Prawdziwa wolność daje "prawo jazdy"
Prawdziwa wolność daje "prawo jazdy" - część 1
Zastanówmy się i zbadajmy swoje serca, czy na pewno posiadamy to słowo i czy na pewno umiemy i wiemy jak je stosować.
Otwórzmy list do Galacjan, 4 rozdział, 28-31, oraz 5,1:
Wy zaś, bracia, podobnie jak Izaak, dziećmi obietnicy jesteście. Lecz jak ongiś ten, który się według ciała narodził, prześladował urodzonego według Ducha, tak i teraz. Lecz co mówi Pismo? Wypędź niewolnicę i syna jej; nie będzie bowiem dziedziczył syn niewolnicy z synem wolnej. Przeto, bracia, nie jesteśmy dziećmi niewolnicy, lecz wolnej!
Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli.
Zastanówmy się, czy potrafilibyśmy określić definicję wolności. Czy rzeczywiście znamy smak wolności, czy wiemy, jak korzystać z wolności? Dzisiaj słuchaliśmy słów z Ewangelii Jana: „jeśli Syn was nie wyswobodzi, to nie będziecie wolni, ale jeśli Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie”. Mówimy, że Pan Jezus dał nam wolność i chwała Mu za to, że dał to nam. Czy po iluś latach chrześcijaństwa rozumiemy czym jest ta wolność i korzystamy z niej w prawidłowy sposób? Czy wolność Pana naszego Jezusa Chrystusa, którą dla nas uzyskał wyraża się tak, że ja robię, co chcę, czy też jest to wolność, która zobowiązuje? Jest to wolność, która zobowiązuje.
Jakże często dzisiaj jest tak, że człowiek jest wolny dla siebie i nie widzi żadnych zobowiązań. Mamy najpiękniejszy wzór wolności, jaki tylko możemy zobaczyć w Biblii, jest to nasz Pan Jezus Chrystus, wolny Człowiek chodzący po ziemi, czyniący zawsze wolę Boga Ojca. Następny przykład, to apostoł Paweł, który kiedyś był niewolnikiem diabła, a następnie korzystający z wolności w Chrystusie. Jak on korzysta z tej wolności? Jako wolny stał się niewolnikiem Jezusa Chrystusa.
Apostoł Paweł cytuje naukę Jezusa, tak, jak czytaliśmy w Ewangelii Jana: „niewolnik nie będzie w domu na zawsze, lecz Syn pozostaje na zawsze.” Paweł przytacza tu przykład Ismaela i Izaaka i tylko jeden z nich mógł być dziedzicem, ten, który był synem Bożej obietnicy. W Chrystusie i my staliśmy się synami Bożej obietnicy i doświadczyliśmy tego, że możemy współdziedziczyć z Chrystusem Jezusem i mamy przywilej korzystać z wszelkich uprawnień w imieniu Jezusa Chrystusa, aby czynić to, co jest miłe Bogu. Żyjemy pośród pokuszeń, które kuszą nas do tego, żeby zmienić coś w tym, co zostało ustalone przez Boga i żeby zrobić to po swojemu.
W liście do Galacjan, 5, 13 napisane jest:
Tylko pod pozorem tej wolności nie pobłażajcie ciału, ale służcie jedni drugim w miłości.
To znaczy, że wolność pozwala nam nawzajem sobie służyć. Prawdziwie wolny człowiek jest sługą innych. Ten, który jest „niby wolny”, nie jest sługą, ale jest panem. On, czy ona decyduje, ale w tych decyzjach jest śmierć.
Nam wolno jest poruszać się po tym kraju, możemy jeździć tam, gdzie chcemy, ale nie wolno nam przekraczać prawa, które obowiązuje w kraju, bo będziemy ponosić konsekwencje. Jeśli będziemy jechać i w jakiejś miejscowości zabijemy człowieka na przejściu dla pieszych, to co nam wtedy grozi? Jesteśmy wolni, ale nie wolno nam łamać prawa.
Jesteśmy wolni, ale nie wolno nam nienawidzić brata, czy siostry. Jesteśmy wolni, ale nie możemy gniewać się na brata, czy siostrę. Jesteśmy wolni, ale nie możemy złorzeczyć, kłamać. Wolność nie oznacza, że wszystko mi wolno, gdyż apostoł Paweł mówi: „ale nie wszystko jest pożyteczne”. A więc nie mogę robić tego, co zechcę. Nie, ta wolność jest po to, abyś mógł czynić dobrze. To jest wolność. Kiedy byliśmy w niewoli diabła, musieliśmy czynić zło, ponieważ on nas zniewalał do tego. Masz wspaniały samochód, dużo pracowałeś, aby go posiąść, teraz wychodzisz przed dom i patrzysz, a samochodu nie ma. Co wtedy myślisz? „Jak fajnie, że sprzątnęli go”. Idziesz kupujesz sobie drugi, stawiasz go znowu i jesteś ciekawy, czy może znowu ktoś sprzątnie go. Wszystko wolno, więc złodziejowi wolno jest ukraść wszystko, co masz. Czy jest inaczej? Denerwujesz się, że tyle pracowałeś, a teraz ktoś ci zmiótł to.
Pomyśl, jak będzie gniewał się Bóg z powodu tego, co On uczynił i nie było to używane zgodnie z Jego wolą. Twój gniew jest niczym wobec gniewu Boga, że to, co On stworzył jest używane niezgodnie z Jego wolą, że człowiek nie jest używany przez Ducha Świętego, tylko przez diabła. Jak bardzo będzie gniewał się Bóg na to, że używa ciebie kto inny niż On chce. Biada, jeśli my nie poruszamy się pod kierownictwem Ducha Świętego. Jeśli nami nie kieruje Duch Święty, a kieruje nami diabeł, złodziej, to biada, jeśli my zgadzamy się z tym. Jeśli alarm nie włączy się w nas i nie zatrzymamy silnika, jeśli zawiedziemy Właściciela, rozumiecie? Bóg liczy na moje i twoje sumienie, że ono zareaguje, że ktoś inny chce nami „jechać”. Musi włączyć się alarm i odciąć zapłon. Koniec jazdy, koniec poruszania się pod kierownictwem nieprawowitego właściciela. Wiecie, jakie to jest ważne? Wiemy, że są złodzieje, którzy rozpracowali wszystkie zabezpieczenia, jakiekolwiek są i potrafią w parę sekund ukraść komuś pojazd nawet najlepiej zabezpieczony. To znaczy, że złodziej jest przebieglejszy od producentów alarmów, zabezpieczeń samochodów, mieszkań, wszystkiego. Gdyby odkryto laboratorium złodziei, okazałoby się, że ich laboratorium jest lepsze od tego, w którym produkowane są alarmy, dlatego, że oni koniecznie chcą kraść najlepsze rzeczy, nie byle jakie.
Zobaczcie, jak diabeł będzie chciał ukraść chrześcijanina Bogu, który przecież jest lepszy, wartościowszy. Diabeł będzie chciał uruchomić wszystko tutaj, żebyś zaczął być pod jego wpływem. A więc zacznie wpływać na twój umysł, żeby zmienić nastawienie alarmowe. Przyjdzie z takim instrumentem i zobaczy, co tam jest w tym komputerze samochodowym, jaki jest tam alarm, co tam działa, a co nie działa.
W zeszłym roku wujowi jednego brata zwinęli samochód z podwórka i wszyscy dziwili się, jak złodzieje potrafili wykierować tym samochodem, jak potrafili otworzyć go tak cicho, że nikt nie słyszał. Złodzieje mieli upatrzony akurat ten samochód, podczas, gdy mój stał otwarty i wszystkie pieniądze leżały w bagażniku. Czasami słyszy się opowieści ludzi, którzy wracają do domu, w którym grasowali złodzieje. Ci ludzie już nigdy nie mają tego samego odczucia w tym mieszkaniu, co przedtem. Zawsze pozostaje taka myśl, że znowu może nastąpić to samo.
Masz swoje indywidualne rzeczy, intymne, prywatne i ktoś to wszystko naruszył i nie jest łatwo już wtedy spokojnie być w takim domu, a Pan Jezus przyjmuje, oczyszcza i znowu bierze ciebie w Swojej cudownej miłości. Przecież są to Jego intymne sprawy, które mogą być naruszone w tobie i we mnie. Ktoś wszedł w te intymne relacje z Jezusem i próbował naruszyć je agresją, złośliwością, kłamstwem. Wiecie, jak cudowny jest Jezus, który może przyjść, oczyścić i On nie gniewa się w ten sposób, że i w ciebie uderza. Czy zburzysz swój dom, w którym byli złodzieje? Wiecie, jak straszne jest to uczucie, kiedy okradł cię ktoś w twoim domu, kiedy spałeś? Budzisz się i widzisz, że ktoś chodził.
Jak dobrze jest pamiętać o tym, że jeśli my jesteśmy w Chrystusie, to złodziej nie może wejść. To my musimy otworzyć mu drzwi. Pamiętajmy zawsze, że kiedy przychodzą do nas myśli, które mają w nas wywołać to, wtedy nie przychodzi Pan. Pan mówi, że On wchodzi przez drwi, nie jest złodziejem, ma klucz, którym otwiera sobie i wchodzi. Moglibyśmy nazwać go kluczem miłości. I ty wiesz, że to Pan, bo On wchodzi i ty możesz jeszcze bardziej miłować innych ludzi. A więc Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli.
Stójcie niezachwianie, i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli.
Niech umiłowany Chrystus będzie naszym wyłącznym właścicielem, bo Ojciec dał nas Chrystusowi. Diabeł jeździł z nami i wiele zła zrobił z nami: jeździliśmy po pijaku, w złości, w gniewie, bójkach, w obmowach, złorzeczeniach. Była to straszna jazda. Każdy, który doświadczył, jak Jezus prowadzi człowieka, jest wdzięczny bardzo, że ktoś taki zajął się nami. Doświadczyliśmy tego po to, żeby więcej nie wracać do tego. Niech Bóg pomoże nam nienawidzić wszelkie zło, a kochać dobro, kochać to, co miłe. Nieraz jest doświadczenie i musimy przejść, ponieważ Jezus był też kuszony i my jesteśmy kuszeni. To nie jest łatwe żyć na ziemi.
Kiedyś miałem takie doświadczenie, które opowiadałem już większości. Byłem w pracy na budowie i w pewnym momencie doświadczam, jakby Bóg mnie z tego miejsca wziął i uniósł ponad tą ziemię. Nie widziałem kontynentów, ani morza, widziałem pełno takich wężowatych nitek, które kłębiły się po całej ziemi. I wtedy mogłem zobaczyć, jak strasznie jest tu na ziemi, jak straszne jest tu zło, ciemność, agresja, złośliwość, kłamstwo, to wszystko skumulowane, takie wielkie kłębowisko. Wiecie, jak straszna jest ziemia, kiedy Bóg patrzy na to okropne zło, na to zdewastowanie. I wtedy tak wyraźnie widziałem czystość Boga i zanieczyszczenie tej ziemi tymi strasznymi ludzkimi poddaniami diabłu i kiedy Bóg z powrotem umiejscowił mnie w miejscu pracy, byłem cały świadomy zła, które dzieje się na ziemi. Po jakimś czasie znowu uspokoiłem się w tych warunkach, wiedząc, że to jest złe. Bóg powtórzył to za parę dni. Znowu podniósł mnie do góry i pokazał mi dokładnie to samo i znowu miałem te same uczucia. Wiedziałem jak tu na ziemi jest źle.
Wiecie, że kiedy wszystkich nas zabrałby Bóg i wszyscy mielibyśmy to odczucie, zobaczylibyśmy, jak tu na ziemi jest strasznie, ile tu jest pokuszeń, ile tu jest złośliwości, ile kłamstwa, agresji, podstępu. Zobaczylibyśmy pełno nieczystych ludzi, którzy pod władzą diabła czynią zło na tej ziemi. I pośród tego wszystkiego ty, dziecko Boga żywego, jak musisz być czujne, żeby nie wejść w to zło.
Naprawdę, nie jest łatwo, ale można dzięki poddaniu Panu, dzięki Jego własnej osobistej miłości do ciebie, uległości Jezusowi, przeżyć tutaj i nie być skażonym przez ten świat. Tylko dzięki Panu. Tu człowiek nie ma możliwości własną siłą i mocą ostać się. Nie ma takiego silnego człowieka, który nie dałby miejsca diabłu. Tylko Jezus. Dlatego trzymajmy się Go i w tej wolności nie pobłażajmy ciału, bo za tym idzie dołączenie do tych ciemności, do tego zła, do agresji. W tej wolności możemy budować się nawzajem na dom dla Boga. Piękniejsze jest to zajęcie niż czynienie zła, prawda? Ale, żeby budować się na dom dla Boga, trzeba być wolnym człowiekiem, bo ten dom jest przede wszystkim święty. A więc jeśli budujemy się na dom dla Boga, to i my musimy być święci, oddzieleni od tego świata, od sposobów życia, jak ten świat. Nadzieją jest Chrystus.
Czy jest to możliwe? Kiedy patrzysz na swoje ciało, nie ma opcji – możliwe, ale kiedy patrzysz na Chrystusa, od razu włącza się cudowna opcja – wszystko jest możliwe dzięki Jezusowi. Patrz na Jezusa. Naprawdę, nie jest łatwo, nie raz wstrząśnie tobą diabeł, ze złości, że nie może dostać się do ciebie.
Kiedyś już opowiadałem. Znowu takie duchowe przeżycie, przez które Bóg coś pokazywał mi, całkiem niedaleko stąd. Byłem w pracy, szedłem z tymi, z którymi współpracowałem, i w pewnym momencie przyszła na mnie radość w Chrystusie, takie szczęście, takie zadowolenie. W pewnym momencie przyszedł diabeł, żeby okraść mnie z tego. Nie dałem się okraść i doznałem, że diabeł odszedł ode mnie i w tym momencie miałem widzenie. Widziałem diabła, który oddala się z całą armią jego wojska, a w pewnym momencie przeszeregowuje armię, a za chwilę znowu idzie na mnie. I to widzenie kończy się, kiedy diabeł dochodzi do mnie, a wewnątrz pojawia się myśl: „dobry jesteś, wygrałeś”.
Rozumiecie? Z chwilą, kiedy diabeł przyszedł do mnie, zmienił tylko szeregi i znowu przeprowadził atak, żeby dostać się do środka. I to jest walka, w której my musimy czuwać, dzięki Chrystusowi. Te ręce, usta należą do Niego. Niech Bóg pomoże nam, żebyśmy jak najbardziej byli trzeźwi, czujni, bez ustanku modlący się, trzymający się Pana, należący do Pana. To jest bardzo ważne, szczególnie tu, na tej ziemi, dopóki diabeł grasuje, musimy uważać. Tam już później nie będziemy musieli uważać. Słowo Boże mówi, że diabeł chodzi jak lew ryczący, szukając, kogo pożreć. Czy lubisz być pożarty przez lwa? Smaczny kąsek dla lwa, prawda? To jest niebezpieczne być pożartym przez lwa, gdyż pożarty człowiek raczej nie żyje. Właśnie tak wyglądają ci, którzy są pożarci przez diabła. Są nieżywi i nie mogą żyć dla Boga.
Naszym optymistycznym nastrojem jest to, że Chrystus żyje i że jest On większy od tego, który jest w świecie i On będąc w nas jest cudownym, absolutnym zabezpieczeniem. Pamiętajmy, że my nie jesteśmy opętani przez Chrystusa, bo gdyby tak było, to moglibyśmy w ogóle nie myśleć o diable. Nie jesteśmy opętani, ale wyzwoleni przez Niego i dlatego musimy czuwać, ponieważ jesteśmy wolni. Nadal mamy wolność wyborów, możemy wybrać zło, albo dobro. To jest wolność. (...)

