Od wiary do wrogości

Od wiary do wrogości – część 2

     Ta rozmowa jest dla mnie tak ważna jak była wtedy, ja muszę również uwierzyć Jemu, że On może uwolnić mnie z wszystkich moich grzechów, że On może uczynić mnie synem na każdy dzień i na wieczność, żebym został w domu Ojca mego.

Nie mogę wierzyć ludziom, którzy mówią: „to jest niemożliwe, człowieku, o czym ty mówisz? Ja się tylko budzę i już grzeszę.” Mówiliśmy już o tym: „z kim położyłeś się spać?”. Gdybyś zasnął z Panem Jezusem, obudziłbyś się święty, ale jak z diabłem, obudzisz się i będziesz grzeszył. Z kim śpisz, z tym masz dzieci. Gniew, złość, nienawiść, to jest potomstwo grzechu. Potomstwem Jezusa jest miłość, radość, pokój, szczęście, zadowolenie. To jest nasz małżonek, Ten, który chce, abyśmy wzrastali w Jego atmosferze.

A więc Pan mówi: kogo Ja uwolnię, ten będzie prawdziwie wolny. My nie możemy odpocząć na wierze religijnych ludzi. Religijni ludzie wierzą w Niego i wierzą Jemu, ale to, co oni mówią jest niezgodne z tym, co mówi Jezus. I ty masz teraz dylemat: komu uwierzysz, Jezusowi, czy religijnym ludziom? Czy Ten, który umarł na krzyżu z powodu moich grzechów, ma moc mnie wydostać z tych grzechów?

Wiecie, gdyby nie Pan i gdyby nie osobiste doświadczenie, to może sam grubo nad tym bym się zastanawiał. Ale miałem parę lat życia, kiedy popełniłem tylko jeden grzech, który natychmiast uporządkowałem, to był tylko umysłowy grzech. Na pewno nie uwierzycie, jak to możliwe? Dzięki Panu jest możliwe. Pan pokazał mi jeszcze więcej rzeczy, ale teraz jest czas akurat na to słowo. Pan mi pokazał na mnie samym, że On ma moc zachować mnie od wszystkich moich złych rzeczy, kiedy ja należę do Niego. Ale z chwilą, kiedy moja uwaga odwróci się od Jezusa i zacznie słuchać ludzi, następuje potykanie ( to właśnie z powodu ludzi to stanowisko zostało naruszone, którzy mówili o ciągłych upadkach chrześcijańskich i o umiejętnym wstawaniu. Po pewnym czasie sam zacząłem doświadczać tego. Lepiej, żebym tych zwodzicieli nie spotkał na swojej drodze). Przeżyłem później ileś lat trudnych doświadczeń.

Wiecie, kiedy upadasz, diabeł cię potępia i jest ci coraz trudniej. A kiedy żyjesz w wolności i nie grzeszysz, fajnie się żyje. Możesz każdemu człowiekowi powiedzieć w miłosierny piękny sposób, nie jesteś agresywny do żadnego człowieka. Możesz każdemu mówić o Jezusie i nie jesteś oskarżycielem nikogo. Jesteś wolny. Kiedy grzeszysz, jesteś oskarżycielem. Mówię wam, każdy, który oskarża żyje w grzechu. Sto procent, a najczęściej w grzechu, którym oskarża. Kiedy człowiek oskarża coś w drugim, najczęściej sam jest w tym grzechu. I to bardzo głęboko, ale ukryty. Dlatego atakuje wszystkich, którzy popełniają ten sam grzech, bo dobrze wie, co ten grzech czyni w nim i ukrywa się przez to. Wiecie, najlepszym ukryciem dla grzesznika jest atakować drugiego grzesznika, który czyni to samo, wtedy inni myślą: „na pewno on tego nie robi”. Właśnie robi. Jezus nie atakował, dlatego, że nie popełniał żadnego z tych grzechów. Pan rozmawiał z nimi normalnie.

Kiedy jesteś w czystości, wtedy rozmawiasz z wszystkimi ludźmi normalnie. Nie oskarżasz nikogo, ponieważ nie bronisz siebie. Nie musisz bronić się, zasłaniając siebie. Jeśli zobaczysz kogoś potępiającego jakiś grzech, spytaj się, kiedy on to popełnił. Ale kiedy zobaczysz kogoś starającego się pomóc grzesznikowi, wtedy możesz być spokojny.

A więc mamy problem, który pojawił się tu w świątyni poprzez dalsze słowa Jezusa Chrystusa. To co wspomnieliśmy sobie nawzajem, chodzi o to, byśmy odkrywszy problem między mną a Jezusem, między tobą a Jezusem, ustąpili Jezusowi. Rozumiecie? Po to ta rozmowa jest nam dzisiaj potrzebna, abyś ty, czy ja ustąpili temu, co mówi Jezus, wtedy On będzie nas kształtował dalej. My bardzo potrzebujemy siebie ukształtowanych w Jezusie, bo w Jezusie jest wzajemna czysta relacja. Potrzebujemy braci i siostry, którzy są kształtowani przez Jezusa Chrystusa, dlatego, że więzi są wtedy czyste, inaczej są one nieczyste. Naprawdę, więzi nie ukształtowane przez Jezusa nie są czyste. Więzi, które nie są oczyszczone Jego krwią są sztuczne, fizyczne, bardzo często zakropione są ukrywanym grzechem.

Badaniem naszej szczerości dzisiaj, którzy już skosztowaliśmy Pana, jest to, czy ty przyznasz się Panu, że przestałeś Go słuchać i zacząłeś religijnie rozważać Jego Słowo i zaczęło się jawić: „nie możliwe to, nie możliwe to”. Niemożliwe jest wszystko dla niewierzącego. Wszystko zaś możliwe jest dla wierzącego.

Słuchajcie, Jezus Chrystus jest najcudowniejszym Bożym Synem, najwspanialszym Zbawicielem. Nie ma drugiego takiego i nigdy nie będzie. W Nim zostało wszystko zawarte, tak jak brat czytał to z listu do Efezjan: „w Nim Bóg wybrał nas przed założeniem świata.” Pięknie. Mogłem się w tym kąpać: wybrał mnie przed założeniem świta, abym ja był święty, dzięki Jezusowi. Religia przeszkadza nam słuchać Bożego Słowa. Przytłumia nasze uszy, kiedy to Słowo mówi nam o piękności Boga, o wspaniałości Jego działania, Jego wyboru, Jego decyzji, o wspaniałości Jego Ducha Świętego posłanego na tą ziemię. Religia wszystko stłamsza, dusi, blokuje, zamyka, podczas gdy Duch uwalnia, wyswobadza. Jezus przyszedł uwolnić nas i musimy być gotowi, by słuchać dalej, co On ma nam do powiedzenia, ale jeśli zaczynamy spierać się z Nim, przestajemy słuchać. Jezus mówi: „dlaczego nie słuchacie, co mówię do was?” Przecież wcześniej spodobało się im to, co mówił.

A więc patrzmy na tą sytuację, ale obserwujmy siebie. Bardzo bym chciał, abyśmy wszyscy patrzyli na siebie i patrzyli na Jezusa. To jest moja osobista rozmowa z Jezusem. Jezus mówi: "jeśli Ja cię uwolnię, prawdziwie wolnym będziesz”. „Panie Jezu, czy ja Ci wierzę, że to jest prawda, z wszystkich moich grzechów, Panie, i z tego też i z tego też, Panie?” Jezus mówi: „z wszystkich”. To jest moja rozmowa osobista z Panem, twoja też. I teraz usłyszeć i przyjąć te Słowa, a On je potwierdzi. Pan jest wierny każdemu Słowu, które powiedział.

Ludzie często pytają się: „jak przestać grzeszyć?” Uwierz Jezusowi. On to zrobi. Ale kiedy uwierzyłeś Jezusowi, nie zostawisz Go na krok, będziesz chodził za Nim. On pójdzie na pole i ty na pole za Nim, On do świątyni, ty za Nim, On gdzieś tam, ty za Nim, bo ty Go potrzebujesz. Nie trzeba będzie cię ciągnąć na zgromadzenie, czy gdziekolwiek, bo to nie ma znaczenia. Będziesz z Jezusem, czy na zgromadzeniu, czy w pracy, ponieważ ty Go zawsze potrzebujesz. A później są święte świadectwa, tak jak apostoła Pawła. Słuchajcie, to jest jedyny człowiek, u którego trzeba naprawdę z lupą szukać grzechu. Ten człowiek nie żył jeden dzień, a żył ileś lat na tej ziemi. On mówi: „Czy widzieliście moje życie, czyste, święte, nienaganne? Czy widzieliście, że gdzieś zgrzeszyłem?” Paweł był między wieloma ludźmi i nie znalazł się nikt, by zaprzeczyć.

Ktoś przytacza fragment z Dziejów Apostolskich, z 23 rozdziału: „uderzy cię Bóg, ściano pobielana” i cieszy się: „nareszcie złapałem go. A teraz przeprosi.” Nie, wcale nie przeprosił, bo nie zgrzeszył, bo tak mówi Słowo Boże: „jeśli bijesz bez powodu, to i Bóg cię uderzy”. Apostoł mówi: „nie wiedziałem, że ty jesteś arcykapłanem, skąd zjawiłeś się tu człowieku, który powinieneś pilnować prawa, a nie pilnujesz i każesz mnie bić wbrew prawu?” Nie zgrzeszył, po prostu powiedział prawdę. Ale, kiedy usłyszał, że to jest arcykapłan, powiedział: „O przełożonym ludu twego źle mówić nie będziesz”. No pomyślmy, poszukajmy, gdzie tu jeszcze apostoł Paweł zgrzeszył? Gdzie ten człowiek w końcu zgrzeszył? Apostoł mówi: „moje sumienie mnie nigdy nie oskarża, bo ja zawsze chcę czynić dobrze. Nie mam chęci czynić zła nikomu i to mnie zabezpiecza”. To co mówiliśmy o czynieniu dobra, prawda? Apostoł nie wszystko robił doskonale, bo sam mówi, że dąży do doskonałości, to znaczy, że w jego życiu można było znaleźć niedoskonałe działania, ale nie był to grzech.

Diabeł nic nie ma do nas, kiedy krew Syna Bożego oczyszcza nas od wszelkiego grzechu. Mamy społeczność z Bogiem, kiedy ta krew oczyszcza nas od wszelkiego grzechu, prawda? Bóg jest święty. A więc jak ważne jest, by codziennie wierzyć w skuteczność tej ofiary, żeby w moim umyśle i sercu nie było żadnego pragnienia czynienia komukolwiek zła. Ja i ty nie wszystko uczynisz doskonale, ale jeśli zawsze chcemy czynić dobrze, jesteśmy w dobrym punkcie. To jest wolność.

Ale jeśli trzyma się nas złe, to musi być to ukrzyżowane, żeby nie przeszkadzało nam w czynieniu dobra.

A więc Jezus nie mówi o jakimś super doskonałym człowieku, który jest idealny w każdym punkcie. On mówi o człowieku, który należy do Niego i któremu Chrystus daje wolność życia na ziemi, życiu dla dobra. Jeśli umiesz czynić dobro, a nie czynisz, dopuszczasz się grzechu. Paweł mówi, że zawsze czynił dobro.

Nowe przymierze charakteryzuje się potężną ofiarą, która oczyszcza tego, który z niej korzysta w każdym czasie. Zwierzęta i ich krew nie mogła oczyścić Izraelitów w taki sposób, jak oczyszcza krew Syna Bożego, dlatego mamy zwycięstwo nad diabłem. A przecież diabeł był naszym ojcem, naszym panem poprzez grzechy, a skoro mamy nad nim zwycięstwo poprzez krew Syna Bożego, to znaczy, że krew oczyściła nas z naszych grzechów. Musimy wierzyć temu, co mówi Syn Boży, aby być wolnymi ludźmi, aby nie chodzić pod potępieniem. Diabeł szuka u ciebie gdziekolwiek, a jak nie może niczego znaleźć, to przychodzi ze starymi grzechami. Nieraz doświadczam, że idę sobie drogą i raptem przypomina mi się jakiś grzech ze starego życia, i aż mnie wzdryga, bo diabeł nie może znaleźć świeżego. Dobrze, chwała Bogu, niech ma trudności. Dlaczego ułatwiać mu życie – „zobacz, co dzisiaj znowu zrobiłeś”.

Niech Bóg będzie szczęśliwy, że my korzystamy z Jego Syna. Po to jest On nam dany.

A więc w tej rozmowie Jezus ma cudowny plan: „ludzie, Ja jestem waszym Zbawicielem, zobaczcie, oto Ja uwolnię was z waszych grzechów”. A oni mówią: „niemożliwe” Czy widzisz w tej rozmowie siebie? Uwierz Mu, bracie i siostro, uwierz temu Synowi Bożemu, że jeśli ty będziesz przez Niego uwolniony, będziesz prawdziwie wolnym człowiekiem. Uwierz Mu, że na tej ziemi można żyć i nie pożądać niczego, być wolnym, być szczęśliwym z powodu Niego samego tak, jak był Paweł.

Ale ludzie religijni muszą szukać grzechu, nie szukają dobra, muszą szukać grzechu w tobie, żeby potwierdzić: wszyscy grzeszą. Nie jest ważne ile dobra uczyniłeś, ale jeśli cokolwiek znajdą, są zadowoleni. A jeszcze bardziej, kiedy twierdzisz, że nie grzeszysz, to strasznie pracują nad tobą, żeby znaleźć w tobie ten grzech, tak jak Żydzi w Jezusie. Kiedy mówisz: „w Chrystusie jestem wolny, nie grzeszę”, to oni wcale nie są szczęśliwi z tego powodu, że jest jakiś człowiek wolny na ziemi. Ten wolny człowiek po prostu osądza ich i oni muszą znaleźć grzech, by dalej żyć swobodnie. Dlatego religijni ludzie szukali w Jezusie czegoś niedobrego; „a może tu, a może tu”, gdyż widzieli, że Jego życie jest inne. Czy jesteśmy gotowi pójść za tymi słowami Pana naszego, aby On wyzwolił nas z tego wszystkiego?

Wiecie, najtrudniejszą rzeczą w chrześcijaństwie jest to, kiedy doszukujemy się w sobie grzechu. Czasem ktoś przychodzi z wiadomościami o czyimś grzechu. Jeśli twoje oczy tego nie widziały, po co ci te wiadomości? „Uciekaj mi stąd skomplikowany człowieku, pokręcone ścieżki twoje, bo ja chcę iść za Panem”. Jeśli mój Bóg nie pokazuje mi tych grzechów, po co mi to wiedzieć? Są tacy ludzie, którzy mówią, że chrześcijanin musi być taki miły, zawsze, możesz mu dużo głupich rzeczy nagadać, a on będzie taki spokojniutki. Paweł mówi: „jak chcę uderzyć to tak, żeby trafić”.

Kiedyś miałem takie doświadczenie. Przyjechałem do pewnego wierzącego brata. Byłem szczęśliwy, zadowolony. Był tam jeszcze inny brat, i w trakcie rozmowy zaczynają mówić do mnie, że jestem jak świadek objazdowy i zaczynają się w tym tak fajnie czuć, poruszać. Tak myślę sobie, że nieźle dają mi tu. Kiedy jechałem tam, to Duch Święty docierał do mnie tak, jak cytowaliśmy Pawła: „jak masz uderzyć, to tak, żebyś trafił.” Oni już tak rozkręcili się, że na świadków zaczęli jechać równo, a ja mówię: „kto się wywyższa, tego Bóg poniży.” Natychmiast uspokoili się. Oni wywyższali się nad innych ludzi, szydzili ze świadków, ze mnie, wywyższali się. Bóg takich poniży. Dlaczego nie uniżysz się, dlaczego nie chcesz pomóc komuś, dlaczego nie otworzysz serca, żeby modlić się za tych ludzi. Czy świadkowie potrzebują modlitwy, czy nie? Potrzebują. Dlaczego nie uniżysz się, tylko to wywyższenie mówi: ”świadkowie, fuj, nie będę miał z nimi nic wspólnego”. Dobrze, możesz minąć ich, jeśli jest taka potrzeba, ale pomódl się. A więc zobaczmy, że nieraz trzeba tak uderzyć, żeby trafić. Paweł dokładnie to robił. A więc i tak czasami trzeba. Bóg ma różne sposoby, żeby pomóc, prawda? Bóg kocha człowieka i zależy Mu, by ratować. (...)

Jan 14:23