Bądź wola Twoja
Bądź wola Twoja - część 2
Zobaczcie, jak to jest ważne, by nie mówić: powinniśmy wolę Ojca wypełniać, ale żebyśmy mówili, że bezwzględnie, bezwzględnie, jeśli chcemy uratować się, musimy trwać w woli Ojca, to znaczy – słuchać Jego Syna we wszystkim. Bezwzględnie, nie ma dla nas odstępstwa. Na Bożym ludzie okazuje się Jego świętość i poginą wszyscy, którzy nie dają Bogu miejsca dla Jego świętości. Lepiej bać się Boga, niż lekceważyć Go i uznawać, że jeśli jest On łaskawym, to dobrze, że takim jest i pozwala mi to żyć po swojemu na ziemi, bo On jest łaskawy. I tu chodzi o to, by Duch Święty napełniał nas tym każdego dnia, żebyśmy nigdy nie próbowali wejść do zgromadzenia bez uczucia skrępowania, czy wstydu, czy nawet lęku, że są rzeczy nieuporządkowane, a ja Bogu będę śpiewał pieśni, jakoby były uporządkowane.
Jest taki kulturowy zwyczaj w religii chrześcijańskiej: śpiew, modlitwa, czytanie Biblii. Wszystko jest dobrze, mogłoby tak być, lecz nim zaczniemy śpiewać musimy sprawdzić, czy jesteśmy gotowi śpiewać Bogu pieśni, rozumiecie? Zanim zaczniemy czytać Biblię, modlić się, musimy wiedzieć, że chcemy Jego, przyszliśmy tutaj, bo On jest dla nas najważniejszy i czyni to Duch Święty. Popatrzmy na apostołów. Piotr chodzący przy Jezusie, chociaż widział ludzi, którzy odwrócili się, mówił: Panie, gdzie my pójdziemy, Ty masz słowa żywota. On nie rozumiał Jezusa, ale wiedział, że te słowa, które słyszał wcześniej od Pana tyle dobra uczyniły w nim. Chociaż nie rozumiał tych następnych słów, mówił: Panie, my nie mamy nikogo innego, kto miałby takie słowa, jak Ty, które tak poruszyły moje serce grzesznika i sprawiły święte pragnienia i Piotr nie chciał już innych słów, on chciał, by te słowa napominały go, wskazywały. Piotr nie raz był napominany przez Pana Jezusa. Wiemy, kiedy wyparł się. Ale on mówi: jeśli będziemy trwać w tych sprawach, to nigdy nie potkniemy się 2 Pio 1,10. Co ten człowiek opowiada? On chyba też jest ten dziewiąty, nie jest z tych ośmiu. Piotr mówi, że jeśli człowiek nie czyni tego –„.kto zaś ich nie ma (w swoim codziennym życiu) ten jest ślepy, krótkowzroczny i zapomniał, że został oczyszczony z dawniejszych swoich grzechów, dlatego bracia tym bardziej dołóżcie starań, by swoje wybranie i powołanie umocnić, czyniąc to, nigdy się nie potkniecie. W ten sposób będziecie mieli szeroko otwarte miejsce do wiekuistego królestwa Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.
A jakie były to rzeczy? Uzupełniajcie wiarę waszą cnotą, czystością, przynależeniem tylko do Jezusa. I to przynależenie do Jezusa poznaniem, poznanie powściągliwością, powściągliwość wytrwaniem, wytrwanie pobożnością, pobożność braterstwem, braterstwo miłością. Jeśli je bowiem posiadacie, nigdy się nie potknieciei jeśli one się pomnażają, to nie dopuszczą do tego, abyście byli bezczynni i bezużyteczni w poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Jeśli te rzeczy dzieją się w nas, wtedy poznanie wzrasta, ale my musimy trwać w Chrystusie. Musimy trwać w braterskości, trwać w powściągliwości, trwać w cnocie, to znaczy należenia tylko do Jezusa. Wierni po wszystko Panu. To jest dopiero zwycięstwo – wygrać na tej ziemi oszustwa i kłamstwa i tych nawet pięknych „słówek chrześcijańskich”, wygrać i nie dać się zwieść. Po co wyjdzie diabeł? – by zwieść nawet o ile można i wybranych. A więc słowa będą wyglądały jak chrześcijańskie i będą wyglądały na biblijne, ale nie będą z tych „dziewiątych”, będą z tych „ośmiu”. Ci, którzy są jak dziewiąty mówią: Pan wygrał, stałem się Jego niewolnikiem i dzisiaj należę do Niego. Chodzę z Nim, należę do Niego i jest mi dobrze, a On czyni wszystko we mnie, wiec jestem spokojny. Apostoł Paweł mówi: z łaski Boga jestem tym, czym jestem. A kim on był z łaski Boga? – święty.
Nie możemy słuchać innej ewangelii, bo po prostu wycofamy się i odejdziemy od Pana w nicość religii chrześcijańskiej. Na pewno wtedy odejdziemy! Pamiętajcie – jedna możliwość, że mogę robić coś niedobrego i jest „w porządku”, druga możliwość, trzecia, powoduje, że człowiek nie czuje zagrożenia, gdy sam również robi coś niedobrego. Nie czuje zagrożenia, rozumiesz? Iluś ludzi czyni „to” i są spokojni, a więc to nie jest zagrożenie, rozumiecie? Dzisiaj nie jest zagrożeniem żyć w grzechu! Popytaj się ludzi, czy czują się zagrożeni, że czynią coś złego. Oni myślą, że pójdą do wieczności z Bogiem. A kiedy popatrzysz na życie, widzisz grzech, a zapłatą za grzech jest śmierć. Kto oszukuje nas ludzi i próbuje wmówić nam, że można nie pełnić woli Ojca, nie słuchać Syna Bożego we wszystkim i być spokojnym? To jest ten fałszywy pokój i bezpieczeństwo i dzieje się to na moich i waszych oczach, jak diabeł wkłada to i co raz bardziej będzie to widoczne. Tak samo „bezpiecznie” żyją ludzie w świecie. Żyją w grzechu i nie boją się odchodzić z tej ziemi, prawda? Żyją w swoich różnych dziwactwach, a czasami są „lepsi” od chrześcijan. Są mili, uprzejmi, ale grzech oddziela ich od Boga. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest miły, czy uprzejmy, gdyż grzech jest grzechem, a grzech zawsze oddziela od Boga. Jaki to grzech? – to coś, co stoi w konflikcie z wolą Ojca. To jest grzech. Jeśli wolą ojca było to, żeby syn posprzątał całe obejście i dom, bo przyjdą goście, a syn usłyszał tylko słowo „posprzątaj” i poszedł posprzątać las i przychodzą goście, a ojciec jest zawstydzony i mówi: synu, prosiłem cię, byś zrobił to. Syn odpowiada: ja posprzątałem. To jest grzech, gdyż człowiek robi to, co sam uważa, a nie to, co powiedział Bóg. Nie to, co ojciec powiedział, tylko podobało mi się akurat sprzątać las, a nie dom, rozumiecie? To jest grzech. Człowiek niby roby, to, co robi, tylko nie w tym miejscu. Sprzątnij w swoim życiu, w swoim domu. Łatwo można sprzątać inne tereny, a ty sprzątnij swój! Ojciec mówi: zacznij od siebie. Niech miecz Bożego Słowa przenika cię - nim wyjmiesz źdźbło z oka barta swego, pozwól wyjąć najpierw belkę ze swojego. A więc, nie chodź i nie sprzątaj lasu, zacznij trwać w uświęceniu osobistym i wtedy człowiek mówi: ojcze, posprzątałem cały dom i całe obejście. Wola ojca wykonała się i syn mówi kazanie: ojciec powiedział, wykonałem. I to jest najpiękniejsze kazanie – kazanie wypełnianej woli Ojca. Tak głosił Pan Jezus i głosili apostołowie – wypełnianej woli Ojca. A jeśli zdarzył się grzech, to był on oczyszczany, żeby nie głosić grzechów, ale głosić Chrystusa. Jeśli zaczyna głosić się grzechy, zaczyna głosić się powoli odstępstwo. - to, co mogłem mówić też w Dąbrównie po części. To, co robi się dzisiaj często, mówi się słowa biblijne, lecz nie żyje się wartością tych słów. Zbawiony – mówi się słowo „zbawiony”, ale człowiek nie żyje w słowie zbawiony. Tak, jak arka zbawiła Noego, tak Chrystus zbawia nas. Czy można było zobaczyć Noego zbawionego? Można było zobaczyć. Tak samo można zobaczyć zbawionego w Chrystusie. Na czym polega różnica między tymi dwoma przypadkami? Noe w arce Noego, a my w Chrystusie, natomiast świat poza. Oni wszyscy poginą, a ci, którzy są zbawieni, są uratowani. Teraz otwiera usta zbawiony – Noe w arce i co mówi – „bul, bul, bul”? Nie, on otwiera usta i tam nie ma „wody”. On jest zbawiony, jest w arce i co mówi? – chwała Bogu, jestem uratowany! On nie opowiada rzeczy tych, którzy byli poza arką i nie mówi jak ci spoza arki: myśmy chcieli dobrze Noe, ale nam po prostu coś nie wyszło. Bóg zamknął i nie mogli wejść. Nie wykorzystali Bożego otwarcia. I to samo jest z tym – w Chrystusie. Bóg chce mieć i tych w niebie i tych z ziemi w Chrystusie, zgromadzonych w jednym miejscu ze sobą. Piękne. Ale tak, jak Noe był w arce, tak ja codziennie muszę być w Chrystusie. Nie ma zabawy!. Czy Noe mógł wyjść sobie z arki? Były okienka i mógł spróbować- a może to nie jest tak niebezpiecznie na zewnątrz? A więc, jak ważne jest to, żebyśmy mogli mówić: tak jak Noe w arce, tak my w Chrystusie. Kto mówi, niech mówi to, co mówi Słowo Boże.
Ale gdybym tylko nauczył się słów, a nie trwał w arce, nie trwał w Chrystusie, zginę. Same słowa nie uratują mnie, dlatego napisane jest: litera zabija, Duch ożywia. Jeśli znam nawet słowa i używam tego słownictwa, nie uratuje mnie to. Muszę być w tych słowach; jeśli jest taka wola Ojca, to ja muszę być w woli Ojca, skoro Jezus mówił: a wy módlcie się – niech będzie Twoja wola na ziemi, na niebie. Niech Twoja wola wykonuje się, Ojcze. Tak jak wykonujesz ją tam w niebie – diabeł jest wypędzony tak i tu skończą się jego wszystkie kombinacje. Ci, którzy są już w niebie, są już tam oddzieleni, i nikt z tych kto jest w niebie nie może stracić już tego, co dostał. A teraz my na ziemi – nie wiemy ile czasu – ale jak ważne jest, abyśmy wolę Ojca wykonywali, żebyśmy byli zdeterminowanymi ludźmi. Tak jak ojciec idzie do pracy, przychodzi wypłata, ojciec niesie ją w kieszeni zadowolony i „idzie do pijalni”. Nie! Idzie do domu i będzie jedzenie, ubranie, będą zrobione opłaty i ojciec jest zadowolony. Wykonał pracę, wykonał wolę. Tak samo zadowolony jest ten, który wypełnia wolę Ojca. Wypełnianie woli Ojca to jest błogosławieństwo. Spotykamy się wszyscy i sprawia nam to ogromne zadowolenie, jako tym, którzy wypełniają wolę Ojca. I Ojciec może wtedy przychodzić tutaj. Oczyśćcie się – gdyż chcę przebywać pośród was – mówi Ojciec. To jest wolą Ojca – oczyśćcie się od zmazy ducha, duszy i ciała. Oczyszczajcie się.
Najgorsze jest to, kiedy człowiek przyzwyczaja się, że może żyć tu wbrew temu Słowu Bożemu i nie bać się odpowiedzialności, nie bać się kary. To jest straszna rzecz. Dlatego Bóg mówi w pewnym momencie, w Księdze Jeremiasza: oni już nie umieją się nawet rumienić, nie mają poczucia wstydu, że jest coś, co nie jest zgodne z wolą Ojca. Jak więc nie mam karać tego ludu? – mówi Bóg. Lepiej wykorzystać czas i kiedy Słowo Boże napomina i karci, to uznać to, uznać i nie próbować ukryć się za słabością ciała. Uznać moc krzyża, uznać, że krzyż ma moc zniszczyć moją cielesność, uznać zwycięstwo na Golgocie, uznać to zwycięstwo, jako coś, co zostało odniesione dla mojej i twojej korzyści. Uznać krew Jezusa, która ma moc oczyścić mnie z moich grzechów, uznać, by było widać na mnie i na tobie, że jest to prawda. Uznać Boga, Jego moc, Jego zwycięstwo, być z Nim. Nie uczyć się tylko, jak wymigać się, jak oszukać, jak nie poddać swego życia Bogu, a wejść do wieczności – to jest draństwo. Ale uczyć się, jak poddawać się woli Ojca, by należeć do wieczności i już dzisiaj mieć wieczne życie, dlatego, że jestem w woli Ojca. Inaczej, Słowo Jezusa ma dostęp do mego serca, może napomnieć mnie, skorygować, przeprowadzić. Nie muszę bać się tego świata, że będą się na mnie urażać i mówić jakieś dziwne rzeczy, ale mam bać się, aby przypadkiem nie dołączyć do tych ośmiu i nie zacząć usprawiedliwiać swojej bezbożności. Tego muszę się bać! (...)

