Uczniostwo

Uczniostwo - część 3

A więc to Jezus musi napełniać nas. My nie możemy sami zrobić tego z ciała. Pamiętamy Słowa Jezusa: „jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie wyższa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszy, to nie możecie wejść do Królestwa Bożego.” Na czym polega wyższa sprawiedliwość? Przecież Izraelici osiągnęli pułap nienaganności według zakonu, jak pisze apostoł Paweł. Wyższa sprawiedliwość to jest Chrystus w nas. Już nie my, lecz Chrystus. To jest wyższa sprawiedliwość.

Wiecie jak my tego potrzebujemy, żeby miłować wrogów, przebaczać, nie złościć się. Jak my tego bardzo potrzebujemy na tej ziemi, gdzie jest tyle złości, nienawiści, okłamywania, różnych obrzydliwych rzeczy tego ciała. I to powiększa się, bo Słowo Boże mówi, że w czasach końca będzie tego coraz więcej i zepsucie człowieka schodzi coraz głębiej. Człowiek nie poprawia się, coraz głębiej staje się zdeprawowany. Ale kiedy wkracza w nas Chrystus, wtedy ta cała deprawacja zostaje usunięta w krzyżu. I Jezus zaczyna w nas innego rodzaju działalność i On jest Władcą.

Jak my potrzebujemy Jezusa! Myślę, że tylko ten, który naprawdę widzi Boże Królestwo i Pana siedzącego na tronie chwały, widzi jak bardzo potrzebuje Jezusa w swoim codziennym życiu, w swoich decyzjach, w swoich wypowiedziach. Jezus mówi: „ty widzisz jak bardzo mnie potrzebujesz i ty będziesz do Mnie przychodzić sam, szukać Mnie, pragnąć, prosić, dziękować, ponieważ widzisz”. Widzisz Królestwo, to widzisz Jezusa. „Pokaż nam Królestwo”, Jezus mówi: „ono jest pośród was”.

Niech Bóg pomoże nam to pojąć, niech On będzie najważniejszy.

Czasami myślimy, że w chrześcijaństwie to wszystko będzie działo się dla naszego dobra. Tak jak dzieje się w świecie, żeby nam było lepiej. W chrześcijaństwie to tak nie działa. Tu zaczyna się poświęcenie ciebie dla sprawy Bożej. Paweł mówi: „a wy oczyszczeni składajcie siebie Bogu jako ofiarę miłą.” A więc masz być złożony Bogu na ofiarę. To nie tak, żeby tutaj ci się super wiodło. Tu jest inaczej, ty masz być złożony, żeby Bóg mógł użyć ciebie i mnie dla swojej chwały. Wtedy On osiąga to, co chciał, kiedy posyłał swego Syna, aby przejąć władzę nad nami.

Słowo Boże mówi, że wcześniej władał nami diabeł, ale kiedy narodziliśmy się z Boga, kiedy Jezus stał się naszym Władcą, to diabeł przestał już być naszym władcą. To jest przejęcie władzy między diabłem a Jezusem. Słowo Boże mówi, że diabeł został rozbrojony na krzyżu, a Chrystus wywyższony. A więc Jezus przejmuje nad nami władzę i On zaczyna władać nami. Słowo Boże mówi, że człowiek nie może kierować sam sobą. Żaden człowiek nie potrafi sobą kierować. Jeśli nie kieruje nim Jezus, to kieruje nim diabeł. Ale kiedy Jezus przejmuje władzę, to już nie kieruje diabeł. Diabeł może kusić, ale nie może już kierować. Władcą jest Jezus.

Dopóki my uznajemy władzę Jezusa nad sobą, będziemy wzrastali i będziemy rozwijać się. Dlatego Jezus mówi: „kto trwa we Mnie, ten wydaje wiele owocu.” To jest codzienna, praktyczna prawda. Ale jeśli odpuszczamy sobie Jezusa, to zaczynamy karłowacieć i owoc staje się coraz bardziej gorzki. To, co wcześniej było napełniane słodyczą chrześcijaństwa, zaczyna być coraz bardziej doprawiane goryczą człowieka, któremu to i tamto nie podoba się w chrześcijaństwie. Tak jak Izraelici wyszli z Egiptu, a później stale coś nie podobało się im i ten korzeń goryczy rósł.

Zobaczcie, że to jest cudowne, że Jezus był na tej ziemi, że On jest autentycznie prawdziwy i dał wiele swoich świadectw. I my widzimy dlaczego do Boga jest taka święta droga – bo On jest święty. Dlaczego jest taka czysta droga – bo On jest czysty. Dlaczego jest prawdziwa – bo On jest prawdziwy. Dlaczego jest jasna – bo On jest jasny. Droga, którą idziemy jest jasna. To nie jest droga zaciemnienia. Na drodze, którą jest Chrystus widzimy cel. Na drodze tego świata ludzie nie widzą swego celu, bo gdyby widzieli swój cel, do którego zmierzają, to przeraziliby się i natychmiast uciekliby z szerokiej drogi. Ale ci, którzy idą przez Chrystusa, widzą cel. Naprawdę, ci którzy wracają przez Jezusa, oni jedynie widzą dokąd idą i dlatego przygotowują się na spotkanie z Nim.

Piękne to jest, że Pan otwiera oczy ślepym, uszy głuchym. Zaczynasz słyszeć Boże Słowo i widzieć gdzie idziesz i dlaczego ma być tak, a nie inaczej.

Nie dzieje się to wbrew nas, poza nami. Słowo Boże mówi, że Bóg współdziała z nami. Nie działa poza nami, tylko współdziała z nami. Dopóki my chcemy tego, dopóty będzie On współdziałał. Chcenie i wykonanie daje Bóg, a więc chcenie też przyszło od Boga, że chcemy należeć do Niego. Mamy pragnienie należeć do Boga. Dopóki poddajemy się temu Bożemu chceniu, dopóki cenimy sobie to chcenie, by należeć do Boga, które jest od Boga, dopóty Bóg będzie pracował nad tym, żeby rozwijać nas aż do pełni. Ale kiedy uznamy, że to chcenie nie jest tak ważne, że mogę pozwolić sobie również na inne chcenia i zacznę mieszać chcenie Boże ze swoimi cielesnymi, to po pewnym czasie chcenie Boże usunie się ze mnie i już nie będę chciał być takim jak Chrystus. Już wystarczy mi, że jestem taki, czy inny, religijny człowiek. Wtedy jest to olbrzymia strata, kiedy chcenie Boże znika z człowieka. To jest tragedia, bo człowiek traci wzrok, słuch, traci wszystko. Może być jeszcze Boże upomnienie i człowiek może jeszcze upamiętać się i zobaczyć, co stracił i szukać Boga, by zostało to oczyszczone i żeby mógł dalej iść z Bożym chceniem.

Bóg może to uczynić, może wyprowadzić człowieka z manowców i znowu pokazać mu cel, do którego idzie i żeby człowiek pilnował się tego celu. Wtedy ten człowiek jest znowu jak znak ostrzegawczy. Nie rezygnuj nigdy z tego, co dał ci Bóg, bo to jest najcenniejsze co dostałeś (dostałaś) w swoim życiu.

A więc stanie się uczniem Jezusa jest czymś cudownym, chociaż niepraktycznym wobec myślenia tego świata. Wręcz nawet świat boi się, żeby w rodzinie ktoś nie stał się uczniem Jezusa, bo wie co to znaczy uczniostwo. Taki człowiek będzie chciał być więcej z Bogiem, będzie więcej cieszył się Jezusem, tęsknił do Niego, wzdychał, niż znajdował upodobanie w zabawach tego świata, przyjemnościach, zadowoleniach tego świata, bo zmieni się jego sposób myślenia.

Sam wiem jak to zaczynało się w moim życiu, ty wiesz jak to było w twoim życiu. Wcześniej mogłeś biegać na różne imprezy, uroczystości, rozrywki, ale kiedy światło wniknęło w twoje wnętrze, zaczął interesować cię Jezus. Za nic zacząłeś poczytywać te wcześniejsze przyjemności, zupełnie nic nie warte. Sam dziwiłeś się jak mogłeś znajdować w tym przyjemność jakąkolwiek, przecież to jest zupełna strata życia. Zaczynałeś widzieć, że prawdziwe życie to jest być z Jezusem, a stratą jest nie być z Nim. Świat patrzył na ciebie i mówił: „stracony człowiek”. A tak naprawdę ten człowiek nie jest stracony, ale jest zyskany do wieczności. Tak naprawdę jest on skarbem na tej ziemi, świadectwem, że Jezus był na tej ziemi i jego życie nadal zmienia następnych ludzi. Chwała Bogu za to!

Zobaczcie, co Pan Jezus mówił do ludzi, którzy uważali siebie samych za dzieci Boże, za naśladowców ojca wiary Abrahama. Jezus mówi do nich:

Dlaczego mowy mojej nie pojmujecie? Jan 8,43.

Inaczej, pomyślmy gdyby Jezus przyszedł do każdego z nas. Słuchamy co On mówi, ale myślimy sobie inaczej żyć niż On mówi. „Dlaczego nie pojmujesz Mojej mowy?” I wtedy odpowiada:

Dlatego, że nie potraficie słuchać słowa mojego.

Co to znaczy umieć słuchać? To znaczy, że człowiek musi mieć też umiejętność od Boga słuchania tego, co mówi Jezus. Jezus mówi: „kto ma uszy, niechaj słucha.” Usłyszeć co mówi Jezus, żeby to dotarło do środka. Jezus mówi: „kto zachowa Słowa moje, śmierci nie ujrzy na wieki.” Umieć Go słuchać, to jest wartość. Nie tylko słyszeć, bo wielu Go słyszało, ale kto umiał Go słuchać?

Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego. On był mężobójcą od początku i w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. Ponieważ ja mówię prawdę, nie wierzycie mi. Jan 8,44.45.

Dlaczego nie wierzą? Dlatego, że im bardziej podoba się kłamstwo, bo pasuje do ich myślenia życiowego, do sposobu życia. „Jesteście przecież faryzeuszami, jesteście uczonymi w Piśmie, macie przecież ojca wiary, Abrahama, jesteście z Izraela, wszystko wam się dobrze ułożyło, macie świątynię macie swoje ofiary, wszystko macie, co potrzebne.” I nie mogli usłyszeć tych Słów Jezusa, które mówił bardzo wyraźnie o tym, co oni z Nim zrobią, jak postąpią wobec Niego.

Dlatego, jeśli człowiek mówi komuś Słowo Boże, które jest napisane w Biblii, a nie własną filozofię, a ten powie: „ale tak nie idzie żyć, to jest po prostu niemożliwe, żeby tak żyć na tej ziemi”, to znaczy, że człowiek nie umie słuchać, jak Jezus mówi. Jezus mówi: „jeśli wierzysz we Mnie i całą swoją nadzieję położysz we Mnie to, to co niemożliwe, stanie się możliwe”. Gdyby człowiek słuchał Jezusa wiedziałby, że każde Słowo Jezusa oparte jest na mocy Jezusa, a nie na mocy naszego ciała. Jeśli człowiek w ten sposób nie słucha, to mówi: „nie da rady, to jest nierealna Księga, tak nie idzie żyć, tu na ziemi jest to niemożliwe” i zamyka Biblię.

Ale jeśliby człowiek słuchał Jezusa, to wtedy słyszałby Jego Słowa: „Wszystko jest możliwe dla wierzącego”. Wszystko jest możliwe, tylko wierz. Przyjmuj każde Słowo, jako to, co On z tobą zrobi i ty ufasz, należysz do Niego i On może ciebie normalnie przysposabiać do tego wszystkiego Kim On jest. Dzieje się to w doświadczeniu. Wróg próbuje powiedzieć ci, że to się nie uda, próbuje kusić cię do tego, żeby przestać ufać Jezusowi, żeby postąpić w jakiś swój sposób. Ale kiedy chodzisz z Jezusem, należysz do Niego, to tak jak z tym wiatrem, nawet nie wiesz jak to się dzieje, że raptem ta złość wyparowała, a w to miejsce pojawiło się jakieś ciepłe uczucie, uprzejmość. Nawet nie wiesz kiedy zostało to zamienione. Nawet nie masz pojęcia, że ty nie jesteś już tym samym człowiekiem. Dzieje się to w tak piękny, spokojny sposób. Nie czujesz pychy, że jesteś taki lepszy, która pojawia się, gdy człowiek osiąga to swoimi sposobami. Pan spokojnie i delikatnie przemieszcza to wszystko w nas. I to jest piękne.

Jeśli należymy do Jezusa i cenimy Go sobie, to nie oddamy tego w zamian za cokolwiek z tego świata. To będzie dalej rosło.

Ewangelia Jana 16 rozdział. Jezus mówił do swoich uczniów. Oni słuchając Słowa Jezusa mówią:

Oto teraz wyraźnie mówisz i żadnej przypowieści nie powiadasz. Teraz wiemy, że Ty wszystko wiesz i nie potrzebujesz, aby cię ktoś pytał; dlatego wierzymy, żeś od Boga wyszedł. Odpowiedział im Jezus: Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, owszem już nadeszła, że się rozproszycie, każdy do swoich, i mnie samego zostawicie; lecz nie jestem sam, bo Ojciec jest ze mną. To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat. Ew.Jana 16, 29-33.

„Panie, ja już rozumiem o co chodzi, to jest sprawa do załatwienia”. Tak mówi człowiek: „ja już rozumiem o co chodzi”. A Jezus mówi: „to, że rozumiesz to jest jedno, a drugie – jedynie dzięki Mnie możesz to zrobić.”

Gdy rozumiemy Boże Słowo musimy nadal pamiętać, że tylko On może uczynić to w nas. Dlatego jest tak ważne, by polegać na Nim, a nie na sobie. Nawet, gdy już rozumiemy, On musi być Tym, który sprawia to w nas. To musi stać się Jego mocą i Jego siłą. Pan pokornym to daje, a pysznym przeciwstawia się.

Czasami jest tak, że człowiek jest na jakiejś konferencji i z radością zauważa: „już wszystko rozumiem, biorę się do roboty.” Za trzy dni patrzysz, nie działa to. Dobrze, że zrozumiałeś, że otworzyły się zmysły, ale teraz coś trzeba zrobić z tym zrozumieniem. Trzeba przyjść do Jezusa, być z Nim, a On uczyni to, co rozumiesz i wtedy możesz powiedzieć: „z łaski Boga jestem tym, czym jestem.” To jest bardzo ważne dla nas, kiedy rozumiemy: być z Panem. Amen.

Jan 14:23