Krzyż a nieustępliwość starego człowieka

Krzyż a nieustępliwość starego człowieka – część 3

Niech Bóg pomaga nam, gdyż to jest perfidna bitwa. Dzisiaj mogę mieć jasność widzenia, a jutro mogę stracić jasność widzenia i znowu myśleć, że mam rację. To jest taka bitwa, w której widzę, że sam nie dam sobie rady. Potrzebuję Jezusa, żeby stale trzymał w jasności mój umysł, żeby zachował mnie przed ciemnotą.

Jakże często uszy człowieka z przed krzyża są chętne do słuchania o przelewie krwi. W świecie jest pełno różnych filmów z przelewem krwi, wiadomości o przelewie krwi. W Kościele również występują złości, nastawienia, gniewy. A uszy nasze powinny być chętne do słuchania innych wieści, prawda? Powinniśmy szukać tego co w górze, myśleć o tym, co w górze, mieć uszy nastawione na głos Pana.

Jezus powiedział to w ten sposób: „kto ma uszy, niechaj słucha co Duch mówi do zborów”. Kto ma uszy niech słucha Słowa Bożego. Niech uszy nasze będą otwarte na to co Bóg mówi, dalekie od rzeczy tego świata. Wiecie, kiedy słuchamy o rzeczach tego świata, to ten nasz cielesny człowiek może przerazić się, może zastanawiać się, czy to warto służyć Panu, może to za duże ryzyko. Ale kiedy słuchamy wieści z góry, wtedy mówimy: „cóż tam, przejdziemy przez to i dojdziemy. Różne wieści, różne życie. Jezus mówi: „od obcego głosu uciekajcie, bo on będzie chciał zniszczyć was”

Kiedy Jezus napomina, człowiek myśli sobie: „fajnie byłoby już tak sobie żyć, gdyby nie było tego napominania. Można tak żyć. Tamten głos będzie mile odzywać się do ciebie.

Możemy powiedzieć to w ten sposób słowami naszego Pana Jezusa. Ewangelia Łukasza,18, wiersze 18-24:

I zapytał go pewien dostojnik tymi słowy: Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby odziedziczyć żywot wieczny?  Rzekł do niego Jezus: Dlaczego zwiesz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden Bóg.  Znasz przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa, czcij ojca swego i matkę swoją. Ten zaś rzekł: Tego wszystkiego przestrzegałem od młodości.  A gdy to Jezus usłyszał, rzekł do niego: Jeszcze jednego ci brak. 

Jeszcze jednego ci brak – to takie dobre rzeczy nie wystarczają? Wielu mówi, że kiedy już tak postępujesz, to już jesteś nowy człowiek, a Jezus mówi, że jeszcze czegoś brak.

Sprzedaj wszystko, co tylko masz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, a potem przyjdź i naśladuj mnie. 

Inaczej – musisz umrzeć. Jeszcze brak ci jednego – musisz umrzeć, musisz wziąć swój krzyż i pójść za Mną, by Mnie naśladować. Nie wystarczy ci, że jesteś taki dobry. Taki dobry też nie wejdzie. Dziwny nasz Nauczyciel, prawda? My byśmy takiego człowieka uznali jako szczególnego: „na dzisiejsze czasy taki człowiek, ilu ludzi złe rzeczy czyni, a ten już od młodości taki porządny.”

Ten zaś, usłyszawszy to, zasmucił się; był bowiem bardzo bogaty. A Jezus, gdy go takim ujrzał, powiedział: Jak trudno tym, którzy mają majętności, wejść do Królestwa Bożego.

To znaczy, że ten człowiek z tym wszystkim nie był w Królestwie Bożym. Bez krzyża nie można tam prawidłowo wejść, prawda? Są tylko jedne drzwi: przez ciało Bożego Syna, przez krzyż. Jeśli nie umrzemy, możemy wejść tam nielegalnie, możemy uznawać, że jesteśmy członkami tego Królestwa, ale Pan nie uzna nas. Co z tego za zysk, że przez całe życie będę oszukiwał siebie, że jestem legalnym członkiem Jego Królestwa, kiedy On nie uzna mnie za takiego. Co mi z tego?

Łatwiej bowiem wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego. A ci, którzy to usłyszeli, rzekli: Któż tedy może być zbawiony? Łuk.18,25.26.

Zaczynają myśleć. Kiedy sami porównali się z tym młodym człowiekiem, zobaczyli swoje niedomagania. Ocenili, że ten młodzieniec jest naprawdę godny nieba.

Co odpowiada Jezus?

On zaś rzekł: Co niemożliwego jest u ludzi, możliwe jest u Boga.

A więc tylko moc Boża może sprawić, że wejdziemy do tego Królestwa prawidłowo. Bóg tą swoją moc ujawnił w krzyżu Swego Syna. Kiedy Chrystus został ukrzyżowany, Bóg przybił wszystkie nasze grzechy do krzyża, odpuszczając nam. To, czego my nie możemy zrobić On zrobił w jednym dniu w ofierze Swego Syna. Czy masz to przebaczenie codziennie, żeby iść z tym krzyżem?

Pamiętacie słowa apostoła Pawła w liście do Filipian: „wg zakonu byłem człowiekiem nienagannym”. Ale kiedy Paweł spotkał się z Jezusem uznał za śmieć tą swoją nienaganność, widząc sprawiedliwość Chrystusa.

Czy my możemy tylko poczytać o tym, czy też musimy to znać? Nie zbudujemy sprawiedliwości, ona już jest zbudowana. I ona jedynie może dawać nam każdego dnia to, żeby Ojciec był uwielbiony w nas.

2List do Koryntian 10, 3-6:

 Bo chociaż żyjemy w ciele, nie walczymy cielesnymi środkami. Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc burzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły i wszelką pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi, gotowi do karania wszelkiego nieposłuszeństwa, aż posłuszeństwo wasze będzie całkowite.

Tym orężem posługuje się Duch Święty, czyniąc nam to, co jest potrzebne, abyśmy mogli prowadzić nowe życie. Duch Święty walczy z naszym starym człowiekiem w sposób zdeterminowany i pełny. Staje przeciwko temu staremu, cielesnemu człowieczeństwu i uderza go krzyżem, mocą Boga. Śmierć. I ty słyszysz ten głos Ducha Świętego, który mówi: „śmierć staremu Adamowi, śmierć starej Ewie”. Możesz zgasić go, możesz powiedzieć: „nie chcę słuchać tego, chcę cieszyć się”. Ale jeśli On przestanie mówić ci o tym, kto będzie ci jeszcze mówić? Duch Święty posłany jest w sprawie uwielbienia Syna Bożego, a więc śmierć staremu człowieczeństwu, aby mógł żyć nowy, by mógł w nas żyć Chrystus, w tobie we mnie. To jest dla naszego dobra, dlatego dobrze jest poddawać się temu głosowi. Paweł poddawał się i mówi: „to jest moc do burzenia warowni”. Diabeł buduje, układa warownie, a Duch Święty uderza krzyżem Chrystusa i warownia pada i jasno widzę, że diabeł chciał mnie opętać, omotać swoimi pomysłami, swoimi czułymi słówkami, swoimi pocieszeniami mnie grzesznika. Chciałby mnie związać i zniewolić, żebym czuł się taki, że wszyscy nie rozumieją mnie.”Nikt mnie nie rozumie”. A jak mają ciebie rozumieć, skoro Słowo Boże mówi, że jak będziesz Jezusa, to nikt cię nie zrozumie, bo będziesz inny. To co narzekać na to, że jestem Chrystusa. Ale gdybyś był Chrystusa, to cieszyłbyś się. A tak to narzekasz, szemrzesz i płynie inna woda i diabeł cieszy się. Niech Duch Pana używa nieustannie tego oręża przeciwko tobie i mnie.

Wiecie, to jest tylko szczęście nasze, kiedy On wykona to, a my będziemy wspólnie z tego korzystać. Dlatego Paweł mówił, że śmierć Chrystusa wykonuje swoje dzieło we mnie, a życie Jezusa w was. I to dopiero jest piękne. Chwała Bogu za to.

Wiecie to jakie mam myśli, jaki jestem od urodzenia, to musi pójść na krzyż, a muszę myśleć jaki jestem od urodzenia w Bogu. To jest potrzebne mi do życia.

1 List do Koryntian 1,18:

Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla nas, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą.

Jest mocą Boga. Tak ujawnia się moc Boga, żeby pomóc nam, żebyśmy nie zginęli w tym świecie zakłamania, kombinacji. Zobaczcie, że kiedy krzyż wykonuje swoje dzieło w nas, wtedy mamy odpowiedni wzrok, żeby zobaczyć to, czego ten cały świat nie może zobaczyć. Co my wtedy widzimy, kiedy już krzyż wykonał swoje dzieło na naszych oczach? Widzimy Pana i wtedy wiemy za Kim idziemy i wiemy do Kogo należymy. Naprawdę, to jest tak cenne, kiedy masz to w sercu i umyśle i widzisz Jezusa siedzącego po prawicy Boga na tronie chwały. Kiedy widzisz Jezusa oczami swego serca, wtedy jesteś gotów iść za Nim. Wtedy nie ma znaczenia co tu stracisz, nic nie ma znaczenia. Jest tylko jedno: Widzę Pana! Widzę Niewidzialnego. Piotr mógł napisać: „Tego umiłowaliście, chociaż Go nie widzieliście”. Ale wy zobaczyliście Go swoim nowym sercem, nowymi oczami, nowym umysłem. Poznaliście Jego myśli, zobaczyliście jaki jest prawdziwy Chrystus. Już nie tylko, że czytacie o Nim w Biblii. Wy Go znacie, bo On mieszka w was, w nowym człowieku. Wiecie, jakie to jest cenne kiedy znasz Chrystusa poprzez to, że jesteś zamieszkały przez Niego i wiesz jaki On jest.

I wtedy jesteś obiektem jeszcze perfidniejszych kombinacji. „Jak to, jesteś chrześcijaninem i nie będziesz służył dla dobra innych ludzi? Przecież oni potrzebują cie ponad wszystko. Bez ciebie poginą.” To jest po tamtej stronie, za krzyżem. Po tej stronie przed krzyżem są inne kombinacje diabła. Po tamtej stronie, kiedy żyje w tobie Chrystus, zaczyna się tamta kombinacja. Jak nie znasz jej, to dobrze jest poznać ją. Jezus żył na tej ziemi i wiemy jakie prowadził życie i Jego życie w nas jest dokładnie takie samo. On zawsze był tam, gdzie chciał Ojciec, nie gdzie chcieli ludzie. Dlatego i ten nowy człowiek jest inaczej kuszony niż stary człowiek. Pokusy za krzyżem wyglądają inaczej.

1 Koryntian 2,9:

 Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy go miłują. Albowiem nam objawił to Bóg przez Ducha; gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże. 

A więc czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszało i co do serca ludzkiego nie wstąpiło, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Bóg objawił nam to przez Ducha. Objawił, to znaczy pokazał. Objawienie to jest zobaczenie tego, co niewidzialne. Przez tegoż Ducha zaczynamy to widzieć, czego inni nie zobaczą dopóki krzyż nie zniszczy ich wzroku skierowanego na rzeczy tego świata i pożąda tych rzeczy. Nie można mieć pożądliwości w oczach i dobrych pragnień w oczach.

Pamiętamy jak Mojżesz wychodził i co jest napisane o Mojżeszu? „Szedł za Niewidzialnym jakoby Go widział”. Obyśmy my też podążali za naszym Panem Jezusem Chrystusem, jakobyśmy widzieli Go.

2 Koryntian 4, 16-18:

Dlatego nie upadamy na duchu; bo choć zewnętrzny nasz człowiek niszczeje, to jednak ten nasz wewnętrzny odnawia się z każdym dniem. Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały, nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne. 

A więc musimy widzieć niewidzialne, jeśli mamy na to patrzeć. Duch Święty dlatego otwiera nam duchowe oczy, abyśmy widzieli to co niewidzialne i abyśmy wiedzieli do Kogo należymy i za Kim podążamy i na Kogo czekamy. Wtedy nasze oczy są czyste, ponieważ patrzą na Tego, który jest czysty, święty, nieskalany i do Niego lgnie nasze serce.

To jest doświadczenie nowego człowieka, że nowy człowiek wzdycha, mając zmaganie z tym starym, który chce się odrodzić, wrócić do życia.

I Paweł pisze w 2 Koryntian 1- :

Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny.  Dlatego też w tym doczesnym wzdychamy, pragnąc przyoblec się w domostwo nasze, które jest z nieba,

Wzdychamy, gdyż widzimy, że ten cielesny człowiek jest cały czas chętny do odżycia, a my musimy krzyżować go w krzyżu Chrystusa, żeby nie dochodził do życia, żeby nie był przeszkodą do uwielbiania Pana. Czy to jest nasze doświadczenie? Czy to jest krzyżowanie, noszenie swojego krzyża codziennie, żeby stary nie odżył, żeby żyć dla Pana każdą chwilą. To musi być w każdym z nas. (...)

Jan 14:23