Krzyż a nieustępliwość starego człowieka
Krzyż a nieustępliwość starego człowieka – część 2
A więc zobaczcie ile tych cielesnych argumentów próbuje zmieścić się w Królestwie Jezusa (Paweł nie wymienia ich wszystkich) i powiedzieć, że są chrześcijańskimi. Nienawiść chrześcijańska? Wrogość chrześcijańska? Bałwochwalstwo chrześcijańskie? Gniew chrześcijański, odszczepieństwo chrześcijańskie? Muszą mieć podziały między wami, żeby okazało się, kto jest kto – mówi apostoł Paweł. Ale jeśli sam wywołuje to odszczepieństwo, a nie Słowo Boże, które rozdziela ludzi? Jeśli to ja głównie biorę w tym udział, to też jest chrześcijańskie? Paweł pokazuje pewne rzeczy, które próbują ukryć się w chrześcijaństwie i powiedzieć: „my też należymy do Pana”. „Czary, zazdrość?” Pójdziemy popatrzeć na zazdrość chrześcijańską? Człowiek zazdrości, że to nie ja, że Bóg mnie nie daje, tylko drugiemu daje. A dlaczego zazdrościsz? Czy dlatego, żeby głębiej służyć Bogu, czy tylko dlatego, że ten ktoś jest w tym momencie bardziej używany przez Boga? W kościele jest też zazdrość. Naprawdę, Paweł mówi tutaj o ukrytych chrześcijanach, o argumentach starego człowieka w chrześcijaństwie. Jezus pośle aniołów, żeby wybrali wszelkie zgorszenia z Jego Królestwa. To o nich pisze tu apostoł, oby nie o nas. Bo my też musimy coś zrobić z naszą cielesnością, żeby ona w Królestwie Jezusa nie zasługiwała na to, że przyjdą i zbiorą wszelkie zgorszenia. My też musimy pilnować się, żebyśmy nie byli w tej liczbie, którzy czynią zgorszenia, którzy pozwalają staremu człowiekowi żyć w kościele. Stare przyzwyczajenia, stare nawyki, pragnienia, stare niechęci, stawianie na swoim, bo mi się to nie podoba, itd. „A po co to wszystko?” „Żeby Bóg był uwielbiony”. Ale tak naprawdę, to nie o Bogu, tylko o sobie człowiek bardzo często myśli, żeby było na moim, tak jak ja chcę, jak mnie się podoba, żeby wszystko kręciło się wokół mnie.
Ile tego jeszcze jest, bracia i siostry, co trzeba zniszczyć? A to może tylko krzyż zniszczyć. Nie zniszczą tego zgromadzenia, śpiewy, nie zniszczą tego modlitwy. Nic z tego nie zniszczy cielesności. Jezus umarł po to, by zniszczyć całą cielesność naszą i żeby dać nam możliwość nowego życia. Potrzebnych nam jest tyle bojów, by wygrywać każdego dnia, żeby umacniać się nawzajem w Panu. Po co mamy być uzbrojeni w pełną zbroję Chrystusa? Po to, by walczyć z mocami ciemności, ze złymi duchami. Czy wiecie ile one mają ciepłych słów „pocieszających” dla mnie i dla ciebie? Czy wiecie ile demony mają dla nas słów „pocieszenia”? „Zobacz, nie lubią cię, a ty zasługujesz na miłość. Pomijają cię, a ty zasługujesz, by dobrze widziano cię. Tyle się starasz, a oni mają cię za nic. Gdyby wiedzieli to co Bóg wie, to na pewno zmieniliby zdanie”. Znasz te głosy, prawda? Nie zmieniliby zdania, gdyż Bóg wszystko wie. W Kościele nie ma miejsca na zawiść, na stawianie na swoim, na szukanie swego. Umarliśmy. Jeśli szukam swego dla siebie, to już słucham jakiegoś obcego głosu, bo Jezus powiedział, żebym nie robił tego. Już nie jestem uzbrojony w Chrystusa i słucham obcego głosu, który mówi mi: „zasługujesz na więcej, oni chyba nie rozumieją Biblii” i inne takie rzeczy. A ile obrazów jest malowanych, które mówią z taką pewnością, że to musi być tak prawidłowo.
To jest poważna bitwa, ale możemy zobaczyć to i spenetrować krzyżem. Czy nasze nastawienie jest za krzyżem, czy z przed krzyża? Czy szukamy swego, czy tego, co Chrystusowe? Możemy zobaczyć to i spenetrować, czy to jest Pan, czy nie? Czy moje imię liczy się, czy Pana? Przed krzyżem, moje, chociaż mówię, że chodzi o imię Pana – „ja tu przecież żyję dla Pana”, ale liczy się moje imię. Za krzyżem, tylko Pana. Można to spenetrować, ale stary człowiek nie chce penetrować, ponieważ nie chce być odkryty. A więc mówi o krzyżu, ale nie dopuszcza krzyża do siebie, nie dopuszcza mocy Bożej do siebie, żeby został ujawniony stary człowiek. I to jest draństwo. My sami możemy wziąć udział w bitwie przeciwko sobie, mając przyjaciela diabła, który będzie nam jeszcze dodawał otuchy w tym, że mamy rację. Dopiero Duch Boży poprzez Słowo zaczyna rozświetlać i wtedy zaczynasz pojmować: „Boże, komu ja służę?! Jeśli moje ciało jest przewodnikiem, to nie służę Tobie, Boże.”
A więc widzimy, że bez Pana jesteśmy tak słabi w tym doświadczeniu i dopiero dzięki Bogu zaczynamy rozpoznawać i pojmować te rzeczy i prawdziwie wołać: „Panie, trzymaj mnie. Trzymaj mnie mocno Panie. Bez Ciebie błądzę”. Wiecie ilu ludzi jest w Kościele, którzy nie dopuściliby nawet myśli do siebie, że idą na stracenie? Są tak pewni, że idą do wieczności z Bogiem, tak pewni. Ale ich pewność nie jest oparta na posłuszeństwie Jezusowi, ale oparta jest na nauce nie Bożej, na nauce starego człowieka.
Czy myślicie, że ten arcykapłan myślał, że nie służy Bogu i że nie do Boga odejdzie po śmierci? Czy ci faryzeusze, którzy zważali na wszystko, czy równo dają, nie myśleli, że idą zaraz po śmierci do Boga, że oni są Boży? Oni byli pewni, że idą właśnie tam, a żyli dla ciała.
A więc pewność nasza dokąd pójdę, nie może opierać się na tym, co ja myślę, ale na tym, co mówi Chrystus. Co jest przeznaczone dla starego człowieka? Nic nieczystego nie wejdzie do wieczności. A więc jacy ludzie wejdą do wieczności? Nowi ludzie. I ta granica od starego do nowego może być przekroczona tylko przez naszą śmierć w Chrystusie. I wtedy zaczyna się inne życie, życie oparte na sile Pana, na życiu Chrystusa. Wcześniej my próbujemy żyć dla Pana, wykrzesać z siebie różne rzeczy, żeby zrobić to, a później żyjemy przepełnieni Nim.
List Jakuba, 4 rozdział, wiersze 1- 6:
Skądże spory i skąd walki między wami? Czy nie pochodzą one z namiętności waszych, które toczą bój w członkach waszych? Pożądacie, a nie macie; zabijacie i zazdrościcie, a nie możecie osiągnąć; walczycie i spory prowadzicie. Nie macie, bo nie prosicie. Prosicie, a nie otrzymujecie, dlatego że źle prosicie, zamyślając to zużyć na zaspokojenie swoich namiętności. Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga. Albo czy sądzicie, że na próżno Pismo mówi: Zazdrośnie chce On mieć tylko dla siebie ducha, któremu dał w nas mieszkanie? Owszem, większą jeszcze okazuje łaskę, gdyż mówi: Bóg się pysznym przeciwstawia, a pokornym łaskę daje.
Skąd spory, skąd waśnie? To jest właśnie dokonanie starego człowieka, by postawić na swoim. A pokora? To jest argument nowego człowieczeństwa. Jezus mówi: „Ja jestem pokorny”. On jest tym nowym człowiekiem, drugim Adamem. On jest pokorny, cichy, łagodny. W Nim nie ma tego, co w pierwszym Adamie. On jest posłuszny we wszystkim Ojcu.
A więc widzimy, że stary człowiek wchodzi w Kościół, a jakże! Jest gotowy do wielu zadań, tylko stary człowiek nie ma tego: „dla kogo to robię?” Jeśli robię to dla Świętego Boga, to On przyjmie tylko to, co jest święte. A więc, żeby zrobić coś dla Niego, to ja muszę stracić swoją skalaność i muszę przyjąć świętość Chrystusa, żeby uczynić to, co się Bogu podoba. Oczywiście nie jest tak, że jestem doskonały zaraz, ale w tej sprawie, którą czynię, Pan czyni to we mnie i czy mnie, rozwijam się, wzrastam. Miła Bogu ofiarą jest duch skruszony. Bóg przyjmuje grzesznika, który przychodzi i przeprasza Boga. Nie jest doskonały, ale przychodzi w tym miejscu w Chrystusie i Pan przyjmuje go. I tak po kolei dalej i dalej. Rozwijamy się, wzrastamy i coraz więcej widać w nas tego co jest Boże, czyste. Mówiliśmy, że jeśli nie ma wzrostu, to już jest degradacja. A więc Jakub mówi, że spory pochodzą z cielesności, ze złych rzeczy.
Nie jest miło zajmować się tym tematem, naprawdę. Lepiej byłoby zajmować się innymi rzeczami, ale niestety ten smród siedzi i stale próbuje mówić, że to jest woń Chrystusa. I to jest draństwo. To nie Est woń Chrystusa, to jest woń starego Adama. Ten stary człowiek stale chce powiedzieć, że jest chrześcijański, że jest prawdziwy, a to jest falsyfikat i nie ma nic wspólnego z Oryginałem, z Chrystusem. Dlatego Słowo Boże wyszpiegowuje tego starego człowieka, żeby nie dawać mu miejsca w Królestwie Jezusa, żeby pomóc nam, uratować nas.
1List Piotra 2,11:
Umiłowani, napominam was, abyście jako pielgrzymi i wychodźcy wstrzymywali się od cielesnych pożądliwości, które walczą przeciwko duszy;
Wiecie to jest piękne, kiedy w tym nowym człowieczeństwie oddajesz Chrystusowi wszystko i cieszysz się z tego wszystkiego, co dostałeś w Nim. I nie ma znaczenia, czy masz mało, czy dużo, czy w ogóle nie masz. Jesteś wolny. Wiecie, to jest piękne, być wolnym na tej ziemi. Wolny może być tylko nowy człowiek. Stary jest zawsze czymś skrępowany, zawsze musi o coś zabiegać, za czymś chodzić, nieustannie o czymś myśleć, nowy zaś już złożył wszystkie swoje ciężary Bogu i odpoczął od wszystkich swoich dzieł. Tak mówimy o nowym człowieczeństwie. A bezbożni są jak morze wzburzone, stale i stale coś podnosi się i opada. Nie mają spokoju bezbożni; raz dobrze, raz źle i tak w kółeczko.
A wiec musi coś wydarzyć się, żeby tak nie było. Bogu podobają się ci, którzy są stali. Widzimy więc, że problem jest duży, skoro Słowo Boże zajmuje się tym.
1 List Piotra 4, wiersze 3-5:
Dość bowiem, że w czasie minionym spełnialiście zachcianki pogańskie oddając się rozpuście, pożądliwości, pijaństwu, biesiadom, pijatykom i bezecnemu bałwochwalstwu. Przy tym dziwią się temu, że wy nie schodzicie się razem z nimi na takie lekkomyślne rozpusty, i oczerniają was. Zdadzą oni sprawę temu, który gotów jest sądzić żywych i umarłych.
W czasie minionym spełnialiśmy te rzeczy. Ale jeśli dzisiaj bierzemy udział w głupich spotkaniach starego Adama, który czci cielesność, a nie Jezusa i my bierzemy udział w tym samym doświadczeniu, co wtedy mówi o nas Słowo Boże? Zeszliśmy z krzyża, opuściliśmy krzyż i dalej poszliśmy drogą starego Adama, żeby podobać się ciału, opuszczając Boga, a wtedy Bóg mówi, że nienawidzi tego. To jest tragedia! To jest bardzo niebezpieczne, kiedy człowiek opuszcza krzyż, bo po jakimś czasie ten człowiek żyje już jak świat, a mówi, że jest chrześcijaninem. Takie jest zwiedzenie, takie jest oszukanie. Nie żyjemy tu już dla pogańskich zachcianek, zaspakajanie pożądliwości ciała, zmysłów i tych wszystkich rzeczy. Krzyż rozprawił się już z potrzebami starego Adama i starej Ewy. Jakie to piękne, prawda? Jakie to piękne, gdzie iluś ludzi może być już na zasadach nowego człowieczeństwa. Jezus mówi: „gdzie dwóch lub trzech w Moim imieniu, tam Ja jestem.” Ale stary człowiek to jest kombinator, nawet do tych dwóch, trzech chciałby dołączyć, a zaraz potem gdzieś indziej. Prawda? Kończy się zgromadzenie i zaraz zaczynają się najważniejsze tematy cielesności. Nie to co było na zgromadzeniu jest tak ważne i silne, tylko potrzeby ciała.
Dzieje Apostolskie 4, wiersze 15-22:
Kazali im tedy opuścić Radę Najwyższą i naradzali się między sobą, mówiąc: Cóż poczniemy z tymi ludźmi? Wiadomo przecież wszystkim mieszkańcom Jerozolimy, że dokonali oczywistego cudu, i nie możemy temu zaprzeczyć; lecz aby się to między ludem jeszcze bardziej nie rozeszło, zagroźmy im, aby w tym imieniu więcej do nikogo z ludzi nie mówili. I przywoławszy ich, nakazali im, aby w ogóle nie mówili ani nie nauczali w imieniu Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli im i rzekli: Czy słuszna to rzecz w obliczu Boga raczej was słuchać aniżeli Boga, sami osądźcie; my bowiem nie możemy nie mówić o tym, co widzieliśmy i słyszeliśmy. A oni zagrozili im ponownie i zwolnili ich, nie znajdując nic, za co by ich ukarać, a to ze względu na lud; wszyscy bowiem wysławiali Boga za to, co się stało; bo człowiek, na którym dokonał się ten cud uzdrowienia, miał ponad czterdzieści lat.
A więc zobaczcie jak ten stary Adam gotowy był zmierzyć się, walczyć z tym. To aż dziwne wydaje się, gdyż Jezus chodził i czynił tyle dobra; uzdrawiał, demony wypędzał i wielu korzystało z tego. A Słowa, które głosił były pełne miłości, prawdy, światłości. A oni chodzili za Nim i szukali gdzie Go złapać, gdzie przeszkodzić, gdzie zabić. Kiedy rozmawiał z nimi, mówili: „mamy Boga”. Pan mówił: „gdyby Bóg był waszym Bogiem, słuchalibyście mnie.” Ile razy człowiek wydałby wyrok na kogoś, nie zdając sobie sprawy, że wyrokuje przeciwko sobie samemu. „Za to powinno się skazać na śmierć”. Człowiek może robić dokładnie to samo. A więc widzimy, że oni byli bardzo zaciekli, gotowi do wojny, do walki, do przeciwstawiania się, gotowi do zabicia. A więc widzimy starego człowieka, w którego ustach jest gorzkość. Dlatego Jakub napisał, że nie może z tego samego źródła płynąć woda gorzkości i woda słodyczy, woda narzekania i woda zadowolenia, woda nienawiści i woda miłości, woda kłamstwa i woda prawdy. Nie może płynąć z tego samego źródła. Coś musi być zniszczone, żeby źródło było jednolite, tzn. błogosławione. Błogosławione usta tych, którzy należą do Pana, gdyż one są napełnione obfitością serca, w którym mieszka Chrystus. Mieć takie usta. (...)

