Człowiek cielesny i duchowy

Człowiek cielesny i duchowy - część 2

Możemy powiedzieć, że to, co dzieje się w świecie, przeniosło się do Królestwa Jezusa. Apostoł Paweł pisze, że w czasach ostatecznych dzieci będą nieposłuszne, niekarne, niechętne do posłuszeństwa, samowolne, chcące dojść szybko do władzy i przejęcia władzy i zarządzania i nie mogą doczekać się, kiedy odejdą ojcowie. Chcą mieć to już i będą mówić, że należą do Boga.

Musimy uważać, gdyż stare stworzenie chce przejść do nowego stworzenia. Musimy bardzo silnie pilnować tego, gdyż niezmiennym fundamentem nowego stworzenia jest Chrystus, a każdy kto buduje na tym fundamencie nie zawiedzie się i musi też pamiętać, że jeśli chce budować coś na wieczność, musi to być z Chrystusa, a nie własne pomysły.

A więc widzimy, że mamy olbrzymie doświadczenie, którego wszyscy musimy nauczyć się. Apostołowie pisali: „sanujcie tych, którzy troszczą się o wasze dusze. Okazujcie im posłuszeństwo, aby ich troska wynikała z miłości, a nie z zawiedzenia, czy ze smutku, rozterki, że dzieją się różne złe i trudne rzeczy”.

Widzę, że to dla nas jest tak ważne, żeby w Kościele mógł być ten prawdziwy porządek. Patrzymy na naszą głowę, na Chrystusa i patrzymy jak On uczył żyć swoich apostołów, jak uporządkowywał ich. Oni chcieli kłócić się o pozycje, a Pan mówił: „nie macie być tak, jak w tym świecie.” To Pan podejmuje decyzje kto co ma czynić w Kościele. I tu będzie błogosławił. Musimy nauczyć się, że w Kościele zawsze musi być Boży porządek, w którym normalnie wzrasta każde dziecko Boże. Słowo Boże mówi: „młodego w wierze nie wystawiaj do służby, bo diabeł zniszczy go.” Może być niewiadomo jak fenomenalny, ale diabeł zniszczy go, ponieważ nie wytrzyma naprężenia. Młody niech rośnie i rozwija się spokojnie pod silną ręką ojca. Tak jak stary koń, który nie pozwoli młodemu skakać, gdy już chce połamać sobie nogi. Musimy tego nauczyć się, bo to jest bardzo ważne.

Jeśli ojciec puszcza kogoś, a ten ktoś nie jest gotowy do służby, to ojciec odpowie za to, co zrobił, bo on wie na co narażony jest młody, a młody nie wie na co jest narażony. Wielu młodych tak zginęło i będą odpowiadać ci, którzy mienili się ojcami za to, że pozwolili młodym na to, na co im Słowo Boże nie pozwala.

Jest czas, w którym trzeba wzrastać, rozwijać się, uczyć się. Trzeba nauczyć się wygrywać z diabłem, który kusi do tego, żeby stawiać się i pokazywać kim się jest. Trzeba wygrać, bo diabeł zawsze chce skusić: „postaw się, pokaż, że wiesz lepiej od ojca.” To jest krótka meta i szybki upadek.

Musimy nauczyć się, jak normalnie wzrastać, żeby rozwijać się i korzystać z Bożej nauki. Widzimy tego ojca, apostoła Pawła, który tyle zborów kształtował i opiekował się nimi, kierował i mówił: „będę was trzymał rygorystycznie i tępił wszelkie nieposłuszeństwo w was, aż dojdziecie do pełnego posłuszeństwa Bogu.” To jest ojciec i cenię sobie takiego ojca. Natomiast zły ojciec myśli sobie: „nie będę narażał się, to już taki duży synek i nie wiadomo co strzeli mu do głowy. A tego małego to trochę potępię, żeby nauczył się czegoś.” Nie. Ojciec musi stać jak warownia. Wszelkie nieposłuszeństwo, jakie dzieje się, musi być odpowiednio wysunięte, pokazane i musi być troska o to, by było usunięte spośród tych, którzy to czynią. To jest wielka odpowiedzialność. Na kogo więcej włożono, od tego też więcej wymaga się.

W Kościele Jezusa nie może być tego, co jest w ciele, zamieszania w porządku Bożym. Musi być utrzymany Boży porządek, bo my jesteśmy nauczeni już tego, co widzimy w Jezusie.

Cała ta Księga, całe stworzenie pokazuje nam też rzeczywistość nowego stworzenia. To jest fizycznie namacalne, a w duchowych wymiarach również tak się dzieje.

Chciejmy się tego nauczyć. To jest cenna lekcja. Kiedy młody wierzący nauczy się pokornie słuchać, analizować, będzie wzrastać. Jeśli zaś nie, szybko pycha pożre go. Naprawdę, pycha to jest coś takiego, co szybko niszczy. Ale kiedy młody wierzący będzie pokorny, to przejdzie przez doświadczenie i dorośnie do pozycji, gdzie diabeł już nie będzie mógł tak nastawić, ukierunkować po swojemu. Stanie się tym młodzieńcem, który już wie jak używać Boże Słowo. (napisane jest to w 1 Liście Jana).

To jest bardzo ważne, by wiedzieć jak używać Boże Słowo. Nie do sporów, waśni, napaści, czy udowodnienia, ale w walce duchowej z przeciwnikiem, wrogiem. Ale muszą być również ojcowie, którzy wezmą na siebie doświadczenie wychowywania następnych do tego, by mogli toczyć dobry bój.

Dla mnie olbrzymim wzorem jest apostoł Paweł, który pisze, można powiedzieć, że do swoich dzieci i mówi: „zrodziłem was przez ewangelię, którą głosiłem wam. Gdybym ja, wasz ojciec, który zrodziłem was przez tą ewangelię, przyszedł do was i mówił wam inaczej, niż wcześniej, to mi nie wierzcie.” Zobaczcie jaka troska o to, by dzieci Boże trwały tak w Ewangelii Jezusa Chrystusa, Ewangelii prawdy, miłości, zbawienia, jak poznały ją.

Jaka to jest ważna rzecz by nauczyć się Bożego porządku i uczyć się wzrastać w Bożym porządku. Mówi się, że starsze niewiasty powinny pouczać młodsze w jaki sposób funkcjonować w sprawach domu, jak czynić to. Bóg ma swój porządek we wszystkim. Naprawdę, czytajmy Biblię, jak Księgę uporządkowania naszego bycia ze sobą, społeczności ze sobą, relacji, jak tutaj nie zginąć.

Jeśli złapie cię pycha, to po prostu przestajesz już widzieć. Widzisz to, co pokaże ci diabeł i wydaje ci się, że już masz taką rację, jakiej nie mają wszyscy. To już jesteś ślepy. Często takiego nie można nawet zatrzymać, bo już nic nie przyjmuje i mówi, że Bóg posłał go. Ale to bóg tego świata posłał go. Wielu tak mówi: „to dał mi Bóg, Bóg mnie posłał, mam to od Boga”. Tak naprawdę nie jest to od Boga. Jeśli coś powoduje niszczenie Bożego porządku, nie może to być Bóg. Bóg nigdy nie niszczy ustalonego przez Siebie porządku. Jeżeli ktokolwiek chce niszczyć to, to tylko diabeł, a on też podaje się za boga.

A więc, jeżeli widzimy, że to co robimy ingeruje w Boży porządek ustalony przez samego Boga, to już musimy zatrzymać się: „kto dzisiaj nami rządzi? Kto chce mną kierować?” Myślmy o tym i każdego dnia niech Bóg pomaga nam w tym. Kiedy jesteś ojcem, to ty pierwszy musisz mieć swoje sprawy ciała, duszy i ducha uporządkowane. Ojciec nie może mieć tych spraw nie uporządkowanych. Jeśli ma być ojcem i prowadzić innych, to musi mieć w sobie uporządkowanie, inaczej nie ma podstawy do prowadzenia. To naprawdę jest ważna rzecz i wiem, że Bóg czyni to dlatego, żeby człowiek nie błądził ucząc innych czegoś. Poniesie koszt tego uporządkowania, ale musi mieć to uporządkowane.

Paweł w szczególny sposób docierał; łagodnością, napominaniem i nawet powiedzeniem: „czyście w pychę popadli, że nie odłączyliście tego człowieka, który taki grzech popełnił? Teraz mówię – do dzieła, macie odłączyć go, jestem z wami w tej sprawie.” Apostoł pokazuje zdecydowanie, a nie daje im: „no pomyślcie, zastanówcie się”. Mówi, że muszą to zrobić i to natychmiast z powodu Boga. Kiedy zrobili to i oczyścili się, wtedy mówi do nich: „teraz pokazaliście, że chcecie być dla Boga.”

To są dla mnie i dla ciebie bardzo ważne rzeczy. Potrzeba, żeby ludzie dorastali do ojcostwa i mieli uporządkowane swoje sprawy, żeby mogli podejmować się tego trudnego zadania, kiedy „tak” jest tak, a „nie” jest nie. I robią to w nowym wymiarze dla chwały Jezusa, który przyjdzie po nas, a nie dla swoich zysków, czy swego imienia, a tylko dlatego, żeby ludzie byli uratowani w Chrystusie, żeby byli złączeni w Chrystusie, i żeby mogli budować się nawzajem na dom dla Boga. By każdy z nas miał świadomość, że nie żyje już dla siebie, ale dla Pana, by nie było tak, że przychodzimy, razem spotykamy się, ale każdy żyje w czymś dla siebie. Nie da się połączyć w taki sposób. To musi być coś, co jest zawsze w Chrystusie. Czy śpimy, czy jemy, jesteśmy w Nim. Jesteśmy połączeni w Chrystusie wspaniałymi więzami, w których jest miłość, radość, pokój, tęsknota do siebie, czekanie na to, kiedy spotkamy się, a najbardziej kiedy wejdziemy razem do wieczności i już zawsze będziemy razem. Pracując w tym kierunku, chcemy osiągnąć to.

Dziękuję Bogu, że można podejść jak ojciec do dziecka i porozmawiać z bratem, czy z siostrą i ktoś posłucha cię tak jak dziecko ojca. Wtedy widzisz, że Bóg błogosławi w tym, bo taki jest Boży porządek, takie jest Boże prawo. Niech Bóg pomoże nam, żebyśmy nawzajem wspierali się.

Pewne osoby nie mogą już stać się dziećmi, pewne na razie nie mogą być ojcami, ale jak stałeś się dzieckiem, to jest szansa, że może będziesz ojcem. Kiedy rodzi się chłopak, to stanie się ojcem, tylko musi urosnąć. Młoda mama też musi urosnąć. Dostajesz wszystko, co jest potrzebne i musisz dorosnąć. To wszystko musi rozwijać się prawidłowym wzrostem, musi minąć pewien okres czasu. Kiedy ktoś pracuje nad tobą, pomaga ci, zatrzymuje cię, albo pozwala ci iść, musi być to ktoś, kto wie o co chodzi Bogu w tej sprawie, i nie pracuje dla dziurawego worka, tylko dla wieczności, dla chwały Bożej.

Niech Bóg czyni to z nami, żeby to w nas funkcjonowało, żebyśmy byli w taki właśnie sposób – w Chrystusie przed założeniem świata przeznaczeni do innego wymiaru, do innego uporządkowania, do innych wartości, do czegoś najpiękniejszego, najwspanialszego.

Mogę powiedzieć wam, że wobec pewnych decyzji ojców, synowie muszą mieć po prostu kłopot z tym, co zrobić. Naprawdę. Inaczej, nigdy nie dorosną, jeśli od razu będą rozumieli co mówią do nich ojcowie. Muszą mieć z tym kłopot, muszą zmierzyć się z tym i nawet muszą walczyć z tym, aż w pewnym momencie zobaczą, że ten ojciec ma rację. Zobaczą kolejny raz i kolejny, i wtedy zaczynają nabierać szacunku.

Pamiętajcie, jeśli chcecie dorosnąć do ojców, to nigdy nie osiągniecie szacunku, jeśli młodsi nie będą widzieć, że w miarę upływu czasu, to co robicie pokazuje, że to był Pan. Jeśli zobaczą w ojcu chaos i szamotanie się, to żaden syn nie jest w stanie powiedzieć, że jak dorośnie do takiego ojcostwa to jest to dobre.

Wiecie, już nie raz spotkałem się, że kiedy coś robię, to młodzi bracia próbują krytykować to, dyskutują między sobą, próbując udowadniać, że nie mam racji, ale czas pokazuje czy miałem rację. Jest to obserwacja z wielu obozów, z wielu przypadków i to tak musi być. Człowiek w tym momencie może czegoś nie rozumieć i ma prawo nie rozumieć, bo nie jest jeszcze ojcem. Nie dziwię się, że nie rozumieją i naprawdę nie obraża mnie to, że nie rozumieją. Ale wiem, że trzeba wychować ludzi w szacunku do Boga. Człowiek może mówić: „to jest rygoryzm”. Nie ważne jak nazywasz to, rygoryzm też jest w porządku, jeśli prowadzi do Boga. Stałeś się częścią nowego stworzenia i musisz zaakceptować to, że ktoś musi wychować cię w tym nowym stworzeniu, ktoś kto wcześniej przed tobą przeszedł różne doświadczenia kształcenia przez Jezusa Chrystusa. Dobrze, kiedy trafisz w dobre ręce człowieka, który został przeprowadzony przez krzyż, przez cierpienia krzyża, który nie pracuje dla swojej chwały, tylko dla chwały Jezusa, który już ukształtował go w tych rzeczach. Ojciec powinien stawiać przed każdym synem wyzwania, które na ten moment przerastają go. Musi nauczyć się czekać na Pana.

Tego wszystkiego musimy nauczyć się w porządku Bożym. Jeśli prowadzić będą nas bezmyślni ludzie, to i bezmyślne dzieci będą wychowywać się. W naszym umyśle musi nastąpić zmiana myślenia taka, żeby zobaczyć w tobie przyszłego wiecznego człowieka w niebie i pracować, by w tym kierunku szły twoje zamysły, twoje plany życiowe, wybory, twoje porzucanie zła. By czytanie Biblii i wyciąganie wniosków z tej Biblii, szło w kierunku wieczności, a nie przemijania.

Młodzieńcy to ci, którzy zostali już uwolnieni z pewnych ciężarów, żeby walczyć i wygrywać. Widzimy dwulatka, trzylatka i widzimy już pewien kształt, pewien wymiar, pewną ochotę do gorliwszej bitwy. Ale widzimy też ile razy jeszcze ojciec musi ratować tego młodzieńca z opresji, kiedy wypowiada słowa, gdzie diabeł od razu złapałby, żeby powalić go. I musi być natychmiastowa interwencja ojca, żeby uratować go przed tym, żeby diabeł nie zniszczył go. Ktoś inny patrzy na to i nawet nie widzi zagrożenia, ale ojcowie muszą widzieć zagrożenie, żeby wyprzedzić sytuację i nie dopuścić do tego, żeby tylko patrzeć na powalonych ludzi.

Często młodzieńcy zapominają ile razy ojcowie pomagają im przejść przez rzeczy, które by ich zabiły, zniszczyłyby ich. Dobrze jest o tym pamiętać, naprawdę, dobrze jest o tym pamiętać i zanotować to sobie w sercu. Kiedy później trzeba będzie komuś pomóc, żebyś też wiedział, że często nie będziesz miał za to wdzięczności, że niesiesz pomoc. Dopiero po jakimś czasie człowiek zrozumie, że uratowano mu życie i gdyby ktoś zaniedbał tą funkcję, to zginąłby. Dzieci dopiero później zaczynają pojmować te sytuacje, kiedy rodzice ratowali ich przed wielkim nieszczęściem.

Chwała Bogu, że możemy mieć tą świadomość, że Jezus Chrystus, kiedy ustanawia służby, to daje też mądrość, siłę, determinację, ale też i samokontrolę, bo człowiek musi też kontrolować swoje postępowanie i nieraz musi też przepraszać Pana. A więc jest to również kształtowanie nas wszystkich razem. Niech Pan chroni nas, bo On jest tym, który jest doskonały. Jezus jest doskonały. Cokolwiek nie powie, to jest to doskonałe i z tego nie trzeba nawet ciutkę zmienić. My się jeszcze uczymy, wzrastamy, rozwijamy się, kształtujemy się, budujemy się nawzajem na dom dla Boga. I chwała Bogu za to. Nauczmy się tego.

Dobrze, kiedy młody człowiek zaczyna próbować różnych rzeczy i coś zaczyna mu z tym wychodzić. Czuje się coraz bardziej pewny w tych rzeczach. Chwała Bogu za to. To musi być normalny rozwój. Kiedy ktoś nawraca się i zaczyna iść w kierunku Boga, potrzebni są ludzie, którzy umieliby pomóc temu człowiekowi, zwłaszcza w tym pierwszym okresie, a później w tym drugim, kiedy zaczyna się poważna bitwa z diabłem, naprawdę poważna bitwa. Potrzebujący wsparcia musi zobaczyć też jak wygląda prawdziwe ojcostwo.

Ten Ojciec w niebie najbardziej pokazuje nam jak wygląda prawdziwe ojcostwo. Na podstawie Starego Testamentu widzimy, jak On uczył swoich synów chodzić, jak mieli nauczyć się bojaźni i szacunku wobec Niego. Mieli nauczyć się, że On wie jak ich prowadzi, dlaczego dłuższą drogą, a nie krótszą. To jest tak ważne i cenne dla nas. Jeśli uczymy się i poznajemy coś ze Słowa Bożego to po to, by to Słowo nas przenikało, żebyśmy mogli tym nawzajem sobie służyć. Tak jak wczoraj umywaliśmy sobie nawzajem nogi i kiedy zacząłem umywać nogi Adamowi, popłynęło ze mnie błogosławieństwo. Wiem, że popłynęło błogosławieństwo, bo zdajesz sobie sprawę kiedy Bóg przechyla cię, wtedy to płynie z Niego do tej osoby. Myślę, że każdy z nas mógł doświadczyć tego przechylenia i popłynięcia tego, co Pan chce. Chwała Bogu za to, bo to są piękne doświadczenia, przez które możemy przejść. Kiedy my uniżamy się i pochylamy, wtedy Pan przelewa. A kiedy wywyższamy się nad siebie, to nawet nie można do nas wlać, bo jesteśmy za wysoko.

Niech Pan pomaga nam i uczy nas każdego Słowa. Możemy powiedzieć: „to już znamy, przecież znamy i list Piotra, Judy, Jana, Objawienie. Znamy różne miejsca, a nadal potrzebujemy być uczeni. Jak to jest? Znamy tyle miejsc, a musimy być uczeni, bo znamy je fizycznie, literalnie, ale one musza być przeniesione do naszego codziennego życia. Ktoś musi pracować nad tym, żeby to było przeniesione do naszego codziennego życia. Rodzic wie, że chcąc osiągnąć coś ze swoim dzieckiem, musi to realizować każdego dnia pracując, ucząc, karcąc, napominając, pocieszając, otaczając swoja miłością. Próbuje doprowadzić dziecko do tego wyznaczonego celu, żeby mógł Cieszyc się, że to dziecko zostało dobrze wychowane.

Niech Bóg pomoże nam, żebyśmy też byli tak wychowywani. Najpierw przez Ojca w niebie, później przez Jego Syna Jezusa Chrystusa, który jest wzorem, do którego mamy dotrzeć, bo On jest nad domem i buduje nas. I tu w środku, w tym wszystkim musimy poddawać się temu świętemu nowemu porządkowi, żeby normalnie rozwijać się, wzrastać, żeby nie zagubić się w tym, bo wiemy, że wróg jest perfidny i próbuje podejść, złapać, przechytrzyć. A młodego zawsze łapie na to samo: „no, już tak dużo wiesz, dużo potrafisz. Już mógłbyś być ojcem przecież, tylko przeszkadzają ci ojcowie, bo gdybyś dostał to w swoje ręce, to zrobiłbyś z tego super Kościół. W rzeczywistości, gdyby pozwolono ci, to zginąłbyś, rozbiłbyś się o ludzi i nie dałbyś sobie rady, a na końcu diabeł przez potępienie nie dałby ci nawet szansy, abyś mógł cieszyć się Jezusem i chodziłbyś zupełnie jak wyschła ziemia., jak ruina, w której już nic nie można znaleźć. Dlatego na wszystko musi być swój czas.

Dobrze, żeby młodsze siostry dorastały, żeby być starszymi siostrami, które później będą umiały rozmawiać z młodszymi nie na temat plotek, obmów, tylko na temat piękna kobiety, itd. To są piękne rzeczy, żeby ten Boży rozwój funkcjonował. Dopóki nie wróci Jezus, to będzie musiało się dziać. Niech Boże błogosławieństwo będzie nad nami w tej sprawie. Niech ten Boży Wychowawca, Duch Święty napełnia każdego z nas tym co jest potrzebne dzisiaj, a wtedy będzie widoczny taki święty Kościół, święte ciało Chrystusa, w którym jedni o drugich maja jednakie staranie, gdzie są te relacje, ta miłość, to szczęście budowania się nawzajem.

Dopóki ty tylko dajesz się budować, a nie budujesz innych, to jesteś niemowlakiem. Jeśli nie widzisz potrzeby innych, żeby czynić to w Kościele, to jesteś niemowlakiem i trzeba cię jeszcze karmić mlekiem. Kiedy zaczynasz wchodzić w Bożą sprawiedliwość, zaczynasz widzieć potrzeby innych ludzi i zaczynasz doznawać tego, co jest w sprawiedliwości, tak jak Chrystus zobaczył nasze potrzeby. Zaczynasz pozostawiać swoje życie, żeby wspierać, nieść pomoc, usługiwać innym. To właśnie zaczyna być kierunek do wygrywania z diabłem, a potem jest to, że zaczniesz widzieć jak troszczyć się o Boże dzieci, jak prowadzić, żeby nie zginęły, nie pogubiły się. 

Amen

Jan 14:23