Nauczyciel powiedział

Nauczyciel powiedział - część 4

    Przeczytamy fragment przypowieści o bogaczu i Łazarzu.

Wiecie, że ten człowiek zdawał sobie sprawę, że na mównicy Mojżeszowej zasiedli nieodpowiedni ludzie, którzy nie słuchają się Mojżesza tak, by żyć tymi słowami, które Mojżesz przekazał.

Ewangelia Łukasza, 16, 27.28:

I rzekł: Proszę cię więc, ojcze, abyś go posłał do domu ojca mego. Mam bowiem pięciu braci, niechaj złoży świadectwo wobec nich, aby i inni nie przyszli na to miejsce męki.

A więc bogacz mówi: „mam braci, poślij do nich, żeby tu nie przyszli, nie trafili”.

 Rzekł mu Abraham: Mają Mojżesza i proroków, niechże ich słuchają.Łuk. 16,29.

A więc, jest mównica Mojżeszowa. Stamtąd płynie słowo, które Bóg dał Mojżeszowi, które zostało zapisane, aby było czytane ludowi Bożemu. W każdy sabat to słowo było czytane. Pan mówi: „przecież macie naukę.”

Ale co mówi ten człowiek?

A on rzekł: Nie, ojcze Abrahamie,

„My wszyscy już zapomnieliśmy słuchać się tych słów. Oni podchodzą tak, jak ja, lekceważąco do tych słów i nie żyją tym słowem. Dla nich to słowo już nie wiele znaczy. Oni już obyli się z tym słowem i ono nie ma dla nich takiej mocy i siły, która przekonałaby ich. Ale gdyby ktoś z umarłych powstał, to mogłoby ich jeszcze przekonać.” Rozumiecie? Z tej przypowieści Jezusa płynie ta świadomość, że oni sami nie boją się już żyć wbrew tym słowom, które czytają z mównicy Mojżeszowej, że nie mają szacunku do tego słowa już.

I odrzekł mu: Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą. Łuk.16,31.

Widzicie, człowiek może obyć się ze słuchanym Słowem, i ci którzy mówią mogą się obyć, i ci którzy słuchają mogą się obyć, już tak mocno obyć, że to słowo nie działa.

I ten człowiek wiedział: „Panie, to już nie działa na nich, my słuchamy to w każdy sabat, a to nie działa już, bo my żyjemy inaczej, niż to Słowo Boże mówi.”

Ale co mówi Pan: „jeśli tego nie słuchają, to choćby kto z martwych powstał, to i tak nie uwierzą. Jeśli nie słuchają się tych Słów, które Bóg dał Mojżeszowi, nie uwierzą.” Wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe. Można już tak obyć się, głosząc i słuchając, że to słowo nic nie robi. Serca się tak zatwardzają, że człowiek nie podejmuje działania, żeby czynić to, co to Słowo Boże mówi. Jezus chce im to powiedzieć, żeby oni zrozumieli to.

Wykorzystujcie czas, kiedy to słowo słyszycie. Bo jeśli nie wykorzystacie czasu, kiedy to słowo słyszycie, to choćby kto z martwych powstał i tak nic wam to nie pomoże. Jeśli Słowo Boże nie przekonuje was, to co was przekona? Jeśli nie przekonuje was Słowo od samego Boga, to co was przekona?

Zobaczcie, że ci ludzie, którzy stawali na tej mównicy, oni sami już nie wierzyli w to i ci co słuchali ich, też. Dzisiaj jest to tak rozległe. W każdym miejscu jest otwierana Biblia, w każdym jednym religijnym miejscu jest otwierana Biblia i czytane jest z tej Biblii, mniej, czy więcej. Ale czy ludzie przejmują się tym Słowem? Czy idą i zasiadają przed swymi bałwanami, zajmują się swoją cielesnością, czy żyją tym Słowem, należąc do Jezusa?

Patrzmy na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary. Jakim znajdujemy Go w codziennym życiu? Czym Pan zajmował się? Jako chłopak pewnie też był sprytny, umiał biegać, wszystko umiał. Czym zajmował się ten Jezus? Wolą Ojca. I powiedział: „jeśli nie będziecie czynić woli Ojca mego, którą Ja wam przekazałem, nie możecie być moją rodziną.” To jest oczywiste, prawda? To jest amen i koniec. Nauczyciel powiedział, to jest amen. Nie ma „ja myślę”. To, co Pan powiedział, to jest wyrocznia. Jezus powiedział: „Ja was sądzić nie będę, moje Słowo będzie was sądzić.” Nie ma odwołania. To jest amen. Rozumiemy? Jeśli nie będziemy czynić woli Ojca naszego, która została nam przekazana przez Syna i poprzez apostołów i proroków, to nie możemy być rodziną Jezusa i On nie będzie z nami na zawsze. To musi być przez nas zrozumiałe. Nie ma dodatków. To jest tak i amen. Nie łudź się, bracie, siostro, ani ja, ani nikt z nas. To jest tak i amen, inaczej nie będzie.

Duch Pana przyszedł pomóc każdemu z nas, żebyśmy mogli dotrzeć do celu. Jeśli będziemy gasić Ducha Świętego, zasmucać, to kto poprowadzi nas dalej? Kto wprowadzi w prawdę, w Jezusa jeszcze głębiej i głębiej, żebyśmy owoc wydawali, jeśli nie Duch Pana.

A więc widzimy, że na tym ważnym miejscu zasiedli ludzie nie mający szacunku do Boga, nie miłujący Boga, nie bojący się Go, by zachować to, co On powiedział. W Księgach Mojżeszowych też jest zapisane, że jeślibyś coś dodał, czy ujął – „nie wolno ci nic zmienić z tego, co Ja do ciebie mówię, ale będziesz je przekazywać tak, jak Ja powiedziałem”, mówi Pan.

Uczeni w Piśmie i faryzeusze. „Wszystko więc, co by wam powiedzieli czyńcie i zachowujcie, ale według uczynków ich nie postępujcie. Mówią bowiem, ale nie czynią.” Było czytane Słowo Boże, zachowujcie to Słowo, ale uczynków ich nie naśladujcie. Oni nie są pełnym wzorem, oni mówią to Słowo, ale nie żyją nim. Słowa zachowujcie, ale uczynków ich nie naśladujcie. Słowo nadal jest prawdą, która może wam pomóc, ale uczynki ich zwiodą was. Mówią, a nie czynią.

Ta mównica to jest greckie słowo „katedra”. Są katedry na ziemi. Słowo pozostało, ale czy tam jest Chrystus, jako Słowo Boże, które stało się ciałem, głoszone i naśladowane?

Otwórzmy Ewangelię Jana, 8 rozdział, od 3- wiersza:

Potem uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili kobietę przyłapaną na cudzołóstwie, postawili ją pośrodku i rzekli do niego: Nauczycielu, tę oto kobietę przyłapano na jawnym cudzołóstwie. A Mojżesz w zakonie kazał nam takie kamienować. Ty zaś co mówisz?

Rozumiecie, mówią to, co mówił Mojżesz, ale nie żyją słowami Mojżesza i teraz przyprowadzają kobietę, która też nie żyje słowami Mojżesza, ale ona nie mówi ich. Ona nie jest nauczycielem i nie poszerza swoich frędzli. Ona żyje w grzechu. Co powinni zrobić ci ludzie? Oni nie mają bojaźni Bożej. Chcą osądzić tą kobietę, nie sądząc samych siebie. Oni czują się lepsi od niej, dlatego, że są uczonymi w Piśmie i faryzeuszami. Apostoł Paweł mówi, że on był wychowywany według tej nauki, tej najsurowszej części, w tym faryzejskim żydostwie. To najsurowsze wychowanie, jakie było tam, powodowało, że ci ludzie byli dumni z samych siebie. Oni wszystkiego pilnowali. Chciałem nawet zobaczyć ten kminek, tą miętę, koper, czy to były rzeczy pospolite, czy niepospolite w Izraelu i nie mogłem. Może ktoś z was dokopie się do tego. Być może były to rzeczy, które przychodziły z zagranicy i mogło być ich niewiele w tym czasie w Izraelu i oni nawet z tego oddawali dziesięcinę, dbając o to wszystko, ale w rzeczywistości żyli bez miłości do Boga i do ludzi.

Mieli swoją własną sprawiedliwość, o której Paweł mówi: „za śmieć ją sobie poczytałem, kiedy zobaczyłem Chrystusa”. I Paweł był wychowany w tym najsurowszych warunkach. Wydawałoby się, że są to ludzie na pewno należący do Boga. Ale jak Saul z Tarsu nienawidził Jezusa, który był świadectwem miłości Boga do ludzi?!

I teraz oni przyprowadzają tą kobietę do Pana Jezusa.

A to mówili, kusząc go, by mieć powód do oskarżenia go. Jan,8,6.

Sami nie słuchali Mojżesza. Zobaczcie, jak straszny jest stan człowieka, który ma o sobie dobre mniemanie, kiedy nie prowadzi go Słowo Boże, ale własna sprawiedliwość. Wtedy człowiek potrafi wypowiadać, czynić straszne rzeczy.

I co wtedy powiedział Jezus?

A Jezus, schyliwszy się, pisał palcem po ziemi. A gdy go nie przestawali pytać, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamieniem.Jan, 8,7.

My pamiętamy te słowa z Jeremiasza: ci, którzy opuszczają Boga, zapisani są na piasku. Ci, którzy opuszczają Źródło wód żywych, imiona ich zapisane są na piasku, wiatr zawiewa i nie ma śladu. A imiona tych, którzy należą do Boga zapisane są w Księdze życia. Imiona tych ludzi były zapisane na piasku, bo oni żyli w bezbożny sposób, mieniąc się pobożnymi. Chcieli używać zakonu Mojżesza dla własnych celów. Nie po to, by naprawdę żyć tym słowem, ale żeby posługiwać się nim, kiedy im pasuje. Rozumiecie? Człowiek, który posługuje się Słowem Chrystusa wtedy, kiedy pasuje mu, jest podobny w tym momencie do nich. Kiedy mi pasuje to tak, ale kiedy nie, to nie.

I tak oni właśnie żyli. Kiedy pasowało im, żeby kusić Jezusa, to: „Mojżesz powiedział. Czy nie słuchasz się Mojżesza?”. A kiedy pasowało, żeby zachowywać się i żyć, jak świat, to nie musieli słuchać się Mojżesza. I dlatego, kiedy Jezus powiedział: „kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci”, to co zrobili? Gdyby nie Duch Pana, który w tym momencie wniknął w każdego z nich ze świadomością tego, że są grzesznikami, oni popisaliby się dalej, ale nie mogli i wyszli. Czy zawstydzili się, upamiętali się, zrozumieli obrzydliwość swojego życia codziennego? Nie słyszymy o tym. Ale słyszymy, że dalej szukali sposobu, jak podejść Jezusa, żeby zabić Go. Nie mieli nawet rozumu, żeby coś nauczyć się z takiego doświadczenia.

A więc oni używali Mojżesza kiedy im to pasowało. Jezus mówi: „nie naśladujcie ich. Nie używajcie Mojego Słowa wtedy, kiedy wam pasuje, ale żyjcie w każdym czasie tym Słowem.”

I kiedy będziesz złapany, ja czy ty, na takiej głupocie, wtedy opamiętaj się i zobacz, że stan nie jest odpowiedni. Trzeba się oczyszczać, trzeba być z Panem, trzeba poznawać Jego Słowo, poznawać wyrocznie Nauczyciela. Nie wystarczy, że nazywam Go Panie, Panie, Nauczycielu, ale czy jestem Mu posłuszny. To jest ważne.

Chwała Bogu za takiego Pana. Wiecie, to jest najwyższy zaszczyt dla nas. Jego jarzmo naprawdę nie jest ciężkie, ani nie miłe, brzemię Jego nie jest ciężkie, jest lekkie. Życie z Panem jest przyjemnością dla tych, którzy do Niego należą. Przykazania Jego nie są uciążliwe dla tych, którzy do Niego należą. Ale dla tych, którzy nie należą, stale mają z tym problem – „znowu ten Jezus przeszkadza mi żyć, znowu ten Jezus mówi coś i ja teraz muszę się zmienić, przestać to robić. Ten Jezus stale przeszkadza mi. Muszę coś zrobić z tym Jezusem. Boję się Go całkiem odrzucić, bo wiem, że był na ziemi, a więc usunę Go na dalszy plan. Niech poczeka na mnie, jak mi się zechce, to do Niego wrócę. A będzie mi się chciało przed śmiercią, bo nie chcę zginąć na zawsze.” Nie będę już miał do kogo wrócić. Oszustów Pan nie przyjmuje. Przyjmuje szczerych, tych, którzy w tym momencie zobaczyli coś nieprawidłowego i mówią: „Boże przebacz mi, to było idiotyczne. Jaki głupi jestem, mając takie mniemanie o sobie, kiedy ja nie byłem Ci też posłuszny w tym. Oczyść mnie Panie.”

I takie doświadczenia zdarzają się na drodze i człowiek Boży przychodzi do upamiętania.

Otwórzmy Ewangelię Jana, 7 rozdział, 45-49:

Przyszli tedy słudzy do arcykapłanów i faryzeuszów, którzy ich zapytali: Dlaczego nie przyprowadziliście go? Słudzy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze człowiek tak nie przemawiał, jak ten człowiek mówi. Wtedy odpowiedzieli im faryzeusze: Czy i wy daliście się zwieść? Czy kto z przełożonych lub z faryzeuszów uwierzył w niego? Tylko ten motłoch, który nie zna zakonu, jest przeklęty.

Zobaczcie, jakie oni mieli mniemanie o sobie. Kogo oni uczyli z tego miejsca? Jakiś motłoch. Jak oni poświęcali się dla tego motłochu, że w ogóle wychodzili i mówili do tego motłochu. Mieli tak wysokie o sobie mniemanie. Oni nie skalaliby się przecież z tą cudzołożnicą, nie pozwoliliby się jej dotknąć. Nie weszliby do tego domu nawet. Nie weszli do Piłata, oni by się nie skalali. Ale co jest najważniejsze w zakonie, kiedy spytał się ten faryzeusz? Wtedy w rozmowie z Jezusem powiedział: „miłować Boga z całego serca, myśli, siły i duszy, a bliźniego swego, jak siebie samego. Jezus mówi: „dobrze powiedziałeś, dobrze, trzymaj się tego, a będziesz zbawiony.” Oni nie mieli miłości do tych, którym głosili. Nie mieli miłości i dlatego Pan Jezus mówi dalej, w tym Ewangelii Mateusza, 23 rozdziale, 4 wierszu:

Bo wiążą ciężkie brzemiona i kładą na barki ludzkie, ale sami nawet palcem swoim nie chcą ich ruszyć.

Jest taki jeden moment, który pokazuje nam coś z Dziejów Apostolskich, kiedy Piotr i Paweł głosili ludziom. Piotr głosił wśród Żydów, Paweł wśród pogan i wśród Żydów nawracali się ludzie, którzy nadal uznawali obrzezanie – „to coś bardzo ważnego.” I oni natarli, i powiedzieli, że trzeba tym poganom powiedzieć, że jeśli nie obrzeżą się, to nie mogą być zbawieni. Co wtedy powiedzieli apostołowie? „Dlaczego chcecie włożyć ciężar na tych ludzi, którego ojcowie nasi i my nie mogliśmy unieść?” Co to było? Obrzezanie znaczyło absolutną, bezwarunkową przynależność do Boga. Obrzezany był własnością Boga i miał do Niego należeć przez całe swoje życie i nosił ten znak na ciele. Nie wiele ten znak znaczył dla tych ludzi, oni wyłamywali się z tego prawa własności i żyli po swojemu. Bóg karcił ich, smagał, a oni żyli po swojemu. Wołali kiedy cierpieli, zaniedbywali, kiedy było im lepiej.

To prawo własności przychodzi do mnie i do ciebie dzisiaj w Chrystusie każdego dnia. Czyż nie jest to piękne? Fizycznie nikt nie mógł tego unieść, ale w Chrystusie stało się to możliwe.

To co niemożliwe w zakonie, stało się możliwe w Chrystusie. Piękne. Tylko do Niego trzeba należeć z całego serca, myśli, siły i duszy. Ten Chrystus musi zajmować priorytet we wszystkim. Nauczyciel jest tak ważny. Uczmy się Nauczyciela, uczmy się poznawać Go, patrzeć, jak reagował. My mamy naśladować Go. Jak naśladujemy Go?

Zobaczcie, jakie zaniedbanie jest w naśladowaniu Jezusa. Czy używamy Jego Słów w tych sprawach, w których On używał tych Słów? Czy używamy tych samych Słów w tych samych sprawach? Czy odpowiadamy tym samym Słowem na to samo, na co On odpowiadał? Czy w nas jest ta sama wyrocznia, co jest w Nim, kiedy mamy doświadczenie? To jest naśladowanie Nauczyciela, kiedy dokładnie mówimy to samo, co On powiedział.

Mówimy, jak On powiedział, mamy nastrój taki, jak On, Duch Jego jest w nas. To jest naładowanie. Nie będziemy Go naśladować, jeśli Jego Słowo nie będzie miało miejsca w sercu naszym, jeśli nie będziemy się uczyć Jego działania, Jego wypowiedzi, Jego reakcji. Jak Pan reagował, kiedy dom modlitwy stawał się domem zbójców? Przychodzą i opowiadają o różnych rzeczach, ale nie o tym, co Jezus powiedział. Nie mają ducha modlitwy i te chrześcijańskie domy roznoszą różne wieści, tylko nie te, które Jezus roznosił. Będziemy się uśmiechać, czy zrobimy to, co Jezus? (...)

Jan 14:23