Jezus zwyciężył diabła dla nas
Jezus zwyciężył diabła dla nas – część 2
JEZUS ZWYCIĘŻYŁ DIABŁA DLA NAS.
Diabeł załatwił temat możliwości uderzenia, a Pan Jezus zachowania. Cudowny Jezus, prawda? Kiedy mówimy o tych sprawach, nie stawiamy na ciało, tylko stawiamy na Jezusa, że kiedy ty będziesz widział coraz bardziej Jezusa, to ten lęk i obawa ciała nie przeszkodzą trzymać się Pana, aby doznać, jak wspaniały jest Chrystus.
Chcemy doświadczać tego i mówić o tym, żeby ludzie, którzy uwierzyli, zostali ochrzczeni w imię Jezusa Chrystusa, mieli świadomość, że ochrzczeni zostali po to, by nowe życie prowadzić, a nie po to, żeby być usprawiedliwionymi grzesznikami. Człowiek ochrzcił się nie po to, żeby grzeszyć i pójść na wieczność, ale po to, żeby skończyć z grzechem, którego Bóg nienawidzi i rozpocząć nowe życie z Chrystusem, które Pan kształtuje.
Rodzi się malutkie dziecko, niemowlę, co ono może zrobić w swojej sprawie życia? Ono ma jedno, ono ma już życie. Co może zrobić człowiek, który został ochrzczony w wodach chrztu w sprawie swojego życia? To jest człowiek, który zaczyna wszystko dopiero poznawać, wchodzi w nowe życie, jest uwolniony ze swoich grzechów, uwolniony ze świadomości swoich grzechów i dopiero zaczyna rozglądać się, jak wygląda nowe życie i Pan kształtuje je. I po coraz dłuższym okresie czasu ten człowiek może coraz więcej powiedzieć na temat nowego życia, bo on poznaje je. I tu poznaje, i tu poznaje, i coraz więcej cieszy się nowym życiem. Widzi ile wspaniałości Bóg dał w Chrystusie, a to właśnie dzieje się już po zanurzeniu w śmierć, nie przed. Jeśli ktoś nie urodził się, naucz go nowego życia, nakarm go, daj mu pić, chyba, że zwariowałeś i masz urojoną ciążę, albo wozisz w wózku urojone dziecko.
Są niemowlęta chrześcijańskie, są młodzieńcy i są ojcowie. Skąd wzięli się ojcowie? Byli najpierw niemowlętami. Tak jak my. Nikt od razu nie wie wszystkiego, ale przez długie używanie nabiera władz poznawczych, aby pomagać innym i to jest normalna kolej rzeczy. Prawda, mężczyźni, ojcowie, normalna kolej rzeczy. Ojcem nie stajesz się, kiedy jesteś niemowlęciem. Jest to niemożliwe i w duchowy, normalny sposób jest to również niemożliwe. Musisz wzrastać w lekcjach, w nauczaniu Pańskim, rozrastać się, aż nabywasz męskości, która pozwala ci być dla innych ojcem, by innych prowadzić do Chrystusa, nauczać innych prawdy o Bogu. Ale trzeba przejść różne doświadczenia. Nie będziemy wracać do zniewieściałych mężczyzn. Tylko Chrystus czyni fizycznego mężczyznę duchowym mężczyzną. Bez Chrystusa nie można być mężczyzną według upodobania Bożego. Jest to niemożliwe.
Jezus zniósł we wspaniały sposób krzyż i wszystko. Prawdziwy mężczyzna według Boga, zniesie hańbę, zniesie wszystko i nie używa nic ze swojej fizycznej siły, żeby pokonać przeciwność. On jest gotów wygrać poprzez modlitwę za tymi, którzy w tym momencie nie rozumieją, co czynią. I to jest męskość u Boga mile widziana. I do takiej męskości Pan prowadził swoich uczniów, żeby byli gotowi na śmierć z powodu Boga. Co zrobił mężczyzna Piotr? Złapał za miecz, uciął słudze ucho, tak? Jezus mówi: „Stop, nie takiego mężczyznę potrzebuję.” Ale takiego, który później umiera śmiercią męczeńską i błogosławi swoich wrogów. To jest właśnie prawdziwy mężczyzna.
Rozumiemy to i widzimy, że musimy normalnie uczyć się Pana, aby stawać się ludźmi według upodobania Bożego, nie może być inaczej. Musimy poznawać Go, musimy oddać swoje życie Panu, żeby poznawać Go. Nie można poznawać Pana dorywczo. Ktoś poczytał sobie coś z Biblii, poszedł na jakieś zgromadzenie, pomodlił się i mówi: „ja już jestem chrześcijanin”. Nie. Chrześcijaninem jesteś wtedy, kiedy twój Chrystus jest twoim Panem, kiedy On decyduje o twoim życiu, kiedy On uczy ciebie, pielęgnuje, otacza opieką, troską, przeprowadza cię, oczyszcza cię. Wtedy to jest twój Pan, o którym mówisz: „On ukochał mnie, On pozwolił mi podnieść się z moich grzechów, On mi pozwolił pokonać wroga, kiedy atakował mnie i potępiał mnie.” Widzisz swojego Pana, który otacza cię troską, miłością i wtedy wiesz jaki On jest. I kiedy ktoś mówi: „jaki jest twój Pan”? To ty nie sięgasz po książkę jakiegoś dobrego autora, żeby z niej poczytać jaki jest Pan Jezus, tylko masz w sobie samym świadomość Pana i możesz powiedzieć od razu, jaki jest Pan Jezus Chrystus, bo ty żyjesz z Nim, chodzisz z Nim, reagujesz na Jego rozkazy, poddajesz się Jego napomnieniom. Możesz powiedzieć o miłości Pana do swoich poddanych, o miłości Króla do swoich poddanych. Nie musisz otwierać książek, masz to wpisane w siebie i możesz powiedzieć od razu, jaki jest twój Pan, twój Król, jaki jest twój Mesjasz, twój Bóg, bo On wpisuje informacje przez Ducha Świętego w twoje wnętrze. To jest chrześcijaństwo. Nie zewnętrzne, lecz wewnętrzne, prawdziwe, które zmienia człowieka i uczy go chodzić z Bogiem.
Szukamy Pana cały czas, jak uwolnić zgromadzenie z religii. Wiemy, że religia ma mnóstwo pomysłów na spotykanie się ludzi wierzących i my chcemy wyjść z tych wszystkich pomysłów, opuścić je. Chcemy stawać przed Bogiem według Jego upodobania i szukać, by tak, jak Chrystus stawać przed Bogiem. Nie chcemy zbierać pieniędzy w czasie zgromadzenia, nie chcemy żebraków na zgromadzeniach, nie chcemy budować fizycznych budowli, na które potrzebne są pieniądze i poświęcić pół kazania na to, że nie ma ławek w zborze, a nie ma gdzie odpocząć przy drugim bracie, czy siostrze, bo nienawidzą się nawzajem. Chcemy opuszczać ten teren, gdyż wiemy ile religia narobiła w nas. Dziękujemy Duchowi Świętemu, że dociera z każdym czasem i co pewien czas znowu pokazuje następny element, który musimy opuścić i wcale nie jest nam źle z tego powodu, tylko lepiej.
Tak, że chwała Bogu za Jezusa. Chcemy, żeby Jezus stał z przodu i był widoczny dla każdego z nas, żebyśmy nie mieli kłopotów, o którym Jezusie mówimy, kiedy mówimy Jezus Chrystus. Czy o tym, który zgadza się na nasze grzechy, czy o tym, który umarł z powodu naszych grzechów, abyśmy obumarłszy grzechom dla sprawiedliwości żyli. Mówimy o Jezusie, który ma moc uwolnić nas z naszych grzechów i w takiego Jezusa chcemy wierzyć i z takim Jezusem być tutaj na społeczności. Chcemy, żeby ta wiara była w każdym z nas. Kiedy Żyd spojrzał na swoje ciało i na Jezusa mówił: „co Ty opowiadasz? Wszyscy nasi ojcowie grzeszyli, my też grzeszymy, a ty mówisz, że uwolnisz nas z naszych grzechów, Ty opowiadasz jakieś bajki”. Tak myśleli i od razu stanęli przeciwko. Dla nich była to bajka.
Dziś dla wielu ludzi również jest to bajka. Bajką jest to, że Jezus może żyć bez grzechu, dlatego coraz częściej mówią, że Jezus też grzeszył tak, jak my. Pojawia się to już w paru miejscach i pojawi się we wszystkich. Naprawdę, diabeł zrobi to we wszystkich miejscach, ponieważ on wprowadza już cudzołóstwo po to, by skazić miejsce. Cudzołóstwo skaża miejsce. Jest to jedyny grzech przeciwko ciału, a więc diabeł wprowadza do zborów cudzołóstwo, żeby skazić, aby później nauczyć ludzi, że Jezus jest grzesznikiem tak, jak wszyscy grzeszą, żyjąc na ziemi. „Miał kobietę, może miał nawet dzieci bez ślubu” i ludzie coraz bardziej będą wierzyć w to, dlatego, że nie umiłowali prawdy, ale znaleźli upodobanie w nieprawości. Kochali swoje grzeszki i przyszedł na nich obłęd. Co to znaczy obłęd? Człowiek nie może już myśleć i wierzy we wszystko, co mu się powie, ale winą jest to, że człowiek nie trzymał się prawdy. Nie umiłował Jezusa i zaczął wierzyć kłamstwu. Przyjmował kłamstwo, bo ono pasowało mu i pozwalało mu żyć według starego człowieka i myśleć, że jest się uratowanym. Jeśli kto chce zginąć, niech wierzy, ale kto chce się ratować, niech nie wierzy temu, bo to jest kłamstwo.
Otwórzmy Ewangelię Mateusza, 4 rozdział. To, co było rozważane na temat naszego Pana, to jest najwspanialszy obraz triumfu naszego Króla nad wszystkimi pokuszeniami i wygrania z diabłem. Kiedy patrzymy na ten tekst, widzimy pole bitewne, potężne, straszne, pustynne, strasznego wroga najeżonego, który wie, że od tej bitwy zależy, czy będzie on dalej władcą i utrzyma swoje imperium, czy też nie i Jezusa Chrystusa, który jest wyprowadzony na to pole bitewne i stacza się największa bitwa o ciebie i o mnie. Jezus wygrał tu! Jaki jest więc Jezus? Jest zwycięzcą.
W jakiego Jezusa wierzę? W Jezusa, który pokonał diabła! Pan nie musi zawierać z diabłem rozejmu, umawiać się: „diable, Ja ci trochę pozwolę, a ty mi pozwól też.” Ta bitwa jest bezpardonowa, tu jest TAK, albo NIE, nie ma nic pośrodku i Pan Jezus wygrywa tą bitwę, abyśmy wierzyli w Zwycięzcę, abyśmy mieli Zbawiciela, który zwycięża. Nasza wiara musi spocząć na Zwycięzcy.
Kiedy przychodzi to na ciebie, że przegrasz, nie uda się, spojrzyj na Jezusa. To jest twój Zwycięzca i to, co jest w Nim, jest twoją własnością dopóki wierzysz. Ale jeśli przestaniesz wierzyć w Jezusa, wtedy to, że nie uda się, staje się twoją własnością i nie może już udać się, bo tyś już przegrał.
Człowiek biegnie i jest zachęcany, zachęcany, musi dobiec, żeby wygrać, a ktoś mówi: „nie musisz dobiec, masz tu medal”. Ty jesteś zmęczony, już nie masz sił, a ktoś mówi: „masz tu medal” i bierzesz. W każdym miejscu, gdzie się mówi: „nie musisz wygrać, nie musisz uświęcać się, ty masz już wszystko zapewnione, Bóg nie widzi ciebie, widzi Jezusa”, wtedy bierzesz od razu „medal”, bo takie jest ciało, ono nie chce starać się, nie chce walczyć, ono woli poleżeć sobie i mieć wszystko, co jest potrzebne, by być w wieczności.
Ale wszyscy chrześcijanie mają być zdopingowani do boju, do walki, do ćwiczenia. Ty nie możesz siedzieć. Powiedzieliśmy po co dostałeś te czyste nogi – żeby chodzić, biegać za Jezusem, wygrać z Nim. Nie po to, żeby usiąść sobie gdzieś w kątku, w jakimś zborze i niech to wszystko inni załatwią, a ja mam swoje fajne życie, mam swoje fajne pomysły na życie.
Nie. Tak nie da rady. Musisz widzieć zwycięstwo Syna Bożego nad diabłem, żeby widzieć diabła pokonanego. Dopóki on przychodzi do ciebie i ma różne propozycje i te propozycje wkłada - to, że ty masz zostawić zwycięskiego Jezusa i ulec tej niepewności - to ty musisz odrzucić to tak, jak Syn Boży odrzucił i powiedział : „NAPISANO”. Każdy, kto wierzy w Syna Bożego jest zwycięzcą, jest zbawiony.
Inni zaczynają mówić: „wiesz, w moim życiu już nie raz upadłem”. Czy to jest ewangelia? No nie, to nie jest ewangelia. To jest fałszywa ewangelia, ale ona ma olbrzymi wpływ na życie ludzi, bo co rusz powtarza się, np. pastor w zborze: „ja upadam, Pan mnie podnosi.” Mówi to pastor, starszy: „upadam, Pan mnie podnosi”. Ktoś przychodzi i postrzega, że to jest normalne, że taka jest ewangelia.
Ale kiedy stanąłby tam Chrystus, to co powiedziałby? „Nigdy nie upadłem”. Kiedy stanąłby tam apostoł Paweł, co by powiedział? „Jestem grzesznikiem, grzeszę, ale Chrystus podarował mi życie wieczne”? Nie! On powiedziałby: „widzicie moje życie, gdzie znajdziecie je w grzechu? Chodźcie za mną codziennie, pilnujcie mnie, kiedy leżę, kiedy jem, kiedy zwiastuję, kiedy coś robię, kiedy rozmawiam, szukajcie u mnie grzechu, zobaczcie, czy znajdziecie go”. Paweł mógł powiedzieć to spokojnie, on poszedł za Jezusem i był w zwycięstwie Jezusa. Mówi: „możecie chodzić za mną wszędzie, możecie słuchać wszystkich moich rozmów, otwieram całe serce, nigdzie nie znajdziecie tego, co chcielibyście znaleźć, aby znaleźć pokrzepienie dla swoich grzeszków.” I dlatego Pawła chcieli zabić.
Rozumiecie? Złe zwiastowanie buduje wiarę w przegranego Jezusa. Ale, jeśli słyszymy ewangelię, ona buduje wiarę w Jezusa zwycięskiego. Jezus powiedział: „diabeł nic nie ma we Mnie”. Diabeł nic nie osiągnął poprzez całe życie Jezusa, nic swojego nie osiągnął.
Wiecie, kiedy apostoł Paweł mówi: „już nie żyję ja, ale żyje we mnie Chrystus”, oczywiście wszyscy ludzie, którzy głoszą fałszywą ewangelię, powiedzą: „to mógł powiedzieć apostoł Paweł, ale każdy z nas tego powiedzieć nie może”. A Paweł mówi: „pójdźcie za mną i naśladujcie mnie, bo ja naśladuję Chrystusa”. A co z tym teraz zrobić? „Nie trzeba wszystkiego czytać, nie wszystko jest ważne, po co zakłócać sobie tą sielankę chrześcijańską? To można pominąć, tamto zostawić, to jest niepotrzebne, potrzebne jest tylko to: za darmo, z łaski, załatwione. To jest dobre, to trzeba trzymać i o tym pamiętać.”
Ale to, żeby codziennie umierać, to już nie. „Ja przecież chcę żyć, chcę pójść sobie na zabawę, chcę mieć trzecią żonę, może za czwartym weselem będę już lepiej wiedzieć, jak zrobić wesele” .Takie bzdury mogą być w sercu ludzi. Mnóstwo wierzących ludzi bierze już któryś z kolei rozwód i dalej mienią się wierzącymi i mówią, że Pan błogosławi. Oni po prostu uczą się, jak brać lepiej ślub. Oni przygotowują się na największy ślub, mogą jeszcze więcej powiedzieć, jak brać ślub. Bzdura! Tylko wierny człowiek może powiedzieć, co to jest ślub, co to znaczy związać się i nigdy tego nie łamać. Wszyscy cudzołożnicy uczą kłamstwa. Oni śpiewają Bogu, a wielu ludzi słucha ich pieśni. Mają swoje własne, prywatne studia do nagrań i nagrywają, a ludzie słuchają. Co idzie z tymi pieśniami? Więcej cudzołóstwa, naprawdę. W nutach cudzołożnika wpisane jest cudzołóstwo i w głowie człowieka słuchającego, chcąc, nie chcąc, coś dzieje się i coś już mu się jawi.
Uważaj czego słuchają twoje uszy. Jeśli nie rozumiesz jakiegoś języka, najlepiej nie słuchać, jeśli rozumiesz, przynajmniej wiesz, co śpiewają. Możesz zastanowić się nad tym, czy to jest dobre, czy to jest złe.
Kiedyś pewien człowiek opowiedział, jak kiedyś przyszły do niego trzy dziewczyny i opowiadały, że mają jakieś nocne zmory, jakieś dziwne sny. Nie wiadomo było o co chodzi i w pewnym momencie zapytał: „a czego wy słuchacie?” No, słuchają jakichś chrześcijańskich nagrań w angielskim języku. Zapytał, czy znają język angielski. Odpowiedziały, że nie. Poprosił, by przyniosły te nagrania. I co się okazało? Słuchały pieśni przeklinających Jezusa, szydzących z krwi. Był rytm, wszystko było, a one miały zmory. Dlatego fajnie, gdy ktoś modli się językami, żeby było też tłumaczenie, a jak nie ma, to niech się nie modli. Bóg mówi, że musi być to zrozumiałe.
Musi być to zrozumiałe, ty musisz wiedzieć, co się dzieje koło ciebie. W szamaństwie nie musisz wiedzieć, u Boga musisz wiedzieć. Ty musisz wiedzieć o tym: przyjmujesz, odrzucasz. Diabeł nie może ci czegoś wtłoczyć, ty musisz zadecydować. A jeśli ty decydujesz się na to, że nie musisz czegoś rozumieć, twoja sprawa.
A więc wierzymy w zwycięstwo Jezusa, Syna Bożego. Wierzymy, że On pokonał diabła w tym strasznym boju, kiedy łaknienie Jezusa było tak potężne i kiedy całe Jego ciało krzyczało, żeby zjeść, wtedy wygrał z diabłem i użył Słowa Bożego. Powiedział: „nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Pańskich”.
I moi kochani bracia i siostry, niech to będzie lekcja dla nas, tak jak mówiliśmy, że mamy czytać całą Biblię i mamy karmić się każdym słowem, które pochodzi z ust Pańskich. Wiele czasu trzeba spędzać z tą Biblią, żeby karmić się każdym słowem, prawda? Dzisiaj karmimy się tymi słowami, a później będziemy karmić się następnymi. Chcemy nakarmić się tą Biblią. Nie wiemy ile czasu będziemy żyli, dlatego spędzamy więcej czasu z Biblią, niż w świecie. Ile pożyjesz, ile wygrasz?
Wielu ludzi jest nie nauczonych działającego Ducha Świętego, który również i w pracy ubłogosławia dzieci Boże społecznością z Bogiem i darzy tym, co jest potrzebne, ponieważ dzieci Boże ćwiczą Słowo Boże w pracy. Wszystko jest wykorzystywane jako warsztat ćwiczebny; w pracy, wśród kolegów, znajomych, na drodze. Wszystko to jest warsztat, ćwiczenia Słowa Bożego, które czytamy. Nie znikamy z pola, tylko jest to warsztat. Praktykujemy to słowo, kiedy mamy wroga naprzeciw siebie, kiedy ktoś prosi nas o coś, kiedy ktoś nas okłamuje, a więc ćwiczymy je, a później przychodzimy, otwieramy Biblię, patrzymy i oceniamy, czy dobrze było ćwiczone. Uczymy się. Uczymy się następnych słów, kolejnych i wtedy praktycznie podchodzimy do życia.
Ale jeśli zapominamy o Biblii i zanurzamy się w świecie i robimy różne głupie rzeczy jak świat, a później wracamy do Biblii, to nie wiemy nic, co mówi Biblia. Jakieś dziwne hasła, które są niezrozumiałe. Tak uczył Pan Jezus – to, co usłyszeliście, teraz praktykujcie. Usłyszeli, zachowali, czynili – to są ci, którzy budowali na skale.
Niech Bóg pomoże nam zobaczyć w ludziach, w przeciwnikach, w przyjaciołach, tych, którzy są nam dani, by sprawdzić, czy to słowo jest w nas. Nie tylko w Biblii, ale również w nas. I Bóg współdziała ku dobremu w tej właśnie sprawie. Jeśli ten warsztat byłby zarzucony, wtedy ten świat nie jest nam do niczego potrzebny, a my światu nie jesteśmy potrzebni. (...)

