Trzeźwość
Trzeźwość - część 1
Całości kazania można posłuchać na www.jan1423.pl.
Mówiliśmy wczoraj różne słowa od Pana, mające dodać nam otuchy, odebrać nam nasze siły, które mogłyby nam przeszkadzać w podążaniu ku wieczności. Ogólnie jest to dla nas bardzo ważne. Zobaczmy, że Jezus był bardzo trzeźwy, chodząc po tej ziemi. Każda cząstka czasu na tej ziemi była pełna trzeźwości, pełnego działania w poddaniu się woli Ojca. Nic nie było w stanie rozproszyć Jego uwagi. Gdybyś „rozebrał” umysł Jezusa, zobaczyłbyś tylko jedno – uwielbiony Ojciec.
Jeśli w twojej głowie będzie uwielbiony Jezus, to będzie dla nas doskonałe rozwiązanie w życiu na ziemi. Uwielbiony Jezus – bo Duch Święty przychodzi uwielbić Jezusa. Jeśli znajdziesz to w sobie, to znaczy, że Duch Święty osiągnął cel i napełnił twój umysł uwielbieniem Jezusa. A więc zaczynamy czcić Go myślą, słowem, czynem. To wszystko spływa z naszego umysłu, bo to, o czym myślimy, tak też najczęściej żyjemy. Jeśli myślimy „o tym”, to „tam” poruszamy się. Jeśli myślimy o Bogu, to chce się nam Go chwalić, chce nam się żyć każdym Jego Słowem. A jeśli myślimy o innych rzeczach i „to” jest ważniejsze, wówczas myślimy jak „to” osiągnąć i mijamy się z celem.
Trzeźwość na ziemi to jest podstawa każdego ucznia. Słowo Boże mówi: „bądźcie trzeźwymi, abyście mogli się nieustannie modlić”. To nie znaczy, że jak nie pijesz wina, piwa, wódki, to jesteś trzeźwy. Upicie to jest też pożądanie tego świata. To jest człowiek pijany, który pożąda rzeczy, które mają i tak zginąć, tak jak pijany robi coś, co zupełnie nie jest sensowne. Niszczy i psuje coś, co będzie mu potrzebne. A więc trzeźwość to nie jest to, że nie pijesz wina, nie upijasz się, trzeźwość, to zachować w prawości umysł, żeby myśleć o tym, co w górze, o tym czego naprawdę potrzebujemy i tym umacniać się nawzajem. To jest najważniejsze dla nas.
Jeśli to zostaje osiągnięte, to znaczy, że Bóg może prowadzić nas swoją drogą. Słowo Boże mówi, że Bogu podobają się ludzie stałego umysłu. Widzisz człowieka na zgromadzeniu, po zgromadzeniu, w pracy, w szkole i zawsze jest jednakowy. Bogu podobają się ludzie, którzy doszli już do tego, że mają ustalony sposób myślenia i patrzenia.
Nie tak, że spotykasz człowieka jak pijanego, żartuje, wygłupia się, a później na zgromadzeniu jest taki poważny, taki trzeźwy. Wtedy widać, że człowiek zachowuje się zależnie do miejsca, a nie do Boga. Gdzieś frywolny, a tutaj z taką pobożną miną.
Można być na zgromadzeniu i uśmiechać się, cieszyć, radować się Bogiem, a być w świecie i być smutnym, że ludzie giną w głupi sposób, gubiąc się w rzeczach tego świata, tracą coś najcenniejszego, zamieniając to co najcenniejsze na to, co przemija.
Naprawdę, bycie z Bogiem jest dla nas radością, ponieważ On jest Bogiem radosnym. Spójrzcie na to wszystko co stworzył, te kwiaty, drzewa, ptaszki, barwy, kolory. W tym widać Boga radości, zadowolenia. Mógłby stworzyć wszystko szare, a to wszystko jest barwne, kolorowe, rośnie, rozwija się. Bóg jest Bogiem radości. Kiedy grzesznik upamiętowuje się, Bóg jest szczęśliwy. Bóg lubi się cieszyć. Słowo Boże mówi, że Bóg w ukryciu płacze nad stanem swego ludu, ale nie jest to normalny stan Boga. Normalnym stanem Boga jest radość.
Dlatego Słowo Boże mówi o owocu Ducha Świętego. I co jest w tym owocu? Radość. Ta radość przychodzi z nieba. To nie jest ziemska radość z powodu rzeczy, np., że mam fajny samochód, super dom, fajną pracę, pieniądze na koncie i jestem zadowolony, mogę robić, co chcę. Nie, to jest żadna radość. Przysypią człowieka prochem i koniec. Radość to jest to, że znasz Boga, a Bóg zna ciebie. I wtedy przychodzisz w każde miejsce i Bóg jest centrum twojego przyjścia. Może być to uboga chatka, albo bogata.
Kiedyś byłem u pewnej siostry i przyszła jej koleżanka. Wtedy Bóg mi dał takie słowa, że byłem pod ogromnym wrażeniem, co Bóg dawał mi dla tej jednej osoby. Otrzymałem wtedy takie objawienie Bożego Słowa, że mogłoby nakarmić się tysiąc ludzi, a Bóg dał to dla tej jednej osoby, dla tej siostry i dla mnie. On jest Bogiem hojnym. To nie miejsce określa, nie ilość ludzi, tylko to, jak On może przyjść na to miejsce i zaznaczyć swoją obecność, przez wylanie Swojej hojności.
Wiemy, że Jezus był u bogatego faryzeusza, a niewiasta, grzesznica sprawiła Mu więcej radości, niż ten bogaty, który zastawił stół i mówił: „Panie Jezu, witam Cię tak hojnie, jesteś dla mnie taki cenny, taki ważny.” A zapomniał umyć Mu nogi, pocałować Go. Był tak zaaferowany wspaniałością swojej zastawy i pewnie myślał, że teraz będzie mógł wszędzie powiedzieć: „ugościłem Jezusa, jak tylko potrafiłem.” A Jezusowi chodziło o stan serca. Ta niewiasta przyszła do Jezusa i własnymi łzami obmyła mu stopy i wytarła włosami. Jezus powiedział: „bardzo miłuje, ponieważ wiele jej przebaczono.”
Inna jest skala myślenia Jezusa, niż myślenia ludzi. Pamiętamy rozmowę Jezusa z kobietą przy studni. Jezus czyni ją już jakby swoją uczennicą. Kobieta pod wrażeniem tego, kim jest Jezus, pobiegła, by rozgłaszać wieści o Nim. Kiedy przyszli uczniowie, by dać Mu jeść, Jezus powiedział, że ma już inny pokarm. Taką radość sprawiało Mu, kiedy człowiek doświadczył prawdy i z tą prawdą mógł być taki szczęśliwy, tak zadowolony, że mógł powiedzieć to innym ludziom, że to jest ten prawdziwy Jezus. To sprawia radość, a nie to ile rzeczy wystawimy.
Ludzie czasami myślą, że postawią wspaniały budynek, ozłocą go dla Jezusa i to Jezusowi sprawi zadowolenie. Nie! Jezusowi sprawia zadowolenie, gdy w serce wnika światło. Można powiedzieć, że Zbawiciel to ten, który kocha się zbawiać. On nie przyszedł zatracać, On kocha się zbawiać ludzi. Jemu sprawia radość zbawiać i kiedy On przelewa to na nas, swoich uczniów, wtedy nam sprawia radość zbawiać innych. Nie chodzimy, nie mówimy, nie kwękamy cały czas, że ludzie tacy źli. Wiemy, że cały świat tkwi w złym, ale radość sprawia nam, kiedy ktoś odwraca się od grzechu do Jezusa.
Czasem ludzie wierzący w nienormalny sposób spodziewają się, że świat będzie sprawiedliwy. To znaczy, że ktoś chyba upił się, bo przestał myśleć normalnie. Świat tkwi w złym. (1Jana 5,19). Nie mamy nawet prawa spodziewać się od świata sprawiedliwości, ale od wierzących, tak. Często człowiek nie spodziewa się sprawiedliwości od wierzących, ale od świata, żeby pamiętali różne rzeczy, żeby wywiązali się z powierzonych zadań. To przecież jest świat, który jest pod władzą szatana.
Pokażę wam pewną rzecz. Otwórzmy 3 rozdział Księgi Zachariasza. Jest tu arcykapłan, człowiek z pozycją religijną. Wydawałoby się, że kiedy człowiek ten staje przed Bogiem, to sprawa jest prosta, jest on i Bóg. Ale co tu widzimy?
Potem ukazał mi Jozuego, arcykapłana, stojącego przed aniołem Pana i szatana stojącego po jego prawicy, aby go oskarżać.
Po której stronie jest szatan? Kto stoi po pawicy? Ten, który ma prawo do podejmowania decyzji. A więc szatan ma prawo podejmować decyzje w sprawie arcykapłana i oskarża go.
Wtedy anioł Pana rzekł do szatana: Niech cię zgromi Pan, szatanie, niech cię zgromi Pan, który obrał Jeruzalem! Czyż nie jest ono głownią wyrwaną z ognia? A Jozue był ubrany w szatę brudną i tak stał przed aniołem.
Zbuntowany anioł, szatan, mógł stać po prawicy arcykapłana, ponieważ jego szata była brudna, bo żył w złym. Człowiek w świecie żyje w złym i po jego prawicy stoi szatan, i dlatego Słowo Boże mówi do uczniów Jezusa: „nie walcz z ciałem i krwią”. Walcz z władztwami ciemności, ponieważ to one są władcami tego człowieka. Po prawicy tego człowieka w świecie stoi szatan i po wielu wierzących też, którzy nie mają czystej szaty, nadal mają brudną, to znaczy nie oczyścili się z przedtem popełnionych grzechów. Słowo Boże mówi do Tymoteusza, że są ludzie wierzący, którzy nadal są niewolnikami diabła. Szatan nadal jest po ich prawicy, nadal rządzi nimi. Przychodzą na zgromadzenie i mają miny takie, jakby przyszli na pogrzeb. A kiedy znajdą się w świecie, gdzie im się podoba, są bardzo zadowoleni, bo raptem mają to, co jest ich żywiołem. Szaty ich świadczą o tym, gdzie chodzą i co ich cieszy. Katorga to jest być na zgromadzeniu i cieszyć się Panem, a zadowoleniem to być w świecie. Władcą ich jest szatan, bo dla Jezusa przyjemnością jest być z Ojcem.
Dla wszystkich, którymi włada Jezus przyjemnością jest być przed obliczem Boga, uczyć się Słów Boga. Słuchajcie, kiedy coś mówione jest na zgromadzeniu i zważajcie na to, co jest mówione, bo od tego zależy, czy wasz słuch będzie czysty. Czasami mówię pewne rzeczy w zgromadzeniu i pomimo, że wszyscy słuchają, to pewni słyszą, a pewni nie słyszą i tak później robią po swojemu.
Tak właśnie jest w działaniu, kiedy człowiek nie stoi prawidłowo przed Panem Jezusem. Wtedy Pan mówi, a człowiek i tak nie słucha, bo ma swój styl życia. Nakręca go ktoś, kto chce mieć inny porządek, niż chce mieć Jezus. Kiedy wódz w wosku wydaje rozkaz, wojsko ma słyszeć rozkaz i wykonać. To jest zadanie i za to wojsko odpowiada. Jeśli nasz Wódz Jezus mówi, to mamy słuchać Go i przyjąć to. „Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi do zborów.” Tak ważne jest słuchać tego, co mówione jest w zborze. Jak słuchasz kazań? Czy słuchasz i nie słyszysz? Weszło jednym, wyszło drugim. I po wszystkim, nic nie zostało.
To jest doświadczenie. Słuchaj tak, żeby uważać, żeby myśleć, zastanawiać się. Kiedyś mówiliśmy o radiotelegrafiście, który szukał pracy i kiedy było tak trudno dostać pracę, był zupełny kryzys. Kiedy przyszedł do biura jako jeden z kandydatów, uważnie słuchał. W pewnym momencie wszedł do pomieszczenia, przed którym siedziała kolejka kandydatów. Za chwilę wyszedł i oznajmił, że właśnie dostał pracę. Inni, którzy byli już tam wcześniej, wyrazili oburzenie. Człowiek ten oznajmił, że właśnie nadawano alfabetem Morsa, że kto usłyszy zaproszenie, niech wejdzie. I on był właśnie tym, który usłyszał. (...)

