskiej, którą daję synom izraelskim; wyprawcie po jednym mężu z każdego plemienia ich ojców, wszystkich, którzy są wśród nich wodzami. Mojżesz wyprawił ich z pustyni Paran, zgodnie z rozkazem Pana. Wszyscy ci mężowie byli naczelnikami wśród synów izraelskich.

Idźcie i przepatrzcie te ziemie, abyście po powrocie powiedzieli temu ludowi jak tam jest. Zanurzyli się więc ci naczelnicy w tereny tej ziemi, zniknęli z oczu ludowi. Lud czekał na wiadomości. Jakie wiadomości przyniosą, aby lud mógł usłyszeć? Przynoszą piękne wiadomości: „zaprawdę, to co Bóg mówił jest prawdą. Ziemia ta jest mlekiem i miodem płynąca”. Gdyby poszli jeszcze dalej za tym, co Bóg powiedział, byłoby wszystko dobrze. Ale oni teraz mówią, co również dodatkowo widziały ich oczy. „Są tam wielkie warowne miasta, wielcy ludzie, przy których wyglądamy jak mali ludkowie.” A Bóg powiedział, aby szli i zdobyli to miejsce. Dwóch spośród nich mówiło, że prawdą to jest, że miasta są olbrzymie i warowne, ale przecież Bóg powiedział, że On będzie z nami. Idźmy!

Ale wiecie jak to jest z ludźmi. Jak usłyszą jakieś złe wieści, to zaraz zastanawiają się i myślą: „a może faktycznie Bóg tak wymyślił sobie, że chce nas wygubić na tej ziemi. Nas, niezbyt silnie uzbrojonych posyła na te warowne miasta, na tych olbrzymów?” Lud zaczął szemrać: „nie, nie, nie. Nie idźmy tam. Czyż nie wystarczy nam, że jesteśmy ludem Pana? Czyż tu też nie będzie nam dobrze? Poprzestańmy na czytaniu o dobrych wieściach. Będziemy sobie co rusz przypominać jakieś fajne, dobre wieści o ziemi mlekiem i miodem płynącej. Będziemy starać się, żeby wszyscy dobrze o tym pamiętali.”

Ale Bóg nie powiedział, żeby zostać na jakichś wspomnieniach, a powiedział: „idźcie i zdobądźcie te ziemie dla Mnie”. Izraelici szemrali i narzekali, że to zbyt wielka sprawa, żeby się tam wybrać.

Kiedy czytam listy apostoła Pawła, jakie wieści przynosi nam ten starszy zboru, co nas czeka, jakie przeciwności są po drodze? Ale on też mówi: „nie bójcie się, Pan jest z nami.” Mogą ugiąć się kolana: „jak ja sobie poradzę, takie przeciwności?” Człowiek włącza swój instrument myślowy i mówi: „przecież ja nie jestem taki silny, mam swoje ułomności, jak ja sobie poradzę z tymi doświadczeniami? To jest dla mnie za wielkie doświadczenie. Może zostanę takim jakim jestem. To też jest dobre posunięcie, pozostać takim jakim jestem. Nie jestem najgorszym, jestem lepszy od innych, bo doszedłem już do ziemi obiecanej. Doszedłem już do jakiegoś punktu, większej świadomości”. Ale Bóg mówi: „nie, trzeba pójść dalej, trzeba wejść na te ziemie.” „No, ale tam są straszne przeciwności, to nie da rady. Wszyscy jesteśmy grzesznikami i zostaniemy w grzechu, nie ma szansy. To jest zbyt duży wróg, żeby poradzić sobie z nim. Wymyślmy na to inny sposób. Powiedzmy sobie, że skoro grzech tak obfity, to łaska Boża jeszcze obfitsza niż nasze grzechy i łaska dobrze poradzi sobie z tymi naszymi grzechami. Wymyślmy coś, żeby uspokoić się, że nie jesteśmy tak do końca takimi, jakimi Bóg chciałby, żebyśmy byli. Pobierzmy jakąś tabletkę nauki ludzkiej na uspokojenie. Uspokoimy się i powiemy, że w końcu nie jest najgorzej.”

Nie tak. Bóg mówi: „idźcie i weźcie”. Czy słyszysz to? „Idź i weź”. Niech to nie zostanie gdzieś z boku. „Idź i weź wszystko, co daje ci Pan. Nie rozglądaj się i nie patrz, że ktoś mówi: „to nie da rady.” Pan powiedział. Oprzyj się na tym, który wie co mówi i On za tym stoi. A więc umacniasz się. „Wszystko jest możliwe dla wierzącego”. Umacniasz się Słowem Pana. „Jeśli Pan ze mną, któż przeciwko mnie.” A więc wzmacniasz się Słowem Boga, a nie ludzkimi naukami. Jak będziesz wzmacniał się naukami ludzkimi, to będą trzęsły ci się nogi, żeby wejść i posiąść. A jeśli umacniasz się Słowem Pana, wtedy nabierasz otuchy.

A więc kiedy mamy przeciwności i kiedy docierają wieści, że to jest taka wielka przeciwność, to czy wolimy popatrzeć na Dawida, czy na tych dziesięciu naczelników, którzy wrócili z tymi wieściami? Na kogo wtedy patrzymy? Na Dawida chcemy patrzeć, jak wyszedł naprzeciw Goliata i wygrał! Chcemy umocnić się zwycięstwem Dawida.

Taki przykład z kamieniem. Człowiek widzi kamień i obawia się, że nie da rady podnieść. Ale kiedy zobaczy, że ktoś podniósł, dostaje nadziei, że też podniesie. Zobaczył, że ktoś podniósł i nabrał otuchy. Dobrze jest wiedzieć, że ktoś wyszedł i wygrał, pokonał tą przeciwność. Rozglądasz się, oceniasz, czy ktoś już wygrał, jak poradził sobie z tą przeciwnością. Powiodło mu się, bo czerpał z Boga. Dobra lekcja i można uczyć się tego.

A więc Izraelici stoją przed tą ziemią z niewiarą w sercach.

Wtedy wzburzył się cały zbór i podniósł swój głos, i płakał lud tej nocy.

I szemrali wszyscy synowie izraelscy przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi. I mówił cały zbór do nich: Obyśmy byli pomarli w Egipcie albo na tej pustyni obyśmy pomarli! 4 Mojż.14,1.2.

Zobaczcie do czego doszło!

„To jest zbyt wielkie. Lepiej mi było nigdy nie wychodzić z tego świata, jak ja mam przestać grzeszyć! Przestańcie mówić takie rzeczy. Powiedzcie: mniej będziesz grzeszył”. Co myślisz, kiedy słyszysz: „w ogóle nie będziesz grzeszył, czy grzeszyła”? „To chyba niemożliwe! Ja nigdy nie miałbym zgrzeszyć? Niemożliwe. No muszę chyba.” Ale Paweł mówi: „obserwatorzy mojego życia. Gdzie widzieliście grzech? Widzieliście moje czyste, święte i nienaganne życie. Sami widzicie, że to co wam powiedziałem jest do osiągnięcia.”

To jest bardzo ważne, że musimy zobaczyć tego Pierwszego, który wygrał z każdym grzechem. To jest Jezus Chrystus. Słowo Boże mówi, że Jezus przyszedł w takim ciele jak my, ale nigdy nie zgrzeszył. Tu na tej ziemi był kuszony naszymi pokuszeniami i nigdy nie zgrzeszył. Słuchajcie, to jest bardzo ważne! Izrael nie wszedł, ponieważ przestał ufać Bogu. Oparł się na swoich siłach i powiedział: „niemożliwe.” Na naszych siłach, niemożliwe, żeby wszystko pokonać. Jedynie w Jego mocy, w Jego sile jest to możliwe.

A więc Izraelici szemrzą, są źle poruszeni, w niedobry sposób. I kiedy zachowują się w taki zły sposób, Bóg mówi: „nie wejdą już.” Bóg zmienia Słowo: „dlatego, że nie ufali Mi i nie wierzyli, kiedy dawałem im Moje Słowo upewniające ich, że Ja pójdę przed nimi i oni nie ufali, przestali mi wierzyć, dlatego oni nie wejdą już. Zawróćcie na pustynię. Mówiliście, że martwicie się o swoich synów, żeby oni nie poginęli. Oni wejdą, nie zginą, ale wy nie wejdziecie”.

I co Izraelici zrobili wtedy? Jak usłyszeli: „idźcie znowu na pustynię i chodźcie po pustyni”, to woleli już walczyć. I mówią: „to my teraz pójdziemy walczyć”. Ale Pan mówi: „Ja z nimi nie pójdę już tam”. Kiedy wyruszyli do waki, wyruszyli już sami i przegrali. Kiedy przyszli, płakali i musieli pójść tak jak powiedział Bóg.

Musimy nauczyć się, że dobrze jest wykorzystywać czas swojego nawiedzenia, wykorzystywać czas, kiedy Bóg wyraźnie w serce twoje kładzie swoje prawa, a ty doznajesz, że Pan jest z tobą w tym doświadczeniu. Wróg będzie próbował oczerniać te wszystkie rzeczy, że to takie straszne, niemożliwe itd.

Spójrzmy na chwilę w Księgę Jozuego 5, 13-15 wiersza. Zwróćmy uwagę, kiedy wódz wojska Pana przychodzi do wodza Izraela, do Jozuego. Izraelici dostają Słowo, że maja przejść przez Jordan. I na Słowo Pana idą przez Jordan i według Słowa Pana Jordan rozstępuje się i cały naród przechodzi przez tą rzekę na drugą stronę. Podchodzą pod pierwsze obronne miasto, Jerycho. I kiedy ma przyjść do pierwszej walki z tym wrogiem, przychodzi Wódz, który jest naprawdę Wodzem nad Jozuem i nad całym ludem Izraela. Rozumiecie, że pewne rzeczy czynimy na Słowo, ale kiedy przychodzi do boju, to przychodzi Pan i mówi: „Ja jestem tym”.

Księga Jozuego 5,13-15:

A gdy Jozue był pod Jerychem, zdarzyło się, że podniósł swoje oczy i ujrzał stojącego naprzeciw siebie męża z wydobytym mieczem w ręku. Jozue podszedł do niego i zapytał go: Czy należysz do nas, czy do naszych nieprzyjaciół? A ten odpowiedział: Nie, ale jestem wodzem wojska Pana; przyszedłem teraz. Wtedy Jozue upadł twarzą na ziemię, oddał mu pokłon i rzekł do niego: Co rozkaże mój pan słudze swemu? A wódz wojska Pana rzekł do Jozuego: Zdejm z nóg sandały swoje, bo miejsce, na którym stoisz, jest święte. I Jozue tak uczynił.

Inaczej, ty Jozue jesteś Moim poddanym i będziesz robił dokładnie to, co Ja ci powiem. Piękna pozycja. I zobaczcie, że Jozue poddany prawdziwemu Wodzowi wprowadza w czyn to, co On mówi mu. Wiele razy już mówiliśmy, że nielogiczne jest to, co miał zrobić Jozue. Nigdy w taki sposób nie zdobywano żadnego miasta. Mieli okrążać miasto sześć dni po jednym razie, a siódmego dnia, siedem razy i następnie wszyscy razem mieli zadąć w trąby, wydać okrzyk bojowy. Pan powiedział: „a Ja wtedy wydam wam to miasto.” Pan też powiedział: „kiedy wejdziecie do tego miasta, to wszyscy mają być wybici, tylko oprócz niewiasty, która zatrzymała zwiadowców i tych, którzy są w jej domu. Niczego nie weźmiecie z tego miejsca, wszystko jest dla was przeklęte. Zniszczycie to wszystko, będzie to przeznaczone wyłącznie dla Boga.”

Izraelici idą i są w dobrym ustawieniu w boju, ponieważ są czyści. Oczyścili się już przed przejściem przez rzekę Jordan i mogą wejść w Boże doświadczenie. Wchodzą i na ich okrzyk padają mury, zdobywają całe miasto, niszczą wszelkie zło, które tam jest. Ale jednemu spośród nich przyszło do głowy, żeby schować trochę dla siebie. I kiedy podchodzą do następnej bitwy pod Aj, mają porażkę. Dlaczego mają porażkę?

Dlaczego ty i ja mamy porażkę, kiedy toczymy walkę z przeciwnikiem, który stoi nam na drodze? Kiedy zwyciężamy, a kiedy mamy porażkę? Porażka, gdy mamy grzech. Gdy mamy grzech, Wódz już z nami nie idzie. Idziemy więc sami, idziemy na Słowo, ale idziemy sami i ponosimy porażkę. Jak ważne jest, by chodzić w czystości, żeby wygrywać, żeby chodzić z Panem i żeby Pan mógł dawać nam w każdym czasie zwycięstwo. To jest pokonywanie przeciwności, jakie spotykamy na naszej drodze w Boży sposób, ale teraz i my musimy niszczyć to wszystko. Nie możemy zostawić sobie czegoś z tego zła, bo trochę nam się to przyda, trochę spodoba się. „Wyrzucę wszystkie płyty całkiem demoniczne, ale nie wszystkie są demoniczne. Jest taka muzyka niedemoniczna, to zostawię ją sobie. Przecież ona nic złego nie wniesie do mojego życia, nie ma tam specjalnych okrzyków.” A jednak Bóg mówi: „zniszczysz wszystko. Wszystko, co jest w tym miejscu i z powodu czego Ja to miejsce wydaję tobie na zdobycie. Zniszczysz wszystko. Nie zostawisz sobie nic z tego zła i wtedy będę z tobą. Jeżeli zostawisz cząstkę sobie z tej wojny, to wtedy następną bitwę, o następną rzecz już przegrasz.”

Czy jesteśmy gotowi iść w ten sposób, że kiedy robimy czystkę, to robimy czystkę z grzechem, czy zostawiamy sobie to, co jest miłe dla naszych oczu? Rozumiecie? Znamy doświadczenie króla Saula, który zostawił sobie to, co napełniało oczy, i mówił do Samuela: „ja wykonałem rozkaz Pana, wszystko wygubiłem.” A Samuel mówi: „a co tam słychać”? Przecież słychać ryczenie grzechu, tego, co miało być zniszczone.

A więc widzimy, że w tym naszym doświadczeniu musimy zważać, żeby Wódz był z nami. To jest bardzo ważne dla nas zadanie. Słowo Boże mówi: „oczyszczajcie się, uświęcajcie się, abym był z wami, tak jak mówicie. Bo jeśli będę z wami, to wy pokonacie te przeciwności w bardzo cudowny sposób”. Po co ponosić porażki? Kiedy została poniesiona porażka pod Aj, to wydaje się nieprawdopodobne. Aj nie było wielkim miastem. Cały lud Pana poszedł do wojny. I jeszcze nie mogli bezpośrednio uderzyć, tylko musieli stworzyć zasadzkę. Tak osłabło serce Izraela, a tak wzmocniło się serce wroga. Niedobrze kiedy pozwolimy sobie na to, że robimy z Panem nie do końca to, co chce Pan, tylko w pewnym momencie robimy już to co my chcemy i dochodzimy do punktu, gdzie szkoda to wyrzucić, to nie może przecież zrobić mi krzywdy. No jak pas mógł zrobić krzywdę? A jednak. W tym momencie nie było już tak prosto pokonać następną przeciwność. Już były pewne obawy, niepewności, trzeba było już w inny sposób poradzić sobie z tą przeciwnością. (...)

Jan 14:23