Miejsce pokuty

Miejsce pokuty - część 4

MIEJSCE POKUTY

A więc, jak ważne jest, by przyznać się i powiedzieć: „Boże, Ty masz zawsze rację.”

Zanim zaś przyszła wiara, byliśmy wspólnie zamknięci i trzymani pod strażą zakonu, dopóki wiara nie została objawiona. Tak więc zakon był naszym przewodnikiem do Chrystusa, abyśmy z wiary zostali usprawiedliwieni.  A gdy przyszła wiara, już nie jesteśmy pod opieką przewodnika. Albowiem wszyscy jesteście synami Bożymi przez wiarę w Jezusa Chrystusa.Gal.3,23-26.

A więc przez cały czas: Wiara, wiara, wiara. Gdzie masz uczynki – uczynki, uczynki, uczynki? „Przez uczynki jesteś synem Bożym, przez uczynki jesteś zbawiony, przez uczynki możesz być w jedności z braćmi i siostrami.” Nie, tego nie czytamy. Wiara, zawsze wiara. Ale nie bój się bracie i siostro, gdyż wiara Jezusa jest czynna w miłości. Jeśli wierzysz, nie obawiaj się – uczynki Jezusa będą spływać.

Tak, jak ostatnio mówiliśmy, że świątynia w Izraelu musiała być przepatrzona przez kapłanów, cała świątynia przepatrzona. To, co nie było tam według woli Bożej, musiało być wyniesione na zewnątrz. Tak samo jest w życiu wierzącego człowieka: Duch Boży przepatruje całe jego wnętrze i po pewnym czasie człowiek widzi - „to nie dobre, to nie dobre” i jest usuwane, bo świątynia ma należeć do Boga. A bardzo często jest tak, że człowiek wierzący już ileś lat, myśli sobie: „jak to teraz będzie wyglądało, jeszcze coś zostało we mnie odkryte”. Ale co masz zrobić, kiedy Duch Święty pokazuje ci to? Wynieść to na zewnątrz w mocy Ducha i przyjąć oczyszczenie we krwi Baranka. Nie myśl sobie, że skoro jesteś tyle lat wierzący, to już jesteś doskonały. Nikt z nas nie jest doskonały, dlatego Duch Boży prowadzi, ujawnia i usuwane jest to na zewnątrz. Nie znaczy, że jest to grzech, który jest teraz popełniany, ale są to pozostałości po pewnych rzeczach, które czyniliśmy wcześniej, choć może być to i grzech teraz popełniony, ale wówczas Duch Święty nie pracuje nad tym tak długo, lecz dzieje się to natychmiast.

Są w nas rzeczy poukrywane. Bunyan bardzo ładnie napisał o tym w „Dziejach ludzkiej duszy”, o diabolianach poukrywanych w murach miasta, czyli w naszym ciele – pewne nieukrzyżowane złe nastawienia, mniemania o sobie, itd. Czy jest to jeszcze, czy nie? Czy jest już w porządku? Czy Duch Święty nie ma już czego badać w nas? A świątynia, to jest ciało nasze. A więc nie myśl o sobie, że już nic nie znajdzie się tam, a gdyby znalazło się, to trzeba schować to. Nie – jak znajdzie się, to trzeba wystawić, ku oczyszczeniu.

Często jest tak, że młody wierzący ma taki czas, kiedy Duch Święty nie zajmuje się tymi szczególnymi rzeczami, a daje mu bagaż pięknych, wspaniałych doświadczeń. Dzieje się to po to, by zaufanie do Ducha Świętego było mocne, w rzeczywistości, że Duch Święty przyszedł pomóc. Ale później zaczyna się taki czas, kiedy człowiek myśli: „co się dzieje?”  I wtedy bardzo waży się to, czy schowasz się w krzaki, czy też pozwolisz Duchowi Świętemu pracować dalej. Wielu w takich momentach chowa się w krzaki, bo myślą, że głupio. „Wielu myśli już o mnie, że jestem taki wspaniały, a teraz okaże się, że nie jestem taki wspaniały.” I to jest ta pycha. Po co jest to ujawnione? Po to, żeby usunąć, a nie żeby wykpić cię. Duch Boży nadal jest twoim, czy moim przyjacielem. To ludzie, którzy polegają na uczynkowości, mogą tak powiedzieć: „ale, ja myślałem, że ty jesteś taki dobry, wspaniały, a tu jeszcze jesteś „taki”? A ty wystawiasz to, ku usunięciu, ku zniszczeniu. A więc jest to ważne, żeby wszystko dokonywało się przez wiarę, przez wiarę, przez wiarę.

Przez wiarę możesz być spokojny. Pan nie zaniedba twojego życia, pracy nad tobą. Przez wiarę, kiedy Bóg dociera i ujawnia coś w tobie, to chcesz, by było to usunięte i cieszysz się, że jest ktoś, kto zajmuje się tobą w tak cudownie szczególny sposób, Któremu tak bardzo zależy, że nawet nie zostawi okrucha z tych niedobrych rzeczy.

W tym liście do Galacjan, apostoł Paweł mówił: „przez wiarę, przez wiarę.”.Kiedy apostoł dobiega do końca tego listu, chce pokazać ciało i ducha. Jeśli człowiek pozostaje bez wiary, wtedy okazują się uczynki ciała:

Jawne zaś są uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne; o tych zapowiadam wam, jak już przedtem zapowiedziałem, że ci, którzy te rzeczy czynią, Królestwa Bożego nie odziedziczą. Gal.5,23.

Takie jest ciało. Ale co dalej pisze Paweł:

Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność,  łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu. Gal.5,25.

Już nie raz rozmawialiśmy o tym. Powtarzam jeszcze raz – jest  to owoc Ducha – nie mój, ani  nie twój. Powiem wam, do czego nieraz diabeł kusi człowieka, ciebie i mnie – żeby sprefabrykować ten owoc.

Strach jest straszną rzeczą. Jeśli  na przykład chirurg zajmuje się raną, to najpierw musi oczyścić tą ranę, czy może najlepiej zaszyć, zakryć brud -zasłonięte i nie widać? A co w środku dzieje się wtedy? Gangrena. A więc, tym bardziej Duch Święty nie będzie zaszywał czegoś brudnego. To musi być ujawnione. Nie bój się, bo ten strach, obawa, kręcenie się wokół siebie przeszkadza Duchowi Świętemu pracować normalnie w człowieku. To straszne wysokie mniemanie o sobie, że moje imię dozna ujmy, zamyka drogę, blokuje. Nie bój się, On uczyni to najdelikatniej, ale stanowczo i dokładnie, do końca. Czy już odpocząłeś w Chrystusie, żeby Duch Święty mógł uczynić to? Znasz owoc ciała i jest Ktoś, kto może zniszczyć owoc ciała. Kto z nas ma siłę zniszczyć owoc ciała w sobie? Nikt – oprócz Jezusa. On wygrał w tym ciele i nigdy niczego złego nie popełnił i On może tobie i mnie pomóc.

Musimy odpocząć w Panu i cieszyć się naszym Chrystusem. Wiara cieszy się Chrystusem, raduje się Nim, nie wstydzi się tak, jak ludzie w świecie to robią. Ludzie w świecie ukrywają się, a ty nie musisz tak ukrywać się i chować. Jesteś grzesznikiem, którym zaopiekował się Bóg i On uwolni cię i nie musisz już nazywać się grzesznikiem, ponieważ twój dług został spłacony na krzyżu, ale musisz i możesz nazywać się człowiekiem, który nie wyobraża sobie życia bez Jezusa. Kiedy jestem słaby, wtedy jestem mocny, kiedy już nie liczę na siebie, lecz we wszystkim na Jezusa, kiedy nie wytwarzam aureoli chrześcijańskiej wokół siebie, ale Jezus może przyoblec mnie. Wtedy jest to cudowne i wspaniałe.

Jest taki jeden piękny wiersz, w księdze Izajasza, 61 rozdział, 10 wiersz:

Bardzo się będę radował z Pana, weselić się będzie moja dusza z mojego Boga, gdyż oblókł mnie w szaty zbawienia, przyodział mnie płaszczem sprawiedliwości jak oblubieńca, który wkłada zawój jak kapłan, i jak oblubienicę, która zdobi się we własne klejnoty.

Raduj się swoim Panem, ciesz się swoim Chrystusem, ciesz się, że On zlitował się nad tobą i przyszedł do ciebie, by cię zbawić, a ty przyjąłeś Jego pomoc. Jesteś już pojednany z Ojcem przez usprawiedliwienie w Chrystusie. Wcześniej nasza szata była, jak splugawiona – wszystkie nasze uczynki, które przyoblekały nas. Ale Pan mówi: „to Ja przyoblekę cię w szatę zbawienia, to Ja nałożę na ciebie płaszcz sprawiedliwości.” Czy boisz się, że Pan nie zrobi tego, nie ufasz Mu? – to właśnie jest podstęp diabła. Tam, gdzie nie ufamy Bogu, że gdzie On zaczął, ma też moc dokończyć, już zaczynamy bać się i tworzymy własną sprawiedliwość i w nią przyoblekamy. Ale nie jest to sprawiedliwość, z którą diabeł przegrywa. Jest to lęk, zastraszenie, niepewność. Jest to błąd, który wywołuje reakcję człowieka: „ty zacznij działać, zobacz Bóg zapomniał o tobie”. Nie zapomniał.

 Ile może trwać dolina ciemności? Nawet i dwadzieścia lat. Bóg nie zostawi cię tam, ale tam wykształci cię i będziesz jeszcze bardziej pewny, że to Bóg zaczął dzieło i Bóg je dokończy. To jest cudowne. Nie bój się, nie lękaj się, nie zacznij ganiać koło siebie, kiedy diabeł zagra na swoich trąbkach i powie: „Jezus przychodzi już dzisiaj, gdzie jesteś?” Ale ty wiesz, że jesteś gotowy na spotkanie ze swoim Panem, ponieważ jesteś gotów odejść z tej ziemi w każdej chwili, chociaż wiesz, że Jezus dzisiaj jeszcze nie przyjdzie.

Twoje zbawienie, to Chrystus, a przyobleczony jesteś w Chrystusa, bo On kocha cię. Zwróćcie uwagę jeszcze raz: nie jesteśmy doskonali sami w sobie, a Chrystus przyobleka nas, ponieważ wierzymy w Niego, nie w siebie. Jeśli wierzymy w siebie, Jezus nie przyobleka nas – stąd są kłopoty, stąd ludzie spotykają się i są dziwni - dziwne zachowania, lęki, obawy, zamknięcia, zblokowania, ludzie nie potrafią spojrzeć sobie w oczy, bo mają własną sprawiedliwość wytworzoną z własnych uczynków. Jeśli Pan jest sprawiedliwością, jesteś spokojny, możesz otworzyć serce i nie musisz obawiać się.

Popatrzmy na apostoła Pawła. Czy Paweł był doskonałym człowiekiem? Nie. Ale dlaczego nie można znaleźć niczego złego o Pawle? (choć niektórzy próbują doszukiwać się). Dlatego, że sprawiedliwością apostoła był Jezus Chrystus. Tylko dlatego. Paweł powiedział: „zawsze chcę czynić dobrze”. Ponieważ jego sprawiedliwością był Chrystus, Paweł nie dopuszczał potępienia, oskarżenia. Nawet, gdy ludzie oskarżali go, powiedział: „ja sam siebie nie osądzam, bo Ten, który mnie sądzi, to Jezus Chrystus, On wie wszystko o mnie i nie muszę obawiać się, ponieważ w moim sercu jest zawsze czyste pragnienie, by On był uwielbiony”.

Jezus czynił Pawła mocnym do  zwycięskich działań. To jest przykład zwycięstwa człowieka, który nie przyszedł z nieba – Saul, który był mordercą, a stał się chrześcijaninem. Nic na niego nie można znaleźć. Ludzie doszukują się, też i to, co czytamy w siódmym rozdziale listu do Rzymian: „chcę czynić dobrze, a trzyma mnie się złe”, dla niektórych jest przeświadczeniem, że znaleźli coś „na Pawła”. Ale o kim pisze tu Paweł? Pisze o sobie, ale sprzed nawrócenia. Nigdzie nie napisał Paweł o sobie: „jestem tak samo zły, jak wy”. Ale, jak niektórzy byliby ucieszeni, gdyby Paweł napisał to o sobie, ponieważ mieliby podstawę, że ich własna sprawiedliwość jest dobrą sprawiedliwością. Nie. Życie apostoła Pawła rozbija wszelką ludzką sprawiedliwość, ponieważ jego sprawiedliwością zawsze był Jezus Chrystus.

Ty nie musisz poniżać się, mówić o sobie źle, żeby było w porządku. Nie. Ty masz tylko przyznawać się do rzeczy, które rzeczywiście są niedobre i usuwać je. Jan napisał, że ci, którzy grzeszą, z diabła są.

Niech zawsze Pan będzie naszą sprawiedliwością. I niech Pan prowadzi wszystkie owce swoje, abyśmy dotarli do celu napełnieni Nim, a nie w lękach, obawach, czy strachach, czy podołam, czy ja to zrobię. Nikt z nas nie jest w stanie sam tego zrobić, jest to niemożliwe. Wszystko jest już zrobione w Chrystusie i to jest cenność tego przyobleczenia z góry. Tak, jak czytałem w liście do Kolosan – Pan zdjął z nas „płaszcz grzechów naszych”, obrzezał nas, uwolnił nas z ciała grzechu, abyśmy mogli chodzić w wolności. A ludzie oskarżają później: „a nowie, a sabaty, święta, pokarmy”, a są to tylko cienie rzeczy przyszłych, rzeczywistością zaś jest Jezus Chrystus. I nieustannie Jezus Chrystus będzie rozbrzmiewał, niezależnie, co uczyniłyby wszystkie demony, wszyscy zbuntowani ludzie, imię Jezusa będzie zawsze najważniejsze i na to imię zegnie się wszelkie kolano.

Jak dobrze, kiedy dziś zginam swoje kolana przed Panem, mówiąc: „Panie, Tyś moim życiem. Żyję tylko dzięki Tobie, Panie.” Przez to nie wyznaję, że jestem super doskonałym człowiekiem, wyznaję tylko, że dzięki Bogu, który mnie złapał, złapałem doskonałe życie i teraz trzymam się tego doskonałego życia i nie puszczę go, bo sam nie potrafię. A Pan uczynił już to, a więc jest to pewne. Nie muszę być niepewny, czy Jezus podoła temu, gdyż On już wykonał to. Wykonał doskonale, nie zgrzeszył, a więc mogę być pewnym mego Zbawiciela. Jego życie jest doskonałe i przez to życie i ja dzisiaj jestem zbawiony.

Otwórzmy Ewangelię Marka, 14 rozdział, 38 wiersz:

Czuwajcie i módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie; duch wprawdzie jest ochotny, ale ciało mdłe.    

Duch jest ochotny, ale ciało jest mdłe i potrzebujemy, by Duch Święty prowadził nas. Pan patrzy na to, jak ty poddajesz się Jego Słowu. Bądź spokojny, On jest w stanie ocenić lepiej od matki, która patrzy na swoje dziecko i widzi, że ono jeszcze jest nieporadne i nie każe zrobić mu samemu np. zupkę, ona usługuje mu. Czy zawsze będzie tak usługiwać? Czy Kubuś potrafi się teraz sam wykąpać? A czy mama będzie kąpać go, kiedy będzie miał 30 lat? Tak samo Bóg opiekuje się nami, aż nabędziemy tych umiejętności, wiedząc, że to tylko dzięki Jezusowi, a nie dzięki sobie samemu. I wtedy przychodzi następna sprawa, znowu kolejna, aż nabędziesz tych umiejętności. Nie bój się, On bardziej kocha ciebie, niż matka swoje dziecko.

A więc, duch ochoczy. Czy masz ducha ochoczego, czy chcesz dobrze, czy chcesz żyć z Bogiem? Ciało jest mdłe. Czy ono potrafi idealnie wykonać to? A więc jest Duch, który może ożywić wasze mdłe ciała. Duch Boży może to zrobić, by twoje i moje ciało służyło Bogu żywemu. I to jest cenność ewangelii, że to wszystko, co dostaliśmy, otrzymaliśmy za darmo, z łaski, nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił, jak napisane jest w liście do Efezjan, 2,8-10. Jesteś człowiekiem biorącym dar – „darobiorcą”, bierzesz i bierz do końca swych dni, aby móc dawać. Darmo wziąłeś, darmo dawaj. Między ludem Bożym potrzebne jest to, by jedni drugim usługiwali.

Przeczytajmy jeszcze z listu do Galacjan 2 wiersz z szóstego rozdziału:

Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy.

Jedni drugim pomagajcie, aby mogli żyć, patrząc na Jezusa – to jest zakon Chrystusa. I On ożywia nas ku temu zakonowi, abyśmy jedni drugich budowali na dom dla Boga. Pomagajmy sobie więc nawzajem z całego serca. Nieśmy sobie pomoc w chwili, kiedy widzisz, że drugi potrzebuje tego. Kiedy gdzieś zagubił się, nieś mu pomoc, ale uważaj, żebyś sam nie był kuszony. To jest zakon Chrystusa – wzajemnie pomagać sobie.

I na zakończenie takie słowo, które przeniknęło mnie ostatnio, które też pozwoli wam zobaczyć również siebie,  z Ewangelii Jana, 18 rozdział,  wiersz 37b:

Ja się narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie; każdy, kto z prawdy jest, słucha głosu mego.

Każdy, kto z prawdy jest, słucha Jezusa. Amen.

Jan 14:23