Nauczyciel powiedział

Nauczyciel powiedział - część 3

   Zobaczcie, wydawałoby się, że człowiek rozumie, pojmuje. Błogosławiony, jakże szczęśliwy zaproszony, ten chromy, ten ubogi, ten ułomny. Będzie błogosławiony, ponieważ będzie mógł jeść w Królestwie Bożym, ponieważ Jezus mówiąc te słowa, dał świadectwo, że On wezwie tych ludzi chorych na wieczerzę i nikt nie będzie mógł niczym Mu odpłacić. Wszyscy będą tam dzięki Niemu i będą mieli to dzięki Niemu. I wydaje się, że ten człowiek rozumie to. O, błogosławiony, który będzie spożywał chleb w Królestwie Bożym. I co teraz Jezus mówi? Co mówi Nauczyciel?

A On mu rzekł: Pewien człowiek przygotował wielką wieczerzę i zaprosił wielu. I posłał swego sługę w godzinę wieczerzy, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko gotowe. I poczęli się wszyscy jeden po drugim wymawiać. Pierwszy mu rzekł: Kupiłem pole i muszę pójść je zobaczyć; proszę cię, miej mię za wytłumaczonego. Łuk.14,16-18.

Pole było ważniejsze. Jezus sygnalizuje, że mogą być sprawy w życiu człowieka, które będą ważniejsze od zaproszenia na ucztę Baranka. Tu było pole. Pan mówi, kiedy usłyszycie głos wzywający, nie patrzcie za siebie. Człowiek, który przykłada rękę do pługa, już nie powinien oglądać się wstecz. Ta uczta jest najcenniejsza. Wszystko przed tobą jest najcenniejsze. Lecz człowiek musi usłyszeć z ust Nauczyciela: „Ja wzywam na tą ucztę”. Lecz ludzie stale wymawiają się. Jeden wymawia się tym, że kupił sobie pole. Drugi:

 A drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, miej mię za wytłumaczonego. Łuk. 14, 19.

Jestem taki ciekawy, jak te woły ciągną. To jest tak ważne dla mnie teraz, że nawet zaproszenie na tą wieczerzę, na tą wspaniałą ucztę, nie jest tak cenne, jak te woły. A zobaczyć to wspaniałe pole.

Po jakimś czasie przejdzie ci to pole i te woły i zaspokoisz się i tym polem i tymi wołami, i już nie będą cię cieszyć, ale straciłeś najwspanialszą okazję bycia na uczcie, na której będą wszyscy, którzy przyjęli zaproszenie Jezusa.

A inny rzekł: Żonę pojąłem i dlatego nie mogę przyjść. Łuk.14,20.

Jezus powiedział przecież bardzo wyraźnie: „kto by miłował więcej kogokolwiek niż Mnie, nie jest Mnie godzien.”

To są Słowa Nauczyciela i do nich możesz dołączyć wszystko już, co odciąga cię od kierunku Chrystus. Wszystko, co odciąga cię od kierunku Chrystus, to są właśnie te rzeczy, które mogą cię kiedyś oddzielić od wieczności. Wszystko, co łączy się z tym światem, światowymi przeżyciami, jeśli odciągnie twój umysł i serce od tego zaproszenia, to Jezus mówi do tych wszystkich ludzi, którzy tak się z tym zmierzą, że powiedzą: „Panie miej mnie za usprawiedliwionego. Panie ja bym z chęcią tam poszedł, ale mam teraz takie ważne światowe sprawy, mojej cielesności, zaspokojenia moich pożądliwości. Miej mnie za usprawiedliwionego, nie miej mi tego za złe, zrozum mnie, Panie.”

I co Jezus mówi do tych ludzi?

 Gdy wrócił sługa, doniósł o tym panu swemu. Wtedy gospodarz rozgniewał się i rzekł do sługi swego: Wyjdź prędko na place i ulice miasta i sprowadź tutaj ubogich i ułomnych, i ślepych, i chromych.I oznajmił sługa: Panie, tak się stało, jak rozkazałeś, i jeszcze jest miejsce. Wtedy rzekł pan do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i przymuszaj, by weszli, i niech będzie zapełniony dom mój. Albowiem mówię wam, że żaden z owych zaproszonych mężów nie skosztuje mojej wieczerzy. Łuk. 14, 21-24.

Straszne, prawda? Nauczyciel mówi: „uważajcie.” Jeśli postawisz coś przed Nim, Nauczyciel mówi, że nie skosztujesz z Nim wieczerzy. Pan powiedział: „przyjdzie Królestwo Moje i będę z wami spożywał tą wieczerzę.” Ale człowiek, który uznał coś cenniejszego od Chrystusa, może usłyszeć właśnie: „nie” od Pana. „Ty nie uznałeś najważniejszego, mojego zaproszenia, Ja nie uznaję za ważne, twoje usprawiedliwienie.” Pan nie usprawiedliwił ich.

Serce człowieka, moje i twoje, musi być coraz bardziej napełniane Słowem Pana. Nie ma wejścia na ucztę dla tych, którzy chcą być usprawiedliwieni przed Panem i usprawiedliwieni przed światem. „Jestem chrześcijaninem, ale zobacz, że też potrafię żyć tak, jak świat. Zobacz, że wcale nie jestem fanatykiem Chrystusa, mam swoje zasady”. To jest ciemność! Muszę być fanatykiem Chrystusa i chcę być Jego fanatykiem i chcę żyć dzięki Jezusowi, bo tylko On jest życiem i tylko dzięki Niemu mogę dotrzeć do wieczności i nie stracić rozumu, nie zgłupieć w tym świecie.

Wiecie, Słowo Boże mówi, że młody człowiek nabywa pieniędzy, nabywa pozycji, nabywa i nabywa, a w starości głupieje. Całe życie starał się, by powiększać, a na starość zgłupiał. Mamona odbiera rozum. Duch Święty daje rozum. 

Zobaczmy, to są słowa Nauczyciela, czy zapamiętasz je? Czy będziesz chciał codziennie praktykować to, żeby być z Nim, żeby uczynić tylko to, co jest potrzebne w tym świecie? Nic ponad to. Jeśli muszę iść do pracy, On wie, jeśli muszę iść do szkoły, On wie. Ale Pan może zabrać mnie w każdej chwili i ze szkoły i z pracy. Jestem Jego własnością. Rolnik pracuje na polu. Dwóch będzie na polu, jeden będzie wzięty, drugi zostawiony. Dlaczego jeden będzie wzięty a drugi zostawiony? Dla jednego było to wykonywanie pracy, należąc do Chrystusa, dla drugiego było to jego życie.

I my musimy słuchać Słów Nauczyciela, zagłębić się w naukę Jezusa i słuchać tych odpowiedzi, i zatrzymać je, i sprawdzić, co jest dzisiaj ze mną. On jest kamieniem węgielnym nauki apostołów i proroków.

„Panie, co ja bym usłyszał dzisiaj, gdybyś powiedział – błogosławiony ten, który będzie spożywał chleb w Królestwie Bożym? Co ja bym Panie od ciebie dzisiaj usłyszał?” „Tak – mówi Jezus- widzę uczynki twoje, zachowałeś Słowo Moje i nie wyparłeś się Mego imienia, dlatego Ja zachowam cię w godzinie próby, jak przyjdzie na tą ziemię”. Czy usłyszałbyś inne słowa? „Tak mówisz, ale jak żyjesz? Chociaż znasz Moje wezwanie, żeby dojść do tej uczty, jednak zagmatwałeś się w rzeczy tego świata i nie możesz już iść w tym kierunku.”

Co usłyszałbym od Nauczyciela, ty, ja, osobiście? Zadaj sobie to pytanie, czytając Biblię, bo przecież jesteśmy następnym pokoleniem. Apostołowie byli w tym czasie, kiedy słuchali Jezusa, a my mamy to w Biblii i przez to Słowo Jezus do mnie i do ciebie też mówi. „Panie, gdzie ja jestem dzisiaj, czy jestem w tym miejscu, o którym możesz powiedzieć – ty naprawdę cenisz to sobie. Czy musisz powiedzieć – ty mówisz, ale nie cenisz. Upamiętaj się więc i nawróć się i zacznij cenić sobie to, co Ja do ciebie mówię, abyś nie zginął, czy nie zginęła.”

A więc to jest ważne. Jezus chce mówić do nas. Wiecie, mówiłem nawet: „ciekawe do ilu jeszcze osób Jezus powiedział to, co mówił do mnie tego poranka.” Ilu ludziom zasygnalizował, czym chce, by Boży lud zajął się w tych czasach końca? Mocą czy Słowem i to nie przelatując pobieżnie, ale zastanawiając się i to z Panem? Czy ja jestem wierny Tobie, Panie Jezu, czy jestem ci posłuszny, czy posłuszna? Czy żyję na tej ziemi dzięki Tobie? To jest uczniostwo. Wiecie, jak Panu zależy na tym? Mnie też zależy na tym, żeby następni, którzy chrzczą się, czy ci, którzy byli ochrzczeni, prowadzili nowe życie, żeby nie chodzili tak, jakby byli jakimiś przybłędami, tylko żeby cieszyli się Chrystusem i cieszyli się wszystkim, co dostali. A teraz kosztowali z tego, radując się Panem, wiedząc, że dojdą do tego momentu dzięki Panu i temu Nauczycielowi i Jego nauce, że na nich też będzie postawione to cudowne imię Boga i Jezusa Chrystusa, żeby byli zanęceni tym, że przyjdzie ten moment, żeby byli zachwyceni i mówili o tym. „Przyjdzie moment, kiedy na mnie będzie to postawione i nigdy nie wyjdę z tej świątyni. Chwała Bogu!” To jest cenność, cenność, to powiedział Nauczyciel. To jest amen, to jest prawda. Nauczyciel powiedział, to jest amen. Chcę tam dojść! Dlatego chcę czytać Biblię, słuchać Jego Słowa, zachowywać je w sercu i z mocą Ducha Świętego żyć tym Słowem. „Dla mnie, dla mnie” – to jest piękne. I Pan chce to czynić.

A więc Pan mówi: „widzisz, cieszysz się, że rozumiesz o tym zaproszeniu, ale kiedy masz pójść za zaproszeniem, coś zawsze przeszkadza ci.” Idź w kierunku Pana, idź za Nim. Niech On świeci twoim oczom, sercu, niech przyświeca twoim pragnieniom, dążeniom, wszystkiemu. Wiecie, przecież my nie cieszymy się, kiedy ludzie odwracają się od Pana. To jest rozterka. Ale kiedy wracają do Pana, jakże radujemy się. Dlaczego tak radujemy się? Bo widzimy w tym nadzieję ich wieczności. Ale kiedy oni później kapcieją, jak większość chrześcijan, którzy stają się takimi kapciowymi chrześcijanami, to co, jesteśmy zadowoleni z tego, że jesteśmy wzorem kapci, życia dla siebie, udomowione chrześcijaństwo, ludzi zaspakajających samych siebie i zadowolonych z siebie?

Czy wyrażamy chrześcijaństwo, które nadal słucha Słów Jezusa i żyje tymi Słowami, by głosić je tym następnym, którzy się nawracają? Żyjąc tym Słowem, nie gadając ludziom jakichś banialuków, opowieści, fantazji, tzw. chrześcijańskich, ale mówiąc to, co powiedział Nauczyciel – „pamiętaj, Nauczyciel powiedział.” Zobaczcie, macie potomstwo, jedno dziecko jest starsze, drugie młodsze. Od kogo więcej wymagacie, od młodszego, czy starszego? To w chrześcijaństwie jest dokładnie tak samo. Komu więcej dano, od tego więcej wymaga się. Jeśli nawróciłeś się wcześniej, to teraz już od ciebie wymaga się, byś przekazywał Słowa Jezusa, których już nauczyłeś się następnym. I mówisz: „to jest wyrocznia. Amen. To jest wyrocznia, dzięki której jesteśmy świadomi Pana. To jest Słowo naszego Pana. Nie powiem ci nic innego, jak tylko to, czego nauczył mnie Chrystus. Nie będę opowiadał ci moich chrześcijańskich fantazji, ale boję się wprowadzić do Kościoła obcy ogień, obcego ducha, obce słowa, obce nauki. Z bojaźnią i drżeniem zbawienia swoje sprawuję.” Nie lekceważmy Słów Pana.

Pan mówi do mnie i do ciebie: „nazywacie mnie Nauczycielem i Panam. Dobrze mówicie. Czyńcie więc to, co Ja czynię.” Ukochani, nie ma piękniejszej pracy dla mnie i dla ciebie, jako sługi, jak poznawać Jego Słowo i żyć tym Słowem, jako Jego sługa, jako Jego niewolnik, zadowolony, że nareszcie mam Słowa, które darzą życiem. Miałem słowa przekleństwa, złorzeczenia, kłamstwa, a przyszło do mnie Słowo życia, które uwolniło mnie z tych wszystkich rzeczy. Czyż nie jest to piękne? Czyż nie jest za co dziękować, że Słowo życia uwalnia nas od słów grzechu? Po co więc wracać do pustej mowy, w której nie ma życia? Po co brać nauki od tych, którzy poginęli już w grzechach swoich? Trzeba brać od tych, którzy trwają, żyjąc tymi słowami.

Jestem przejęty tym, że Pan na dowód pokazuje to nie jednemu, nie dwóm, nie trzem. Nie wiem ilu z was jeszcze Duch Święty powiedział o tym, że jest to dla nas sprawa żyć, albo nie żyć, przejść do wieczności, albo zginąć. Pan Jezus mówi: „letniego wypluję z ust swoich”. Letni jest dla Niego obrzydliwością. Człowiek, który nie żyje Słowami Jezusa jest dla Niego obrzydliwością. Obyś nigdy nie był wypluty, ani ja z ust Pana. Letni nie nadaje się dla Niego do wieczności. Musisz być rozpalony przez Pana dla Pana. Lepiej życie stracić dla Pana niż dla światowych pomysłów. Życie stracić dla Pana, jakaż to cenność. Nareszcie ma tu coś sens na tej ziemi, należeć do Jezusa, do Jego Słowa, do Jego pragnień, dążeń, być żołnierzem, który chce podobać się swojemu Wodzowi, który nie patrzy, aby ludzie potwierdzali mu to. Wystarczy, że Jezus powiedział i amen, i koniec.

Otwórzmy Ewangelię Mateusza, 23 rozdział, 1 wiersz:

Wtedy Jezus przemówił do ludu i do uczniów swoich tymi słowy: Na mównicy Mojżeszowej zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze.

Co Jezus tu mówi? Na mównicy Mojżesza zasiedli ludzie, którzy nie głoszą swoim życiem Mojżesza. Nauczycielami stali się ci, którzy tej nauki nie kosztują w swoim codziennym życiu. Mojżesz kosztował Słowo Boże, Mojżesz był z Bogiem, Mojżesz modlił się za tym ludem, Mojżesz wołał, Mojżesz poddawał się Bogu. I teraz na miejscu Mojżesza mieli być ci, którzy dalej będą przekazywać Bożą prawdę, żyjąc tą prawdą każdego dnia. Oni zajęli miejsce, ale duch, który działał w Mojżeszu, nie działał w nich. A więc jak wielu ludzi stało się nauczycielami, ale nie mają Ducha Chrystusowego w sobie i głoszą swoje nauki, nie Pańskie, jak też powiedział Jakub. Nie mówią to, co powiedział Jezus, ale mówią to, co sami sobie myślą. Jeśli człowiek zaczyna głosić swoje życie, a nie życie Jezusa, już jest oszustem. Jeśli mamy głosić, to mamy głosić Jezusa i Jego życie.

Żyć tak, jak Jezus, naśladować Jezusa i to głosić, bo Jezus to powiedział. „Tam gdzie Ja jestem, tam i sługa mój będzie.” Głosić Jezusa, nikogo więcej, nie ludzi, ale Jezusa i Jego Słowa, które również On później dał swoim apostołom i prorokom, aby przekazali je też nam.

A więc na miejscu bardzo ważnym i bardzo odpowiedzialnym, na tamten czas, zasiedli ludzie, którzy żyli dla własnej chwały, a nie dla chwały Boga. Wielu mieni się chrześcijanami, ale ilu jest naprawdę chrześcijanami, którzy nie głoszą swoich nauk, tylko nauki Jezusa, którzy żyją nie swoimi naukami, tylko naukami Jezusa, żeby innym też powiedzieć, co ta nauka robi w człowieku? Powiedzieć, co Słowo Boże robi w tobie, we mnie, powiedzieć prawdę. Trzeba żyć dla tej prawdy w każdym czasie, w każdym miejscu.

A więc na miejscu bardzo ważnym zasiedli ludzie, którzy zapomnieli, co to miejsce oznacza. Tu nie chodzi o to, by zabawiać ludzi jakimiś opowiadankami, pozwolić im żyć w grzechach i odejść w tych grzechach, tylko to jest miejsce, z którego człowiek mówi jak Boży prorok. Bóg mówi: „jeśli ktoś mówi, jak Mój prorok, niech poucza mój lud, aby odwracali się od grzechów swoich, póki jeszcze jest czas, a uczyli się żyć bogobojnie każdego dnia, według Słów Bożych”. Mają należeć całkowicie do Boga, który daje nam zbawienie. Nie może ktoś zasiąść i głosić swojej filozofii, swoich pomysłów. Musi być to człowiek całkowicie świadomy Słowa Bożego, które działa w nim dla chwały tego, który posłał je. Słyszy i zachowuje, i to Słowo czyni w nim świadectwo. A więc są ludzie, którzy nauczają wbrew nauce Boga. (...)

Jan 14:23