Chrzest wodny
Chrzest wodny - część 1
Zanim zacznę mówić o zanurzeniu, o śmierci Jezusa, chciałbym powiedzieć o mężach, czy niewiastach starotestamentowych, którzy otrzymali w Duchu Świętym rozpoznanie Jego przyjścia, o ich doświadczeniach, pragnieniu opuszczenia zła i zmaganiach, by to spełniło się. Kain, kiedy zabił Abla mówił: godzien jestem tego, byś zabił mnie. Popełniłem straszny grzech. Wiedział, że popełnił straszne zło, ale zrobił to i Bóg okazał mu wtedy jaki jest. Później wiele tych złych rzeczy zaczęło pojawiać się na ziemi.
Nasza ludzka rzeczywistość zawsze wychodzi z tego terenu: raj, bunt, odpędzenie i coraz większa degradacja. Ludzie Boży wiedzieli, że przyjdzie Odkupiciel, że przyjdzie Ten, który spłaci dług, którego oni nie byli w stanie spłacić. Przyjdzie ktoś, kto zapłaci najwyższą cenę. Jeden grzech to śmierć. Jaka cena musiałaby być za wiele grzechów?
Śmierć Syna Bożego, śmierć kogoś tak czystego, świętego i nieskalanego, który mógłby przejść przez cały bezmiar śmierci i ona nie mogłaby zatrzymać go.
Chciałbym mówić o naszej chrześcijańskiej rzeczywistości, o tym jak wielkie znaczenie ma dla nas chrzest, jak wielkie znaczenie ma jeden z tych elementów, w które musimy wejść, jeśli chcemy iść do Pana. Kto uwierzy i ochrzci się, zbawiony będzie. Gdy tylko jest to możliwe, człowiek powinien być ochrzczony, jeśli nie ma takiej możliwości, Bóg widzi to.
Chciałbym przypomnieć zdarzenie z księgi Rut, z trzeciego rozdziału. Opisane jest tu, jak Rut za dobrą poradą swojej teściowej, czyni to, co ona podpowiedziała jej. Idzie do mężczyzny Boaza i kładzie mu się w nogach, jak służebnica, czekająca na rozkazy swego pana. Pierwsze świadectwo było dla niego takie ważne, kiedy widział, że Rut przyszła na pole i pracowała równo z wszystkimi, nie spodziewając się żadnej zapłaty za to. To było pierwsze świadectwo dla Boaza, jaka to jest niewiasta. Drugim świadectwem było to, że ona nie patrzyła na wiek i znalazła w nim kogoś, kto byłby ją w stanie wykupić.
Czytamy od 8 -11 wiersza:
„A o północy poderwał się ten mąż, obrócił się i spostrzegł kobietę u swoich nóg. Zapytał więc: kto ty jesteś? Ona zaś odpowiedziała: Ja jestem Rut, służebnica twoja. Rozciągnij swój płaszcz na służebnicę swoją, boś ty wykupiciel.
A on na to: Błogosławiona tyś u Pana córko moja. Ten drugi dowód twojej miłości lepszy jest niż pierwszy, gdyż nie uganiałaś się za młodzieńcami ani biednymi, ani bogatymi. Nie kłopocz się teraz córko moja, uczynię dla ciebie, cokolwiek sobie życzysz, wie bowiem całe miasto, żeś dzielna kobieta.” Rut 3,8-11.
Boś ty mój Wykupiciel; i on później uczynił to. Poletko, które miała Rut, musiało być wykupione razem z nią. Ten, który chciał kupić poletko, musiał nabyć je razem z niewiastą, aby wzbudzić potomstwo umarłemu mężowi. Takie było prawo. Ten, który był pierwszym Wykupicielem, gotów był nabyć poletko, ale nie był gotów nabyć Rut. Boaz nabył poletko i Rut.
Chciałbym, żebyśmy zobaczyli Jezusa Chrystusa. Nabył nas z naszymi grzechami, wziął nas z wszystkim. Nie tylko, że poniósł nasze grzechy na krzyż, ale też i nas wziął, wykupił nas. Nie zapłacił tylko za grzechy i nie zostawił nas, ale kupił i nas, aby przeprowadzić nas do tego odpowiedniego miejsca, kiedy będziemy przebywać z Nim całą wieczność.
I chciałbym, żebyśmy zastanowili się nad tym, co to jest chrzest? Co stało się, kiedy zaczęliśmy zmierzać w stronę wody chrztu i kiedy imię Pana naszego, imię Ojca i Ducha Świętego zostało wezwane nad nami? Wcześniej przebywaliśmy w świecie, w Egipcie, czyniliśmy wiele zła, wiele ciemnych rzeczy, ale zobaczyliśmy poprzez światło, które dotarło do nas, że jest możliwość odkupienia nas od całego zła. Zobaczyliśmy, że przyszedł ktoś na ziemię, kto już zapłacił najwyższą cenę za nas. Zapłacił za nasze wszystkie złe uczynki, abyśmy mogli teraz wejść w tą rzeczywistość, którą On dla nas uzyskał.
Ta niewiasta, Rut, wiedziała kim jest Boaz, dlatego powiedziała; rozciągnij swój płaszcz na służebnicę swoją, boś ty wykupiciel.
W pierwszym liście Piotra(1Pio.3,21) czytamy, że chrzest jest prośbą do Boga o czyste sumienie. Co może osłonić tak nasze sumienie, żeby ono było czyste? Czytaliśmy ostatnio z listu do Hebrajczyków - ofiara Jezusa, On sam.
Idąc do wody chrztu, potrzebuję, żeby Pan osłonił mnie sobą. Jest to wielka potrzeba na tą nową rzeczywistość, ku której chcę wyjść, żeby stał się moim Mężem, Panem, tym, który przeprowadzi mnie przez wszystkie dni i będzie się troszczył o wszystko, co łączy się ze mną.
Chrzest jest wielką prośbą do Boga o zaakceptowanie mnie, o przyjęcie mnie w Jezusie Chrystusie. Chrzest jest czymś bardzo ważnym, bo bez niego nie można wejść w te korzyści, które uzyskał dla nas Jezus Chrystus.
Panu chodziło o to, by zanurzenie się w wody chrztu, wyrażało prośbę: chcę być osłonięty Tobą, sam nie poradzę sobie. Jeśli Ty mnie nie przyobleczesz Panie, nie poradzę sobie na tym świecie. Choćbyś wykupił mnie tylko od grzechów moich i darował je wszystkie, będę znowu grzeszyć i czynić zło. Jest to prośbą o to, by Jezus okrył nas Sobą, jako sprawiedliwy Odkupiciel, osłaniając nas od wszystkich złych rzeczy, które otaczają nas tak, jak Boaz nakrył Rut i od tej chwili ona należała już do niego, na zawsze.
Chrzest jest czymś potężnym. Kiedy podchodzisz do wody chrztu, podchodzisz równocześnie do całej korzyści śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu. Idziesz jeszcze jako człowiek, który niesie cały bagaż swoich nieprawości, zła. Niesiesz je do Pana. Wiesz, że On przyjął to. Niesiesz je jako skruszony, potrzebujący Jego pomocy. Niesiesz, wiedząc, że krew Jego została przelana; tak jak śpiewaliśmy: O głowo krwią zbroczona.. Kiedy patrzysz na Jezusa, na Jego głowę w koronie cierniowej, to ta krew ciekła mu na ramiona, spływała po ciele. Ta krew oczyszcza nas od wszelkiego zła; całe ciało Chrystusowe otoczone krwią.
Naszą potrzebą w chrzcie jest to, żebyśmy mogli znaleźć się w Jego śmierci, w rzeczywistości odkupienia nas. Zanim będę czytał o tym z listu do Rzymian, otwórzmy księgę Objawienia, piąty rozdział, by wejść w triumf Pana. Jest to piękny fragment, który pokazuje naszego Pana, jako Baranka Bożego, który zgładził grzechy nasze, wchodzącego do nieba.
„I widziałem w prawej dłoni tego, który siedział na tronie, księgę zapisaną wewnątrz i zewnątrz, zapieczętowaną siedmioma pieczęciami.
Widziałem też anioła potężnego, który wołał donośnym głosem: Któż jest godny otworzyć księgę i zerwać jej pieczęcie? Nikt w niebie ani na ziemi, ani pod ziemią nie mógł otworzyć księgi ani do niej wejrzeć. I płakałem bardzo, że nie znalazł się nikt godny otworzyć księgę, ani do niej wejrzeć.
A jeden ze starców rzecze do mnie: Nie płacz! Zwyciężył lew z pokolenia Judy, korzeń Dawidowy i może otworzyć księgę, i zerwać siedem jej pieczęci.
I widziałem pośrodku, między tronem a czterema postaciami i pośród starców stojącego Baranka jakby zabitego, który miał siedem rogów i siedmioro oczu; a to jest siedem duchów Bożych zesłanych na całą ziemię.
I przystąpił i wziął księgę z prawej ręki tego, który siedział na tronie, a gdy ją wziął, upadły przed Barankiem cztery postacie i dwudziestu czterech starców, a każdy z nich miał harfę i złotą czaszę pełną wonności; są to modlitwy świętych.
I zaśpiewali nową pieśń tej treści: Godzien jesteś wziąć księgę i zdjąć jej pieczęcie, ponieważ zostałeś zabity i odkupiłeś dla Boga krwią swoją ludzi z każdego języka, plemienia i narodu.
I uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi.
A gdy spojrzałem, usłyszałem głos wielu aniołów wokoło tronu i postaci, i starców, a liczba ich wynosiła krocie tysięcy i tysiące tysięcy;
I mówili głosem donośnym: Godzien jest ten Baranek zabity wziąć moc i bogactwo i mądrość i siłę, i cześć i chwałę, i błogosławieństwo.
I słyszałem, jak wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i w morzu, i wszystko, co w nich jest, mówiło:
Temu, który siedzi na tronie, i Barankowi, błogosławieństwo i cześć i chwała, i moc na wieki wieków.
A cztery postacie mówiły: Amen. Starcy zaś upadli i oddali pokłon.”Obj.5,1-14
Piękny obraz triumfu zwycięstwa i wywyższenia w Jezusie Chrystusie, także i nas, odkupionych Jego krwią. Chciałbym, żebyśmy patrząc na ten obraz, uzmysłowili sobie, co nam przyświecało, lub przyświecać powinno, kiedy ruszaliśmy ku wodom chrztu.
Izrael kiedy wychodził z Egiptu, musiał wejść w wody morza Czerwonego i musiał przekroczyć je. Woda ustąpiła przed nimi, a wszystko, co było z Egiptu, zostało utopione w morzu. Nic nie przedostało się, przeszedł sam Izrael.
Kiedy my wchodzimy w wody chrztu, za nami nic nie ma prawa przedostać się. Wszystko musi zginąć ze starego życia. Stary władca musi zginąć, stary zarządca musi zginąć, który ganiał nas pejczem w niewoli światowych rzeczy, stare znajomości giną.
Pojawia się nowe życie, stajemy się kościołem Jezusa. Wchodzimy w rzeczywistość jednego ciała, należącego do Chrystusa, oczyszczonego Jego krwią. Ten obraz musi przyświecać nam, bo od tego momentu należymy już do Niego, jesteśmy Jego rodziną. Zrodzeni z tego samego Ojca, przez wiarę w Jezusa Chrystusa.
Ale dopóki nie wejdziemy w wodę chrztu, nadal pozostajemy po stronie świata, nadal nie odcięci od świata, nadal po stronie tego faraona, który reprezentuje diabła i zniewala, i nie chce puścić. Każdy ochrzczony ma swoje świadectwo chrztu i okoliczności temu towarzyszące. Jak wielu wie, że diabeł nie chciał puścić ich, przeszkadzał jak tylko było możliwe; czy przez rodzinę, czy przez znajomych, czy przez jakieś wydarzenia. Przeżywaliście to i wiecie, że tak to wyglądało, lecz pragnęliście chrztu.
Bóg dał ci wszystko co jest zawarte w chrzcie, nie tylko to, co na dany czas rozumiałeś (np. bo mówią, że trzeba się ochrzcić). Wierzysz w Jezusa, wszedłeś w wodę chrztu i Bóg dał ci wszystko, co jest zawarte w chrzcie. Później możesz to kosztować, poznawać, doznawać, ale Bóg już wtedy dał ci wszystko. Kiedy zanurzyłeś się w wodę, to znaczyło, że śmierć Chrystusa ogarnia cię całkowicie. Nie zostaje ani rąbek starego człowieka, cały zanurzony w śmierć. I kiedy jesteś wynurzany z wody chrztu, wynurza się zupełnie nowy człowiek. Taka rzeczywistość panuje u Boga. W człowieku jeszcze tego nie widać. Wynurza się ta sama osoba, ale u Boga to już jest nowy człowiek. W ochrzczonym musi pojawić się świadomość, że jestem już nowym człowiekiem; moje sumienie już nie oskarża mnie, zostałem uwolniony od bagażu starych rzeczy. Mogę wznieść ręce do Boga i chwalić Go i cieszyć się uwolnieniem, na ile tylko jest mi to darowane i zrozumiane, w całej pełni.
Tak wygląda rzeczywistość. Od tej chwili mam prawo nazywać się wyznawcą Jezusa Chrystusa, mającego życie wieczne w Nim. Od tego czasu mam prawo chlubić się Jezusem Chrystusem, naśladować Go. Od tego czasu w kościele mam prawo być bratem i siostrą dla innych, mam prawo mieć nadzieję niebiańską, przebaczać.
To jest rzeczywistość naszego nowego życia, kiedy w twoim sercu nie może panować jakieś nieprzebaczenie, jakaś zła rzecz, bo wiesz, że Bóg wszystko przebaczył ci. Po to poszedłeś do wody chrztu, przyszedłeś prosić Go o przebaczenie i Bóg wszystko darował ci. Jest to tak jak w przypowieści Pana Jezusa (Mat.18,21-35); człowiek z długami ogromnymi szukał by pan choć trochę pomógł mu. A ten pan nie tylko pomógł mu, ale darował wszystko. I wtedy ten człowiek natrafił na swego dłużnika, który był mu coś winien. Lecz on zapomniał co jemu darowano i nie chciał darować swemu dłużnikowi. I wtedy Pan Jezus powiedział, że cały jego dług spadł z powrotem na niego.
Dlatego tak ważne jest, abyśmy w nowym życiu nie pozwalali, by w sercach naszych mieszkało nieprzebaczenie. Mamy wielki przywilej, nie zachowywać w sercach urazy przeciwko nikomu. To jest święty przywilej Chrystusa, bo to serce jest już zupełnie nowe, ono już potrafi przebaczać. Kiedy wychodziliśmy z wody chrztu, także nowe serce zjawiło się w nas, wszystko nowe, nowy człowiek.
Kiedy wyruszaliśmy do chrztu, wielką naszą prośbą było: Panie przykryj mnie swoim płaszczem, chcę być częścią Twojej oblubienicy, Twojej małżonki, chcę należeć do kościoła, chcę wypełniać wszystko, co miłe jest Tobie. Od tej chwili, mój Odkupicielu jestem Twoją własnością. Od tej chwili będę robił tylko to, co miłe jest Tobie. Od tej chwili, jako Twój niewolnik będę słuchał Twoich rozkazów i Twoich przykazań. Jestem gotów nie wstydzić się Ciebie jako mego Oblubieńca, wyznawać Ciebie pośród wszystkich ludzi, cieszyć się, że przyjdzie dzień zaślubin i chcę być gotowy, jako ten, który wytrwał do końca w tym co mi dałeś i pragnę pomnożyć to.
Żeby taka rzeczywistość zaistniała w nas, musimy w pełni poznać, co to jest chrzest. Spora część wierzących ludzi nie rozumie, że chrzest jest to oddzielenie od świata. Za tobą pozostał świat, kiedy wszedłeś w wody chrztu. Kiedy wyszedłeś z wody, wyszedłeś już do Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, aby tego szukać i w tym znajdować rozkosz i szczęście swoje. Wyszedłeś jako nowy człowiek, który potrafi już tylko dobrze czuć się w kościele, z Chrystusem, dobrze czuć się tam, gdzie jest Słowo Boże czytane, gdzie ludzie nawzajem uczą się Jezusa Chrystusa, gdzie jest modlitwa, uwielbienie. Dlatego ten, który w tym nowym życiu zachowuje szczęście należenia do Chrystusa, nie unika zgromadzeń. Jego nie zatrzymasz, żeby nie poszedł na społeczność, gdyż tam jest jego Pan. Pan Jezus powiedział, że tam gdzie dwóch, lub trzech zgromadza się w imię moje, Ja jestem. Serce ucznia nie może być gdzieś z boku, poza miejscem, gdzie jego Pan przebywa, ciekawy jest, co Pan będzie mówił.
Nowe życie ciągnie do Pana. Ono ma już Boże przyciąganie, nie do świata, nie do pożądliwości, ciągnie go do Jezusa. Kiedy tylko przyjdzie Jezus, to żadne przyciąganie ziemskie nie zatrzyma ucznia, żeby nie wyszedł naprzeciw Pana. Takie nowe życie rozwija się i ciągnie ku Panu, lecz trzeba przejść przez wodę chrztu, żeby tak się stało. (...)

