Prawdziwa wolność daje "prawo jazdy"

Prawdziwa wolność daje "prawo jazdy" - część 2

      Bóg kocha nas i chce mieć nas w wolności, że my wybieramy Boga, to co czyste, co piękne, co chwalebne, ale alternatywą jest zło. Tak samo, jak Adam i Ewa, którzy byli w raju, mieli dobro, ale alternatywą było to drzewo poznania dobra i zła, żeby mogli mieć wybór.

Cudowny jest Bóg, prawda? Diabeł nie daje ci takiej szansy. Jeśli należysz do diabła, nie masz żadnego wyboru. Jesteś jego niewolnikiem i musisz czynić to, co on chce. U Boga jest wybór. Cudowny jest Bóg! To jest Stwórca. Kiedy Ojciec kocha swoje dziecko, daje mu wybór, gdyby nienawidził, nie dałby wyboru. Bóg daje nam możliwość. Wybierzmy Tego, który nas kocha, bo On chce naszego dobra.

Na każdy dzień musimy wybrać. Apostoł Paweł nazywa to tak: „codziennie umieram, aby mógł żyć we mnie Chrystus”. Przebywamy w cudownej atmosferze pracy Boga nad nami. On chce pracować spokojnie, diabeł chce zakłócać spokój, ponieważ on wie, że kiedy ludzie niepokoją się, wtedy są mniej uważni i łatwiej pominą to, co chce uczynić Bóg. Dlatego musimy dziękować, widząc, że Bóg pracuje.

Drugi wiersz piątego rozdziału pokazuje nam perfidię diabła. On chciał ożywić nawet starotestamentowe błogosławieństwo, obrzezanie, żeby przejąć „pojazd” dla siebie. To było starotestamentowe, a teraz jest nowe przymierze, Nowy testament, a diabeł chciał użyć czegoś stamtąd, żeby osiągnąć jeszcze możliwość prowadzenia. I Paweł, który znał Pana i znał nowe przymierze, mówi: „jeśli dacie się obrzezać, Chrystus wam wtedy już nic nie pomoże.” Jeśli powrócicie pod starotestamentowe rzeczy, myśląc, że one mogą dalej coś wam pomóc, wtedy zginiecie. Jesteście nowym człowiekiem, wszystko w was stało się nowe. Nowy Właściciel chce mieć nowego człowieka, dla Swojej chwały, takiego, który jest uwolniony od tych złych rzeczy. Dlatego Paweł, kiedy pisze list, na przykład do Efezjan, mówi: „wy, którzy poznaliście Pana, którzy w duchu umysłu swego jesteście już odnowieni, porzucajcie teraz to wszystko, w czym wcześniej mogliście mieć udział, a to było z diabła. Porzucajcie to wszystko.” I to jest cenność.

Każdy z nas doświadczył takiej próby włamania się do systemu, próby przejęcia systemu, a nawet przejęcia władzy. I nieraz wierzący człowiek potrafi takie rzeczy wyprawiać, że aż nie mieści się to w głowie. To jest właśnie przejęcie władzy. Jeszcze dobrze, że Chrystus może i z tego wyzwolić, ale to jest już bardzo ciężkim doświadczeniem.

Pamiętacie, jak Paweł pisał list do Tymoteusza. To był człowiek wolny, doznał uwolnienia, pięknej służby, ale później coś wydarzyło się. Zobaczcie, czym wróg zaskoczył tego męża Bożego, że ten mąż Boży wycofał się ze służby, którą miał w Chrystusie: „nie wstydź się więc świadectwa o Panu”. Diabłu udało się wcisnąć jakiś wstyd co do Chrystusa i zablokować układ zwycięstwa, który Tymoteusz dostał w Chrystusie. Nie udało mu się przejąć tego człowieka, aby czynił zło, ale udało mu się zablokować go w służbie. I Paweł wiedział co uruchomić, żeby Tymoteusz był znowu czynny – skierował jego uwagę na Ducha Świętego. I później czytamy o Tymoteuszu, który siedzi już w więzieniu z powodu Chrystusa. Super uwolnienie – jest wolnym człowiekiem, żyje dla Pana, nie wstydzi się świadectwa, cierpi już z powodu Chrystusa. Sprawa rozwiązała się, a diabeł przegrał. Chwała Bogu.

Jeśli wiemy, co w człowieku popsuło się z powodu diabła i potrafimy wskazać na to, co może naprawić, to jesteśmy „mechanikami”. Dobry mechanik, kiedy posłucha silnika, to wie, co tam się dzieje. Jeśli nie jest to dobry mechanik, to rozbierze cały silnik i wiele napsuje. To tak, jak niektórzy chrześcijanie, którzy biorą się za naprawianie innych, a nie mają ucha Bożego, to tak po kolei: a może by to wymienić? Niedawno słyszałem o pewnym człowieku, w którego organizmie płytki czerwonych krwinek są w granicach czterech tysięcy, a powinno być kilkanaście tysięcy. Lekarze doszli do wniosku, że trzeba usunąć mu śledzionę, bo prawdopodobnie to śledziona jest winna, że te płytki są w takiej ilości. No to niech usuną mu śledzionę. Później okaże się, że to nie śledziona jest, a więc co teraz usunąć? Tego już nie odwrócisz. Ja spotkałem się z mechanikami, którzy też w taki sposób działają; więcej popsują niż naprawią, ale to jeszcze można odwrócić. A jak odwrócisz to u człowieka? Chrześcijanin musi być pewny dlaczego to robi, nie może być na chybił – trafił, bo ta sprawa jest zbyt poważna. To są duchowe rzeczy. Czasami ludzie doradzają innym, co zrobić, a sami ani nie skosztowali tego, ani nie spróbowali, ani nie przeżyli, ani nie widzieli w tym zwycięstwa Bożego, ani też nie widać po nich, że to działa sprawnie w ich życiu. Ja bym się bał.

Kiedy idzie się do lekarza i lekarz mówi: „proszę poczekać, muszę poszukać, jakie to lekarstwo przypisać.” Później okazuje się, że po tym lekarstwie pacjent nie przeżył, bo w tym lekarstwie jest tak silna dawka, że pacjent może nie przeżyć. Kiedyś tak zapisano naszej córce i gdyby ona to wzięła, gdyby Bóg nie zabezpieczył Eli, to prawdopodobnie Ani już by tu nie było. Lekarz zabiłby ją nam i to lekarz, który wydawało się, że powinien być dobry, ponieważ pracował w szpitalu, gdzie odbierano porody i był jednym z tych głównych lekarzy.

Widzimy, że jeśli ktoś czegoś nie wie, czy nie rozumie, to lepiej niech nie radzi. Wolność nie mówi: „gadaj co chcesz”, wolność mówi, że jeśli mówisz to tylko to co dobre, co prawdziwe. Słyszałem, że na poderwane ścięgna najlepiej jest robić przysiady. Chyba trzeba zabezpieczyć, żeby w ogóle nie ruszać nogą. Wolność polega na tym, że nie pozwala na pewne rzeczy, bo można skrzywdzić człowieka. Wolność pozwala, gdy nie rozumiemy, modlić się.

Miałem w życiu doświadczenie, kiedy pewnej rzeczy nie rozumiałem i modliłem się do Boga i Ten, który rozumie wszystko, uczynił to, czego nie rozumiałem. To jest cudowne, że mamy Tego, który wie wszystko. Jeśli czegoś nie rozumiemy, lepiej skierować się do Tego, który wie wszystko, niż próbować samemu zrobić cokolwiek.

W obecnym czasie możemy stwierdzić, że z powodu wielu religii, kiedy nawraca się człowiek, najpierw jest układany do danej religii. Po pewnym czasie możemy stwierdzić, gdzie nawrócił się człowiek. Jeśli nawrócił się wśród adwentystów, będzie święcił sabat. Jeśli nawrócił się wśród świadków, będzie mówił tylko o jednym. Jak nawrócił się u zielonoświątkowców, to tylko języki – to jest najważniejsza sprawa, „nie masz języków, nie jesteś narodzony na nowo”. Po jakimś czasie wiemy, gdzie kto, w jakiej religii został odpowiednio ukształtowany. I teraz jest główne zadanie, jak wydobyć go z tej religii. To jest podstawowe zadanie tych, którzy coś więcej rozumieją – jak uwolnić człowieka od tego, w co został on wprowadzony. Na przykład pewne niewiasty noszą chustki, a inne nie noszą; jedne są bezbożne, a drugie są pobożne, w zależności od religii w jakiej jesteś. Po chustce można rozpoznać, kto „prowadzi pojazd”. Niektórzy mają takie wizje, a Jezus mówi, że po owocu można rozpoznać, po owocu, czy jest miłość, radość, czy jest pokój, wierność. Można rozpoznać, czy to Chrystus, czy nie Chrystus.

Jest wiele utrapienia z tego powodu, że ludzie najpierw trafiają w jakąś religię, która kształtuje ich. Wiecie, kiedy trafiłem do pewnej religii, (ale dzięki Bogu, że po dwóch latach czytania Biblii), to na początku uczono mnie, jak zwalczać drugich, którzy przychodzili, by wyrywać od nich ludzi. Uczyli mnie, jak na pewne dogmaty odpowiadać innymi dogmatami. Gdybym dalej uczył się tego, to prawdopodobnie nie mógł bym być wolnym człowiekiem. Dlatego niebezpieczne jest to, kiedy trafiasz na jakąś religię i ona „obrabia” cię już na początku.

Kiedy nawracasz się, to powinno być tak: powinieneś pójść na osobność, usiąść z Biblią i czytać Biblię. Nie zrozumiesz wielu rzeczy, ale chodzi o jedną tylko wartość: żeby ta Biblia wniknęła do twego serca, nim wnikną tam religie. Jest wtedy szansa, że będziesz mógł po jakimś czasie doznawać korygowania tego, co doznajesz od danej religii. W tym fragmencie to pisze: „jeśli dacie się obrzezać”. Naprawdę, wiele religii nawróconego człowieka zniekształca tak mocno, że często nie można z nim już nic zrobić. Kiedyś mieliśmy między sobą człowieka, który był u świadków i doznał poruszenia serca, będąc między nami i dał się ochrzcić, ale to imię nieustannie chodziło za nim. Przychodził do mnie i mówił, że na zgromadzeniach trzeba mówić to imię cały czas, bo to jest ważne.

Tłumaczę mu, że Ojciec wywyższył imię Jezusa i teraz wyznajemy imię Jezusa wywyższone przez Ojca. „Nie, tamto imię obowiązuje”. Nie spotkał zła, nie uczyniliśmy mu nic złego, ale ta religia uczyniła mu takie spustoszenie w jego umyśle i sercu, że już ciężko było cokolwiek zrobić. Rozumiecie? Ile spustoszenia jest, kiedy religia czyni te rzeczy? Ludzie zablokowują się i nie umieją dalej poznawać Pana.

Wolność, to jest szansa. Czy ty jesteś tak wolny, żeby Jezus mógł pokierować tobą, gdzie chce? Czy ty mówisz Jezusowi: „nie, Panie Jezu, tak nie wolno, tak się nie godzi, tak nie powinno się robić”. Wiecie, jak cudowne jest, kiedy Jezus może z nami zrobić to, co zechce? On zawsze czyni to, co zgodne jest z wolą Ojca. To jest wolność.

To, co ostatnio mówiłem wam, że po tej religii musiałem prosić Boga, żeby uwolnił mnie z niej, bo nie mogłem czytać dwóch Ksiąg: Daniela i Objawienia. I dziękuję Bogu, że uwolnił mnie i później już nie wiedziałem wielu rzeczy na temat Księgi Daniela i Objawienia i byłem święcie zadowolonym człowiekiem, szczęśliwy, że wielu rzeczy nie wiem, i że mogę czytać tę Księgi normalnie, żeby poznawać je tak, jak Bóg chce, by poznawać je.

Bóg powoli wprowadza cię w prawdę, ludzie chcą wprowadzić cię gwałtownie. Bóg powoli wprowadza, ćwiczy, reguluje, koryguje sposób naszego myślenia. Słowo Boże mówi, że przez długie używanie nabywamy władz poznawczych. A tu wpada do ciebie „roczniak” i on już poucza cię, co masz robić. „Roczniak” poucza dwudziestoletniego chrześcijanina, co, kiedy i jak trzeba zrobić. Możemy powiedzieć, że on został gwałtownie wykształtowany i to zbyt gwałtownie, bo nie ma nawet szacunku do starszych. I nie czuje nawet, że to, co robi jest dla niego niebezpieczne, bo gdy będzie lekceważył tych, którzy mogą mu pomóc, to co będzie z nim dalej?

Ostatnio jest też takie doświadczenie, że są tacy mechanicy, że kiedy oddajesz im pojazd, naprawią ci to, co mieli naprawić, ale popsują ci co innego, żebyś znowu przyszedł do nich. Oni uzależniają ciebie od siebie. I tacy są też „mechanicy religijni”. Oni uzależniają człowieka od siebie, żebyś stale przychodził do nich. A Bóg mówi, że ty masz Króla, Jezusa Chrystusa, do którego masz przychodzić i Jego imienia wzywać, a On łączy nas w jedności, ale w wolności, nie w zniewoleniu. Cudowne, prawda? Wszystko nam wolno, a my możemy razem żyć dla jednego Króla. To jest dopiero wolność.

I taka wolność była też w sercu apostoła Pawła, kiedy pisał list do Galacjan. Przyszli tam pewni ludzie, którzy chcieli okraść ich z wolności. Apostoł mówi, że nawet na pewne spotkanie przyszli, a „my że staliśmy mocno i nie pozwoliliśmy ani na krok, by oni cokolwiek zrobili w tej sprawie”. I to był bohater, gotów nawet narazić swoje życie, ale nie odpuścić. Czasami jest tak, że podczas jazdy samochodem, kierowca prowadzi, a reszta śpi w samochodzie. Może tak być, ale kierowca nie może zasnąć, bo kiedy kierowca zaśnie, to wszyscy zginą. (Biada, gdy ślepy ślepego prowadzi, zginą wszyscy razem). Dlatego też, kiedy mówimy cokolwiek, jeśli kierujemy jakąkolwiek chrześcijańską akcją, musimy mieć świadomość, że to należy do Jezusa, a nie do nas. Musimy mieć świadomość, że odpowiemy za to, co robimy przed Właścicielem całego Kościoła, Jezusem Chrystusem. Nie możemy sobie swawolić tak, że kiedy wszyscy śpią, to my „150” na zakręcie, nareszcie nikt nie będzie zwracał uwagi, że za szybko jedziemy. Dlatego, niech Bóg pomoże nam.

Dlatego to jest piękne, że możemy jeszcze dzisiaj patrzeć na Chrystusa, tego cudownego Króla królów. Nieraz chciałbym zobaczyć Jego oblicze, chciałbym widzieć Go i to jest tęsknota, by zobaczyć Tego, który tak cudownie pokochał nas, który uczy nas, jak mamy pomagać innym ludziom. Zobaczyć Go. Paweł mówi, że możemy pocieszać innych, gdyż sami zostaliśmy pocieszeni przez Pana. Musimy nauczyć się czegoś od Chrystusa, by móc innym dać. To jest cudowna wolność.

Niech cudowny Król, który tęskni za nami i chce, żebyśmy bezpiecznie dojechali do wieczności, żebyśmy nie zginęli gdzieś po drodze, który nas tak bardzo kocha i darował nam czas, uwolnił nas od tego całego świata, od tego pędu, żeby mógł z nami być tutaj spokojnie, żeby nasze rozmowy były błogosławionymi przez naszego Władcę, żebyśmy mogli mówić o tym, co dobre, miłe i pożyteczne, co buduje, abyśmy mogli myśleć o tym, co w górze, gdyż jest to bardzo potrzebne, żeby Pan mógł dalej pracować nad tobą i nade mną.

Kiedyś pewni ludzie, było to kilkanaście lat temu, przyjeżdżali do nas do domu z innych miejsc Polski, siadali, słuchali, co do nich mówię, odjeżdżali, później przyjeżdżali następni, aż dowiedziałem się, że przyjeżdżają, gdyż myślą, że ja jestem prorokiem. A ja tylko nauczyłem się pewnych rzeczy, jakie są prawidłowe, dzięki Panu, i mogłem pomóc komuś, bo wiedziałem, co jest prawdziwe u Boga, w tej sprawie. Oni myśleli, że jestem prorokiem i przyjeżdżali do mnie jak do proroka. Kiedy dowiedziałem się o tym, powiedziałem, że nie jestem prorokiem, mówię to, czego nauczył mnie Pan. To przestali przyjeżdżać, oni potrzebują proroków. Musi być prorok, a nie jakiś zwyczajny chrześcijanin, który czegoś nauczył się i chce tym się podzielić. My musimy komunikować się, by rozeznawać, czy ten, co mówi, wie co mówi. My możemy dzielić się tym, czego nauczyliśmy się i to jest bezpieczne.

Wiecie, w Polsce jest zły system brania ludzi do pracy. Nie mówi się, by człowiek pokazał, jakie ma podstawy, by wykonać daną pracę, czy skończył szkołę w tym kierunku, czy ma odpowiedni kurs, czy ma uprawnienia. W ogóle tego się nie sprawdza. Bierze się brygadę, która wykonuje wszystko, a dopiero później, przy jakiejś okazji trafia tam fachowiec i kiedy widać to wszystko, co zrobiła brygada, właściciel łapie się za głowę i myśli: „co ja zrobiłem?” Sięga do Internetu, a tam pełno napisów: uważajcie na tych ludzi! Zrobią wam więcej zniszczeń, niż czegoś dobrego. „Dlaczego ja wcześniej nie zajrzałem do Internetu?” A dlaczego właściciel nie zapytał wcześniej o uprawnienia i nie poprosił, by okazano mu je?

„Pokaż mi uprawnienia, że jesteś chrześcijaninem, żebyś coś w mojej sprawie zrobił. Jakie masz świadectwa, ilu świadków widziało cię w tym, czy w tym?” Rozumiecie? W chrześcijaństwie nie pyta się o uprawnienia. Ile pracujesz dla Pana? Ile życia poświęciłeś, ile przeciwności zniosłeś? Ale jeśli ktoś nie ma uprawnień, jeśli ktoś nie przeżył doświadczenia krzyża, jeśli nie przeżył, że był traktowany w zły sposób, to taki człowiek nie jest odpowiedni, aby mówić pewne rzeczy, które są bardzo ważne w życiu chrześcijanina. Taki człowiek może fantazjować, bo on nie ma ukrzyżowanego jestestwa. Ukrzyżowane jestestwo nie fantazjuje już. Ukrzyżowane jestestwo kieruje się Chrystusem. Naprawdę mnóstwo ludzi, chodząc bez krzyża, opowiada fantazyjne rzeczy.

Dlatego ostatnio robię takie rzeczy, że wymieniam ludziom całą instalację, którą zrobiono przede mną. Pewien fachowiec załatwił fachowców do ludzi, którzy korzystają od lat z moich usług. Ci ludzie ukryli to przede mną, bo było im wstyd, że korzystają teraz z kogoś innego, a ten ktoś obiecał im wszystko załatwić i zrobić. Okazało się, że ci ludzie, którzy robili nie umieli przenieść grzejnika i co teraz? Trzeba zadzwonić do Mariana. Dzwoni właściciel i pyta, czy mógłbym przyjechać, żeby przenieść im grzejnik w inne miejsce, przy tym nic nie mówi, że tam są jacyś inni fachowcy. Przyjeżdżam i widzę, że pracuje ekipa i robią akurat to, czego robić nie wolno. Pierwszy odruch, to myśl, że skoro wzięli sobie fachowców, to niech im „tak” robią. Później zabolało mnie serce, że przecież znam tych właścicieli już wiele lat, to trzeba powiedzieć im. Rozmawiałem z mężczyzną, który tam był, ich krewny, który przyjechał w tym czasie z Ameryki i mówię, co ci ludzie robią. Okazuje się, że ci ludzie robili u niego i powiedziałem mu, że po tej robocie, gdy położy on kafle, to po tych kaflach będzie ciekła woda. A on zdziwiony: „co pan mówi, u mnie cieknie?” Taka jest normalność, że zimna woda, nie otulona, zaraz pod kaflami, powoduje to, że jest różnica temperatur i woda skrapla się na kaflach. Każdy fachowiec to wie. Co teraz? Trzeba rozbijać kafle.

Kiedy robi to fachowiec, to wie jak to zrobić, ale nie fachowiec, nie wie co robi. Na tym polega różnica. Ale to jeszcze można naprawić, lecz, gdy tak postępuje się w chrześcijaństwie, może okazać się, że tego nie da się już naprawić. Już tak się popsuło, że człowiek nie ufa już Chrystusowi, tylko czemuś tam.

Naprawdę, nie oddajmy swojej wolności, która kieruje nas do Chrystusa, w czyjekolwiek inne ręce. To musi być Chrystus. On musi nami kierować. Paweł mówi: „przez łagodność Chrystusową proszę was”. Paweł wiedział, że nie mógł zastąpić Chrystusa. On mógł prosić, ale nie mógł zastąpić Chrystusa. Właścicielem jest Chrystus. Uważajmy, żebyśmy nie przejęli władzy, bo wtedy będzie niebezpiecznie. Możemy występować, jak Paweł, możemy walczyć, ale nie wolno nam zająć miejsca Jezusa. Niech Pan będzie uwielbiony za Jego wolność. To jest cudowny Bóg, cudowny Pan. Pomódlmy się do Pana. Amen.

Jan 14:23