Jezus zwyciężył diabła dla nas

Jezus zwyciężył diabła dla nas – część 3

JEZUS ZWYCIĘŻYŁ DIABŁA DLA NAS.

       Wiecie, że nawet diabeł służy Bogu. Wiecie, że apostoł Paweł nie raz posługiwał się diabłem. Ten sługa Boży nawet diabłem posługiwał się. Powiedział: „tych ludzi, którzy mówią, że Chrystus Jezus już przyszedł, oddałem diabłu, żeby ich pouczył.” Czytasz te słowa i myślisz sobie: „diabeł ma pouczyć chrześcijan?”Tak, jak im złoi skórę, to będą wiedzieli, żeby nie gadać głupot. Chrześcijanin nie będzie łoił skóry, niech to zrobi diabeł, on to potrafi. I Paweł mówi: „diable, do pracy, złój im skórę, ty to potrafisz”. I oddał ich diabłu i diabeł złoił im skórę. Tak, jak pamiętacie ze Starego Testamentu, kto zwiedzie króla? Diabeł mówi: ”ja”. Wiecie, apostołowie są praktycznymi ludźmi, Bóg ich uczy czegoś, oni to stosują. Apostoł wierzył, i musiało się tak stać i diabeł musiał posłuchać się apostoła Pawła. Nie miał wyjścia, bo to był sługa Boży i uczynił to w imieniu Jezusa.

My jeszcze wielu rzeczy nie rozumiemy, dlatego, że nie uczymy się Pana. Nie mamy czasu dla Pana, a mamy czas dla wielu rzeczy, które są nam nie przydatne, bo kiedy staniemy wobec bitwy, to okazuje się, że te rzeczy, które nabyliśmy w świecie, nic nam nie dają, tylko przeszkadzają. Ale to, co dostaliśmy w Panu, to jest zwycięstwo i daje siłę.

Otwórzmy Ewangelię Jana, 16 rozdział, 25-28 wiersza:

To powiedziałem wam w przypowieściach; nadchodzi godzina, gdy już nie w przypowieściach będę do was mówił, lecz wyraźnie o Ojcu oznajmię wam. Owego dnia w imieniu moim prosić będziecie, a nie mówię wam, że Ja prosić będę Ojca za was; albowiem sam Ojciec miłuje was, dlatego że wyście mnie umiłowali i uwierzyli, że Ja od Boga wyszedłem. Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca.

Wiersz 33:

To powiedziałem wam, abyście we mnie pokój mieli. Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat. 

Dlaczego Jezus mówi takie słowa do swoich uczniów – „ufajcie, Ja zwyciężyłem świat”? Czy tu chodzi tylko o to: „pamiętajcie zawsze, że wasz Wódz wygrał?” Tak, ale w tym jest jeszcze treść: „pamiętajcie, że i wy macie wygrać, bo Ja wygrałem. Ja utorowałem wam drogę do zwycięstwa, a wy idźcie za Mną.” Ufajcie – to znaczy mój drogi chrześcijaninie – „ufaj Mi, moje zwycięstwo przelewam na ciebie”. Potrzebujemy ufać.

A więc ważna sprawa, czytam Biblię, Boże Słowo, Duch Święty pracuje nade mną i jawi się we mnie ufność: mój Chrystus wygrał za mnie. Wiecie, jak masz kogoś tak potężnego, a tam paru jakichś cherchlaków, to ty możesz lecieć za nim, bo  nie boisz się. A gdybyś miał cherchlaka przed sobą, a tam paru olbrzymów, to też biegłbyś tak? No nie. A jeśli diabeł pokaże nam takiego Chrystusa, cherchlaka, a siebie potężnego, to ty boisz się pójść. A jeśli widzisz Jezusa potężnego, a diabła pokonanego, wtedy biegniesz, prawda?

I to jest ta ufność, z tą ufnością mogę biec za Panem, nie boję się. Niestety diabłu przez pewne nauki udało się zakłócić tą ufność i mamy komplikacje. Na przykład, jednym z pierwszych elementów, które usłyszałem, a który zakłóca jest to, że kiedy się modlisz za opętanego, to uważaj, żeby duch opętanego nie przeszedł na ciebie. Rozumiecie? To jest straszenie. I kiedy człowiek dopuści to do siebie, wtedy zaczyna się już obawiać, zaczyna się bać, już nie jest pewny.

Diabeł wymyślił wiele takich rzeczy, żeby chrześcijanin nie patrzył na Chrystusa, tylko na siebie. Albo takie rzeczy, że są demony silniejsze od nas, których wypędzić nie możemy, to znaczy, że my wypędzamy własną mocą. Czy mocą Chrystusa? I ludzie, którzy nie znają Biblii, uwierzą w to i później myślą: „nie wiem z kim mam teraz do czynienia, może jest większy?” Zachwiane wszystko. Diabeł wysyła różne nauki, diabelskie wieści, kłamliwe, żeby uformować sposób myślenia chrześcijanina, że kiedy dojdzie do bitwy, to diabeł w oczach chrześcijanina jest większy, chociaż jest rozbrojony. Bóg mówi, że jeśli zaczniesz się bać, to nawet poruszony liść spowoduje, że zaczniesz uciekać, ale kiedy będziesz pewny swego Boga, to choćby armia wyszła naprzeciw ciebie, to ty pójdziesz na armię. Niech Bóg to kształtuje. Niech Bóg pomoże nam patrzeć na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary naszej i widzieć Jego zwycięstwo nad diabłem.

 My tego bardzo potrzebujemy. To są ważne rzeczy, ponieważ jest to bitwa z niewidzialnym wrogiem. To jest poważna bitwa, w której tylko dzięki Jezusowi możemy się ostać. Nawet apostoł Paweł prosił: „módlcie się za mną, abym w tym boju nie lękał się, ale głosił z odwagą ewangelię prawdy, żebym nie cofał żadnego słowa, które Pan kazał mi głosić, żebym nie ubrał inaczej tych słów, ale mówił tak, jak nauczył mnie Chrystus.” A więc mamy zwycięstwo w Chrystusie.

Ewangelia Jana, 14 rozdział, 28- 31wiersza:

Słyszeliście, że powiedziałem wam: Odchodzę i przychodzę do was. Gdybyście mnie miłowali, tobyście się radowali, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest niż Ja. Teraz powiedziałem wam, zanim się to stanie, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już wiele nie będę mówił z wami, nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic do mnie; lecz świat musi poznać, że miłuję Ojca i że tak czynię, jak mi polecił Ojciec. Wstańcie, pójdźmy stąd. 

Jeżeli ja wierzę, że Boży Syn, Jezus Chrystus zamieszkał we mnie, z całą chwałą swego synostwa, to diabeł nie ma nic do mnie, wszystko zostało oczyszczone. A jeśli diabłu udało się oszukać i człowiek myśli o sobie, jak o grzeszniku, to czy diabeł ma coś do niego? Przecież grzesznik jest własnością diabła. Jezus powiedział: „grzeszycie i jesteście niewolnikami diabła.” Taka jest rzeczywistość.

To nie jest fenomen, żeby myśleć myślą Chrystusową, to jest oczywista potrzeba nasza, żebyśmy na tej ziemi mogli żyć i nie byli skażeni przez diabła, nie byli wyhamowani, zablokowani, wymęczeni przez diabła, żebyśmy mogli wypoczywać w Panu i cieszyć się wiecznym życiem już teraz.

To jest bitwa, w której diabeł próbuje z różnych stron zachwiać w człowieku patrzenie na Jezusa, który czyta Biblię. I potem, kiedy mówię, że chrzest jest czymś tak potrzebnym, żeby grzesznik przestał być grzesznikiem, to człowiek religii mówi, że jestem fałszywym prorokiem, ponieważ chrzest jest tylko symbolem, takim świadectwem czegoś, co już się stało, to znaczy, że ja już byłem zbawiony, wszystko ze mną było super dobrze, ale potrzebowałem jeszcze jakieś świadectwo, to wypisano mi świadectwo chrztu.

Nieprawda. Chrzest jest prośbą do Boga o czyste sumienie. O czyste sumienie nigdy nie prosi sprawiedliwy człowiek. Do chrztu musi iść człowiek świadomy swoich grzechów, który potrzebuje śmierci. Jeśli jestem sprawiedliwy, mam prawo żyć na ziemi. Sprawiedliwi odziedziczą Królestwo Boże. Nieraz słyszałem inne określenie co do chrztu: „niech się wypełni sprawiedliwość”. To mógł powiedzieć tylko Jezus, bo On był bez grzechu. Każdy z nas musi wejść w wody chrztu, jako grzesznik, jeśli wchodzi inaczej, istnieje duże prawdopodobieństwo, że to będzie grzesznik, który będzie takim do końca swych dni, ale myślący o sobie dobrze. Znam takich: złoszczą się, gniewają, nienawidzą i „idą do nieba”. Mnóstwo jest takich ludzi, ale to właśnie jest problem, jak oni szli do wody i kto wyszedł z tej wody.

Jeśli Mojżesz wchodziłby w Morze Czerwone już wolny, to po co uciekał od Egiptu, jak był już wolny? On musiał opuścić te ciemności, musiał wejść na teren, na który Bóg prowadził go i ćwiczył, i uczył go. Musiał więc być oddzielony od miejsca swoich grzechów.

I wszędzie gdziekolwiek czytamy Biblię, jest ona tak samo dokładna wtedy, jak i dzisiaj, np. pierwsze kazanie po zesłaniu Ducha Świętego. Oni zrozumieli, że są tymi, którzy ukrzyżowali Syna Bożego. A myśmy wszyscy ukrzyżowali Syna Bożego naszymi grzechami. A gdy to usłyszeli byli poruszeni do głębi i znowu sumienie ich poruszyło się głęboko i rzekli do Piotra i pozostałych apostołów:

Co mamy czynić, mężowie bracia?  A Piotr do nich: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić (dla spełnienia formalności?) w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Dz.Ap.2,37.

Jak jest napisane, czy dla spełnienia formalności? Nie, na odpuszczenie  grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Dlaczego więc wierzy się ludziom, którzy mówią, że to jest formalność, a nie Biblii, nie apostołom? Przecież my jesteśmy zbudowani na innym fundamencie, nie na uczonych w piśmie i faryzeuszy, tylko na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. Jeśli oni taką naukę przekazali, to znaczy, że to jest nauka, na której fundamencie budowany jest Kościół.

Nie wolno burzyć fundamentu. Zburz fundament i co z tego, że masz fajnie zbudowany dom, on runie. Diabeł wie, co burzyć, prawda? A więc burzy fundament, a później masz zrujnowany Kościół, ludzi, którzy nie wiedzą, jak wierzą, dlaczego tak wierzą, dlaczego tak żyją, a dlaczego nie żyją tak? Pozostają ruiny.

Otwórzmy list do Koryntian, 15 rozdział, 56 wiersz:

A żądłem śmierci jest grzech, a mocą grzechu jest zakon;

         Jeśli chcę żyć bez Chrystusa, będę żył pod zakonem, a wtedy grzech jest żądłem śmierci. Grzeszę i śmierć mnie ma. Jeśli czynię różnicę przy wyznawaniu wiary, np. w sadzaniu ludzi na zgromadzeniach, podpadam pod zakon i jestem winny, idę na śmierć. Jeśli widzę, że ktoś przyjechał super samochodem, ma fajny dom i jeszcze ma daczę, i jeszcze na zachodzie ma swój dom, i myślę, że przydałoby się trochę pieniędzy, i sadzam go w specjalnym miejscu, oczekując, żeby ten ktoś zostawił po sobie jakąś „ dużą pamiątkę”, to czynię różnicę między osobami. O tym właśnie pisze Jakub, że jeśli taką różnicę czynimy między osobami, wtedy podpadamy pod zakon i jesteśmy winowajcami.

Powiem wam, szkoda mi tych ludzi, ale oni zbudowali sobie tą potrzebę poprzez budynki. Zaczęli stawiać duże budynki, a one wymagają pieniędzy. W zborze są ludzie, którzy zostali już wyeksploatowani i coraz trudniej już wydobyć od nich pieniądze, trzeba kopać coraz głębiej, z za kazalnicy słychać już grzmienie w sprawie potrzeb, a tu przychodzi świeża „kopalnia”. Już czuć wiatr w żaglach i zza kazalnicy słychać: „Bóg nam pobłogosławił, dał perspektywę wielkich nawróceń, zaczęliśmy budować budynek, ale brakuje nam takiej, a takiej kwoty pieniędzy.” I to jest straszna rzecz, bo człowiek sam to sobie zbudował. Po co te budynki? Jezus mówi: poprzestań na małym. Jeśli możemy spotkać się w jakimś miejscu, to spotkajmy się tam. Nie budujmy sobie wielkich budowli. Przecież tych budynków nie buduje się dla chwały Boga. Bóg nie mieszka w budowlach uczynionych ludzkimi rękoma. Szkoda tych ludzi, bo oni sami zrobili sobie nieszczęście. Lepiej, żeby zburzyć te budynki i uwolnić się od tego ciężaru, żeby coś dokończyć, co zaczęło się bez Boga. I kiedy przyjeżdża się do takiego zboru, czuje się, że ktoś patrzy na ciebie, jak na świeżą „kopalnię.” Nie jest to przyjemne, gdyż słyszy się różne wypowiedzi. Szkoda tych ludzi, których postawiono na tych pastorskich służbach i włożono na nich tak straszny ciężar, naprawdę szkoda. Lepiej byłoby, gdyby sami ludzie powiedzieli: pastorze, sprzedajmy to, kupmy sobie jakąś małą chatkę, czy spotykajmy się w jakimś domu. Lepiej, żeby człowiek uwolnił się. Przestańmy walczyć o kasę, przestańmy żebrać po zgromadzeniu, przestańmy chodzić z tymi tacami i zbierać pieniądze od ludzi. Zajmijmy się Chrystusem, który jest najważniejszy. Powinni zrobić to sami ludzie, ten człowiek może już nie może, jest zniewolony, może czuje się odpowiedzialny, po prostu pomóc sobie nawzajem. Ludzie mają wizje z zachodu wielkich budynków, na pięć tysięcy, może później na dziesięć tysięcy i wtedy jest tylko jedną myśl: jak zdobyć pieniądze. Tam już nie ma Chrystusa. Szkoda ludzi, bo to są ludzie z Biblią, mających wiele informacji, też dobrych informacji, lecz skażonych pomysłem budowania. To diabeł skaził i wtedy nie ma już zwycięstwa, zaczyna się porażka. Ludzie czują się coraz gorzej na zgromadzeniach, doznają, że nie są tam po to, żeby budować się nawzajem, tylko po to, by dawać następne pieniądze. Ludzie czują się coraz gorzej i po jakimś czasie nie ma już normalnych więzi, powoli zaczyna się to burzyć. Zaczęło się od jakichś wizji, pomysłów.

Czytajmy dalej 1Kor. 15, 57.58:

Ale Bogu niech będą dzięki, który nam daje zwycięstwo przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa. A tak, bracia moi mili, bądźcie stali, niewzruszeni, zawsze pełni zapału do pracy dla Pana, wiedząc, że trud wasz nie jest daremny w Panu. 

         Tak mówi Słowo Boże. Bóg daje nam zawsze zwycięstwo. Wierzmy w zwycięstwo, wierzmy w triumf Chrystusowy, budujmy się nawzajem w tym. Nawet, jeśli nie widać tego triumfu i wszystko mówi o porażce, wierzmy nadal, a Pan uczyni to, co dobre, jeśli zechce nawet w ostatniej sekundzie. Pan może uczynić, ponieważ On decyduje o wszystkim. Chcemy mówić o Jezusie, który wygrał z diabłem, który chce być naszym życiem, chcemy wierzyć w Niego.

 Zdajemy sobie sprawę, że mamy do czynienia z naszym ciałem, które jest oporne wobec tej świętej wiedzy, dlatego chcemy pracować w tym kierunku spokojnie i rozważnie, żebyśmy nawzajem coraz bardziej widzieli triumfującego Króla, żeby to zachwycało nas, kiedy biegniemy do nieba. Nie taki zapał, wigor, krzyk, a potem ludzie odchodzą i siadają przed telewizorem i oglądają swój „wspaniały” serial. Po co krzyczeć do Boga? To tak, jak ci, którzy na górze Karmel, służąc Baalowi, nakrzyczeli się, nadarli się, a Eliasz powiedział: zasnął wasz bóg, czy co, może głuchy, nie słyszy, głośniej wołajcie. Wołali jeszcze głośniej, nacinali się skakali, pełna ekstaza i nic się nie stało. A kiedy wyszedł Eliasz i wydał głos, to nie wielki, potężny, żeby Bóg się obudził, tylko spokojnym głosem poprosił Pana Boga: „Panie, Boże, Ty posłałeś mnie tu, kazałeś mi to zrobić, a teraz uczyń to, co powiedziałeś, że zrobisz po tym, jak ja to zrobię.” I ogień stąpił i Bóg potwierdził. Zaczął w tym słudze i dokończył.

Piękne, prawda? Chciałbym tak chodzić z Bogiem. Modlę się i On słyszy mnie, nie muszę się drzeć, jak sługa głuchego boga, mogę spokojnie rozmawiać z Nim, cieszyć się z Nim. Pan Jezus też modlił się, trwał w modlitwie. Nigdzie nie widzimy tego wszystkiego. Jest tylko takie jedno miejsce w Biblii, gdzie była budowana nowa świątynia, wtedy cały naród zawołał. Jedni płakali, drudzy cieszyli się, była ogromna wrzawa wtedy. Ale z tej jednej wrzawy nie możemy zrobić wrzawy na zawsze. Musimy nauczyć się przebywać z Bogiem. Pan mówi: „uspokój się, ucisz się, niczego nie wywołasz u Mnie gwałtem, ale jeśli uniżysz się, poddasz się, Ja mam już to dla ciebie przygotowane dobro, zanim zacząłeś o to prosić.”

Tak, jak Boży Syn, w uniżeniu podążać za Nim. A więc Pan daje nam zwycięstwo zawsze w Jezusie Chrystusie.

Zobaczcie, jakie to jest cenne, kiedy czytamy Słowa z Biblii, gdyż one mówią prawdę. Biblia mówi prawdę, a ludzie są kłamcami.

Otwórzmy Księgę Objawienia, 12, 10.11:

I usłyszałem donośny głos w niebie, mówiący: Teraz nastało zbawienie i moc, i panowanie Boga naszego, i władztwo Pomazańca jego, gdyż zrzucony został oskarżyciel braci naszych, który dniem i nocą oskarżał ich przed naszym Bogiem. A oni zwyciężyli go przez krew Baranka i przez słowo świadectwa swojego, i nie umiłowali życia swojego tak, by raczej je obrać niż śmierć.

         To znaczy, krew Jezusa oczyściła mnie z wszystkich moich grzechów. To jest moje zwycięstwo. Nie chcę odpuścić go sobie, nie chcę zostawić, chcę mieć je codziennie – krew Jezusa oczyszcza mnie od wszelkiego mojego grzechu, żebym mógł oczyszczać się, wzrastać, poddawać, już nie jako grzesznik, ale jako dziecko Boga żywego.

         Mogę czynić to nie pod potępieniem, mogę czynić to pod łaską, mając relacje z Bogiem. Piękne, prawda? Bóg nie czeka, aż się całkiem oczyszczę, Bóg mnie wziął i chce, żebym się oczyszczał, będąc już z Nim. Dlatego krew Syna Bożego działa na wszystko, abyśmy mogli być zwycięzcami nad diabłem. Pan chce mieć piękną oblubienicę, a więc na pewno będę musiał wzrastać w uświęceniu. Wzrost nie może być zatrzymany, musi rozwijać się, by było dobrze.

         A więc zwyciężamy przez krew i przez słowo świadectwa swojego. Mówiliśmy już, że słowo świadectwa swojego musi być prawdziwe, nie wydumane, wymyślone, tylko to, co Chrystus uczynił we mnie. Jeśli krew Jezusa oczyszcza mnie i mam oczyszczone życie i mogę swobodnie codziennie oczyszczać się, to i świadectwo, o którym mówię. (...)

Jan 14:23