Uczniostwo
Uczniostwo - część 2
Na przykład pojawiła się w tobie myśl, kiedy zacząłeś interesować się Panem. Ta myśl nie przyszła z twego ciała. To Bóg dał ci myśl: „zastanów się, pomyśl dlaczego tak jest? Zastanów się, dlaczego ci ludzie są tacy. Dlaczego tak się stało?” W tym momencie idziesz i zaczynasz coraz bardziej podążać w kierunku Bożym. Zaczynasz to widzieć i zaczyna ciebie pociągać to, co wcześniej minąłbyś i powiedziałbyś, że to nic nie warte, szkoda na to czasu.
A więc z człowiekiem wierzącym jest inaczej, niż z całym światem. Świat może nie jeden raz zaobserwować, że wierzący działa wbrew logice. Świat mówi: „jesteś głupi, czy głupia, tracisz życie. Przez tą swoją wiarę ty tracisz życie, tracisz radość życia.” Tak świat ocenia to logicznie. Ale człowiek, który idzie prowadzony Duchem Świętym, właśnie wie, co to znaczy życie. I tak naprawdę, to on żyje i jego plany i decyzje złączone są z Jezusem i wiecznością, z najwyższym Bożym powołaniem na tej ziemi dla człowieka. A więc kogo Duch prowadzi jest największym szczęściarzem na tej ziemi. Ludzie nie wiedzą po co ten człowiek to robi. Ale mogą dowiedzieć się.
Odpowiedział Nikodem i rzekł do niego: Jakże to się stać może? Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jesteś nauczycielem w Izraelu, a tego nie wiesz? Ew. Jana 3,9.10.
Powiem wam, że jest mnóstwo nauczycieli, a nie wiedzą, co to znaczy należeć do Jezusa. Próbują nauczać innych jak żyć po chrześcijańsku, a sami nie należą do Jezusa, który jest Nauczycielem. Często mówią swoje nauki, a nie nauki Jezusa. Powinni mówić to, co mówi Jezus. Czego to jest wynikiem? Tego, że nie urodzili się z Ducha Świętego. Z różnych powodów stali się ludźmi, którzy wykładają Biblię, mówią coś na temat Biblii, ale to nie jest człowiek urodzony z Boga.
Człowiek, który rodzi się z Boga, szanuje Boże Słowo i nie chce nic zmienić w tym Słowie, dodać, ani ująć. Zobaczmy apostoła Pawła, który naucza i innych uczniów Jezusa, proroków.
A więc Jezus mówi bardzo ważną rzecz, że jeśli nauczasz kogokolwiek czegokolwiek o Panu Jezusie Chrystusie, to musisz najpierw sam wiedzieć, czy to naprawdę jest Jezus.
Mogę skierować człowieka w złym kierunku, nadrobi 40 km, ale w końcu gdzieś tam trafi. Pobłądził przeze mnie, ale jakoś trafił. Ale jeśli w sprawach najwyższej wagi, życia wiecznego powiem człowiekowi coś, co go zmyli i da mu fałszywe bezpieczeństwo, w fałszywej nauce i ten człowiek przestanie codziennie umierać dla swego „ja”, ale zacznie coraz więcej funkcjonować w świecie i czuć się bezpiecznym, to ja tego człowieka zwiodłem i doprowadzę do takiego momentu, kiedy ten człowiek umrze, pewny tego, że pójdzie na wieczność do Boga i kiedy stanie przed Jezusem, Jezus powie mu: „nie znam cię.” I ten człowiek powie: „ale ten nauczyciel mówił mi, że to wystarczy, żeby być Twoim”. Jezus mówi: „ślepi ślepych prowadzą i razem w dół wpadną.” „Dlaczego nie zbadałeś, czy to jestem Ja?”
Dlaczego wierzysz człowiekowi? Wygodniej jest twemu ciału, bo ten, który cię naucza mówi, że możesz nadal żyć swoim światowym życiem i czuć się bezpiecznym. Zaufałeś człowiekowi, który zgadzał się na cielesne życie. „Nie wiedziałeś, że Ja nie zgadzam się z nim? Umarłem na krzyżu Golgoty, żebyś skończył swoje cielesne, zmysłowe życie, a rozpoczął nowe życie, duchowe, jako urodzony z Ducha Świętego.”
Czy rozumiemy to? Musisz mieć inną perspektywę przed sobą, abyś żył dla chwały, wieczności z Bogiem.
A więc kiedy słuchamy Jezusa, to Słowa Jezusa są wbrew logice świata. Nawet Żydzi śmiali się z Jezusa, kiedy On nauczał. Dla nich było to zupełnie bezsensowne, to co On mówił. Ale gdy człowiek urodzi się z Ducha Świętego, to staje się sensowne. To ma sens, a za tym idzie też radość Ducha Świętego.
Jezus mówi do Nikodema: „jesteś nauczycielem w Izraelu, a nie wiesz?”
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, co wiemy, to mówimy, i co widzieliśmy, o tym świadczymy, ale świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jan 3,11.
Nauczyciel w Izraelu nie przyjmuje świadectwa Nauczyciela z nieba. Dziwne, prawda? Ale właśnie takie rzeczy zdarzają się.
Musimy tutaj rozpoznać pewną rzecz. Jako uczniowie Jezusa mamy uczyć się nauki Mistrza, mamy poznawać Słowa Jezusa, kosztować jak Jezus dociera do nas. Uczniostwo ma swoje wymagania. Trzeba zachować Słowa Tego, który ma prawdziwą naukę dla mnie i dla ciebie. Nawet jeśli ktoś naucza cię, to musisz zobaczyć, czy on daje ulgę twemu ciału, czy kieruje cię w kierunku wieczności. Czy zgadza się na twoją cielesność, czy mówi o krzyżu na cielesność? Jeśli człowiek jest świadomy, że krzyż rozprawia się z naszą cielesnością, to mówi o krzyżu w sprawie każdej cielesności. Ten człowiek mówi: „nic cielesnego nie wejdzie do Królestwa Bożego. To musi być zniszczone przez krzyż. To się nie nadaje. Ale to, co jest z Boga, to wejdzie”.
Kiedy widzimy Jezusa jako Nauczyciela, to On wszędzie jest poważny, nie żartuje. Nie spotykamy Jezusa żartującego, mówiącego lekkomyślnie cokolwiek. Każdy człowiek, który potrzebował informacji od Pana, otrzymał informację zgodnie z ta potrzebą.
Dlatego myślę, że dla mnie i dla ciebie jest to ważne, żeby uczyć się od Pana Jezusa i pozostać w tym, wygrać w tej bitwie. Później Jezus mówi dalej w tym rozdziale o doświadczeniu patrzenia na Niego, o ukąszeniach węża.
Bardzo potrzebujemy kosztować jak dobry jest Pan, umacniać się. Zobacz, że kiedy zaczynasz poważnie traktować Jezusa, jak zmienia się twoje życie. Tak zawsze zaczyna się od poważnego traktowania Jezusa jako Nauczyciela, Tego, który może nauczyć cię tego, co jest prawdziwe. Wtedy czytasz Boże Słowo i zastanawiasz się, rozważasz i wyciągasz z tego prawidłowe lekcje.
Kiedy czytamy w Ewangelii Jan 13 rozdział, 34.35 wiersz:
Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali.Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie.
Ludzie biorą te przykazania i tak jak mówiliśmy wcześniej, próbują je zrealizować, zmierzają się z nimi i przegrywają, bo zaraz niedaleko Jezus mówi:
bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Ew. Jana 15,5b.
I wtedy człowiek zdaje sobie sprawę, że przykazanie stanęło, ale jeśli Jezus nie sprawi tego we mnie, to ja nie będę w stanie wykonać tego przykazania. I wtedy wiem, jak bardzo potrzebuje Jezusa. Wtedy spędzam czas z Jezusem i On staje się ważny. Muszę być Jego uczniem, żebym mógł wykonać to przykazanie. Muszę wyprzeć się siebie, bo jeśli nie wyprę się siebie, to On nie będzie mógł napełnić mnie miłością. Nie połączy się mój egoizm z miłością Chrystusa. To nie wyda dobrego owocu. A więc Jezus pokazuje, że muszę usunąć to, co byłoby złe i zniszczyłoby to, co Jezus uczyniłby we mnie. Kiedy to zostaje usunięte, wtedy Pan napełnia. To jest piękne, kiedy doznajesz, że Pan cię napełnia, że przykazanie staje się dla ciebie wykonalne.
Nie ustawajmy, nie obawiajmy się, że On zawiedzie. Jeśli ufamy Mu i szukamy Jego pomocy, to Jezus odpowie i uczyni to, co jest potrzebne. Ale musimy do Niego należeć według tej zasady, jaką On ustalił dla mnie, dla ciebie, dla każdego z nas. Nie myślmy o sobie, że jesteśmy jakimiś specjalistami chrześcijańskimi, że jak radziliśmy sobie w świecie, to i w chrześcijaństwie poradzimy sobie. To nie ma nic wspólnego z ciałem, z przebiegłością, chytrością starego człowieka. Tego nie idzie wnieść do Kościoła i używać dla chwały Jezusa.
W świecie ludzie mogą być wspaniałymi mówcami i kiedy nawracają się, mogą próbować tak samo mówić, ale to nie jest Duch. Kiedyś opowiadaliśmy o aktorze, który używał odpowiedniej tonacji, dykcji i był dobrze postrzegany przez ludzi. Zaczął mówić Psalm 23 „Pan jest pasterzem moim”. Pięknie wydeklamował go ze swoim aktorskim temperamentem, że sam był pod wielkim wrażeniem jak mu to poszło. I zapytał, czy jest na sali ktoś, kto mógłby powiedzieć to lepiej ode mnie. Wszyscy oniemieli, gdzież ktoś śmiałby postawić się wobec takiej recytacji. I wyszedł taki starszy dziadek i zaczął mówić starczym głosem: „Pan jest Pasterzem moim” i z oczu zaczęły lecieć mu łzy. Płakał i mówił, i wtedy ludzie byli bardzo poruszeni. Kiedy ten aktor zobaczył to poruszenie bardzo różniące się od poruszenia, kiedy to on recytował, podszedł później do dziadka i zapytał: „dziadku, co ty masz takiego? Ja tak pięknie powiedziałem, a ty tak nie dobrze powiedziałeś. Ale ludzie byli bardziej poruszeni, kiedy ty mówiłeś.” Dziadek odpowiedział: „jest pewna różnica między nami. Ty mówiłeś o jakimś pasterzu, a ja mówiłem o swoim Pasterzu.”
I to jest olbrzymia różnica, kiedy człowiek mówi o Jezusie jako kimś, a tym kiedy człowiek mówi o Jezusie, jako o swoim Pasterzu, codziennym Nauczycielu, który prowadzi, naucza, koryguje, napełnia. To jest olbrzymia różnica. Kiedy człowiek chodzi z Jezusem, wtedy we wnętrzu są bogate słowa, bo napełnione Jego chwałą i są one jak ziarna.
Teraz są dwa rodzaje ziaren. Ziarna, które mają w sobie życie mogące powtarzać się i ziarna, które zostały ograniczone z powtarzającego się życia. Możesz wrzucić je do ziemi i wydadzą plon, ale z tych ziaren nie możesz już robić siewu.
Chrześcijanin to jest takie ziarno, które wrzucasz i z niego rodzą się następne, które też mają w sobie życie. Zanurzone, znowu owocują.
Niech Pan pomoże nam codziennie o tym pamiętać, o naszym Chrystusie i o konsekwencji Jego przykazania:
Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie.
Nie po tym ile razy będziemy na zgromadzeniu, ile pieśni wyśpiewamy, czy inne rzeczy zrobimy, a potem będziemy żyć swoim starym życiem, tylko po Jego miłości w nas, ludzie poznają, że jesteśmy Jego uczniami. To jest wysoka klasa, to nie jest klasa, w której zmieści się świat. Tam możesz zmieścić się wtedy, kiedy w swoim doświadczeniu przeżywasz narodzenie z Boga. A więc nie jest możliwe, żeby cieleśni chrześcijanie mogli osiągnąć ten pułap. Nie jest to możliwe. Muszą się urodzić z Boga.
Jezus bardzo wyraźnie mówi w Ewangelii poprzez Jana:
Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli. Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga. Ew. Jana 1,12,13.
Jak przyjmuje się Jezusa? Jezus powiedział: „jeśli oddasz mi swoją duszę, zyskasz ją.” Tak przyjmuje się Jezusa, kiedy Jezus staje się naszym życiem. „Jeśli oddasz mi swoje życie, zyskasz je. Jeśli przyjmiesz Mnie jako tego, który ma prawo panować nad tobą, to będziesz mógł być dzieckiem Bożym.” Jeśli przekażesz swoją władzę, którą dostałeś w grzechu, bo nasza władza jest władzą grzeszników. Kiedy rządzimy bez Pana Jezusa, to jest to władza grzesznika i w tym rządzeniu zawsze jest krzywdzenie ludzi, bo w naszej władzy my jesteśmy najważniejsi. Ale kiedy Jezus ma władzę, wtedy inni ludzie stają się tak samo ważni. Stąd to przykazanie: „miłuj bliźniego swego, jak siebie samego.” (...)

