Miejsce pokuty
Miejsce pokuty - część 3
MIEJSCE POKUTY
„Przeciwnik” z powyższego tekstu, to nie jest ktoś, kto chce ci coś ukraść, lecz jest to ktoś, komu ty uczyniłeś krzywdę. I on może podać cię do sądu, a sąd na podstawie sprawiedliwego orzeczenia będzie musiał wydać wyrok, bo jeśli jesteś winien, to musisz być osądzony. Pan Jezus mówi: „będziesz osądzony na to, że wszystko oddasz, do końca”. Taki będzie wyrok u Pana. Nie może człowiek żyć sobie i przychodzić przed oblicze Boże, śpiewając, modląc się i wyglądać na zadowolonego, jeśli zgrzeszył przeciwko bratu, czy siostrze. Taki jest Bóg. Również wiecie o Wieczerzy Pańskiej, żebyśmy własnego sądu nie jedli i nie pili. Jest to pokazanie sytuacji, że człowiek musi być jawny. Przeciwnik, diabeł, jest ukryty, chowa się, przybiera pozór anioła światłości, aby zwodzić, podczas, gdy Boży Syn jest jawny, prawdziwy i człowiek wracający do wieczności też musi być prawdziwy. Jeśli zgrzeszyłeś przeciwko komukolwiek, pojednaj się, ponieważ Bogu na tym zależy, a ty chcesz być z Nim na wieczność.
Zobaczcie ile dzisiaj różnych, złych rzeczy jest między wierzącymi i wszyscy modlą się do Boga. Jak wierzycie? Czy Bóg to mija, mija naukę Swego Syna, którą sam dał mu, by przekazał ją nam? Nie mógłby wtedy być sędzią sprawiedliwym.
Na czym polega letniość? Na tym, że człowiek grzeszy, a mówi, jakby nie grzeszył. Zimny grzeszy i wszyscy o tym wiedzą, a letni grzeszy, czyni innym krzywdę, a mówi o sobie, że jest w porządku, jest chrześcijaninem. Jezus mówi, że takiego człowieka wypluje z ust swoich, dlatego, że taki człowiek nie może pozostać w Jezusie na zawsze.
Zobaczcie, jak ważne jest to, że w czasach, o których wielu zaczyna mówić, że są to czasy końca, żeby tym bardziej Bóg dał siły. Co trzeba zrobić? Szczerze przyjść do Boga. Skąd weźmiesz siły, by stać się jawnym? Sam z siebie nie weźmiesz, bo to ciało nie da ci jawności, ono zawsze będzie powodowało, że będziesz się chował i ukrywał. Każdy z nas jest w takim ciele. Siłę ujawnienia może dać ci tylko Bóg i kiedy On daje ją, wtedy odkrywasz się, ponieważ Bóg jest dla ciebie najważniejszy. Kiedy wierzący człowiek traci to, z powrotem ubiera maskę.
A więc, odejdź, pogódź się z przeciwnikiem, a wtedy wróć i złóż miłą wonność swemu Bogu, bo On kocha cię i chce ciebie mieć naprawdę. Gdyby Bogu nie zależało na mnie i na tobie, powiedziałby: „w porządku, przyjmuję”, ale gdy zależy Mu, mówi: „nie”.
Otwórzmy Ewangelię Łukasza, 17 rozdział, 1-4 wiersza:
I rzekł do uczniów swoich: Nie podobna, by zgorszenia nie przyszły, lecz biada temu, przez którego przychodzą. Lepiej by było dla niego, gdyby kamień młyński zawisł na szyi jego, a jego wrzucono do morza, niż żeby zgorszył jednego z tych maluczkich. Miejcie się na baczności. Jeśliby zgrzeszył twój brat, strofuj go, a jeśli się upamięta, odpuść mu. A jeśliby siedemkroć na dzień zgrzeszył przeciwko tobie, i siedemkroć zwrócił się do ciebie, mówiąc: Żałuję tego, odpuść mu.
Co musi zrobić człowiek, który skrzywdził drugiego? Musi wiedzieć, że to jest grzech i musi chcieć uwolnić się od tego grzechu. Wiemy, że nawet przeproszenie drugiego, nie uwolniłoby człowieka od grzechu, gdyby nie Baranek Boży, gdyby nie krew Jezusa. Tak, jak w Izraelu przynoszono ofiary, ludzie przyznawali się, że są grzesznikami, tak i tu człowiek przyznaje się, że zgrzeszył, lecz gdyby nie krew Jezusa, w każdym wypadku ludzie pozostaliby do końca grzesznikami. Tamte ofiary nie mogły Izraelitów oczyścić z grzechów, gdyż tylko krew Jezusa oczyszcza. Podobnie teraz, przepraszając człowieka, wobec którego zawiniłeś, masz świadomość, że odpuszczenie masz tylko przez przelaną krew Chrystusa. Wtedy jesteś wolny.
Czy możesz skrzywdzić kogoś i siedem razy dziennie? Może być tak, ale jeśli twoje szczere serce widzi, że musisz oczyścić to, ponieważ Bóg chce mieć ciebie ze Sobą, przychodzisz, przepraszasz i czerpiesz z ofiary Bożego Syna. Czy dzisiejsze pokolenie umie czynić to? Bardzo często jest tak, że dzieci wychowywane w atmosferze złości, kłótni, agresji, nie widząc oczyszczania, wzrastają do tego samego, a nawet gorszego sposobu życia.
Niech Bóg pomoże stanąć naprawdę przed Bogiem, żeby dostać otuchę i siłę. Przypominam sobie, że kiedy nawróciłem się, dotarło do mnie, by oddać wszystko, co ukradłem i zacząłem oddawać to, co wcześniej wynosiłem. To jest taka siła, która prze cię do tego, by zrobić porządek w swoim życiu. Bez tego, to w myśleniu funkcjonuje: „no, szkoda, przecież przyda się, nie zabrałem tego gwoździa, czy deski człowiekowi”. Takie jest ludzkie tłumaczenie: „przecież to nic wielkiego”. Ale to jest już grzech. W tym momencie, kiedy człowiek dostaje uwolnienie od Pana, ma pragnienie oczyścić się i jest w tym prawdziwy, szczery, nie zostawia nic. Kiedy przychodzi siła od Boga, to nie patrzysz jakie to jest; wielkie, małe, tylko jesteś gotów. I to jest potrzebne nam ludziom, ponieważ w sobie nie mamy siły do takiej determinacji. W tym ciele mieszka rozróżnianie tego, co zagarnęliśmy: „to dla mnie jest dobre, a tego mogę pozbyć się”. Podczas, kiedy przychodzi ta siła od Pana, to wszystko, co nie jest twoje, nie jest twoje, od gwoździa, do samochodu. Ale kiedy zaczynam znowu „ja” , człowiek decydować o tym, to choć widzę, że mam rzecz, którą ukradłem, ale to przecież nie jest „takie ważne”.
Przyznanie się do grzechu, znaczy, że szczerze żałuję tego, co zrobiłem. Nie jest to przyznanie się tylko po to, by mieć jakiś swój spokój. To musi być chęć oczyszczenia – ja chcę być inny, dlatego żałuję tego, co zrobiłem, bo chcę być inny, chcę być podobny do Jezusa Chrystusa. To jest mój cel. Nie tylko zabezpieczenie sobie nieba.
Otwórzmy Ewangelię Łukasza, 18, 9- 14 wiersza rozdział, opowieść Pana o faryzeuszu i celniku:
I powiedział także do tych, którzy pokładali ufność w sobie samych, że są usprawiedliwieni, a innych lekceważyli, to podobieństwo: ( Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.
Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku.
„Boże, jak jestem już dobry, a tamten człowiek? Jaka różnica jest między mną, a nim?” Tak ten człowiek stał przed Bogiem – chlubił się własnym uczynkowym życiem. A czy w życiu tego człowieka nie było niczego, co źle uczynił? Czy wierzycie w to, że nie było? Było. Dlaczego o tym nie powiedział Bogu? Możemy powiedzieć więc, że ten człowiek nie był szczery wobec Boga.
A co powiedział celnik?
A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu.
Celnik wiedział, że żyje w zły sposób i szczerze przyznawał się do tego przed Bogiem, wiedział, że nie potrafi poradzić sobie z tym. Nie udawał kogoś dobrego. Czy celnik nie uczynił niczego dobrego w swoim życiu? Na pewno uczynił. Czy znasz człowieka, który czyniłby tylko samo zło? Mógł przypomnieć sobie: „Aha, kiedyś dałem tamtemu bochenek chleba.” Mógłby również pomyśleć jak faryzeusz: „Panie Boże wejrzyj na mnie, bo ja kiedyś dałem bochenek chleba”, a widziałem drugiego, który nie dał. Nie, ten człowiek wiedział, że wszelkie złe rzeczy, które uczynił, usuwają tamto dobro. Stanął przed Bogiem z rzeczywistością tego, co jest najważniejsze w jego życiu, by było usunięte to, co nie daje mu żyć w relacji z Bogiem.
Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego,
Co takiego zrobił celnik? Usprawiedliwiony poszedł do swego domu? Co takiego zrobił? Przyznał się do swojego stanu. Celnik był człowiekiem, który wierzył w Boga i przyznał się do swoich grzechów.
… tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
Tak jest u Boga. A więc zobaczcie, jak bardzo ważne jest w jakim stanie przychodzi człowiek do Boga. Czy myśli o sobie, że już w tych i tamtych spawach jest dobry: „o, Boże, jak cudownie, że jestem już taki dobry człowiek”? Ale jeśli widzisz, że w czymś nie wspomogłeś, nie użyczyłeś, nie modliłeś się, nie szukałeś tego dobra, to co mówi Boże Słowo o takim człowieku?
Kto umie dobrze czynić, a nie czyni, dopuszcza się grzechu. Jakub 4,17.
I wtedy człowiek musi być szczery wobec Boga i wiedzieć, że bardzo potrzebuje Pana Jezusa Chrystusa.
Nie liczę na to, że siły wasze od razu podniosą się, by iść tą wyznaczoną przez Boga drogą, przez ciało Jezusa Chrystusa, a liczę tylko na to, że słowa, które Bóg kieruje do nas, pomogą nam oczy swoje skierować prawidłowo na Bożego Syna, aby On zmieniał nas, żeby On przygotowywał nas na wieczność.
Otwórzmy list do Rzymian, 5 rozdział, 1 wiersz:
Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu też mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej.
A więc pokój, nadzieja, łaska, wszystko to już masz w Chrystusie Jezusie, za darmo. Czy możesz być szczęśliwym człowiekiem? Możesz – wtedy, kiedy nie budujesz bazy własnej sprawiedliwości, kiedy twój wzrok jest nieustannie wzrokiem Branka, ponieważ sam czerpiesz z Baranka. I twoje usta nie wypowiadają słów, które nie są prawdziwe, ale mówisz prawdę. Kto oszukiwałby w jakiejkolwiek sprawie brata swego, mścicielem tego jest Bóg. Brat może nie wiedzieć tego.
Jeśli w sprawach np. podatkowych pomyliłem się, podając niższą kwotę, licząc ponownie, mogę wyrównać to w następnym okresie płatności. A jeśli uchybiłem w czymś w sprawach Bożych, a sprawa ta stoi między mną a Bogiem, to co mogę zrobić póki żyję? Uporządkować to. Ale jeśli zatajam, to tak, jak w sprawach podatkowych, kiedy urzędnicy odkryją to, to jestem dla nich złoczyńcą. Miałem możliwość usunąć błąd, a nie usunąłem go. Mogę też zrobić zestawienie podatkowe w przyspieszonym tempie, pobieżnie, bo szkoda czasu. Podobnie może być w sprawach duchowych –„szkoda czasu rozmyślać, czy nie uczyniłem komuś krzywdy”. Ale u Boga sprawa nadal nie jest uregulowana. I choć w urzędzie podatkowym po pięciu latach od danego zeznania, wygasa czas kontroli, to u Boga liczy się już od chwili poczęcia, aż do uregulowania z człowiekiem i przyjęciem oczyszczenia we krwi Chrystusa.
To, co narodziło się z ciała, ciałem jest i idzie w śmierć, to, co z Ducha jest, idzie w życie. A więc, kiedy zostaną otwarte księgi żywota, Boża rachunkowość, jak ważne jest, by było tam czysto. Potrzebujemy do tego sił od Pana, by starać się o to, w czysty sposób. W prawdziwej miłości nie ma takiej bojaźni, która trzęsie się, lęka, ale jest normalna bojaźń, która patrzy i usuwa przeszkodę. A więc jest to z wiary.
Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego wielu dostąpi usprawiedliwienia. Rzym.5,19.
Przez co dostąpiłeś usprawiedliwienia? Przez posłuszeństwo Jezusa Chrystusa. Nie przez moje, czy twoje posłuszeństwo. Usprawiedliwienie u Boga jest przez to doskonałe posłuszeństwo Syna Bożego. Słowo to mówi mi, że mogę być spokojny o swoje zbawienie, gdy wierzę w Jezusa. Tak wierząc w Jezusa, jestem Jemu posłuszny, chociaż jeszcze niedoskonale, ale jestem zbawiony.
Kto jest posłuszny Jezusowi, Jego przykazaniom, ten pozostanie w ludzie Bożym. Ale nikt z nas nie potrafi być doskonale posłuszny Jezusowi, dlatego usprawiedliwienie Boże jest przez posłuszeństwo Jednego – Jezusa Chrystusa. Jeśli ktoś chce budować pewność zbawienia na swoim posłuszeństwie, wpadnie w wielkie tarapaty, bo jedno nieposłuszeństwo, niszczy wszelkie posłuszeństwo. Kiedy jestem posłuszny Jezusowi, On zachowuje mnie w chwili nieposłuszeństwa, kiedy nie potrafię być posłuszny Mu i nadal jestem zbawiony. Gdyby opierało się to na moim posłuszeństwie, musiałbym zginąć! Dlatego bez Jezusa nie można być uratowanym. Bez Jezusa nie można być wprowadzonym do wieczności, bez Jezusa nie można być nowym stworzeniem. Tylko w Jezusie Chrystusie.
Otwórzmy list do Galacjan, 3 rozdział, 1-14 wiersza:
O nierozumni Galacjanie! Któż was omamił, was, przed których oczami został wymalowany obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? Chcę dowiedzieć się od was tego jednego: Czy przez uczynki zakonu otrzymaliście Ducha, czy przez słuchanie z wiarą? Czy aż tak nierozumni jesteście? Rozpoczęliście w duchu, a teraz na ciele kończycie? Czy daremne były tak liczne wasze doznania? Rzeczywiście, byłyby daremne. Czy ten, który daje wam Ducha i dokonuje wśród was cudów, czyni to na podstawie uczynków zakonu, czy na podstawie słuchania z wiarą? Tak Abraham uwierzył Bogu i poczytano mu to ku usprawiedliwieniu. Z tego możecie poznać, że ci, którzy są z wiary, są synami Abrahama. A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody. Tak więc ci, którzy są ludźmi wiary, dostępują błogosławieństwa z wierzącym Abrahamem.
Czy doznajesz, że główny obiekt ataku diabła, to jest twoja wiara w Jezusa Chrystusa? Czy widzisz to? Ja widzę to. Im bardziej zbliża się czas końca, tym bardziej atakowana jest wiara, bo to jest główny punkt usprawiedliwienia. Z wiary, nie z uczynków. Dlatego tak dużo pojawia się uczynkowej sprawiedliwości, bo ludzie tracąc wiarę, łapią się uczynków, a jest to tak, jakby tonący chwytał się brzytwy. Ale czy ta brzytwa pomoże mu? Nie, rozetnie mu rękę. A więc nie można przemieścić się w ten sposób, trzeba pozostać w pełnej Bożej sprawiedliwości, w Jezusie Chrystusie – wierzyć w Jezusa i należeć do Niego.
Bo wszyscy, którzy polegają na uczynkach zakonu, są pod przekleństwem; napisano bowiem: Przeklęty każdy, kto nie wytrwa w pełnieniu wszystkiego, co jest napisane w księdze zakonu.
Przeklęty każdy, kto nie wytrwa – inaczej w tragicznej sytuacji.
A że przez zakon nikt nie zostaje usprawiedliwiony przed Bogiem, to rzecz oczywista, bo: Sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Zakon zaś nie jest z wiary, ale: Kto go wypełni, przezeń żyć będzie.
Tak mówi zakon – kto mnie wypełni, będzie żył. A co mówi wiara? Nie mów gdzie, czy hen daleko w górze, czy może gdzieś w dole, w otchłani? Tylko blisko ciebie jest słowo, w sercu twoim. Kto tedy wyzna, że Jezus Chrystus jest Panem i uwierzy w sercu swoim, że Bóg wzbudził Go z martwych, zbawiony jest.
Chrystus wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem, gdyż napisano: Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie, aby błogosławieństwo Abrahamowe przeszło na pogan w Jezusie Chrystusie, my zaś, abyśmy obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę.
W taki sposób, nie inny.
Czytam dalej, Galacjan 3,22:
Lecz Pismo głosi, że wszystko poddane jest grzechowi, aby to, co było obiecane, dane było na podstawie wiary w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą.
A więc człowiek, który przyznaje się że jest grzesznikiem, przyznaje się tylko do tego, że Bóg prawidłowo zbadał jego życie, i że wydając o nim osąd – grzesznik, jest to osąd całkowicie prawidłowy. Jest to przyznanie się do tego, co Bóg powiedział już wcześniej.
Co lepsze jest przyznać się do tego, czy idąc za diabłem, udawać, że jest inaczej, że Bóg kłamie, że ja wcale nie jestem grzesznikiem, nie jestem najgorszy, dobrze sobie radzę, są gorsi ode mnie? „Nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, Hitler, tak, ale nie ja.” Słyszeliście te wypowiedzi, pewnie już nie raz, czy mówione przez innych, czy przez nas przed nawróceniem. Ale kiedy człowiek staje wobec Boga i jest gotowy, to mówi: „Boże, prawidłowo oceniłeś moje życie, jestem grzesznikiem i potrzebuję oczyszczenia”. Jak powiedział złoczyńca na krzyżu? - „My ,zaprawdę, za nasze winy wisimy tu, ale On, niewinnie.” A co wołał drugi złoczyńca? -„Skoro jesteś, uratuj siebie i nas”. Nie przyznawał się do winy, on tylko chciał być uratowany. Co usłyszał ten, który przyznał się?- „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju.” Drugi złoczyńca nie usłyszał tego. Chciał być uratowany, ale po to, by dalej grzeszyć. (...)

