Szukanie Pana

Szukanie Pana – część 2

Wiecie, jak człowiek wpędzi w biedę rodzinę, a jest uczciwy, szczery w tym, to boleje jego serce, że przez swoją głupotę wpędził rodzinę w nędzę i chodzi i smuci się i gdyby usłyszał teraz: „przyjdzie ktoś i odzyska to wszystko, a nawet jeszcze więcej ci da i tym, którzy stratę ponieśli przy twoim grzechu”, to jak jego serce może być wdzięczne? Bóg mówi: „Ja odnowię to i dostaniecie jeszcze więcej.” I to jest Chrystus. Czy jesteśmy tak zainteresowani Nim tak, by jeszcze więcej z Niego było w nas? To jest sens chrześcijaństwa – więcej Jezusa w nas. Jesteśmy ludźmi, którzy mają to ciało i dlatego miłością musimy przykryć jeszcze niedokładności tego ciała, ale nie po to, by przestać szukać Jezusa, lecz, by szukać Go z całego serca. „Jeśli będziesz Mnie szukać z całego serca, dam ci się znaleźć.”

Pamiętajmy jeszcze raz: musi nam na tym bardzo zależeć, żeby poznawać Pana i żeby coraz więcej z tego Jezusa było widać we mnie, w tobie. Inaczej chrześcijaństwo zasypia. Dostałem wszystko w Jezusie, ale jeśli nie będę codziennie szukać Go, to nie znajdę nic więcej ponad to, co do tego momentu szukałem. Samo z siebie nie przyjdzie. Pan mówi: „szukaj, a znajdziesz, módl się, a odpowiem ci”. Ale musisz być zainteresowany Jezusem, wiedzieć, że Bóg dał ci całą pełnię duchowego błogosławieństwa w Nim. Ile z tej pełni jest dzisiaj w tobie, we mnie? Ile z tych skarbów dzisiaj jest w nas? Mogę chlubić się, że jestem dziesiątki lat chrześcijaninem, ale ile tych skarbów jest w tobie i jest to widoczne? To pokazuje, że żyłem, żyliśmy sensownie. To, że ktoś mówi: „50 lat jestem już chrześcijaninem”, nie znaczy wcale, że on dobrze wykorzystał czas. Może być to olbrzymi marnotrawca wielu dni, które powinien spędzić z Panem, albo człowiek, który dał się okraść. Dzisiejszy owoc musi pokazać, czy żyłem do dzisiaj sensownie. Czy moim sensem był Jezus, czy On wypełniał moje potrzeby? I dzisiaj mogę również wziąć jeszcze coś z Niego – jakąś myśl, która pomoże, by tam skierowało się moje serce, jakieś działanie, objawienie, jakieś wskazanie, prorocze słowo. Przecież to wszystko jest w Nim.

Jezus chce dawać. Gdzie są ci, którzy tego szukają? Pobiegli w sprawy tego świata, bo tam u Chrystusa mają już wszystko zapewnione, i wieczność. „Skoro u Chrystusa wszystko jest zapewnione, to teraz mogę pożyć sobie trochę.” Ale tak nie da rady, to znaczy, że straciłeś, czy straciłaś rozum. Nie naśladuj tego świata, bo Jezus nie powiedział, że masz prawo naśladować ten świat z jego sposobem postępowania, ale masz naśladować Jezusa Chrystusa, jedynie Jego i tych, którzy Jego naśladują. Jeśli nie, to znaczy, że jesteś zwiedziony, czy zwiedziona i robisz coś nie tak, jak Jezus. Ważne jest, by wiedzieć o tym, gdyż potrzebne to jest każdemu z nas. Jeśli ktoś, lub coś zajęło mój umysł, to Jezus mówi: „jeśli ktoś jest dla ciebie ważniejszy ode Mnie, nie możesz być moim uczniem.” Nie jesteś już w szkole Jezusa, On nie uczy cię już. Uczy cię teraz ten drugi człowiek i czego nauczy cię on, jeśli też nie jest w szkole Jezusa? Tylko głupi wchodzi coraz głębiej i głębiej w bagno i myśli: „jakoś wyjdzie się z tego”, ale można już nie wyjść.

Jezus mówi w ten sposób: „szukajcie najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam przydane”. Ilu znajdujesz ludzi szukających Jego Królestwa i Jego sprawiedliwości? Ilu widzisz ludzi, którzy każdego dnia chcą żyć w Jego Królestwie według Jego prawa, miłości, łaski, przebaczenia, dobroci, prawdy, miłosierdzia? Ilu widzisz takich ludzi? Widzisz mnóstwo wierzących, a ilu widzisz, którzy szukają i żyją w Jego Królestwie? Raptem otwierasz oczy i myślisz: jak to jest, tylu wierzących ludzi, a którzy żyją w Jego Królestwie? Czyżby zabrakło szukających, zainteresowanych?

Pan Jezus mówi opowieść o perle. Jak wygląda i co robi człowiek, który zobaczył tą perłę? Człowiek ów sprzedaje wszystko co ma i idzie z tym, aby kupić pole i posiąść tą perłę. Co robi? Sprzedaje wszystko co ma. Już nie potrzebuje tego, gdyż ta perła jest w jego sercu i jego potrzebie. Znalazł perłę i przestaje interesować się wszystkim, co miał dotychczas, żeby dostać się do tej perły. Szukał i znalazł skarb, wszystko przestało już mieć znaczenie. To jest właśnie nowy człowiek! Stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe. Nie poupychane jeszcze po kieszeniach różne światowości i przy tym: „ ja szukam, jestem gotów”. To, co cenne dla świata, człowiek sprzedaje, by zyskać tą perłę. Szukał, szukała i zostało znalezione.

Jedno jest pewne, że nie można uzależniać się od innych ludzi, kiedy szukasz, bo niewielu szuka tak, by znaleźć. Wielu wychodzi, ale niewielu szuka tak, by znaleźć. To znaczy, że w jakimś momencie czują się już w porządku: „jestem między wierzącymi, umiem mówić, modlić się tak, jak oni, już wiem i to, co oni wiedzą, a więc nie muszę już szukać tego dalej i głębiej.” Nie, to jest za mało, muszę znaleźć Jezusa, który jest najważniejszy, który darzy życiem. Kościół, ani zbór nie dają życia, życie jest tylko w Chrystusie. Kto znalazł Chrystusa, znalazła życie. Oczywiście, spotykasz się z ludźmi, zgromadzasz się, chwalisz Boga, ale chcesz zgromadzać się z żywymi ludźmi, nie z etykietkami, ale z ludźmi, którzy też szukają Pana, żeby nawzajem się umacniać, napominać, nakierowywać i żeby opowiadać sobie świadectwo Jezusa działającego w nas. To ma sens – mówić to, co doświadczam z Panem dzisiaj i by było to widoczne, że to jest Jezus. Jezusa można zobaczyć.

Otwórzmy księgę Sofoniasza, drugi rozdział, 3 wiersz:

Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy wypełniacie jego prawo!

Szukajcie Pana pokorni, którzy wypełniacie jego prawo? Przecież oni już są pokorni, przecież wypełniają jego prawo, oni na pewno już znaleźli Pana.

Szukajcie sprawiedliwości. Kto jest naszą sprawiedliwością? Jezus Chrystus.

Szukajcie pokory. Kto jest pokorny, cichy i łagodny? Jezus. Wy, którzy jesteście pokorni, którzy wypełniacie przykazania Pańskie, szukajcie Jezusa. Dobrze, że jesteście pokorni i szukacie Pana, wypełniacie to, co znacie od Boga, ale szukajcie Tego, Który jest ponad wszystko. Mojżesz był najpokorniejszym z ludzi. Czy ta pokora wystarczyła, by odziedziczył ziemię? Nie. Musiał znaleźć wyższą pokorę, to jest Chrystusa. Potrzebował Jezusa. Czy potrzebujesz pokory, by napełniła cię?

Zobaczcie, krew rozlewa się po całym ciele i dociera do każdego miejsca, niosąc odpowiednie pożywienie dla każdej komórki, by mogła żyć, krew oczyszcza. Jezus musi tak dotrzeć do ciebie i do mnie, napełniając nas tym, kim On jest. Aby to, co Jego było w nas, Pan musi przez swoją krew, przez to, kim On jest, zamieszkać w tobie i we mnie. Wtedy twoja pokora, to już nie jest twoja. Apostoł Paweł mówi: „żyłem w nienaganny sposób według zakonu, ale kiedy zobaczyłem Chrystusa, wtedy zobaczyłem prawdziwą nienaganność i poszedłem, aby znaleźć Jego”. I kiedy pokora Pana rozlewa się poprzez wszystkie twoje cząstki, wtedy jesteś pokorny, dzięki Niemu. Dopóki Jezus żyje w tobie, jesteś pokorny. Jeśliby został odepchnięty, straciłeś pokorę. W Chrystusie zyskujesz, a jeśli odpychasz Go, tracisz. On musi rozlać się poprzez całe twoje ciało, nie może nic zostać niedotknięte Jego osobowością, tym, kim On jest, Jego oczyszczeniem.

Każdy z nas tego potrzebuje i musimy szukać tego każdego dnia, żeby żadna cząstka naszego ciała nie była naszą własnością, tylko własnością Pana, żeby On wypełnił ją swoją własną krwią i tym, kim On jest, tym żywym pokarmem swego ciała. Żebyśmy żyli dzięki Niemu, byli sprawiedliwi dzięki Niemu, święci, miłujący dzięki Niemu. W krwi jest życie. Jeśli ta krew nie może dotrzeć, to co się dzieje? Zawiąż sobie nogę gumką, zaciśnij mocno i jeśli krew nie dotrze do tej części nogi, to co stanie się z nią? Po pewnym czasie staje się martwa. Jeśli przestajesz nastawiać ucho na słuchanie tego, co mówi Duch Święty, jeśli zaciskasz sobie gumkę na uchu, to po pewnym czasie twoje ucho stanie się martwe. Jeśli to samo zrobisz z oczami, będziesz tracił wzrok.

Zobaczcie jakie ważne jest, by codziennie szukać Pana, ale by szukać Go, to trzeba być zainteresowanym Nim. Nie wystarczy wiedzieć: „no, był Jezus na ziemi”, lecz to musi być moje główne zainteresowanie – Jezus. Z powodu tego zainteresowania gotów jestem odłożyć to, co nie potrzebne na ten czas, by On był Tym, który znajduje we mnie upodobanie. Będę szukał Go z całego serca, wiedząc, że tylko On może zbawić mnie, uratować, tylko On może zmieniać mnie. Wtedy też będę szukał Go tak, by znaleźć Pana.

Nie tak: „ wiecie bracia, ja szukam Pana, szukam, szukam”, i tak z dziesięć lat. Ale gdzie już znalazłeś Go?! To musi być widać! Gdyż w Jezusie ujawnia się Boży skarb, cząstka po cząstce. Te cząstki muszą się coraz bardziej ujawniać w moim i twoim życiu. To nie jest tak, że szukam, szukam i nic. Nie. On daje się znaleźć i napełnia tym, czego szukam i pokazuje mi następne elementy, bym szukał. Czy Jezus jest godny mego zainteresowania? Czy to, co sprowadził Adam na ziemię jest bardziej godne mego zainteresowania: bunt, lekkomyślność, lekceważenie, pomijanie? To sprowadził Adam z raju, kiedy zgrzeszył, niechęć człowieka do człowieka. To On sprowadził dumę, pychę i arogancję na nas. Czy jestem zainteresowany, by Jezus uwolnił mnie z tego? Czy chcę pomieszać starego Adama z Jezusem i zrobić koktajl „Adamowo – Chrystusowy”? Przecież to jest niemożliwe. Chrystus nie dołączy do tego.

A więc muszę szukać tak, by znaleźć Go. To jest bardzo ważne dla mnie i dla ciebie. Pamiętacie, że Jezus mówił również takie słowa do Samarytanki: „Ojciec szuka takich, którzy będą oddawali mu cześć w duchu i w prawdzie”. Bóg w takich ma upodobanie. Czy jestem zainteresowany, by oddawać Bogu cześć w duchu i w prawdzie? Jeśli On szuka, to czy chcę być dzisiaj znaleziony przez Boga, by On znalazł mnie? Przecież to jest tak ważne, bo kiedy On znajdzie mnie, to jest to cudowne mieć z Nim relacje. Ten, który jest miłością, dobrocią, może napełniać mnie. Może wziąć mnie w Swoje święte ramiona, przygarnąć, pocieszyć. To wszystko, czego naprawdę potrzebuję jest w Nim. Jeśli On ze mną, to któż przeciwko mnie. Jeśli dowiaduję się, że Bóg szuka takich ludzi, to czy ja chcę być człowiekiem, który w duchu i prawdzie czci Boga? Tu, w środku, w swoim duchu, napełniony Duchem Boga, oddaję Mu cześć, zgodnie z prawdą, z Chrystusa. Czy chcę być znaleziony, czy też mówię: „to nie ważne, ważne, że pomodliłem się.”

Otwórzmy list do Hebrajczyków, 11 rozdział, 6 wiersz:

Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają.

Jakie Bóg ma nagrody dla tych, którzy szukają Go? Coś najpiękniejszego – to, co jest w Jego Synu. Więcej Jezusa dla Jego chwały. Bóg chce dać nagrodę tym, którzy Go szukają. Powiedział przecież: „chcę byś był podobny do mojego Syna”. To jest wspaniałe! Czy jestem dzisiaj zainteresowany tym, czy też chcę wyczytać, gdzie wolno mi grzeszyć? „O, tutaj Bóg mówi: można odprawić żony swoje. To mi się podoba, mogę odprawić, mogę wziąć sobie inną”. Czego człowiek szuka? Są ludzie, którzy szukają czegoś złego - Judasz szukał, jak wydać Jezusa, diabeł szuka, których by pożreć, złodziej szuka możliwości, jak okraść i wiele takich złych rzeczy można by wymieniać. Zobaczcie jak wielu ludzi czegoś szuka – jakby podejść. A Bóg szuka tych, którzy będą czcić Go w duchu i w prawdzie i nie wstydzi się nazywać ich Bogiem.

W liście do Koryntian napisane jest: Niech nikt nie szuka własnej korzyści, lecz korzyści bliźniego. Apostoł Paweł o Tymoteuszu napisał: „to jest ten, który szuka tego, co Pańskie, a wszyscy inni szukają swego”. Takie świadectwo wydał o Tymoteuszu, a wierzących ludzi było pełno. Niewielu jest takich, którzy szukają tego, co Pańskie i oddają swoje życie, by ono należało do Boga, by Bóg był przez to uwielbiony i apostoł widział, co się dzieje.

Widzimy, że Izrael szukał Boga przez własną sprawiedliwość i nie znalazł, a poganie, którzy nie szukali w ten sposób, znaleźli.

Proszę was, szukajmy Pana, nie łudźmy się, nie traćmy czasu naszego chrześcijańskiego życia, bo nie zmienimy się bez Pana, chyba, że na gorsze. Szukajmy Pana. Czytając o Jezusie, o skarbach w Nim, szukajmy tych skarbów dla Jego chwały. Nie mówmy, że zły używa różnych sposobów, np., że modlą się jakimiś dziwnymi językami, czy coś innego, ale jeśli w Biblii napisane jest, że Duch Święty daje to Bożemu ludowi do służby, szukajmy tego dla Jego chwały. Bóg nie da mi kamienia, kiedy proszę Go o chleb. Szukajmy tego i niech to będzie w nas dla Jego chwały. Niech Pan wyda świadectwo: „szukał i znalazł, a Ja jestem przez to uwielbiony”. Wiecie, jak Job szukał Pana? Nawet, gdy miał podejrzenia, że coś może być nie tak w zachowaniu jego dzieci wobec Boga, to wolał złożyć ofiarę, bo szukał Pana. I Bóg mógł chlubić się nim, że jest to mąż sprawiedliwy, bogobojny, posłuszny Bogu.

Nie traćcie czasu na różne rzeczy, które i tak skończą się. Szukajmy Pana, by było coraz piękniej w nas i pośród nas, żeby coraz więcej było w nas widać Jezusa dla Bożej chwały. To nie może być jakaś dziwna rzecz, że widać trochę starego Adama i trochę Jezusa. Nie, stary umarł i nie wracam do starego. Jeśli mówię, żeby więcej było widać we mnie Pana, to Paweł mówi: „trwajcie w tym, co już osiągnęliście, a i więcej Bóg da poznać wam Jezusa”. Nie mówię o starym człowieku, o mieszance, mówię o nowym człowieku, który doszedł już do pewnego punktu dzisiaj i dalej będzie poznawać Pana, żeby ten Pan napełniał go, ale ma trwać w tym, co już osiągnął. Niech Bóg będzie objawiony w swoim Synu i niech nigdy instynkt szukania i przyjmowania od Pana tego, co On chce nam dać nie zniknie. Jemu chwała za wszystko. Amen.

Jan 14:23