Od wiary do wrogości

Od wiary do wrogości - część 1

   Słowo Pana zawsze jest bardzo cenne i każdy, kto umiał w nim zanurzyć się, mógł doświadczyć, że potrzebuje jeszcze bardziej trzymać się Jezusa. Osobiście bardzo cieszę się z tego słowa, wypluskałem się. Słowo Pana jest jak czysta woda, dobra dla nas, żebyśmy mogli skorzystać, ponieważ wszędzie gdziekolwiek otworzysz Biblię, jeśli znajdziesz się tam z Duchem Świętym, to zanurzasz się.

Wiecie, Biblia nie jest dla uczonych w Piśmie, bo uczony w Piśmie zawsze powie: „ja to wiem, znowu gada to samo, to już słyszałem”. Jeśli tak, to po co myjesz się? Myłeś się już sto, czy dwieście razy w tej samej wodzie. Może zmienić wodę na ropę, czy smołę? Rozumiecie? My kąpiemy się w tym słowie i będziemy kąpać się do ostatnich naszych dni. Jeśli cokolwiek z tego słowa jest czytane, to jest twoja woda, w której możesz umyć się, odświeżyć. Jeśli tak korzystasz ze słowa, jesteś błogosławionym człowiekiem. A jeśli jesteś wszystko wiedzącym, to jesteś taki brudny, że aż wstyd.

Naprawdę, kąpcie się zawsze w zwiastowanym słowie, uczcie się zanurzać w słowie, korzystać z tego co powiedział Pan, gdyż nie jest to apostoł Paweł. Kiedy mówił apostoł Paweł, zaznaczał: „teraz ja mówię, nie Pan”, to znaczy teraz mówię ja, człowiek, który jestem czegoś nauczony, dzięki Bogu, a wy teraz posłuchajcie, a możecie zrobić z tym, co chcecie. Ale kiedy apostoł Paweł mówił, że to nie on, to nie możecie zrobić z tym, co chcecie, tylko musicie zrobić to, co on powiedział, bo to jest Pan. I dlatego, kiedy słyszysz słowo, w którym on nie mówi: „teraz mówię ja”, to zanurzasz się w nie, gdyż jest to czyste zdrowe słowo. A jeśli zobaczysz za tym słowem człowieka, który głosi je, wtedy nie zanurzasz się. Mogę pomyśleć tak: „Bracie powiedz jak ty praktykujesz to codziennie. Nie umiesz, to co gadasz takie rzeczy. Naucz się mówić to, co wiesz”. Czy tak podchodząc, skorzystałem? Nie, wcale nie. Ani nie wykąpałem się, dołożyłem tylko drugiemu i czy sam jestem lepszy? Czy ja dokładnie robię to słowo? Jeśli robię, to inni mogą wskazać: „powiedz ty, jak to robisz, że żyjesz dokładnie tym słowem, które było dzisiaj głoszone przez brata. Opowiedz, jak żyjesz codziennie tym słowem. Czy żyjesz tym słowem?”

Zobaczcie, że dla mnie zawsze jest korzyścią, kiedy doznaję tego: „potrzebuję Ciebie, Panie”. Paweł mówił: „Panie, chcę jeszcze bardziej doznawać Ciebie”. I to jest cudowne. Tak, że dzięki Duchowi Świętemu uczmy się zawsze zanurzać w to cudowne słowo i znaleźć tą treść, którą mamy dostać od Pana.

Będziemy dalej rozważać Ewangelię Jana, 8 rozdział. Czytaliśmy o tym, że Żydzi uwierzyli w Niego i uwierzyli Mu. Pan opierając się na tym, zaczął prowadzić ich dalej, by oni mogli znaleźć się w tym cudownym miejscu wolności. Co zmieniło się w nastawieniu w nich, że oni z ludzi, którzy uwierzyli Mu i w Niego, zaczęli robić się Jego wrogami? Musimy znaleźć ten punkt, który czasami i nas może dotykać, w którym my w pewnym momencie robimy się wrogami Jezusa. Uwierzyliśmy w Niego, uwierzyliśmy Mu, ale Pan prowadzi teraz nas dalej i my możemy zacząć wierzgać przeciwko Niemu, bo już coś nie będzie nam grało z naszymi religijnymi nastawieniami, pomysłami, wierzeniami, nabytymi poprzez starszych religijnych ludzi. .

Rozumiecie? Człowiek, który uwierzył w Niego i uwierzył Mu, to nie jest jeszcze człowiek, który wszedł we wszystko, kim jest Chrystus. On nadal ma stare wierzenia, stare sposoby patrzenia na różne rzeczy. Dobrze, że uwierzył w Niego i Mu, ale teraz musi dać się prowadzić Jezusowi i uwolnić się ze starych wierzeń.

A więc, w którym momencie w nich zaczyna się kłopot?

Kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. I to uderzyło w nich. Przecież oni są cały czas ludźmi, którzy grzeszą, a są ludem Bożym, prawda? Przecież oni przez cały czas grzeszyli, a są ludem Bożym. Ofiara załatwiała cały temat. A teraz Pan mówi im, że są niewolnikami grzechu. To jak to jest? Przecież oni składali te swoje ofiary. I są niewolnikami grzechu? Co On teraz będzie im opowiadał? I wszystko w nich zaczyna się teraz najeżać, jak najeża się nieraz w twoim słuchaczu, którego chcesz dalej prowadzić. Najpierw szczęśliwy mówi: „mów, mów mi dalej”, a pewnym momencie zaczyna patrzeć na ciebie dziwnie, już coś nie pasuje mu, już jest inaczej. Jakieś stare wierzenia zderzyły się ze słowami nowego przymierza. „To co, już nikt z nas nie ma być grzesznikiem? Kto to słyszał takie rzeczy?” Przecież mówi się to do dzisiaj: „przecież wszyscy grzeszymy.”

„To znaczy, że jesteśmy niewolnikami? To znaczy, że my nie jesteśmy uratowani? My jesteśmy ludem Bożym i nie jesteśmy uratowani? Co on teraz opowiada ten Jezus? Powinien już poczuć się dobrze. Myśmy uwierzyli Mu, w Niego, powinien być szczęśliwy, a On takie rzeczy mówi do nas.”

Często jest tak, że mówisz do człowieka, że on nie podąża dalej za Panem, a on zaczyna mówić: „przecież jestem w porządku, nie można się czepiać każdej sprawy w moim życiu, nie trzeba patrzeć tylko na ułomności, trzeba patrzeć na dobre rzeczy.”

Ale przecież chodzi o to, żebyśmy weszli we wszelkie doświadczenie oczyszczenia. Słowo Boże mówi: „oczyszczajcie się”. Do kogo mówi to słowo? „Oczyszczajcie się do końca” – to jest słowo do wierzących. A więc zawsze jeszcze można znaleźć coś z czego można się oczyścić. To jest łaska. Grzechem jest, kiedy ja wiem, że muszę się z czegoś oczyścić, a nie oczyszczam się. Wtedy jestem niewolnikiem tego, z czego nie oczyszczam się. Prawda?

Jezus pokazuje tym ludziom, że są niewolnikami grzechu, oni uważają, że zawsze byli grzesznikami, ale nie są niewolnikami i to już nie pasowało im.

Kiedy masz zderzenie z człowiekiem, który uważa, że wszyscy chrześcijanie żyją w grzechu? Kiedy mówisz, że można żyć bez grzechu. Wtedy pierwsze jego pytanie jest: „to ty już nie grzeszysz, przepraszam, nie grzeszysz już?” Teraz zaczyna się wyszukiwanie twoich grzechów. Rozumiecie? Człowiek, zamiast być wdzięcznym Bogu, że w Chrystusie jest możliwość uwolnienia od grzechów i zamiast budować się z tym drugim człowiekiem, chce teraz powiedzieć mu, że ty po prostu jesteś tak samo beznadziejny, jak ja. „Nie patrzmy na Chrystusa, odwróćmy oczy od Pana, patrzmy na siebie. Jesteś bez grzechu?” To po co uczyć się ewangelii, nowego przymierza, po co krew Syna Bożego, po co zwycięstwo nad diabłem, po co te wszystkie rzeczy, skoro grzesznicy idą do wieczności?

Rozumiecie? To samo zderzenie jest do dzisiaj, dokładnie to samo. Gdyby Jezus dzisiaj mówił, od razu dokładnie masz zderzenie ze słuchaczami. I słuchacze zaczynają szukać. A skąd ty jesteś, Panie Jezu? Taki święty się znalazł. Rozumiecie? To są normalne przemowy ludzi, którzy zaczynają być agresywni, zaczynają walczyć z tym kimś, kogo wcześniej spokojnie słuchali, byli zadowoleni, szczęśliwi. Nastąpiło zderzenie i w tym zderzeniu jest ten moment, w którym Jezus pokazuje na skarb, którym On jest dla nich. Oni nie widzą tego skarbu, tylko widzą starą teologię, w której żyli cały czas.

A przecież Chrystus to nowe przymierze, to jest Ten, na którym to nowe przymierze jest całkowicie oparte i On jest całkowicie stały. To nowe przymierze jest wieczne, a więc jest nienaruszalne. Nigdy nie będzie innego przymierza.

Kiedy ty najeżasz się, gdy Jezus mówi do ciebie? Czytasz Biblię, czytasz te słowa i kiedy zaczynasz spierać się z Chrystusem? Ty wiesz dobrze, czy ja wiem dobrze, kiedy słowo zaczyna mnie tak irytować i zaczyna stawiać mnie w takiej niezręcznej sytuacji. Kiedy Jezus mówi to do mnie, czy do ciebie, to mówi po to, by oczyścić się z tego. A ja zaczynam bronić się: „Panie Jezu nie widziałeś mnie w innych sytuacjach, gdy słuchałem się Ciebie. Popatrz na moich braci i siostry, oni też nie zawsze Ciebie słuchają.”

Druga sprawa, która ich całkowicie dobiła, to wiecie jaka? „Tylko Ja mogę was z tego uwolnić”. To było już ponad ich siły. Ich stara teologia mówiła o zwierzętach, które oni ofiarowywali, Bóg im przebaczał grzechy, tak jak Paweł mówi: „nienaganny według zakonu”. On na pewno za każdy grzech złożył ofiarę, na pewno. Możemy być sto procent pewni, inaczej nie mówiłby, że jest nienaganny. On tak przyjmował to: ofiara – wolność, ofiara – wolność. Za każdy grzech składał ofiarę, był wolny. A tak naprawdę był niewolnikiem grzechu, jak sam później powiedział: „chciałem czynić dobrze, a trzymało mnie się złe.” Ci ludzie tak samo byli niewolnikami grzechu. Chrystus odsłania im rzeczywistość, a oni zaczynają bronić się.

Czy czujesz, kiedy jesteś w zgromadzeniu, kiedy Słowo Boże do ciebie dociera i porusza twoje serce, jak zaczynasz bronić się przed słowem? Ono pokazuje rzeczywistość, a ty zaczynasz się bronić, ukrywać, chować za czymś, albo patrzysz na człowieka, który głosi i mówisz: „widziałem go, jak kiedyś wzburzył się, nie muszę już słuchać tego, co Słowo Boże mówi.” Tacy jesteśmy do dzisiaj, naprawdę Jezus nie miał do czynienia z innymi ludźmi, lecz z takimi samymi jak my. My również mamy stare nauki, stare dogmaty, które trzeba z nas wykorzenić, wyrzucić, jak chwasty, które rosną, dopóki ogrodnik nie wkracza do akcji. (Napisane jest to w księdze Izajasza, gdzie wyrusza się do bitwy z wszelkim chwastem, który rośnie w ogrodzie Pana.)

A więc dla mnie i dla ciebie jest bardzo ważne zrozumieć, że kiedy uwierzyliśmy w Jezusa, uwierzyliśmy w Niego, w jakimś momencie dochodzi do zderzenia z tymi słowami Jezusa: Jeśli Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie.

Stanwielu chrześcijan dzisiaj jest niedobry, dlatego, że oni zderzyli się nie z ludźmi tylko z samym Panem Jezusem Chrystusem, w pewnym momencie swego życia i przestali dalej słuchać Pana.

Patrząc na tych ludzi widzimy ich w świątyni. To jest święte miejsce, składane są tu ofiary, tu Bóg ma swój dom. Ta cała rozmowa jest w tym świętym miejscu i oni tam wzburzają się.

Jest zgromadzenie, głoszone jest Słowo Boże, a człowiek w środku wzburza się, nastawia się, ma jakieś niedobre rzeczy. A więc miejsce nie uwalnia z niewoli grzechu. Ten grzech doścignął go nawet w świątyni. Dogoni nawet na zgromadzeniu, nawet przy Panu Jezusie ciebie, czy mnie, jeśli nie jesteśmy wolni od niego tak, jak pokazał mi Bóg przez pewne doświadczenie. Trzy kwiatki włożone do wazonu z wodą. Dwa kwiatki zanurzone w wodzie, a jeden parę milimetrów nad wodą. Dwa ładnie rozwinęły się, a jeden usechł. Na czym polegała różnica między tymi dwoma, a tym jednym – on był ociupinkę od wody. Był bardzo blisko, ale nie był w wodzie. My musimy być w Chrystusie, nie blisko Chrystusa, musimy być w Nim, nie koło Niego. Izraelici byli blisko Chrystusa, który mówił coś do nich, ale oni patrzyli na Niego, jak na kogoś obcego, ale nie jak na tego, który może uwolnić ich od ich grzechów, lecz jak na tego, który mówi jakieś wzniosłe rzeczy. Ale jak On może uwolnić ich z ich grzechów, skoro nikt tego nie potrafił zrobić i oni sami nie potrafili tego zrobić?

To jest taka niewiara: jak ty możesz nas z tego uwolnić? Co On o sobie w ogóle myśli? Kim On jest? Potem włączył się ten instrument: „przecież my go znamy”.

Ta rozmowa Jezusa w świątyni nie jest tylko taką historyczną opowieścią. Ta rozmowa jest dla nas dzisiaj tak samo ważna, jak była wtedy, ponieważ te same słowa docierają do mnie i do ciebie.

Jeśli cię Syn wyswobodzi prawdziwie wolnym będziesz.

I zgrzyt, zgrzyt z Jezusem, bo ludzie mówią: „my musimy zostać w swoich grzechach, będziemy grzeszyć do końca naszych dni, dopiero, kiedy umrzemy i pójdziemy do nieba, wtedy przestaniemy grzeszyć”. To znaczy, że Jezus nie potrafi zrobić tego, co powiedział? Tak mówi wiara, czy niewiara? Oni nie wierzyli tak, jak powinni wierzyć. Oni wierzyli w Niego i Jemu, ale nie tak, jak powinni wierzyć do końca: „Panie Ty wszystko możesz, Ty możesz mnie uwolnić z wszystkich moich grzechów. Ja wierzę każdemu Twemu Słowu.”

Wiecie ta wiara musi rosnąć, rozwijać się, zgodnie z tym, co Jezus nas naucza. Pan pięknie prowadził ich dalej, a oni zaczęli najeżać się. Zaczęli szukać kontrargumentów na to, co Pan mówił do nich. Czy była to przyjemna rozmowa? Wyglądałoby, że miejsce należy do najprzyjemniejszych rozmów, ale rozmowa nie była przyjemna. Ten, który miał moc uczynić to, co powiedział, rozmawiając ze swoim stworzeniem, napotykał w nich niewdzięczną niewiarę, niechęć do tego, co On mówi. Ale jakże łagodnie Pan rozmawiał z nimi. Pan wiedział wszystko o nich. Pan wie co jest w każdym człowieku. (...)

Jan 14:23