Dusza w Biblii

Dusza w Biblii - część 6

      Jak myślicie, ile czasu zajęło mi, żeby przygotować to, korzystając już z pomocy elektroniki? W tym czasie kiedy tak siedziałem nad tym, wy mogliście sobie gdzieś chodzić, zajmować się swoimi rzeczami, załatwiać swoje interesy, ale wiele mi to dało siedząc z tym. Nie znając hebrajskiego zobaczyłem nawet znaczenie pewnych słów. Małe różnice, a inne brzmienie, w którym kierunku zmierza to słowo, aby to pojąć. Również rozumiem, że moja dusza bardzo potrzebuje Bożego Słowa, ja bardzo potrzebuję Bożego Słowa, moje serce potrzebuje być pełne Bożego Słowa. I łączę to wszystko w jednym – ja bezwzględnie potrzebuję Boga, żeby czynić dobre wybory w swoim wędrowaniu po tej ziemi. Potrzebuję wiedzieć, czy ja jako „napsenu” jestem Boży, czy światowy. Czytamy tutaj w Słowie Bożym o grzechach, które popełnia człowiek, grzesząc przeciwko swojej duszy, przeciwko sobie samemu, przeciwko temu kim stworzył nas Bóg.

Bardzo często jest tak, że człowiek, gdy coś go bardzo interesuje, to wtedy jest poruszony gdy o tym słucha, chociażby mówić o tym godzinami. W tej chwili mówimy o czymś najważniejszym dla mnie i dla ciebie, o tym kim będąc, do kogo należymy. Moją obawą jest, że im dalej posuwamy się w czasie, tym mniej ludzi będzie zainteresowanych tym co jest ważne dla nas, chcąc mieć więcej z tego świata. Mało ludzi siądzie do Biblii, żeby godzinami siedzieć i szukać, patrzeć i odnaleźć to co jest potrzebne, dlatego, że potrzeby tego świata wymagają więcej czasu.

Dni są złe, wiemy o tym. Jak my jako dusza żyjąca wykorzystujemy czas? Jaka jest nasza świadomość naszej odpowiedzialności przed Bogiem? Zobaczcie jaka nikła jest świadomość odpowiedzialności przed Bogiem. Dlatego, że człowiek nie zna swojej wartości, nie zna również wartości Kim jest Bóg. A więc wszelkie wartości giną i człowiek sprzedaje się za byle co, za to co z prochu powstało i w proch się obróci. Dlatego Jezus mówi: „jeśli będziesz cokolwiek bardziej miłował ode Mnie, nie możesz być uczniem Moim.” Co o tym duszo myślisz? Jaką to kładzie wartość na nasze serce, nasz umysł, nasze życie, że wiemy o tym co mówi Słowo Boże? Gdzie biegniemy jako dusza żyjąca, czego bardziej potrzebujemy? Możemy zobaczyć jak łatwo możemy spierać się o różne rzeczy, a nie spieramy się o swoją wieczność, żeby porzucać złe, a brać dobre Boże Słowo i czerpać z tego Słowa zyski każdego dnia. Mieć to przetopione złoto, najwspanialsze Boże Słowo, żeby Ono syciło nasze wnętrze.

Moja świadomość jest taka, że dopóki tchnienie Wszechmocnego jest we mnie, ja jako dusza żyjąca, żyję. Ale kiedy skończy się tchnienie, skończy się moje życie. Dopóki tego tchnienia, dopóty mego życia, dopóty moja szansa, żeby wykorzystać ten czas. Możesz zmarnować go, kręcąc się koło samochodu, koło domu, koło działki, koło pola, koło roboty, koło wszystkiego, albo starć się wykorzystywać go maksymalnie, żeby poznawać Pana. Po tym rozeznam, czy ja jako dusza żyjąca jestem skierowany ku wieczności, czy jestem odwrócony do wieczności plecami. Po tym gdzie biegnę, gdzie szukam, gdzie pragnę, gdzie „umartwiam się”, żeby nie stracić wieczności. Czy mam siłę i gotowość na to, wiedząc jakim skarbem okazałem się dla Tego, Który posłał swego Syna i nie chcę stracić w oczach Jego, chcę być nadal tym skarbem, o który On troszczy się każdego dnia? Chcę by mnie wychowywał, kształtował, oczyszczał Swoją krwią, chcę by On dbał o mnie, żeby Ten, Który może nas zbawić, zbawiał nas każdego dnia.

Mogę stracić to wszystko, zaniedbując swój czas. Wszyscy mamy tyle samo czasu. Zobaczcie, że jedni ludzie mogą zajmować się różnymi rzeczami, a później przyjść na zgromadzenie i czekać, że dostaną „instant”, albo kopać, szukać w Bożym Słowie, modlić się, wołać: „Panie wytłumacz mi to, daj mi zrozumieć to. Wyprostuj mnie, bo wiem, że jestem skomplikowany, bym rozumiał prostotę Twoich Słów. które są dla prostaczków, nie dla profesorów.” Kiedy doznaję co przeżywam, jak przeżywam, doznaję swoich wyborów i patrzę w Biblię, gdzie napotykam to Słowo, spotykam samego siebie ze swoimi decyzjami, ze swoim skażaniem siebie, albo z oczyszczaniem samego siebie w krwi Jezusa.

Jedynie kiedy jestem prawidłowo skierowany do Boga, mogę powiedzieć jak apostoł Paweł: „jestem gotowy żyć i umrzeć dla Pana”. Obyśmy wszyscy doznawali to. To jest nasz skarb, kiedy doznajemy, że nie żyjemy dla samych siebie, ale dla Chrystusa. To jest nasz skarb duszo żyjąca. Wtedy jesteśmy naprawdę bogaci jako dusza żyjąca, wtedy mamy Pana mieszkającego jako wieczność w nas. Wtedy wiemy, że to jest warte tego, że choćbym umarł, to żyć będę. I to jest cenność. Bóg mówi: „w tym zyskasz oczyszczenie, jeśli zostaniesz, zginiesz”. Dałby Bóg, żeby to słowo przedostało się do nas.

Będziemy chcieli, by Słowo Boże pracując w nas, jeszcze bardziej mieli świadomość jaka ważna jest to sprawa, nierozdzielna sprawa. Ludzie mniemają sobie, że ciało umrze, a dusza gdzieś tam poleci w takie fajne miejsca. Najczęściej mówią o łące z pięknymi kwiatami, ale kiedy czytamy Słowo Boże, nigdzie tego nie spotkamy, a czytamy wręcz odwrotnie.

Całe doświadczenie dzisiejszego czasu jest takie, że dusza oddaje bogactwo Chrystusowe za coś z tego świata. To jest tragedia dzisiejszych czasów. Przez to te dusze, które sprzedają Chrystusa za coś ze świata zniechęcają inne dusze w życiu dla Boga. Pokazują, że choćbyś mi nie wiem co powiedział, i tak będę żył, czy żyła po swojemu. Cokolwiek powiedziałbyś i tak będę żyć po swojemu. Nie zmienię swojej decyzji. Mam swoją filozofię zbawienia – „jestem zbawiony, czy zbawiona, bo wierzę w Jezusa.” Ale zbawienie duszy musi być uwidocznione, musi ujawnić się poprzez to nasze ciało. Dusza żyjąca musi mieć owoc – miłość, zmieniony umysł. Chwała Bogu.

Myślę, że jest to coś pięknego, co Bóg zawarł dla nas w swoim Słowie i nieustannie będziemy wracać do tego, by teraz trzymać się jeszcze mocniej Pana, ponad wszystko Pana, Jego Słów, Jego decyzji, Jego wartości, ciężaru, który położył w tym, a nie w innym miejscu. Jakie ciężary mamy dźwigać my, jako dusza żyjąca? Ciężary jedni drugich, budować się nawzajem, wzmacniać, posilać, zwyciężać, szukać, rozwijać się coraz bardziej i tego potrzebujemy.

Nie musimy doprowadzać do stanu, że buntujemy się przeciwko władzy człowieka nad nami, ale zarazem prowokujemy wszystko, żeby ktoś nad nami władał po to, żeby wziął na siebie wszelką odpowiedzialność za nas, co będzie z naszym życiem, żebyśmy mogli powiedzieć: „no, nie powiedział mi wszystkiego.” Najlepiej kiedy sami szukamy, doszukujemy się, dokopujemy się, modlimy się o to, szukamy Bożych odpowiedzi, bo wszyscy jesteśmy kapłanami. „Kapłanie, który porzucasz poznanie, porzucasz wieczne życie.” Odpowiedzialnością wszystkich kapłanów jest zawsze stać przed obliczem Boga. A dzisiaj kapłani często zajęci są światowymi sprawami i zostawiają kapłaństwo komuś innemu. „Bóg słabo płaci, świat płaci lepiej, trzeba pobiec do świata, bo tam są pieniądze.” Ty zajmij się tym kapłaństwem, ty zajmij się tą pracą i weź jeszcze to i to, i to. Ludzie zrzucają to co piękne, bo pragną tego co przemija dlatego, że nie znają wartości tego co tracą, widząc większą wartość w tym co i tak stracą.

Naprawdę zajmijmy się tym co jest ważne, prawdziwie ważne dla żyjącej duszy na ziemi – życiem dla Boga. Bóg nie dał nam tchnienia po to, żebyśmy grzeszyli, żebyśmy uciekali od Niego, żebyśmy buntowali się, żebyśmy zajmowali własnymi sprawami. Bóg dał nam tchnienie po to, żebyśmy chodzili z Nim teraz i na zawsze. Raduj się, że masz takie możliwości.

Naprawdę, to jest cena. Zobaczcie ile ludzie uczą się w szkołach. Ilu uczniów mówi: „nie mam czasu, muszę uczyć się, będzie egzamin. Muszę przygotować się, nie mam na nic czasu”. A zobaczcie ile ludzie mają czasu spędzonego z Bogiem i mówią: „nie mam czasu, muszę być z Bogiem, muszę poznać, więcej tego doświadczyć, nie mogę, naprawdę.” Jak mało się tego słyszy. Zawsze jest wytłumaczenie: „mam pole, mam samochód, mam chałupę, nie mogę teraz zająć się tymi sprawami. Jestem bardzo zajęty, czy zajęta. Dusza tak się usprawiedliwia: „naprawdę mam tyle zajęć, nie mam czasu teraz zająć się sprawami Bożymi. Kiedyś zajmę się, ale teraz nie mogę.”

Kiedy Jezus uczył nas modlitwy powiedział: „A wy tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź Królestwo Twoje, bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi i chleba powszedniego daj nam dzisiaj.” „Daj nam tego Chleba na dzisiaj, niech Słowo Twoje napełnia nas i dzisiaj, niech chleb z nieba napełnia nas i dzisiaj.”

Chciałoby się, żebyśmy mieli więcej zapału do życia dla Pana, żebyśmy jako dusza żyjąca cały czas pragnęli Pana. Tak jak Jezus woła: „wy pragnące dusze przyjdźcie do mnie, a Ja wam dam ukojenie dla duszy waszej. Znajdziecie ukojenie dla swojej duszy.”

Mamy jeszcze mnóstwo Starego Testamentu, w którym też jest piękna nauka i wiele z tego co jest potrzebne możemy jeszcze zobaczyć. Tłumacze zamknęli to słowo „dusza” w niewielu odpowiednikach i zobaczyli w tym całość. Niech Bóg pomoże nam w tym każdego dnia, żebyśmy mieli to szczere pragnienie od Boga. Mamy wiele sił do walki o swoje racje, ale bardzo potrzebujemy sił do boju o to co jest racją Boga, żeby walczyć o sprawy Boże z całego serca z całej duszy, myśli i siły. Co Jemu należy się, do czego On ma prawo posyłając swojego Syna za nas, by odkupić nas z niewoli ciemności, nabywając prawa do nas jako Właściciel, abyśmy do Niego należeli teraz i na zawsze. Niech Bóg pomoże nam, gdyż nie ma nic cenniejszego dla duszy żyjącej w przemijającym świecie, tak jak Słowo Boże uczy nas. Wszystko przeminie. Amen.

Jan 14:23