Miejsce pokuty

Miejsce pokuty - część 2

MIEJSCE POKUTY

      A więc Paweł mówi do Piotra: „Piotrze, ty i ja urodziliśmy się Żydami, żyliśmy pod zakonem tyle lat. Ty i ja, dobrze wiemy, że żaden z nas nie doszedł do doskonałości przez zakon. Ty wiesz, że przyszedł Jezus Chrystus, bo wszyscy zgrzeszyliśmy i nikomu z nas nie dostaje i ty chcesz teraz powiedzieć poganom, że w miejscu uczynkowości, własnej sprawiedliwości, jest jakaś nadzieja? Co robisz?!” A więc człowiek, do którego dotarła ewangelia, nie może wycofać się na teren, który został pokazany, jako teren, na którym nikt nie może uratować się. Teren, na którym obecnie przebywamy, to teren, na którym wszyscy już są uratowani – w Jezusie Chrystusie.

My jesteśmy Żydami z urodzenia, a nie grzesznikami z pogan, Gal2,15

„A więc, my wiemy, że ci grzesznicy z pogan, którzy nawrócili się, nie znają tego całego zakonu, o którym my wiemy i mogą być oszukani, że w tym zakonie jest jakaś Boża sprawiedliwość, ale ty i ja – wskazuje Paweł – jesteśmy Żydami i wiemy, że to nie da sprawiedliwości człowiekowi.” Piotr musiał przyznać rację Pawłowi. Paweł uznał sprawiedliwość zakonu za śmieć. Piotr również wiedział, że nie ma żadnej możliwości uratowania się w oparciu o uczynki, dlatego przyszedł Jezus i skończyło się to doświadczenie zakonu. Paweł  dalej wyjaśnia:

…wiedząc wszakże, że człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę w Chrystusa Jezusa, i myśmy w Chrystusa Jezusa uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek. Gal.2,16.

Nie ma takiej możliwości! Co wcale nie znaczy, że człowiek ma opuścić ręce i pozostać w grzechach swoich. Wcale to nie znaczy. To znaczy, że droga oczyszczenia, uświęcenia została ustanowiona poprzez ciało Bożego Syna i to jest droga doskonała. A ty, czy ja, by chodzić tą drogą, musimy wierzyć w KOGO? W siebie? W Piotra? W Pawła? Tylko w Jezusa Chrystusa. On jest wystarczający. Dlaczego? Dlatego, że jest On doskonały. I nie ma człowieka, który uratowałby się poza Jezusem. Nie ma takiej możliwości, rozumiecie? Żadna religia, żadna nauka nie da tego. Całkowite pojednanie z Bogiem funkcjonuje tylko w Jezusie Chrystusie, ponieważ jest On ofiarą doskonałą.

Niech odpocznie każdy, kto próbuje podobać się Bogu swoimi uczynkami, bo Bogu można podobać się, ale tylko pozostając w Jego Synu. I Duch Chrystusowy może czynić swobodnie w tobie wszystko, co miłe jest Ojcu, wtedy, kiedy ty należysz już do Jezusa i odpoczywasz w tym, co uczynił Jezus.

Czytajmy dalej:

A jeśli szukając usprawiedliwienia w Chrystusie i my sami okazaliśmy się grzesznikami, to czy Chrystus jest sługą grzechu? Z pewnością nie. Gal.2,17.

Jeśli człowiek, który znajduje się w Chrystusie, próbuje wracać pod uczynki zakonu i próbuje w ten sposób rozliczać się z Bogiem, staje się z powrotem grzesznikiem. Czy Chrystus jest sługą dla takiego człowieka? Wtedy Chrystus nie może pomóc takiemu człowiekowi, gdyż człowiek musi wyjść z terenu uczynkowości i własnej sprawiedliwości do terenu wiary w sprawiedliwego Bożego Syna, Jezusa Chrystusa. I pozostać tam, by sprawiedliwy Boży Syn mógł działać w sercu i życiu człowieka. Apostoł Paweł napisał do Galacjan: „jeśli dacie się obrzezać, Chrystus wam już nie pomoże”. To znaczy, kiedy wrócicie pod sprawiedliwość zakonu, Chrystus wtedy wam już nic nie pomoże. Człowiek może dziwić się, dlaczego Chrystus nie pomaga mu. Bo teren, na którym Chrystus pomaga został już określony. Wszystko, co Bogu podoba się, mam w Chrystusie Jezusie.

Bo jeśli znowu odbudowuję to, co zburzyłem, samego siebie czynię przestępcą.  Gal.2,18.

Taka jest prawda. Najpierw człowiek wierzy w Jezusa, jest zachwycony, szczęśliwy,  i przyznaje się, jak bardzo potrzebuje Go, gdyż jest grzesznikiem. Przyjmuje chrzest, który jest na odpuszczenie grzechów, jest też prośbą do Boga o czyste sumienie, jak mówi Słowo Boże. A więc człowiek, który wchodzi w wodę chrztu przyznaje się, że jest grzesznikiem. Dlaczego obecnie odwrócono tą sytuację i mówi się, że chrzest jest tylko takim symbolem i do wody chrztu wchodzi już „czysty człowiek”? Dlaczego obrócono to? Bo wstyd przyznać się, że jest się grzesznikiem, prawda? „Trzeba człowiekowi ułatwić”, ale przez to „ułatwienie” wychodzi z wody nadal grzesznik, bo nie przyszedł prawidłowo do chrztu. Nie ma nikogo, kto przed chrztem byłby tak oczyszczony, żeby pójść do Boga.

„Kto uwierzy i ochrzci się, zbawiony będzie”, mówi Słowo Boże.

Chrzest jest tak, jak w Izraelu było z ofiarą. Chrzest jest zanurzeniem w śmierć Chrystusa, w ofiarę. To jest tak samo przyznanie się: „jestem grzesznikiem i potrzebuję pojednać się z Bogiem”. Słowo Boże mówi, że kiedy wychodzę z wody chrztu, wychodzę jako nowy człowiek. Kiedy byłem zanurzony w wodę, Bóg przyjął mnie w Jezusie Chrystusie i powiedział: „jesteś teraz wolny, idź i więcej nie grzesz, nie chodź już we własnej sprawiedliwości, nie próbuj i nie kombinuj w ten sposób budować relacji ze Mną, ale idź i należ już tylko i wyłącznie do Mego Syna, a On wszystko w tobie dobrze uczyni”.

I tak pisze apostoł Paweł:

 Albowiem ja przez zakon umarłem zakonowi, abym żył Bogu.  Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie. Nie odrzucam łaski Bożej; bo jeśli przez zakon jest sprawiedliwość, tedy Chrystus daremnie umarł. Gal.2,19-21.

Apostoł Jan mógł pisać: „a ja piszę wam to, abyście byli pewni, wy którzy wierzycie w Chrystusa Jezusa, że macie życie wieczne”. „Ale, czy ja jestem doskonały, Panie?” Nie, nie jestem doskonały, ale w Chrystusie mam życie wieczne. Nie w sobie, ale w Chrystusie mam życie wieczne. Dopóki wierzę w Jezusa, jako „moje życie” i w Nim nadzieję pokładam i On może swobodnie pracować w moim sercu i życiu, w tym momencie nie muszę obawiać się. Mam życie wieczne już, a On wykonuje pracę, by przygotować mnie do spotkania ze Sobą, bym był gotowy, ale życie mam już.

I to dla każdego z nas jest bardzo ważne, żeby mieć tą świadomość, że przyznanie się do tego, że jestem grzesznikiem „mówi” wobec Boga i ludzi, że sam sobie nie poradzę i potrzebuję Boga. I Bóg przygotował teren, żeby mógł to uczynić i żebym mógł odejść oczyszczony. Ten teren jest w Jezusie Chrystusie, poza Nim nie ma nikogo, kto mógłby ciebie, albo mnie oczyścić. Żaden dobry uczynek nie jest w stanie oczyścić złego czynu. Wierzycie w to, czy nie? Wiem, że jest to trudne dla człowieka, człowiekowi łatwiej jest uczynić coś dobrego w zamian za zło, niż przyznać się do zła. Naprawdę, trudno jest się przyznać, gdyż człowiek ma już zbudowaną własną sprawiedliwość i wtedy ta sprawiedliwość rozbija się. Jak później pozbierać ją? Nie da rady, dlatego człowiek kombinuje, jak utrzymać tą własną sprawiedliwość, by mieć spokój. A przecież spokój nasz jest w Chrystusie, doskonałej Sprawiedliwości. Jeśli jesteś szczery wobec Pana i Pan widzi, że troszczysz się, nie bawisz się, nie kombinujesz w ten sposób, że „będę sobie grzeszył, a Jezus oczyści mnie, fajnie”, Pan będzie współdziałał ku dobremu z tobą. Podobnie, jak powiedział do tej kobiety: „idź i nie grzesz więcej” i gdyby owa kobieta w jakimś momencie życia, nie wytrzymała i zgrzeszyła, przyznała się, to Chrystus przebaczy jej. Mówi jednak: „nie czyń tego więcej, lepiej to dla ciebie jest”. Ale Jezus nie buduje relacji z nami na sprawiedliwości człowieka. On wie, jacy jesteśmy i On miłując nas, chce uwalniać nas, przeprowadzać przez doświadczenia, pokuszenia i choćby sprawiedliwy ileś razy upadł, to Pan podniesie go.

Ale sprawiedliwy to taki człowiek, który ma oparcie w Chrystusie. Jeśli w jakimś ułamku życia to ciało okaże się mocniejsze, to mamy Orędownika w niebie, który wstawia się za nami. Jedno jest pewne, że On nie będzie wstawiał się za nieszczerymi, którzy mają własną sprawiedliwość i w tej sprawiedliwości żyją, a Chrystus – „no przecież nie można uznać, że Jezusa nie było, a więc On jest” , ale jest własna sprawiedliwość, własne życie.

Otwórzmy Ewangelię Marka, 1 rozdział, 1-8 wiersza:

Początek ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak napisano u Izajasza proroka: Oto posyłam anioła mego przed tobą, który przygotuje drogę twoją. Głos wołającego na pustyni: Gotujcie drogę Pańską; prostujcie ścieżki jego. Na pustyni wystąpił Jan Chrzciciel i głosił chrzest upamiętania na odpuszczenie grzechów. I wychodziła do niego cała kraina judzka i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, a on chrzcił w rzece Jordanie wyznających grzechy swoje.

Kogo chrzcił Jan Chrzciciel? Ludzi, którzy przyznawali się do tego, że są grzesznikami. A do kogo powiedział :”plemię żmijowe, myślicie, że uciekniecie przed gniewem Bożym. Wydawajcie owoc godny pokuty”? Jakie mniemanie mieli o sobie ludzie, do których skierował te słowa, że są w porządku? Wysokie.

 Ludzie szczerzy, wchodzili do wody i wyznawali swoje grzechy.  Można by powiedzieć o tych ludziach: „są w porządku, a więc dlaczego tak poniżać ich? Dlaczego doprowadzać do takiego stanu, że trzeba wejść w wodę i wyznawać swoje grzechy, a inni słyszeli? Dlaczego?” Taka hardość jest w człowieku, tak własna sprawiedliwość jest mocno ugruntowana, że człowiek ukrywałby się nieustannie. A tutaj, jeśli droga miała być przygotowana, by oświecić człowieka, to człowiek miał być złamany w środku, żeby przyznał się, że jest grzesznikiem.

Czy łatwo jest doprowadzić człowieka do stanu, by przyznał się, że jest grzesznikiem? Nie. Wcale nie jest to takie łatwe. I musiał przyjść Bóg poprzez tego człowieka, Jana, żeby pomóc ludziom przyznać się, żeby, kiedy przyjdzie już Pan, ludzie byli przygotowani na spotkanie. Naprawdę, nie jest łatwo. Oręż diabelski: duma, pycha, samouwielbienie, egoizm, powoduje, że człowiek zamyka się i chowa, ukrywa się i raczej woli, by ludzie nie myśleli o nim źle.

A następna sytuacja – ujawnia się ktoś, że jest grzesznikiem - a inny zaczyna kpić z tego, śmiać się – i to jest następny oręż diabelski, „to lepiej nie ujawnij się, lepiej ukryj się, nikomu nie mów.” I powoli człowiek jest coraz bardziej zamknięty w swoim miejscu, które ciężko jest opuścić – coraz bardzie skryty.

Ilu znacie otwartych chrześcijan? Człowiek boi otworzyć się, bo tak naprawdę chowa w sobie różne złe rzeczy. Jak dobrze, by był oczyszczony. Powiedzcie, jak patrzylibyście dzisiaj na człowieka opętanego, który został uwolniony z opętania? Pewnie, „jesteśmy lepsi, bo my nigdy nie byliśmy opętani”. Uczniowie tak szli i pytali, kiedy Pan przywrócił wzrok śleponarodzonemu: „Panie, kto zgrzeszył, on, czy rodzice jego?” Jakbyś się czuł, gdyby Bóg tak twoje grzechy dziś ujawnił? Ale przyjdzie dzień, kiedy wszystko to będzie ujawnione.

Bóg stworzył atmosferę ujawniania grzechów. On nie chce człowieka zniszczyć, ale wydobyć z tej diabelskiej pułapki, chce, by człowiek odkrył się, ponieważ Bóg chce ratować go. Jakie grzechy ujawniali ci ludzie? To, co było krzywdą uczynioną drugiemu człowiekowi. Nie mówili o tym, co im uczyniono złego, lecz mówili o tym, co oni innym złego zrobili. Mówili to wobec wszystkich. W tej atmosferze zaczęło pojawiać się to, że inni otwierali się i również wyznawali grzechy. Tak zawsze zaczynały się przebudzenia. Duchowe przebudzenia zaczynały się, gdy ludzie wołali: grzesznikami jesteśmy. Pękały pyszne, dumne warownie, ludzie otwierali się i wylewali to na zewnątrz. Hamulce zostały złamane.

Pamiętamy, co powiedział Dawid: grzech swój zawsze miałem przed oczami swymi. Dawid nie mógł patrzeć już na Boga, a patrzył na swój grzech i to niszczyło go, i niszczyło i w pewnym momencie Bóg uwolnił to, przez ujawnienie. Zobaczcie, że to wcale nie jest krzywda, kiedy coś ujawnia się. Straszną rzeczą jest, gdyby ktoś myślał o tobie w zły sposób, kiedy odkrywasz się, ponieważ jest Sędzia, który jest również ofiarą. Jeśli Pan pozwala przyjść człowiekowi z wyznaniem grzechów i przebacza, to co tobie do tego, skoro ty jesteś taki sam. Czy lepszy jesteś od kogokolwiek, to rzuć kamieniem, pokaż, że jesteś człowiekiem bez grzechu. A jeśli masz gdzieś swoje doświadczenia, problemy, swoją niedoskonałość, to ciesz się, że atmosfera wśród ludzi wierzących jest taka, żeby można było przyznać się i wiedzieć, że w drugim masz przyjaciela.

Czy tak nauczał Jezus? Jeśli ktoś przyjdzie do ciebie i przeprosi cię za to, co uczynił złego, co masz zrobić? Przebacz mu. A jeśli znów sytuacja powtórzy się, co masz zrobić? Przebacz mu, bo taki jest Jezus. Jezus pragnie, abyśmy wzrastali w atmosferze takiego przebaczenia, a nie chowali się za jakimiś krzakami. Jakie to jest ważne, by rozumieć, że Bóg nie robi czegoś po to tylko, by było atrakcyjnie – tak, by teraz wszyscy wiedzieli, że wszyscy są grzesznikami. Chodzi o to, by człowiek był wolny i w ten sposób swobodnie mógł wzrastać.

W 3 rozdziale Ewangelii Łukasza czytamy, 3-9 wiersza:

I przeszedł całą krainę nadjordańską, głosząc chrzest pokuty na odpuszczenie grzechów,  jak było napisane w księdze mów proroka Izajasza: Głos wołającego na pustyni: Gotujcie drogę Pańską, prostujcie ścieżki jego. Każdy padół niech będzie wypełniony, a każda góra i pagórek zniesione, drogi krzywe wyprostowane, a nierówne wygładzone. I ujrzą wszyscy ludzie zbawienie Boże. Mówił więc do tłumów, które przychodziły, aby się dać ochrzcić przez niego: Plemię żmijowe, któż wam poddał myśl, aby uciekać przed przyszłym gniewem?  Wydawajcie więc owoce godne upamiętania. A nie próbujcie wmawiać w siebie: Ojca mamy Abrahama; powiadam wam bowiem, że Bóg może z tych kamieni wzbudzić dzieci Abrahamowi.  A już i siekiera do korzenia drzew jest przyłożona; wszelkie więc drzewo, które nie wydaje owocu dobrego, zostaje wycięte i w ogień wrzucone.

Zobaczcie, jak stanowcze były słowa tego Bożego sługi. A po co tak stanowczo on postępował? Żeby człowiek naprawdę szczerze przyszedł do Boga, żeby nie postąpił obłudnie, myśląc: „no, zrobię to, ale ja i tak wiem, że jestem w porządku”.

Kiedyś spotkałem osobę, która za wszystko przepraszała, również za to, czego nie popełniła i to było złe, ponieważ ścigał ją diabeł i niszczył. Diabeł używa różnych rzeczy, żeby niszczyć chrześcijan, nawet  gorliwość chrześcijańską. To nie przeszkadza mu, grzech nawet zakonem posługiwał się. Nasza gorliwość musi być czysta, nie może być tak, że diabeł już kieruje nią; oskarża i potępia i człowiek zaczyna szaleć, bo szczerze wierzy w Boga i boi się, by czegoś nie stracić, a diabeł już nakręca machinę.

Jeśli Bóg dotyka się serca, to w czułości, miłości Swojej, stanowczo i zdecydowanie, ale nigdy nie po to, by człowiek zaczął się bać, lękać, ale żeby był pewny.

Otwórzmy Ewangelię Jana, pierwszy rozdział, 28, 29wiersz:

To się działo w Betabarze za Jordanem, gdzie Jan chrzcił. (29) Nazajutrz ujrzał Jezusa, idącego do niego, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.

Na kogo wskazywał Jan? Cała jego posługa prowadziła do jednego – do Bożego Baranka, który gładzi grzech świata. To, że oni wyznawali grzechy, to, że byli zanurzani w chrzcie upamiętania, nie dawało im wolności, bez tego Baranka. Wszystko oparte jest na  Baranku.

Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. A więc, cokolwiek robimy zgodnie z wolą Bożą, zawsze musi być oparte to na Jezusie, na Bożym Baranku. Nie może być to oparte na filozofii, na przemyśleniach ludzkich, lecz na Bożym Baranku.

Zapłatą za grzech jest śmierć. I umarł Boży Baranek za mnie i za ciebie, poniósł zapłatę, abyśmy usprawiedliwieni z wiary, za darmo, mieli życie wieczne. Abyśmy wierząc w Niego, korzystali z życia wiecznego. To się opiera na tym, że Jezus nie jest dany tobie, ani mnie ku możliwości grzeszenia, bez poniesienia konsekwencji, nigdy. Jezus został dany tobie i mnie po to, abyśmy mogli być uwolnieni z naszych grzechów, aby prowadzić nowe życie.

Otwórzmy Ewangelię Mateusza, 5 rozdział, 23-26 wiersza:

Jeślibyś więc składał dar swój na ołtarzu i tam wspomniałbyś, iż brat twój ma coś przeciwko tobie,

Co to znaczy: twój brat ma coś przeciwko tobie? Oznacza to, że coś złego uczyniłeś temu bratu, o czym wiesz, że jest grzechem. Wtedy, mówi Pan:

 …zostaw tam dar swój na ołtarzu, odejdź i najpierw pojednaj się z bratem swoim, a potem przyszedłszy, złóż dar swój. Pogódź się rychło z przeciwnikiem swoim, póki jesteś z nim w drodze, aby cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia słudze, i abyś nie został wtrącony do więzienia.  Zaprawdę powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, aż oddasz ostatni grosz.

Jan 14:23