Nauczyciel powiedział
Nauczyciel powiedział - część 5
Co zrobimy i jak to zrobimy? Mamy kogoś, kogo możemy naśladować i z tego powodu jesteśmy błogosławieni. Kiedy nauczymy się tego? Czy religijnie, siedząc na zgromadzeniach, czy każdego dnia, studiując Jego Słowo, patrząc, czy ja już tak mówię, czy już tak odpowiadam, czy ja tak reaguję? Jak Pan reagował do faryzeuszy i uczonych w Piśmie, jak reagował do tych, którzy nie mieli świadomości? Czy naśladuję Go? Czy jestem Jego uczniem, który podąża za Nim? Jakie to jest ważne.
Oni wiązali różne ciężkie brzemiona. Jezus mówi tu:
Biada wam, ślepi przewodnicy, którzy powiadacie: Kto by przysiągł na świątynię, to nic; ale kto by przysiągł na złoto świątyni, ten jest związany przysięgą. Mat.23,16.
Jezus nie mówi tu, żeby naśladowali te słowa.
Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest większe? Złoto czy świątynia, która uświęca złoto? Oraz: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic, ale kto by przysiągł na dar, który jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepi! Cóż bowiem jest większe? Dar czy ołtarz, który uświęca dar? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga nań i na wszystko, co jest na nim. I kto przysięga na świątynię, przysięga na nią i na tego, który w niej mieszka. I kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na tego, który na nim zasiada. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy. Mat.23,17-23.
Ale co powiedział Mojżesz i oni mówią do was, tego słuchajcie i to czyńcie.
Teraz jest mównica nie Mojżesza, ale Jezusa. I teraz moglibyśmy powiedzieć: „na mównicy Jezusa zasiedli”. Co mają mówić na mównicy Jezusa? To, co powiedział Jezus.
Jezus nie wiązał ciężarów. Zobaczyłem piękną rzecz. Jezus powiedział: „jeszcze wszystkiego powiedzieć wam nie mogę, bo nie znieślibyście tego, ale przyjdzie Duch Święty, który was w to wszystko wprowadzi, czyniąc was sposobnymi, aby przyjąć to, co jeszcze chcę do was powiedzieć.” A więc Pan nie nakładał ciężarów. Czasami są ludzie uczeni, żeby ludziom głosić wszystko. „Łubudu na jakiegoś człowieka.” Nie! Jak chciałbyś, żeby do ciebie powiedziano? Ludzie nie są w stanie wszystko usłyszeć. Ty możesz przeżywać piękne doświadczenie, ale oni nie zrozumieją tego. Musisz umieć mówić to, co będą w stanie przyjąć, bo możesz zadusić to, co zaczyna już rodzić się. Ogrodnik nie kładzie ciężaru na roślince, bo wie, że nie uniosłaby tego, ale na drzewie można już, nie ugnie się.
Piękna jest postawa Jezusa. Powiem wam, że jestem pełen podziwu dla Nauczyciela, który mówi to, co jest potrzebne na dany czas, chcąc, żeby człowiek mógł to pojąć, zrozumieć i zastosować. Pan chce, żebyśmy zastosowywali Jego Słowa. On chce, żebyśmy żyli Jego Słowami. To jest piękne. On tego naprawdę chce.
Wiecie, jedynym, który doskonale wypełnił akt obrzezania był Jezus Chrystus. Był obrzezany też ósmego dnia, jak wszyscy z tego ludu. On jedynie naprawdę był własnością Boga. I teraz On jest tak cenny dla mnie i dla ciebie. Pan wypełnił to wszystko. Chwała Bogu! Wiecie, my też musimy pokochać się. Możemy nigdy nie pokochać się, jeśli nie zobaczymy, że kochamy tego samego Jezusa. Jeśli będziemy widzieli rozbieżność miłości, rozbieżność pragnień, będziemy mieli do siebie pretensje, dlaczego Jezus nie jest pierwszy. Dlaczego ktoś zajmuje miejsce Jezusa i wywyższa siebie i mówi: „ja wiem dobrze, co powinienem robić.” Jezus wie dobrze, co powinniśmy robić i tylko On jest dla nas wyrocznią do codziennego życia. Jeśli znamy Go, znamy życie.
To jest piękne, kiedy możemy obserwować tego Jezusa i On będzie chciał dawać nam więcej i więcej z tego, ponieważ kiedy przyjdzie wielka próba, a my nie będziemy trwali w Jego Słowach, nie będziemy trwali w Jego imieniu, naprawdę, wszyscy zginiemy w zwiedzeniu. Wszyscy. I dlatego Pan przygotowuje nas, żebyśmy nie stracili czasu na mrzonki, nie stracili czasu na zgromadzenia, po których nie mamy nawet pojęcia, co było, ale żebyśmy wykorzystywali czas, ucząc się tych Słów.
Kiedy wrócisz do domu, usiądź nad tymi słowami, zastanów się, niech to zrozumienie wnika do twego serca, niech czyni cię uczniem Jezusa, a będziemy coraz bardziej podobni do Chrystusa, a przez to, coraz bliżsi sobie, bo tylko w Chrystusie możemy być bliżsi sobie. Jeśli Pan będzie ginął w planach dni, to i w nas będzie ginęła wzajemna miłość.
Kiedy czytamy Księgę Izajasza, 53 rozdział, to są takie potężne słowa. Przeczytajmy 4 i 5 wiersz:
Lecz on nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie. A my mniemaliśmy, że jest zraniony, przez Boga zbity i umęczony. Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni. Iż.53,4.5.
Jakiego widzimy Jezusa? On bierze nasze brzemię na siebie, uwalnia nas od naszego brzemienia i niesie nasze brzemię na krzyż Golgoty. Po co Pan niesie je tam? – żebyśmy go więcej nie dźwigali, żebyśmy mogli żyć na zawsze z Bogiem bez chorób, bez bólu, bez łez, bez rozstań. Całą wieczność w radości. „Jedni drugich brzemiona noście” – to jest zakon Chrystusowy. Pomagajmy sobie w tym nawzajem, żebyśmy byli piękniejsi. To mówi do mnie i do ciebie Nauczyciel. Nie rzucajmy sobie kłód pod nogi naszą lekkomyślnością, lekceważeniem nauki Jezusa, ale usuwajmy to, co jest kłodą, co jest przeszkodą, co nie jest prawdą biblijną, co jest faryzejstwem, uczonością w Piśmie, a nie naśladowaniem Chrystusa. To są kłody rzucane pod nogi innym – „ja tak mogę żyć, i żyję i mogę się modlić i śpiewać i mówić. Widocznie nie jest to złe, Bóg pewnie zrobiłby coś, gdyby to było złe.” Tak, Bóg już zrobił. Powiedział, co jest dobre. Jeśli zrezygnuję z tego, to odpowiem, bo powiedział też, co czeka tych, którzy czynią zło.
On poniósł, On to uczynił. Wiecie, to jest tak cenne dla mnie i dla ciebie, żebyśmy mogli się uratować, żebyśmy mogli żyć. Chwała Bogu za to. Musimy nauczyć się tego.
Jeszcze może takie dwa miejsca. Jest więcej takich miejsc. Gdybyście zajrzeli do Księgi Jeremiasza, 23 rozdziału,36-40, to przeczytacie słowa, w których Bóg mówi:
Lecz "Brzemienia Pana" już nie wspominajcie, gdyż brzemieniem stanie się dla każdego jego słowo; wy bowiem przekręcacie słowa żywego Boga, Pana Zastępów, naszego Boga. Tak masz mówić do proroka: Co ci odpowiedział Pan? albo: Co mówił Pan? Lecz jeżeli będziecie mówić: "Brzemię Pana", to tak mówi Pan: Ponieważ wypowiadacie to słowo: "Brzemię Pana", chociaż wam zabroniłem mówić: "Brzemię Pana", dlatego dźwignę was jako brzemię i odrzucę precz od mojego oblicza was i to miasto, które dałem wam i waszym ojcom. I wydam was na wieczną hańbę i wieczną, niezapomnianą obelgę.
Nie nazywajcie brzemieniem Pana słowa, które głoszą wam prorocy. Jak będziecie to słowo nazywać „brzemieniem”, to Ja was pozabijam, poginiecie. Słowo Pana nie jest brzemieniem, Słowo Pana jest światłością. Jest młotem rozwalającym przeszkody przed nami, żebyśmy mogli pójść dalej. Jest lekarstwem, jest chlebem, jest drogą, jest zbawieniem, ale nie jest ciężarem. To jest błogosławieństwo, że mogą docierać do nas Jego Słowa i mówić do nas to, co jest dobre, a co złe.
Tak, że czytanie Biblii jest świętym przywilejem poznawania tych Słów. Nie bójmy się Słów Pana, że będziemy musieli teraz tak żyć, ale ceńmy je, że będziemy mogli tak żyć, wracając do wieczności, nie będąc znalezieni, jako głupcy, którzy żyją, chcąc zostawać w nieświadomości. Nieświadomość nie uratuje człowieka, bo Bóg ujawnił to już wszystkim, że chce, aby Jego Syn był dla mnie i dla ciebie wyrocznią. A więc, jeśli to rozumiem, to chcę znać Słowa Jezusa i żyć tymi Słowami w każdym czasie, dogodnym, czy niedogodnym. To jest najcenniejsze.
Otwórzmy 4Księgę Mojżeszową, 11 rozdział, 10.11 wiersz:
Kiedy Mojżesz usłyszał, że lud biada w każdej rodzinie, każdy u wejścia do swego namiotu, zapłonął wielki gniew Pana, a również w oczach Mojżesza złym się to wydało. I rzekł Mojżesz do Pana: Dlaczego tak źle obszedłeś się ze swoim sługą? I dlaczego nie znalazłem łaski w twoich oczach, żeś włożył na mnie cały ciężar tego ludu?
Zobaczcie, Mojżesz doznaje, że ci ludzie ze swoimi przekornymi sercami są olbrzymim ciężarem, a Jezus wziął nas na swoje ramiona i zaniósł. Dla Mojżesza było to już zbyt ciężko i dlatego Bóg uczynił to, co czytamy:
I rzekł Pan do Mojżesza: Zbierz mi siedemdziesięciu mężów spośród starszych Izraela, których znasz jako starszych ludu i jego nadzorców, i przywiedź ich do Namiotu Zgromadzenia, i niech tam staną wraz z tobą; Ja zaś zstąpię i będę tam mówił z tobą, i wezmę nieco z ducha, który jest w tobie, i włożę w nich, i nieść będą wraz z tobą ciężar ludu, abyś nie ty sam musiał go nosić. 4Moj.11, 16.17.
I Bóg włożył ten ciężar na jeszcze więcej ludzi – ciężar modlitwy. Kiedy widzimy, że ktoś żyje w czymś nieprawidłowo, módlmy się, szukajmy Pana, żeby było to też naszym osobistym doświadczeniem, żeby Pan wydostał, uratował, wyrwał. Później spadło to na nich. Oni dostali mięso i wszystko. Oni szemrali, biadali, narzekali – „jak to ciężko żyć tym chrześcijańskim życiem. Stale trzeba liczyć tylko na Boga. Trzeba czekać, aż On zechce, a ja chciałbym mieć to sam, teraz, bez czekania.” A Słowo Boże mówi, że oni przez cierpliwość odziedziczyli obietnice, oni czekali i Bóg im dał to. Oni mieli to jako wielką przyjemność, a Bóg miał przyjemność dać im to. Chwała Bogu za wzajemną przyjemność Boga i Jego ludu. Bóg czeka, abyśmy mogli przyjąć to, a my czekamy, aby to wziąć, łaskę za łaską, chwałę, za chwałą, Słowo za Słowem. Wszystko dla Jego chwały, aby On był uwielbiony, uczczony. To jest podstawa.
Słuchamy tu słowa, które pokazują nam nasze doświadczenie w tych namiotach, żebyśmy byli gotowi też do tego boju. Otwórzmy 2list do Koryntian, 5 rozdział, 1.2 wiersz:
Wiemy bowiem, że jeśli ten namiot, który jest naszym ziemskim mieszkaniem, się rozpadnie, mamy budowlę od Boga, dom w niebie, nie rękoma zbudowany, wieczny. Dlatego też w tym doczesnym wzdychamy, pragnąc przyoblec się w domostwo nasze, które jest z nieba,
Wzdychamy, czujemy doświadczenie. Chcielibyśmy czytać, a to nam oczy lecą, chcielibyśmy coś zrobić, a tu jakaś słabość naszego ciała. Widzimy to, mamy z tym doświadczenie, wzdychamy. W tych naszych niemocach wołamy do Pana. Wewnątrz mamy to pragnienie, ale to ciało uwiera, tak jak powiedział Jezus: „duch ochoczy, ale ciało mdłe”. Jest doświadczenie, z którym trzeba się zmierzyć i trzeba wygrać. Trzeba wygrać, patrząc na to ciało wieczne, niebiańskie, które nigdy nie będzie nam wadziło, przeszkadzało. W tym nowym ciele, będziemy mogli zawsze chwalić Pana, bez zmęczenia. Alleluja, chwała Bogu! Ani chwili zmęczenia. To jest cudowne. Nie będziemy musieli spać. Zawsze będziemy chwalić Pana. Oni tam mają to szczęście i śpiewają: „Święty, święty, święty jest Pan Bóg Wszechmogący, Ten, który jest i który ma przyjść.” Oni mają to szczęście śpiewać dzień i noc, jak liczy się u nas na ziemi. Cały czas chwalą Boga i my chcemy dołączyć do tych szczęśliwych. Chcemy dotrzeć i też śpiewać Bogu, nieustannie chwalić Boga. Mamy ten święty plan dołączyć do tych, którzy chwalą Boga bez ustanku. Alleluja. Cały czas z Nim, cały czas ta święta radość, święte zadowolenie, święta obecność. Cudownie, cudownie, wspaniałe przymierze, wspaniałe obietnice. Wszystko wspaniałe i Duch Święty, który nam w tym przyświeca.
Ludzie mówią, co my byśmy tam robili? To nas pociąga. Pieśni chwały.
Dopóki bowiem jesteśmy w tym namiocie, wzdychamy, obciążeni, ponieważ nie chcemy być zewleczeni, lecz przyobleczeni, aby to, co śmiertelne, zostało wchłonięte przez życie. A tym, który nas do tego właśnie przysposobił, jest Bóg, który nam też dał jako rękojmię Ducha. Więc też zawsze jesteśmy pełni ufności i wiemy, że dopóki przebywamy w ciele, jesteśmy oddaleni od Pana; gdyż w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy. Jesteśmy więc pełni ufności i wolelibyśmy raczej wyjść z ciała i zamieszkać u Pana. Dlatego też dokładamy starań, żeby, niezależnie od tego, czy mieszkamy w ciele, czy jesteśmy poza ciałem, jemu się podobać. Albowiem my wszyscy musimy stanąć przed sądem Chrystusowym, aby każdy odebrał zapłatę za uczynki swoje, dokonane w ciele, dobre czy złe.2kor.5,4-10.
Niech to pozostanie w nas. Jest tak wiele Słów Jezusa. Szkoda, gdy człowiek zmarnuje czas na to, co przemija, pozwalając ograbić się z tego Słowa. Niech przez moc Ducha Świętego będzie ono zachowane w sercach naszych, aby wydało w nas plon dla Jego chwały, abyśmy z radością wywyższali Bożego Syna, w każdym słowie, myśli, należąc do Niego, bo On jest godzien tego. On dał sens naszemu życiu na ziemi. Tylko On nadał sens naszemu życiu na ziemi. Wszyscy ludzie, którzy żyli bez Jezusa żyli bez sensu. Zagubiali się w wędrówkach, w wyjazdach na wczasy, w zwiedzaniu różnych miejsc na ziemi, w kupowaniu jakichś samochodów, jachtów, w pływaniu, w podziwianiu wszystkiego, a stracili najważniejsze, Chrystusa.
Ci, którzy zaś doznali Pana, zobaczyli, że to, co w Nim jest piękniejsze od tego, co przemija. Zrezygnowali z tego wszystkiego, aby kosztować to, co piękniejsze, należąc do Niego w każdym czasie, w każdym doświadczeniu. A pięknie jest, kiedy Pan powie: „sługo mój, idź teraz odpocznij”. Wiecie jakie to jest piękne, kiedy to Pan powie. „Widziałem jak pracowałeś dla Mnie, idź teraz odpocznij trochę.” I sługa może odpocząć, bo Pan daje mu na to zgodę. A potem znowu idzie dalej, a odpoczywając należy do Pana. Cudowny jest ten Zbawiciel, cudowna jest Jego nauka i cudownie jest, że i dzisiaj Pan też chce mówić do nas. Niech pomoże nam zagłębiać się w Jego Słowo w każdym czasie. Amen.

