Oparci na Jezusie, trwający w Jego Słowach
Oparci na Jezusie, trwający w Jego Słowach - część 1
Rozważaliśmy najcenniejsze słowa, jakiekolwiek były wypowiedziane na tej ziemi, Słowa Bożego Syna, Słowa samego Słowa, które stało się ciałem, które pokazało rzeczywistość tego, co Bóg wypowiedział, gdyż Słowo kiedyś stało się ciałem. Mogliśmy zobaczyć, co Bóg tak naprawdę powiedział, gdyż Jezus dokładnie wykonał to, co Bóg powiedział. A więc Słowo pokazało, co Bóg myślał, kiedy to wszystko mówił. Widzicie, jak różne jest to od tego, co myśleli ludzie? Olbrzymia różnica, gdyż Chrystus wypełnił zakon miłością. On nie czynił każdej cząstki zakonu po kolei. Nie wykonywał w ten sposób zakonu, a wykonał go całkowicie w miłości Bożej. Oni badali literę, a Pan dokładnie czynił to, co myślał Bóg, kiedy dawał zakon. Bóg mówił: „to jest podstawowe przykazanie – Bóg jest jeden, będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca, z całej myśli, z całej siły i z całej duszy swojej, całym życiem swoim, a bliźniego swego, jak siebie samego.”
Czy Jezus miłował Ojca z całego serca, czy miłował z całej myśli, z całej siły, z całej duszy swojej, całym życiem swoim? Jezus dokładnie wykonał to wszystko. I apostoł Paweł mógł napisać później, że wypełnieniem zakonu jest miłość. Ludzie myśleli według litery i czuli się lepsi od innych, a brakowało im miłości. Wyliczali sobie koper, miętę i wszystkie inne rzeczy, ale brakowało im miłości do tych ludzi, wśród których byli.
Syn Boży pokazał, co myślał Bóg, kiedy dawał całe prawo. Przecież i sabat miał być obrazem miłości, przebywanie z Bogiem miało być obrazem miłości, a nie litery, przymusu, wysokiego mniemania o sobie, czy czegokolwiek.
A więc musimy słuchać dokładnie Jezusa, żeby zobaczyć też, jak On czyniąc to, pokazuje:
jeśli ktoś uderzy cię w jeden policzek, to nadstaw mu drugi.
Jezus pokazał, co myślał, kiedy mówił o tym. Jak Pan nadstawił drugi policzek temu człowiekowi, który uderzył Go? Powiedział: „jeśli masz rację, powiedz mi, a jeśli nie, to dlaczego bijesz mnie?” Pan nadstawił drugi policzek pokorą. To nie chodziło o fizyczne nadstawienie, to pokora nadstawia drugi policzek. Ukorzone, pokorne serce, to serce, które nadstawia drugi policzek. O tym myślał Chrystus, kiedy mówił to, a ludzie myśleli o fizycznym działaniu: „no, masz drugi, uderz, zobacz jaki jestem posłuszny”. To wcale nie okazywało posłuszeństwa, a raczej mogło prowadzić do dumy, pychy, czy myślenia o sobie wysoko, że jestem takim dobrym naśladowcą.
Słuchając Jezusa, trzeba zobaczyć, jak On to czyni. Czasami jest tak, że ktoś podaje jakiś przepis i człowiek, który słucha zupełnie nie tak rozumie go. Ale kiedy widzi, jak on to czyni, wtedy dopiero wie naprawdę, jak to jest.
Skończyliśmy na 30 wierszu, czytamy 31 wiersz: Mówił więc Jezus do Judejczyków. Jezus mówił do tych, z którego plemienia On był. W Jego rodowodzie jest Juda, a więc mówił do swoich, którzy uwierzyli mu. (Brytyjka mówi tu: „w niego”. Tak jest w wierszu 30, podczas, gdy w wierszu 31 jest „uwierzyli mu”).
Co to znaczy „uwierzyć w niego” i „uwierzyć mu”? To znaczy, że oni uwierzyli, że Jezus jest tym, za kogo podaje się, i że Słowa, które wypowiada są prawdziwe. Teraz już powinno Panu naszemu być prosto dalej podążać z tymi ludźmi, którzy uwierzyli w to, kim On jest, i że to, co mówi jest prawdziwe. Jezus mówi: „jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie.” Pamiętamy nadal, że są to ludzie, którzy są w świątyni, którzy widzieli to doświadczenie z cudzołożną kobietą, widzieli rozwiązanie sprawy. Zobaczyli, że skoro Jezus tak obszedł się z tą kobietą, to przecież „ja też jestem grzesznikiem, to On ze mną też może się tak obejść i nie będzie wytykał mi moich grzechów i też może mi tak powiedzieć –nie potępiam cię, idź i więcej nie grzesz”. Gdybyś był tam i słyszał te słowa, a wiesz, że jesteś grzesznikiem, doznałbyś jakże cenne było rozwiązanie problemu tej grzesznicy. Łatwiej było pomyśleć: „taki Mesjasz, to jest Mesjasz i to, co On mówi jest cenne dla mnie, bo dotyka się mojej grzeszności i mówi nie potępiam cię.” Piękne słowa.
Czytając Ewangelię Jana pomyśl, gdzie napotykasz na taką naukę, która znajduje się na przykład w Ewangelii Mateusza? Gdzie Jan opisuje kazanie na górze? Gdzie Jan opisuje takie słowa, które opisuje Mateusz? Zwróćcie uwagę, że kiedy czytamy Ewangelię Jana, nigdzie nie znajdujemy tego. Jan zajmuje się Synem, który jest wywyższony i zajmuje się tym, czym zajmował się Syn.
Syn zajmował się podstawową sprawą, abyśmy „uwierzyli w Niego” i „uwierzyli Mu”, abyśmy mogli być prowadzeni dalej, wyżej ku chwale. Często ludzie słysząc te słowa: jeśli wytrwacie w słowie moim, myślą tak: „nie będziesz kradł, nie będziesz się złościł, nie będziesz nigdy gniewał się i tak dalej, nie będziesz, nie będziesz. I teraz ja muszę w tym wszystkim wytrwać, a więc staram się, zapieram się, będę mocno walczył w tej sprawie.” Apostoł Paweł mówi: „ja walczyłem bardzo mocno i przegrałem”.
O jakich więc słowach mówi Jezus: jeśli wytrwacie w słowie moim? Pomyślmy. Bardzo często człowiek łączy to z dobrym działaniem – będziesz zawsze grzecznie odpowiadał drugiemu, itp. Mnóstwo z nas przeszło to doświadczenie i zobaczyło olbrzymie załamanie. Przecież Biblia mówi o tym, że jeśli my będziemy chcieli to zrobić, to my przegramy bitwę.
Dlatego Ewangelia Jana koncentruje uwagę człowieka na Synu – kto przyjmie Go, ten będzie miał prawo, moc, być dzieckiem Boga. „Kto przyjmie Go”. Nie ma tam mowy o innych działaniach, tylko kto Go przyjmie, ten będzie miał moc być dzieckiem Boga.
Człowiek cały czas myśli: „jak ja zrealizuję tą ewangelię, jak ja wykonam to całe zadanie?” I zraz zabiera się do działania po swojemu i próbuje coś zrobić z tego. Później, coraz bardzie siedzi człowiek na zgromadzeniu i mówi: „wszystko już zawiodło, nic się nie udaje, to jest zupełnie bezsensowne, starałem się wiele razy. Już nie idzie słuchać tego: bądźcie święci, nienaganni, bądźcie zawsze szczęśliwi. Już wszystko spróbowałem, to nie działa”. Ja też próbowałem latać, wszedłem na drzewo, spadałem, nie działa. Dobrze, że Bóg uratował mi życie. A Bóg mówi: „podnoście się do góry, jak orły”. To znaczy, że jest możliwe latać, ale nie moimi cielesnymi metodami.
Dlatego Ewangelia pokazuje nam Chrystusa, który jest dla nas tym Orłem, który niesie nas na swoich skrzydłach. Ona pokazuje Jezusa.
Musimy być uwolnieni od schematu myślenia człowieka. Przeczytajcie sobie Ewangelię Jana od początku do tego miejsca, w którym Jezus mówi te słowa: jeśli wytrwacie w słowie moim i zobaczcie słowa Jezusa, które dotychczas wypowiedział i jakich słów On każe im trzymać się. Cały czas mówi: „Ja przyszedłem wykonać wolę Ojca i pamiętajcie, słysząc mnie, słyszycie Ojca. Jeśli wytrwacie w tym, że każde słowo, które słyszycie z moich ust, to jest słowo Ojca, jeśli nie zwątpicie w żadne słowo, które do was mówię.” Pan przecież mówił, żeby Go jedli i pili krew Jego. Wielu wtedy odwróciło się. Nie rozumieli. Jezus mówi: „jeśli będziecie wierzyć moim słowom wszystkim, jeśli nie pozostaniecie tylko na tym urywku, w który teraz uwierzyliście i teraz jesteście pewni, że Ja jestem Mesjaszem, ale kiedy będę mówił następne słowa, żebyście byli też tak pewni. Jeśli poprowadzę was głębiej i dalej w poznanie mego Ojca, żebyście nie zatrzymali się, ale szli za Mną.”
Chrześcijaństwo opiera się na wierze, która jest czynna w miłości. Jeśli chcesz, żeby twój wróg poznał w tobie Jezusa, musisz pokochać swego wroga. Kiedy ty nie lubisz go i próbujesz mu pokazać Jezusa, to tak, jakby porywać się na to, żeby przeciągnąć cały pociąg załadowany tonami węgla. Jedno słowo, jedna rzucona myśl i już jesteś „pozamiatany”. I zamiast możliwości, by Chrystus okazał się, pokazało się co dzieje się, gdy człowiek chce zrobić sam to, co tylko może zrobić Pan.
A więc Chrystus mówi: jeśli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie. Jeśli będziesz pewnym, że Ojciec mówi przez Syna, to każde jego słowo znaczy dla ciebie „Bóg”. Czy rozumiesz je teraz, czy nie rozumiesz, jeśli Jezus powiedział to, znaczy, że to jest prawda i poznam tą prawdę, bo On powiedział, że wprowadzi mnie we wszelką prawdę. Może będę potrzebował więcej czasu, więcej doświadczeń, bym poznał to, ale poznam, jestem spokojny, bo jestem dzieckiem Boga. Dziecko Boga jest uratowane. Dziecko Boga jest prowadzone przez Ducha Świętego.
A więc jakich słów każe trzymać się Jezus? Musimy zobaczyć słowo Jezusa głoszone w czasie Jego pielgrzymki po ziemi. Główny temat tego doświadczenia był: „Ja jestem Bożym Synem i to, co do was mówię jest prawdą.” Jeśli to masz, masz wszystko, bo w Chrystusie ukryte są wszystkie skarby mądrości Boga. Jeśli masz Chrystusa, masz wszystko.
My mamy doświadczenie z człowiekiem, gdyż człowiek nieustannie próbuje zrealizować chrześcijaństwo po swojemu. Brakuje mu społeczności z Jezusem, a realizuje chrześcijaństwo. To tak, jakby nie jeść, nie pić i codziennie dźwigać ciężary. Ile dasz radę, tydzień? Ile czasu chrześcijanin jest chrześcijaninem? Tydzień, czy trochę dłużej i wysiada, dlatego, że nie karmi się Jezusem, dlatego, że próbuje chrześcijaństwo realizować własnymi siłami, własnym wysiłkiem, a to jest nierealne i niemożliwe, gdyż bitwa toczy się z wrogiem, który jest niewidzialny.
Jak wygrać z tym, który wrzuca ci w myśli oskarżenia, niechęć do kogoś, nienawiść, który wrzuca ci w twój umysł złe nastawienia? Jak wygrać z nim, skoro człowiek patrząc na kogoś, już ma coś w sercu. A później przychodzi do Boga, śpiewa Mu pieśni i tam już zupełnie wszystko zagubia się.
Kto ma Syna, ma życie, kto nie ma Syna, nie ma życia. Co z tego, że człowiek ma jakieś uczynki? Nie masz Syna, nie masz życia. Jezus mówi: kto wytrwa w słowie moim, ten prawdziwie będzie moim uczniem. Gdzie zacząłeś ty, może ja, wątpić w te słowa, które Jezus dalej mówi? Wiecie jakie to jest cenne wierzyć Jemu? Jezus mówi słowa zapisane w dalszej części tej Ewangelii: wierzycie w Boga i we mnie wierzcie. W domu Ojca mego wiele jest mieszkań, idę przygotować wam miejsca. Ew.Jana 14,1.2 („A wy nie kłamcie, nie złorzeczcie, nie zabijajcie, nie kłóćcie się”?). A wy? Miłujcie się nawzajem. I wszystko.
Jak miłujesz kogoś, to nie będziesz okłamywał go. Jezus zawiera to w sobie. Jeśli dostajesz nową naturę, to dostajesz nową naturę. To tak jak to, że żmija i małe dziecko będą razem. Jest to niewyobrażalne, ale jest to u Boga możliwe, gdyż Bóg jest Bogiem wszelkiego stworzenia.
A więc, kiedy słuchamy te słowa Jezusa, myślmy o tym, co On do nas mówi o sobie samym: jeśli wytrwacie w słowie, które Ja powiedziałem do was o sobie samym, wtedy będziecie moimi uczniami, mówi Jezus. „Wtedy będzie mogli poznawać coraz bardziej, że Ja jestem tym prawdziwym Nauczycielem, prawdziwym Życiem.”
Zobaczcie, nasz Pan przyszedł, by uratować. Nikt nie przeżył tyle doświadczeń, co nasz Pan Jezus Chrystus, a jednak Jego serce było nieustannie otwarte, aby ratować, aby nieść prawdę ewangelii. Czy pojmujesz to? W tej samej Ewangelii, w modlitwie arcykapłańskiej, Jezus mówi:
A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś. Jan 17,3.
To jest życie wieczne. Moje życie skoncentrowane na poznawaniu Boga, to jest życie wieczne. Kosztowanie, jak On dobry jest, to jest życie wieczne. Najpierw człowiek musi być napełniony Synem, by mógł czynić to, co jest miłe Bogu. Między wierzącymi ludźmi jest dużo cielesności, co za chwilę zobaczymy i w tych ludziach, i ta cielesność przeszkadza człowiekowi podążać za Panem, Jego nauką, za tym, co On mówi. Skoro Pan powiedział, to jest to możliwe. Pan powiedział do Piotra: „chodź” i Piotr zaczął chodzić po wodzie. Kiedy Piotr obejrzał się, wtedy stracił pewność Chrystusa i zaczął tonąć. Kiedy chrześcijanin zaczyna tonąć? Kiedy odwróci wzrok od Pana, kiedy przestaje widzieć moc i siłę Syna Bożego i zaczyna widzieć moc i siłę tych zewnętrznych rzeczy, które go otaczają. Wtedy zaczyna tonąć, grzęznąć w tych doświadczeniach. Jeszcze dobrze, kiedy zaczyna wołać: Panie, ratuj mnie!
Chrześcijaństwo, to jest całkowite oparcie się na Chrystusie. Kiedy słuchamy słów Pana, Jezus mówi: „słuchałeś o Mnie tyle słów, powiedziałem ci tyle wspaniałości od Ojca, wytrwaj w tym. Bądź wdzięczny, szczęśliwy z tego powodu, że sam Bóg wezwał ciebie do Mnie”. Wcześniej Jezus powiedział: „kogo Ojciec przyprowadzi do Mnie, tego nie odrzucę. Nie ma znaczenia jakim jesteś grzesznikiem, jeśli Ojciec cię przyprowadził, nie odrzucę cię, będę cię kształtował. Kogo mi Ojciec dał, tego nie stracę.” Jakże potężne słowa. Jezus mówi: „oprzyj się na moich słowach! Bądź pewnym, że skoro przyprowadził cię Ojciec, to Ja nie stracę cię. Tylko ty ode mnie nie odchodź, nie rezygnuj”.
Diabeł wprowadza człowieka w doświadczenia, żeby on wszedł w coś i żeby zawiódł się na sobie i poddał się, przestał iść za Panem dalej. Diabłu zależy na tym, żeby potępić cię, żebyś pomyślał, że kiedy zawiodłeś się na sobie, to zawiodłeś się na Chrystusie, że coś nie działa ze słów Pańskich. I wtedy on otrzymuje szansę, by zakłócić twoją pielgrzymkę. Dlatego jest tak ważne, byś oparł się na Jego słowach, słowach o Jezusie, jak też mówi sam Pan.
Rozmawiasz z chrześcijaninem, a on mówi ci: „tutaj coś nie powiodło mi się, tam coś się nie udaje. To wszystko jest takie piękne, ale to nie działa”. Ktoś popsuł to tak straszliwie, że to nie zadział nigdy, jeśli nie będzie to Chrystus. (...)

