Bądź wola Twoja
Bądź wola Twoja - część 3
Zobaczcie, jak to naprawdę dzisiaj wygląda i dobrze, że w pewnych momentach uświadamiamy sobie tak, jak pewien człowiek ostatnio powiedział: Ja myślę, że nie jestem nawrócony. I to jest prawda – człowiek ochrzczony i nienawrócony – dobrze, że zrozumiał to. Najgorzej nie zrozumieć tego – żyć w odstępstwie od woli Bożej i czuć się zbawionym. To jest człowiek oszukany. Ale, kiedy człowiek zrozumie, że żyje wbrew woli Ojca i zaczyna doznawać: Boże, ja tak naprawdę nie nawróciłem się do Ciebie, czy nie nawróciłam się! Wiecie, jakie jest to ważne zobaczyć prawdę w lustrze, kiedy człowiek przestaje już być oszukiwany i widzi, że jest to tragedia – coś musi zmienić się w moim życiu, bo zginę. Lepsze jest to, prawda? Chociaż można by powiedzieć: przecież jest ochrzczony, powinien wyznawać pozytywnie, że wszystko jest w porządku – jest wierzący, należy do Boga. Tych „ośmiu” powiedziałoby: no nie mów tak, jak możesz tak, przecież tu napisane jest, że skoro uwierzyłeś i ochrzczony zostałeś, jesteś zbawiony, nie bój się. Nie! Właśnie dobrze, że człowiek zaczął bać się, że zaczął myśleć o sobie jak naprawdę jest i przynajmniej jest szansa, że człowiek ten zacznie prosić Boga: Boże nawróć mnie. Lepiej jest, niż miałby pozostać w tej nieświadomości. Czy lepiej przeżyć to życie na ziemi i tak „fajnie być spokojnym”, wszystko gra, modlę się i umieram, i dowiaduję się, że nie mogę wejść do wieczności! Co jest lepsze? – czy za życia zobaczyć: Boże ze mną jest nie w porządku, nie chcę być w gronie ludzi, którzy rozumieją się nawzajem, gdy grzeszą przeciwko woli Bożej, chcę wyjść z tego „zrozumiałego” grona, chcę być dla nich niezrozumiały i być z Tobą. Chcę kosztować Twojej woli i należeć do Ciebie Boże. Lepiej nie dać się złapać w tą chytrą pułapkę, by nie chcieć zrozumieć odstępstwa od Boga. Wiedzieć, że jest możliwość powrotu, oczyszczenia, ale nie chcieć zrozumieć, że można żyć bez nawrócenia, bez oczyszczania się, nie chcieć dopuścić tego nawet do swego umysłu. Słowo Boże mówi, że niektórzy nie chcąc zrozumieć nauki z łaski, którą głosił Paweł, uznają, że teraz można grzeszyć. Potępienie takich ludzi jest sprawiedliwe – mówi apostoł Paweł. Co raz trudniej jest bać się Boga, naprawdę, co raz trudniej. Te wszystkie falsyfikaty już tak odprowadziły człowieka od tej prawdziwej bojaźni, że człowiek już nie potrafi bać się Boga. Dlaczego tak jest? Dlatego, że Słowa Jezusa znikają z serca i człowiek nie wie, dlaczego miałby bać się Boga. Pan Jezus mówi, że wszelkie moje Słowo osądzi was, ale człowiek nie myśli tak, że każde Słowo Jezusa będzie sądzić nas, a myśli: jestem wierzący, jestem zbawiony. Po co Pan Jezus wypowiada takie Słowa? Po co apostoł Paweł mówi, że każdy z nas przed sądem Chrystusa stanąć musi? – aby zdać sprawę, czy czynił dobro, czy zło. Paweł pisał te słowa, by uruchomić bojaźń. Kiedy mówimy o sądzie, uruchamiamy bojaźń i kiedy w pracy wiesz, że właściciel zabierze ci premię, to starasz się wszystko wykonać, bo masz bojaźń, zdajesz sobie sprawę, że coś możesz stracić. Jeśli lekko żyję w chrześcijaństwie, myśląc, że nic nie mogę stracić, to znaczy, że w firmie jest prawdziwie, a w chrześcijaństwie „bajka”. Nie! Chrześcijaństwo jest rzeczywistością, to jest prawda. Duch Święty dociera do nas, abyśmy byli świadomi odpowiedzialności przed Bogiem, żebyśmy nie uciekali od Słów Jezusa, by wejść w nieświadomość, żebyśmy sami siebie nie usprawiedliwiali, tylko pozwolili usprawiedliwić się w Chrystusie. W Chrystusie jest usprawiedliwienie, poza Nim nie ma żaden bezbożnik usprawiedliwienia. Człowiek musi oczyścić się, starannie troszczyć się, by trwać w tym i nigdy nie potykać się. Musisz mieć to, jako najważniejszą sprawę swojego życia i nauczyć się na samym sobie. Paweł mówi: ja niczego innego nie mówię, jak to, co sam doświadczyłem, żyjąc w Chrystusie. Paweł z pozycji przebytych doświadczeń mówił prawdę. Widział zwycięstwo, wygraną i mógł powiedzieć: ja przeszedłem próbę. Czy wy nie przeszliście? Wiem co mówię, gdyż przeżyłem to z moim Panem. Paweł poznawał Pana w codziennym naśladowaniu Jezusa i głosił to, co poznawał, jako rzeczywistość osobistego życia. Nie wymyślał nauk. Czynił wybory i wygrywał. Ilu ludzi ostało się przy Nim? Dlaczego ludzie opuścili Pawła? Gdyż nie uznawali, że trzeba tak żyć. Myśleli, że oszalał i przesadza, nie trzeba tak. Ale Paweł nie oszalał. Szalejesz Pawle. Nie szaleję, lecz wypowiadam słowa prawdy i rozsądku. (Dz.Ap.26,24).Paweł był szczęśliwy, był zbawiony.
Myślę, że Bóg zawsze chce mieć nas jako takich, którzy mówią i żyją tym, co mówią, a wszyscy mogą potwierdzić to. Paweł mówi: widzieliście moje życie, kto może zarzucić, że żyłem gdzieś w grzechu? Widzieliście moje bogobojne, święte, nieskalane życie. Byli świadkowie, Paweł naprawdę bał się Boga. Mówi: staram się, troszczę się, by nie okazało się, że innych pozyskiwałem dla Boga, a sam straciłem wieczność. Troszczę się o to, by należeć do Niego. Paweł pokazał, że nawet pozyskując wielu ludzi, głosząc im ewangelię, musiał troszczyć się o samego siebie, by trwać w zbawieniu, by nie okazało się, że inni poszli za Panem, a on sam stracił zbawienie. I to jest lekcja i to jest prawda. Nie tak, że po iluś latach mogę sobie pozwolić na to i na tamto, życie toczy się już jakoś luźniej.
Dobrze, żebyśmy mogli zachować to sobie w sercu. Będzie jeszcze trudniej bać się Boga na tej ziemi w czasach końca. Ludzie będą przybierali pozór pobożności, kiedy będą żyli w grzechach. Zobaczycie to, że coraz trudniej będzie bać się Boga, coraz łatwiej będzie lekceważyć Go. Ludzie będą głosić swoje lekceważenie, jakoby nie było to nieszczęście, jakoby było to naturalną rzeczą naszego człowieczeństwa. I wszyscy kiwając głowami na „tak”, są współuczestnikami tego zwiedzenia. Obyśmy nie byli pośród nich.
Pan Jezus mówi: czy znajdę wiarę na ziemi, kiedy przyjdę. Pamiętajmy, jeśli tracimy bojaźń Bożą, zaczynają się już niebezpieczeństwa. Wtedy łatwo odpuścić sobie chrześcijańskie życie, łatwo zapomnieć o pewnych przykazaniach i żyć wbrew nim, ponieważ uważamy, że Bóg nie może odrzucić nas i nie przyjmujemy tego nawet do swego myślenia, a Paweł przyjął to. To znaczy, że on tych wszystkich cierpień, przejść nie uznał za wystarczające, żeby Bóg wpuścił go do wieczności. Za wystarczające uznawał jedynie to, że będzie trwał w woli Ojca – posłuszny Jego Synowi we wszystkim. To jest posłanie do mnie i do ciebie. Apostoł Jan pisze: przykazania Boże nie są uciążliwe. Pisze to następny z apostołów, znowu ten „dziewiąty”. Jan pisze, że dzieci Boże nie grzeszą. Co on pisze? – ilu kaznodziei do dzisiaj, wbrew temu mówi: nie możliwe, Jan chyba musiał czegoś nie rozumieć, to jest jakaś przenośnia. Ale Jan dokładnie tak żył, nie grzeszył.
Przeczytajcie Nowy Testament i znajdźcie te wszystkie miejsca, gdzie oni przyznają się do swego życia bez woli Boga i że to jest dalej życiem wiecznym. Zobaczcie jakie oszukanie. Kiedy Paweł pisze do Koryntian, czytamy: jesteście cieleśni, robicie te rzeczy, a to jest skażenie. Ci, którzy żyją wg ciała Bogu nie mogą podobać się. Nic nie pomoże wam, że macie języki, inne dary, a nie macie miłości Bożej w sercach swoich, niczym jesteście dla Boga. Po co takie mocne słowa? On chce pokazać im, że jedyna droga zbawienia, to Chrystus, a ci, którzy żyją w Chrystusie, nie żyją już w cielesności. Kto idzie tą drogą, nie zbłądzi, dojdzie do wieczności. Niech Bóg będzie z nami. Obyśmy otwierając usta mówili rzeczywistość należenia do woli Ojca, żebyśmy głosili zwycięstwo Chrystusa na krzyżu i żyli tym zwycięstwem każdego dnia. Diabeł będzie walczył z tym i jak ten pijak napadnie na ciebie i będzie chciał wybić ci z głowy takie życie. Napadnie cię, będzie próbował przez innych odciągnąć, oczerniać, oskarżać, wyzywać cię od szaleńców, cokolwiek, dlatego, że żyjesz Słowem Bożym i masz czelność powiedzieć, że ty żyjesz Słowem Bożym. Niech i te słowa apostoła Pawła będą zachętą: a wy porzućcie swój ciężar i grzech, który was usidla, biegnijcie wytrwale, patrząc na Jezusa, sprawcę i jedynego dokończyciela wiary waszej. Paweł pisze do Tymoteusza: Nie zaniedbuj daru łaski, który został ci udzielony ..O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc i samego siebie zbawisz i tych, którzy cię słuchają.1Tym.4,14-16. A sługa Pański nie powinien wdawać się w spory, lecz powinien być uprzejmy dla wszystkich, zdolny do nauczania, cierpliwie znoszący przeciwności, napominający z łagodnością krnąbrnych, w nadziei, że Bóg przywiedzie ich kiedyś do upamiętania i poznania prawdy i że wyzwolą się z sideł diabła, który ich zmusza do pełnienia swojej woli.2Tym2,24-26. Grzech to jest wola diabła. Nie wdawaj się w spory z nimi. Oni będą chcieli udowodnić ci, jak tych ośmiu, że Boża łaska ogarnia to wszystko i niemożliwe jest porzucić te grzechy, że widocznie Bóg chce, żeby tak było. Różne rzeczy będą mówić. Jeśli Bóg dam im pokutę, odwrócą się. Jakub pisze: wtedy ze łzami przyjdą do Boga i będą błagać Go o przebaczenie, a On da im moc ofiary Swego Syna, aby powstali i aby diabeł od nich uciekł. Bez tej pokuty nie ma zwycięstwa. Pokuta, to rzeczywiste zobaczenie odstępstwa i rzeczywiste przyjście do Boga. To jest prawdziwy wstyd: błagam Cię Ojcze, przebacz mi, musiałeś wstydzić się za mnie (jak ojciec za syna, który na przyjście gości nie posprzątał domu, a las), nie chcę więcej robić czegoś, czego Ty nie mówisz, daj mi siłę do tego. Od dzisiaj stoję tutaj i ruszę tylko zgodnie z Twoją wolą. Syn zawstydził się, gotowy jest czynić wolę Ojca i będzie to miał. Nie dotknę, nie ruszę, jeśli nie uczynisz mnie gotowym. Paweł mówi: Pan wprowadził mnie i wiem jak wygląda to, gdyż czynię to, Pan nauczył mnie tego. Mogę powiedzieć wam; to jest prawda. Dobrze, by każdego z nas nauczał Jezus i żebyśmy wiedzieli: to jest prawda i umieli jedni drugim usłużyć prawdą. Bo ci, którzy dobrze służbę pełnili, zyskują śmiałość występowania w sprawie wiary, która jest w Chrystusie.1Tym3,13Mają śmiałość, gdyż wiedzą, że dobrze pełnili tę służbę. Wiedzą, co przecierpieli, przez co przeszli i mają śmiałość, bo wygrali i mogą powiedzieć: amen, Bóg mówi prawdę. Nie będziemy narzekać, jęczeć, tylko chwalić naszego Boga. Skoro Bóg powiedział, to tak musi być. Czyniąc służbę, uczyli się Bożej prawdy.
Niech Duch Pana prowadzi wszystkie dzieci Boga, niech prowadzi nas do tego miejsca, gdzie to, co na niebie i co na ziemi zostanie połączone w Chrystusie Jezusie na zawsze, nierozerwalnie. Piękne być w tym miejscu wspaniałości i chwały, gdzie nie będzie bólu i łez, gdzie będą ci, którzy trwali i znają Pana i wiedzą, że Pan jest dobry. Trwając w tej dobroci Pana poddawajmy się woli Ojca, by poznawać triumfujące działanie Ducha w każdym jednym Słowie. Ciało nic nie pomaga, tylko Duch ożywia, tych którzy poddają się woli Ojca, i wtedy kiedy jest łatwo i kiedy trudno. Kiedy jest trudno, radość zwycięstwa jeszcze bardziej rozwesela serce, gdyż przeciwność została pokonana. Jest zadowolone i szczęśliwe i ma większą śmiałość. I to jest Pan.
Jeszcze jedna kwestia - zwróćmy uwagę na doświadczenia młodych i starszych chrześcijan. Najczęściej doświadczenia starszych chrześcijan są trudniejsze niż młodszych, ale jeśli oni w tych trudnych doświadczeniach są szczęśliwi, wtedy ten młodszy woła: Boże, ja chcę, jestem gotów, będę modlił się razem z wami. Ważne jest to, by dojrzały chrześcijanin był świadectwem dla młodego nawracającego się człowieka. Słyszałem, że Renata wyrzuca teraz światowe rzeczy, porządkuje mieszkanie. Co ona robi? Doznała uświęcającego wpływu na swoje serce i chce teraz wokół siebie zrobić czysto. Kto z was nie doświadczył tego przy nawróceniu? Czysto w sercu, czysto w domu, by nie było tam nic z popapranych rzeczy, bo Bogu i człowiekowi podoba się to. Rada „ośmiu” orzekła przejdzie jej to, szaleńców widzieliśmy już, aż tak nie trzeba, ważne, że wierzy, Bóg nie wymaga takich poświęceń, by wyrzucać z domu np. telewizor. Ale ten telewizor został wyrzucony w sercu i mógł też być wyrzucony na zewnątrz. Ten rozwój uświęcający musi posuwać się dalej i dalej. Poukrywane są również rzeczy, które też trzeba usunąć. Ale jeśli skończy się ten okres uświęcający, zaczyna się okres zanieczyszczający i człowiek zaczyna powoli zbierać to, co wyrzucił. I to jest tragedia, taki człowiek powinien się bać, panicznie bać się, że może umrzeć i zostanie w tym stanie wzięty przed sąd. Zbawienna wiara mówi o wszystkich słowach Pana Jezusa i poddaje się tym słowom. Obyśmy mieli tą wiarę każdego dnia i czytając Słowo patrzyli na Pana. Amen

